Politycy CDU i Zielonych starli się o rolę węgla i atomu

22 listopada 2021, 14:00 Alert
Flaga Niemiec. Fot. freepik.com.
Flaga Niemiec. Fot. freepik.com.

Premier niemieckiego landu Saksonia-Anhalt Rainer Haseloff (CDU) powiedział w rozmowie z Deutsche Presse-Agentur, że jest zirytowany „zero-jedynkowym myśleniem” w kwestii ochrony klimatu. Zaproponował on import energii jądrowej z zagranicy oraz zastanawiał się, czy Niemcy rzeczywiście powinny przyspieszyć odejście od węgla. Wywiad ten wywołał zdecydowany sprzeciw ze strony Zielonych.

Spór CDU-Zieloni

Premier Saksonii-Anhalt, Reiner Haseloff, ostrzegł przed niedoborami energii w przypadku odejścia od węgla w 2030 roku. – Wcześniejsze odejście od węgla jest obecnie nie do pomyślenia, chyba że będziemy kupować energię jądrową od Francji, jak to już robi Belgia, i energię z węgla z Polski – powiedział. W szczególności był on otwarty na import energii jądrowej: – Dlaczego nie? To jest całkowicie uzasadnione. Musimy przestać myśleć czarno na białym, jeśli chcemy osiągnąć cele klimatyczne – mówił.

Dotychczasowe ustalenia zakładają, że Niemcy zrezygnują z wydobycia i spalania węgla najpóźniej do 2038 roku. Jednak Zieloni wzywają w planowanej koalicji świateł drogowych w rządzie federalnym, aby przesunąć to do 2030 roku. – Czas, aby Haselhoff w końcu zmierzył się z rzeczywistością. Aby osiągnąć cele związane z ochroną klimatu, Wielka Koalicja, a wraz z nią CDU, już zdecydowały o wycofaniu węgla w 2030 roku – powiedział poseł Zielonych w Bundestagu Oliver Krischer.

Jednak z punktu widzenia Haseloffa planowana rozbudowa odnawialnych źródeł energii i sieci energetycznych jest niewystarczająca. – Zgodnie z obowiązującym niemieckim prawem planistycznym szybka transformacja energetyczna nie jest realistyczna, a cel 1,5 stopnia jest również zagrożony. Procedury dotyczące udziału społeczeństwa, działań prawnych i audytów ochrony przyrody muszą zostać znacznie skrócone – powiedział.

Haseloff wyraził również zasadnicze wątpliwości, czy słońce, wiatr i tym podobne mogą zapewnić dostawy energii. – Nadal potrzebujemy węgla, ponieważ sieci nie da się ustabilizować wyłącznie energią odnawialną. Potrzebujemy jednej trzeciej energii zdolnej do obciążenia podstawowego, która równoważy niestabilne zasilanie z energii wiatru i fotowoltaiki – powiedział. W tym miejscu wymienił elektrownie gazowe.

Według Krischera energia jądrowa nie jest rozwiązaniem. Według niego jest to „nie tylko niebezpieczne, ale także nieopłacalne”. – W przeciwieństwie do Niemiec Francja od lat boryka się z ogromnymi problemami z dostawami i tylko odnawialna energia elektryczna z Niemiec uratowała kraj przed jeszcze gorszymi problemami. W 2030 roku nasi europejscy sąsiedzi nie będą mieli żadnej nadwyżki energii jądrowej, którą Niemcy mogłyby następnie importować. Ze względu na duże ryzyko inwestycyjne żaden kraj nie planuje obecnie budowy mocy eksportowych – powiedział polityk Zielonych.

Spiegel/Michał Perzyński

Jeśli Niemcy nie zatrzymają koalicji obrony atomu, Austria pójdzie z nimi do sądu w imię denuklearyzacji