Stępiński: PGE stawia na OZE, milczy o atomie

15 listopada 2018, 07:30 Energetyka
energetyka wiatrowa oze wiatrak fot. PGE

PGE chce zmienić swoje węglowe oblicze i szuka możliwości dywersyfikacji swojego parku wytwórczego. Koncern zamierza położyć większy nacisk na nisko- i zeroemisyjne źródła energii – pisze Piotr Stępiński, redaktor BiznesAlert.pl

Wyniki z trzeciego kwartału 2018 roku

Największa spółka energetyczna w Polsce podsumowała wyniki z pierwszych dziewięciu miesięcy i trzeciego kwartału 2018 roku. Najwyższy udział w powtarzalnym zysku EBITDA PGE po trzech kwartałach 2018 roku miał segment energetyki konwencjonalnej (obejmujący wyniki PGE Energia Ciepła – przyp. red.), który wyniósł blisko 2,4 mld zł. Segment dystrybucji zakończył ten okres z wynikiem ponad 1,9 mld zł, a segment obrotu wygenerował 459 mln zł zysku. Na uwagę zasługują też wyniki segmentu energetyki odnawialnej, które wyniosły 354 mln złotych, czyli o 10 mln złotych mniej, niż za cały 2017 roku i to, pomimo tego, że produkcja energii z wiatru spadła z 0,85 do 0,74 TWh (-13 procent). Energia pozyskiwana z biomasy, ze względu na słabą ekonomikę współspalania, z 0,24 do 0,18 TWh (-25 procent).

Więcej gazu i węgla kamiennego

Warto również przyjrzeć się pozostałej strukturze produkcji energii PGE w raportowanym okresie. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku koncern wygenerował 49,09 TWh energii (+7,63 TWh r/r). Głównie z węgla brunatnego (29,38 TWh), ale w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym oznacza to spadek produkcji o 2 proc. Jak tłumaczy spółka był to efekt dłuższego o 4 300 godzin czas postojów remontowych w Elektrowni Turów, polegających na modernizacji bloków 1 i 2. W tym samym czasie do 15,33 TWh (+86 proc.) wzrosła produkcja energii z węgla kamiennego. Wpływ na to miało ujęcie w wynikach za trzy pierwsze kwartały tego roku Elektrowni Rybnik (+3,91 TWh) oraz nabytych elektrociepłowni w Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Wrocławiu i Czechnicy (+2,38 TWh). Tendencję wzrostową zaobserwowano również w produkcji energii z gazu ziemnego. Generacja gazowa wzrosła z 1,69 TWh w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2017 roku do 2,87 TWh w porównaniu do analogicznego okresu tego roku (+70 proc.) Był to efekt ujęcia w wynikach za pierwsze dziewięć miesięcy tego roku nabytych przez PGE elektrociepłowni w Toruniu, Zielonej Górze oraz Zawidawie.

W trakcie prezentacji wyników prezes PGE Henryk Baranowski podkreślał, że jego spółka kontynuuje proces zmian, które mają pozwolić jej zdywersyfikować park wytwórczy i zmniejszyć jego emisyjność. To kolejna w ostatnim czasie wypowiedź przedstawiciela największej w Polsce spółki energetycznej, która sygnalizuje swoje ekologiczne aspiracje, a koncern ten kojarzył się dotychczas przede wszystkim z węglem. Baranowski podkreślił, że PGE już podjęła pewne inwestycje ekologiczne. Wśród nich wymienił zakończony projekt instalacji termicznego przetwarzania odpadów z odzyskiem energii w Elektrociepłowni Rzeszów, która w ocenie PGE ma przyczynić się do poprawy jakości powietrza przez zmniejszenie wykorzystywania kotłów węglowych.

Spalanie węgla wpływa negatywnie na jakość powietrza, a także stanowi również coraz większe obciążenie dla energetyki opartej na węglu. Ta w coraz większym stopniu odczuwa rosnące ceny uprawnień do emisji CO2, a także rosnące ambicje klimatyczne Unii Europejskiej, w tym coraz bardziej rygorystyczne normy emisyjne. W 2017 roku już po przejęciu aktywów EDF w Polsce, PGE poinformowało, że dostosowanie działania jej parku wytwórczego do konkluzji BAT , wygeneruje koszty na poziomie około 1,9 mld złotych. Mimo, że jest to mniej niż zakładał koncern to i tak mówimy o dość poważnej kwocie.

To nie jest jednak koniec obciążeń wiszących na węglu. Nie bez znaczenia są również rosnące ceny surowca, w tym także krajowego, który trzeba coraz głębiej wydobywać, a także koszty jego transportu. W efekcie węgiel staje się jednym z najmniej konkurencyjnych źródeł energii, co koncerny takie jak m.in. PGE będą musiały brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

W trakcie środowej konferencji prasowej prezes PGE zaznaczył, że spółka chce rozwijać kogenerację, którą określił mianem energetyki jutra. Możliwość współspalania węgla z połączeniu z mniej emisyjnymi paliwami pozwoli na ograniczenie emisji szkodliwych substancji, ale nie rozwiąże problemu związanego z brakiem zastępowalności starzejących się mocy węglowych nowymi jednostkami.

