Politico interpretuje raport dla KE na korzyść Nord Stream 2. Czy słusznie?

8 lutego 2016, 14:15 Alert
ważne gaz

(Wojciech Jakóbik)

Portal Politico zinterpretował opinię prawną komórki Komisji Europejskiej odpowiedzialnej za energetykę na temat projektu Nord Stream 2. Z interpretacji wynika, że unijne prawo nie będzie obowiązywało tego przedsięwzięcia, w który zaangażował się Gazprom i szereg spółek europejskich.

Dyrektoriat Generalny ds. energetyki (DG ENERGY) w Komisji wydał opinię prawną na temat zgodności Nord Stream 2 z prawem. Projekt zakłada budowę trzeciej i czwartej nitki gazociągu z Rosji, przez Morze Bałtyckie, do Niemiec.

– Konkluzje z raportu mogą potencjalnie uniemożliwić wszelkie próby zablokowania projektu – przekonują dziennikarze Politico. W ich przekonaniu Dyrektoriat uznał, że nowa infrastruktura poza terytorium Unii Europejskiej nie może być poddana unijnemu prawu rynkowemu, w tym trzeciemu pakietowi energetycznemu.

Do innych wniosków można dojść po lekturze dokładnych zapisów dokumentu DG Energy. „Unijne prawo ma zastosowanie do podmorskiej części NS2 pod Morzem Bałtyckim, która podlega terytorialnej jurysdykcji państw członkowskich (wody terytorialne i/lub wyłączne strefy ekonomiczne Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec) i lądowej części w Niemczech” – czytamy w dokumencie. Jego autorzy przekonują, że to niemieckie władze są odpowiedzialne w pierwszej kolejności (ale nie tylko) za odpowiedzialne narzucenie prawa unijnego na inwestycje. Jego narzucenie jest według DG ENERGY w interesie wszystkich krajów członkowskich.

Z dokumentu wynika jednak, że Komisja Europejska może wykazać pewną elastyczność w interpretacji prawa na korzyść Nord Stream 2. Może on zostać uznany za gazociąg łączący źródło gazu bezpośrednio z rynkiem, a nie przesyłowy. Chodzi o projekt związany bezpośrednio z wydobyciem z określonego złoża, w tym przypadku Urengoj i Bowanenkowo w Rosji. Gwarantowałoby to łagodniejszą aplikację wymienionych wyżej przepisów. DG Energy określa jednak, że szereg precedensów sprawia, że taka interpretacja zrodziłaby wiele pytań i wątpliwości. Nawet przy jej przyjęciu NS2 podlegałby prawu, które wymusza na krajach członkowskich uczciwy i wolny dostęp do przepustowości gazociągu, w celu wykluczenia nadużyć. Oznaczałoby to konieczność liberalizacji eksportu gazu z Rosji tak, żeby poza Gazpromem surowiec mogły słać przez Bałtyk inne firmy.

Więcej: Bruksela przeciwko Nord Stream 2. Zdecydują politycy