RAPORT: Co przyniesie przyszłość na Bliskim Wschodzie?

11 stycznia 2020, 07:31 Energetyka
Raport BiznesAlert.pl. Grafika: Patrycja Rapacka
Raport BiznesAlert.pl. Grafika: Patrycja Rapacka

Sytuacja na Bliskim Wschodzie w ostatnim czasie jest bardzo dynamiczna. Strony sporu, zarówno USA jak i Iran, przeszły od groźnej retoryki do czynów. Cały świat, a szczególnie ten związany z branżą energetyczną, z zaniepokojeniem obserwuje kolejne ruchy wykonywane przez USA i Iran. Każda ze stron stara budować się koalicje wokół własnej sprawy i interesu. Warto prześledzić jak zaogniała i deeskalowała się sytuacja, przy pomocy materiałów przygotowanych przez zespół BiznesAlert.pl.

Początek zdarzeń miał miejsce 3 stycznia 2020 roku, Pentagon potwierdził przeprowadzenie ataku rakietowego nieopodal lotniska w Bagdadzie na generała Kassema Sulejmaniego, dowódcę elitarnego oddziału Strażników Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej zwanego Quds. Generał został zabity z rozkazu prezydenta Donalda Trumpa w Bagdadzie. Zginęło również jego siedmiu współpracowników.

Iran nazwał ten atak „aktem wojny” i „terroryzmem państwowym”. Warto dodać, że Sulejmani został uznany przez amerykanów za terrorystę już w 2005 roku.

Sulejmani miał planować atak na dyplomatów amerykańskich i personel militarny w regionie i doprowadził w przeszłości do śmierci „setek Amerykanów” poprzez ataki na bazy wojskowe w Iraku i niedawny atak na ambasadę USA. W jego trakcie grupa protestujących próbowała wedrzeć się do budynku tej instytucji. Amerykanie wysłali w odpowiedzi dodatkowych żołnierzy do ochrony ambasady.

USA zlikwidowały generała irańskiego. Ropa drożeje

Pierwszą decyzją Iranu po ataku, poza zapowiedzią rychłego odwetu byłą decyzja o wycofaniu się z porozumienia nuklearnego zawartego w 2015 roku. Stronami umowy nuklearnej z Iranem były USA, Rosja, Chiny, Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Unia Europejska.

Iran nie będzie już stosował się do ograniczeń, wynikających z podpisanego w 2015 r. porozumienia nuklearnego – irańska państwowa telewizja, cytując oświadczenie administracji prezydenta Hasana Rowhaniego.”

„Rząd Iranu w oświadczeniu ogłosił swój piąty i ostatni krok na drodze ograniczania irańskich zobowiązań, wynikających z JCPOA (porozumienia nuklearnego)” – poinformowała państwowa telewizja. „Przed Iranem nie ma już żadnych ograniczeń operacyjnych” – dodano.

Zaznaczono, że Iran będzie utrzymywał współpracę z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA) i decyzja może być cofnięta, jeśli USA zniosą sankcje nałożone na Teheran. Dodano, że Iran jest też otwarty na negocjacje z europejskimi partnerami.

W 2018 roku, decyzją prezydenta Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone wycofały się z porozumienia JCPOA.

Iran porzuca ograniczenia porozumienia nuklearnego

Na odpowiedź militarną Iranu trzeba było czekać cztery dni. W nocy z 7 na 8 stycznia doszło do ataku rakietowego na amerykańskie bazy w Iraku.

Pentagon potwierdził, że Iran ostrzelał pociskami balistycznymi amerykańskie bazy wojskowe w Iraku, spadło na nie łącznie 12 rakiet. Na podstawie wczesnych raportów przedstawiciele USA poinformowali, że nie było ofiar.

Karą będą sankcje

Świat zatrzymał oddech, oczekując militarnej odpowiedzi USA, która mogłaby przerodzić się w regularną wojnę z Iranem. Wszystko jednak dotychczas wskazuję, że Donald Trump obrał ścieżkę konfrontacji ekonomicznej, nie militarnej.

Dotychczas obowiązujące sankcje skupiały się na duszeniu irańskiego przemysłu naftowego, który w dużej mierze uważany jest za siłę napędową krajowej gospodarki. Restrykcje odstraszyły również wiele międzynarodowych przedsiębiorstw. – Ograniczyły one również finansowanie Hezbollahu i Hamasu – powiedział republikański senator Rick Scott. – Droga do tych zbirów polega na tym, że musisz sięgnąć po ich portfel – dodał.

Peter Brookes z Heritage Foundation powiedział, że USA mogą „uderzyć” w infrastrukturę naftową Iranu, a tym samym spowodować spustoszenie w gospodarce. – Za pomocą taktyki cybernetycznej możemy zamknąć ich przemysł naftowy – zauważył.

Kathleen Troia McFarland, były zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, która przebywała w Sali Sytuacyjnej z Trumpem, powiedziała, że Trump jest „niechętnym wojownikiem”, który zawsze udziela przemyślanej odpowiedzi.

Prezydent Donald Trump wystąpił na konferencji prasowej 8 stycznia. Zapewnił, że ataki rakietowe Iranu na bazy wojskowe USA nie spowodowały ofiar. – Żadni Amerykanie nie ucierpieli w atakach zeszłej nocy. Nie odnieśliśmy żadnych strat – powiedział prezydent cytowany przez Reutersa. – Nasze wielkie siły amerykańskie są przygotowane na cokolwiek. Iran wydaje się ustępować – dodał.

