Przychodniak: Chiny będą obserwować sytuację na granicy, ale nie będą się angażować

25 listopada 2021, 07:25 Bezpieczeństwo
Flaga Chin. Źródło: freepik
Flaga Chin. Źródło: freepik

Chiny nie zaangażują się szerzej w konflikt graniczny na polsko białoruskiej granicy, chociaż bez wątpienia ten konflikt nie jest im na rękę ze względów ekonomicznych – mówi Marcin Przychodniak, ekspert PISM ds. Chin w rozmowie z BiznesAlert.pl. 

W opinii analityka PISM, rola Białorusi w kontekście relacji z Chinami jest przeceniana. – Trudno jednoznacznie oszacować wpływ jaki na politykę Białorusi mają Chiny. Z całą pewnością wymiar relacji handlowych czy inwestycyjnych jest dość niski (głównie w ramach udzielanych przez ChRL kredytów i finansowanych z tych źródeł inwestycji, choć i te bez większych sukcesów) i nie na tyle kluczowy, aby stanowić dla Chin istotny powód realnych nacisków politycznych. W tym kontekście Białoruś jest dla ChRL znacząca (choć też nie priorytetowo) głównie w dwóch aspektach: w odniesieniu do jej relacji z UE i gwarancji swobody przepływu towarów za pomocą połączeń kolejowych z Chin do UE. Im bardziej Białoruś nadwyrężą relacje z Unią, co nadwyręża jeden z kanałów „wejścia” chińskich produktów tym mniej jest dla ChRL ważnym partnerem. W ogólnym wymiarze znaczenia relacje te dla chińskiej gospodarki nie mają one jednak kluczowego charakteru (dużo więcej towarów jest transportowanych przez morze, a i w sektorze kolejowym są nadal możliwe – choć trudne do zrealizowania – połączenia zastępcze przez Ukrainę, czy Kaliningrad) – tłumaczy.

Mimo to, problemy na granicy Białorusi i w Unii Europejskiej niepokoją Pekin w kontekście szlaku tranzytowego. – Nie ma jednak wątpliwości, że możliwe zablokowanie tych transportów przez Polskę i wysoki poziom trudności ich zastąpienia niepokoi Chiny, czego wyrazem są np. komentarze chińskich ekspertów zajmujących się badaniem relacji z UE. Problemy te nie są jednak na tyle ważne, aby przeważyć znaczenie współpracy politycznej z Rosją, która jest wszak istotnym punktem odniesienia w tym kontekście – powiedział Przychodniak.

Według eksperta, Chiny nie zaangażują się głębiej w proces deeskalacji. – Chińskie próby złagodzenia polityki na Białorusi, w tym zmniejszenia destabilizacji sytuacji na granicy mogłyby więc być prowadzone głównie za pośrednictwem FR, ale są mało realne – Białoruś, czy dostawy do UE nie są ważniejsze od współpracy politycznej z FR. Brak woli ChRL wpłynięcia na działania Białorusi (pod pretekstem „nieingerencji w sprawy wewnętrzne”) był już m.in. widoczny w braku chińskiej reakcji na porwanie samolotu z opozycjonistą białoruskim, czy też uznanie przez Chiny wyniku ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi – mówi Przychodniak.

Zdaniem Marcina Przychodniaka, uwaga Chin może się jednak skupić na Polsce. – Istota i waga relacji chińsko-rosyjskich powoduje, też że w sytuacji zamknięcia swobodnego przepływu towarów na granicy polsko-białoruskiej to Polska może stać się głównym obiektem nacisków chińskich, a nie Białoruś. Ze względu na stosunkowo niewielkie znaczenie polskiego eksportu do ChRL, czy inwestycji chińskich dla gospodarki polskiej próby oddziaływania mogą mieć charakter nieformalny, pośredni, ale przede wszystkim wykorzystywać kanały unijne, w tym również dwustronne z innymi państwami członkowskimi jako że blokada dotyczyłaby głównie dostaw produktów do Niemiec, Francji, czy Holandii – podkreśla.

Opracował Mariusz Marszałkowski

Przychodniak: Komuniści w Chinach chcą utrzymać kontrolę nad rynkiem i społeczeństwem (ROZMOWA)