Przybył: Ocieplenie w relacji z branżą budowlaną

18 sierpnia 2014, 11:12 Drogi
Krzysztof Przybył

KOMENTARZ

Krzysztof Przybył

Prezes Fundacji „Teraz Polska”

Podobno dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, ale w rzeczywistości polskich relacji państwo-przedsiębiorcy dobre chęci i przyjazne gesty mają swoją wagę. Szczególnie, jeśli następują w branży budowlanej  – obszarze trudnym i od lat zaniedbywanym, . Zeszły rok przyniósł apogeum konfliktu między firmami a urzędnikami zajmującymi się drogami, w ostatnich kilku miesiącach widać zdecydowane odprężenie. Pojawiło się mocne, jasne światło w tunelu, który setkom przedsiębiorców wydawał się czarną matnią. Już za samo to, premier Bieńkowskiej należą się wyrazy uznania.

Odwołany pół roku temu szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad budził skrajne emocje. Branża oceniała go jako człowieka niechętnego dialogowi, dla którego biurokracja była ważniejsza od efektywnego rozwiązywania problemów. Dlatego też odnotowano spory przyrost sporów sądowych między Dyrekcją a wykonawcami, a część inwestycji stanęła w miejscu wskutek nierozwiązanych konfliktów. Z kolei wielu publicystów i komentatorów widziało w Lechu Witeckim specjalistę, który dbał o interes publiczny i nie poddawał się naciskom budowlanego lobby. Jedna osoba, dwie skrajne oceny. Niezależnie od tego, która jest bliższa prawdy, faktem jest, że relacje na linii urzędnicy-wykonawcy inwestycji weszły w stadium otwartej wojny. A taka sytuacja na dłuższą metę groziłaby klęską planu komunikacyjnych inwestycji.

Jeśli dzisiaj wsłuchać się w ocenę branży budowlanej, to obecny klimat można ocenić krótko: lekka odwilż. Na samym początku swojego urzędowania Elżbieta Bieńkowska zadeklarowała, że z branżą budowlaną chce i będzie rozmawiać. Jak wiadomo, deklaracje i dobra wola wysokich urzędników nie zawsze zmieniają nastawienie średniego szczebla urzędniczego, czyli tych, z którymi toczą boje przedsiębiorcy. Tym razem jednak się udało – GDDKiA przynajmniej deklaratywnie odeszła od poprzedniego tonu rozmów. Symbolem może być deklaracja powołania do końca br. pełnomocnika do spraw dialogu z wykonawcami. A więc wreszcie pojawiła się szansa na porozumienie, a nie wzajemne grożenie pozwami sądowymi – to już coś!

Sukces inwestycji opiera się przede wszystkim na dobrze przeprowadzonych kalkulacjach. W tym przypadku bilans zysków i strat jest łatwy do wyliczenia nawet dla ekonomicznego ignoranta. Opóźnienia przy budowie dróg, zwiększająca się suma odszkodowań zasądzanych na rzecz firm, fatalna opinia o warunkach współpracy z sektorem publicznym w Polsce głoszona przez zagraniczne koncerny – to minusy, które dadzą się przeliczyć na konkretne straty finansowe. Odejście od modelu relacji biurokrata-petent, a raczej kapral-szeregowy to realna szansa, by tych strat uniknąć. Politycy, którzy mobilizują się zwłaszcza w perspektywie wyborów, nie mogą tego zignorować. I, jak dowodzi przykład pani premier, nie ignorują. Oby stało się to modelem działania również pomiędzy wyborczymi latami!

Źródło: NaTemat.pl