Po atakach na bazy USA rozważają nowe sankcje wobec Iranu, ale liczą na deeskalację

Niestabilność na rynku ropy

Na wieść o wzroście napięcia na Bliskim Wschodzie szybko zareagowały rynki ropy. W kilka dni po zabójstwie Sulejmaniego, ceny ropy Brent skoczyły do nienotowanego od dawna poziomu 70$ za baryłkę.

„Stawka w USA wzrosła o ponad 1,2 procent i za baryłkę trzeba zapłacić ponad 63 dolary. Wzrost cen ropy naftowej może zaszkodzić światowej gospodarce, która obecnie zmaga się ze słabą aktywnością wytwórczą – informuje CNN Business.”

Dr Bartosz Bojarczyk z Wydziału Politologi UMCS w Lublinie, pytany o wpływ rosnącego napięcia w regionie Bliskiego Wschodu na ceny ropy naftowej, powiedział, że jeśli konflikt będzie nadal eskalował, to cena będzie rosnąć. Już teraz przekroczyła granicę 70 dolarów za baryłkę. Cena ropy WTI rośnie, ale w mniejszym stopniu niż pozostałe gatunki ropy. Cena ropy wydobywanej przez kraje kartelu naftowego OPEC zaczęła znacząco rosnąć dopiero kilka dni po zabiciu irańskiego generała. Ekspert zastrzegł jednak, że na cenę ropy mogą wpłynąć także ewentualne, kolejne ataki Iranu. – To nie jest ostateczna odpowiedź. Iran będzie mógł wykorzystać czynniki hybrydowe i powiązane ze sobą organizacje, np. Hezbollah. Teheran nie chce jednak otwartego konfliktu. Teraz ruch jest po stronie USA. Jeśli Waszyngton powstrzyma się od kolejnych działań odwetowych, to wówczas cena ropy może ustabilizować się w ciągu trzech miesięcy – ocenił Bojarczyk.

Zdaniem eksperta Iran będzie dalej wykorzystywał działania hybrydowe i unikał otwartego konfliktu z USA. – Iranu nie stać na otwarty konflikt z USA pod względem militarnym i gospodarczym. Irański atak był wyważony, a USA były na to przygotowane, żołnierze schronili się w schronach – wskazał.

Przez najbliższe dni, czy tygodnie, cena ropy może nadal rosnąć. USA dzięki własnej, rosnącej produkcji ropy są w stanie stabilizować rynek i reagować na cenę surowca poprzez uwalnianie jej zapasów. Wydajność mechanizmów, mających na celu uśmierzenie rosnących cen ropy, jest ograniczona, ale USA mają jeszcze rezerwę – wskazał. Dodał, że USA mogłyby nie zdawać sobie sprawy jak duże znaczenie dla rynku ropy może mieć zabicie irańskiego generała. – W generalnym założeniu polityka energetyczna USA jest nastawiona na utrzymanie niskiej ceny ropy, aby uderzyć w ten sposób w dochody Iranu, Wenezueli czy w mniejszym stopniu Rosji – wyjaśnił.

Bojarczyk: Iran może jeszcze uderzyć. Piłka leży po stronie USA

Atmosfera niepewności podgrzewana między innymi przez irańską propagandę spowodowała panikę wielu komentatorów na świecie, w tym w Polsce. Zwiastowali oni wybuch wojny, która zaangażuje liczne państwa. Przeciwnego zdania jest Mariusz Marszałkowski, który swoim w felietonie uspokaja. – Napięcia w polityce zagranicznej występują bezustannie. Jest to proces ciągły, szczególnie łatwy do zobrazowania na sinusoidzie. Mało było okresów w historii, które można nazwać spokojnymi. Zawsze gdzieś szalały wojny, zawsze ktoś spiskował przeciwko komuś, zawsze gdzieś przytrafiały się klęski i katastrofy. Czy obecny kryzys na Bliskim Wschodzie jest zagrożeniem dla globalnego bezpieczeństwa? Owszem jest. Tak samo jak trwająca już dziewiąty rok wojna w Syrii, jak sześcioletnie walki w Libii, tak samo jak krwawa wojna w Europie czy na ukraińskim Donbasie, trwająca już szósty rok. Nie wspominając szalejącego przez kilka lat islamskiego kalifatu w Iraku i Syrii lub trwających już kilkadziesiąt lat wojen w Afganistanie. Oczywiście, już nikt tych konfliktów nie relacjonuje na żywo – pisze Marszałkowski.

 

Marszałkowski: Jeszcze nie czas bić w tarabany (FELIETON)

Podobną opinię wyraża dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen, który przywołując ewentualne scenariusze zdarzeń przygotowane przez Mike’a Gallaghera z think-tanku Continuum Economics cytuje „Chociaż istnieją obawy, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie wymkną się spod kontroli, bardziej prawdopodobne jest, że reakcja Iranu na zabójstwo najwyższego generała Kasem Sulejmaniego będzie umiarkowana i zaprojektowana w taki sposób, aby uniknąć poważnej eskalacji. Po okresie przejściowym napięcia geopolityczne prawdopodobnie spadną, a w ślad za nimi spadną też ceny ropy. Podtrzymujemy pogląd, że WTI zakończy rok 2020 na poziomie 55 USD, ponieważ nowe dostawy z Brazylii i Norwegii dołożą się do dalszego wzrostu wydobycia ropy łupkowej w USA.”

Czyżewski: Nikt nie chce wojny na Bliskim Wschodzie

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jeszcze przez długi czas będzie tematem medialnym. Wciąż nie ma pewności, że jest to koniec napięcia. Rynki surowców nie lubią konfliktów, zwłaszcza w tym newralgicznym dla światowego wydobycia węglowodorów obszarze. Redaktorzy i eksperci BiznesAlert.pl dalej będą śledzić rozwój wydarzeń i informować o najważniejszych zmianach.