Polska będzie bronić Turowa w Parlamencie Europejskim

27 listopada 2020, 11:45 Alert
Anna Zalewska, poseł Parlamentu Europejskiego
Anna Zalewska, poseł Parlamentu Europejskiego / Fot. Bartłomiej Sawicki

W środę, drugiego grudnia Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego będzie rozpatrywać wniosek 30 tys. mieszkańców regionu turowskiego. Chcą oni krytycznego spojrzenia na petycję organizacji ekologicznych, które od kilku miesięcy domagają się ograniczenia działalności kopalni i elektrowni Turów.

Wydobycie i zielone inwestycje

Na konferencji prasowej przed elektrownią w Turowie na Dolnym Śląsku Anna Zalewska, poseł Parlamentu Europejskiego z ramienia frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, podkreśliła argumenty strony polskiej. Zarówno PGE, jak i region przekonują o potrzebie kontynuowania wydobycia węgla brunatnego do początku lat 40, a do tego czasu spółka chce ograniczyć tam wydobycie i zrealizować zielone inwestycje. Ekolodzy i samorządowy strony czeskiej przy granicy z Turowem obawiają się jednak, że przedłużenie koncesji na wydobycie węgla brunatnego w odkrywce w Turowie przez kolejne sześć lat, a perspektywie do 2044 roku, może pozbawić przygraniczne regionu dostępu do wody.

Ministerstwo klimatu przedłużyło koncesję odkrywki w Turowie

– Mamy dowody i badania, przede wszystkimi dotyczącymi wody. Istnieje zarzut, że działalność kopalni ogranicza dostęp do wody i jest zagrożeniem dla kraju libereckiego (region w Czechach przy granicy z Polską – przyp. red.). Powołujemy się na badania Polskiego instytutu Meteorologicznego oraz tożsamego czeskiego instytutu, wypowiedzi ministra rządu czeskiego, która mówiła, że problemy z wodą to problemy klimatyczne dotyczące suszy i brakiem opadów. Jedziemy wreszcie na tę Komisję z inwestycjami, jak wielki ekran, mający rozdzielać kopalnie od złóż wody. Jedziemy też pokazać, jak emocjonalnie i instrumentalnie jest wykorzystywana Komisja Europejska przez stronę czeską – powiedziała Anna Zalewska.

Dąbrowski: Wydłużenie koncesji dla Turowa to wzrost bezpieczeństwa energetycznego

Dodała, ponadto, że u naszych sąsiadów nie ma problemów z wodą, bo są wykorzystywane baseny,. – Ponadto polskie miejscowości podawały, że mogą podłączyć graniczne miejscowości do polskiej sieci wodociągowej, tego jednak odmówiono. Przypomniała, że jednocześnie przy granicy z Polską w Czechach i w Niemczech jest wydobywany węgiel brunatny w wolumenie znacznie większym, niż w Polsce, a Polska dokonuje jednocześnie inwestycji w modernizacje elektrowni i kopalni, czego po stronie niemieckiej i czeskiej się nie robi. Zwróciła uwagę, że także i po stronie niemieckiej właścicielem elektrowni i kopalni na węgiel brunatny jest także czeski inwestor.

Schudy: Przedłużenie żywota odkrywki Turów w cieniu koronawirusa

– Nie możemy pozwolić na to, żeby emocje ekologów nie poparte żadnymi dokumentami zwyciężyły w Komisji Europejskiej. Europa chce osiągnąć w 2050 roku neutralność klimatyczną, a to właśnie PGE i Turów przedstawia plany transformacji energetycznej. Mamy już prawo klimatyczne, a wraz z nim rozpoczyna się wojna energetyczna o to, które zakłady i inwestycje będą funkcjonować produkując energię dla Europy – podkreśliła Zalewska. – Nie ma innej możliwości, niż praca Turowa do 2044 roku. Przecież będziemy dążyć do neutralności klimatycznej do 2050 roku – zapewniła. – Turów jest przykładem, gdzie ta gra trwa. Część ekologów ma wsparcie z Czech i Niemiec, które same nadal wydobywają węgiel brunatny, a próbują blokować rozwój zakładu turowskiego przy tym wydobywając samemu więcej tego paliwa – podkreśliła.

Rudyszyn: Czy protesty przeciwko węglowi w Polsce promują węgiel z Czech i Niemiec? (FELIETON)

W kontekście środków na transformację energetyczną podkreśliła, że są środki z Funduszu Odbudowy Europy oraz Funduszu Sprawiedliwej Transformacji rzędu 3,5 mld euro, choć jej zdaniem te środki są zbyt małe, aby zrekompensowały koszty transformacji. – Tymczasem w komisjach w PE słyszymy, żeby nie rozmawiać o faktach, a najpierw przegłosować ideologie, idee. Nowe prawo klimatyczne będzie skutkować tym, że państwa będą miały ograniczony wpływ na inwestycje na własnym terytorium. – Nie ma innej możliwości, niż praca Turowa do 2044 roku – zakończyła.

– Nie rozmawiajmy o faktach, nie rozmawiajmy o liczbach, przegłosujmy ideę. Takim prawem jest prawo klimatyczne. Będzie ograniczać wpływ państw na inwestycje na własnym terytorium. Komisja ma badać przepływy finansowe po to, aby nie dało się subsydiować to, co kopalne – ostrzegała poseł Zalewska. Jej zdaniem ta walka o wpływy w energetyce jest widoczna także w Turowie. Część ekologów ma wsparcie z Czech i Niemiec, które same nadal wydobywają węgiel brunatny, a próbują blokować rozwój zakładu turowskiego przy tym wydobywając samemu więcej tego paliwa. – Nie ma innej możliwości, niż praca Turowa do 2044 roku. Przecież będziemy dążyć do neutralności klimatycznej do 2050 roku – zapewniła.

Bartłomiej Sawicki

Sawicki: Czeski film o odkrywce w Turowie