Czym zastąpić węgiel?

PGE analizuje różne warianty dywersyfikacji portfela wytwórczego, która ma zmniejszyć jej ekspozycje na ceny uprawnień do emisji. Władze spółki twierdzą, że zamierza ona ograniczyć emisję o ok. 60 mln ton CO2 do 2026 roku. Według wyliczeń spółki dzięki budowie bloków 5 i 6 w Elektrowni Opole o łącznej mocy 1800 MW, w skali roku emisja spadnie o 2,6 mln ton, a w przypadku bloku 7 Elektrowni Turów o 0 ,1 mln. Nadal jednak chodzi o bloki węglowe. Największy wpływ na redukcję emisji mogą mieć nowe źródła gazowe (PGE rozważa budowę do trzech bloków gazowych w Elektrowni Dolna Odra i realizację mniejszych projektów o mocy do 300 MW – przyp. red.), farmy wiatrowe oraz fotowoltaika. Łącznie mówimy o zmniejszeniu emisji o 7,3 mln ton, z czego najwięcej przypada na offshore – 4 mln ton. Według PGE tylko dzięki morskim wiatrakom polska gospodarka zaoszczędzi blisko 350 mln złotych. W początkowej fazie spółka chce zbudować morskie farmy wiatrowe o mocy 1000 MW, choć docelowo myśli o nawet 2500 MW. PGE posiada już warunki przyłączenia farmy wiatrowej na morzu o mocy 1045,5 MW.

Plany te potwierdzają zapowiedzi prezesa Baranowskiego, który mówił o tym, że Polska Grupa Energetyczna chce stać się liderem energetyki odnawialnej w Polsce i zamierza inwestować w kolejne farmy wiatrowe oraz fotowoltaiczne. Już teraz poprzez spółkę Energia Odnawialna, PGE zarządza 29 elektrowniami wodno-przepływowymi, 4 elektrowniami szczytowo-pompowymi, 14 farmami wiatrowymi i jedną elektrownią słoneczną. Łącznie w ten sposób spółka generuje 646 MW energii, co odpowiada ok. 11 procent mocy OZE zainstalowanych w Polsce. Ma jednak ambicje, aby do 2030 roku generować 25 procent krajowej produkcji energii ze źródeł odnawialnych.

W ostatnim czasie PGE miała szanse poszerzyć swój portfel OZE o zielone aktywa należące do Polenergii. Spółka kontrolowana przez Dominikę Kluczyk posiada 245,3 MW zainstalowanych w lądowych farmach wiatrowych, a także pięć projektów farm wiatrowych w fazie rozwoju o łącznej mocy 227 MW. Nie wspominając już o dwóch projektach morskich farm wiatrowych o łącznej mocy 1200 MW. Jednak mimo ogłoszonego wezwania na akcje Polenergii ostatecznie PGE wycofało się z wyścigu o aktywa spółki.

Nie mniej jednak na razie PGE jest krajowym liderem produkcji energii z OZE. W 2017 roku spółka wytworzyła 2,08 TWh zielonej energii (w porównaniu z 2,41 TWh w 2015 roku – przyp. red. Dla kontrastu, Enea – 1,83 TWh (wobec 0,85 TWh w 2015 roku – przyp. red.), Energa – 1,55 TWh (wobec 1,74 TWh w 2015 roku – przyp. red.) i Tauron – 1,3 TWh (w stosunku do 1,63 TWh w 2015 roku – przyp. red.) Z kolei z raportu Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej wynika, że pod względem przyłączonych do sieci źródeł OZE z ilością 9 910, PGE Dystrybucja plasuje się na pierwszym miejscu. Choć pod względem przyłączonej mocy  do sieci z wynikiem 1 416,3 MW zajęła drugie miejsce, ustępując jedynie Enerdze Operator – 3 070,3 MW.

Co z atomem?

Miks energetyczny PGE mógłby stać się jeszcze mniej emisyjny, gdyby postawiła na energetykę jądrową. Wydaje się jednak, że obecnie jest to dla spółki temat tabu. W oficjalnym komunikacie i przedstawionej prezentacji wynikowej nie wspomniano o realizacji projektu jądrowego. Koncern przekonuje, że atom pozostaje jedną z opcji strategicznych, jednak nadal nie podjął żadnej decyzji w jego sprawie. Jednak zapowiedzi inwestycji w kogenerację i OZE mogą być zwiastunem odwrotu od projektu jądrowego i zmniejszania emisyjności innymi sposobami. Podobne znaczenie mogłoby mieć potencjalne przejęcie aktywów Polenergii.

Nadal blisko 80 procent energii produkowanej w Polsce pochodzi z węgla. Dobrze, że spółki dokonują zmian w parku wytwórczym, ale proces ten przebiega powoli przez brak strategii energetycznej, która jasno wskazałaby sektorowi w którą stronę ma zmierzać. Rząd zapowiada jej publikację na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach.