RAPORT: Koronawirus sparaliżował górnictwo w Polsce

13 czerwca 2020, 07:31 Energetyka
WhatsApp Image 2020-06-10 at 08.35.31

Polacy mają dość koronawirusa. Koronawirus nie ma jednak dość Polaków. W ostatnich dniach liczba zakażeń wzrosła, głównie za sprawą kopalni węgla na Śląsku. Rząd wprowadził zawieszenie prac w najbardziej narażonych zakładach, co wywołało lawinę komentarzy polityków i publicystów.

Pierwsze symptomy

Na naszych łamach współpracowniczka BiznesAlert.pl Karolina Baca-Pogorzelska już w maju zwracała uwagę na problem koronawirusa w kopalniach. – Rośnie liczba górników z koronawirusem oraz tych odsyłanych na kwarantannę. To Górny Śląsk jest teraz miejscem, w którym przybywa najwięcej zakażonych i to głównie w kopalniach. Chyba pierwszy raz można zaobserwować taki chaos kryzysowy w tej branży, gdzie paradoksalnie procedury przy okazji katastrof i awarii są dobrze znane i opanowane, tymczasem pandemia koronawirusa, choć w Polsce mierzymy się z nią od dwóch miesięcy, poraziła Śląsk jak grom z jasnego nieba. Przy czym żadna w tym wina Śląska a tych, którzy powinni dużo wcześniej zamrażając praktycznie całą gospodarkę pomyśleć o górnictwie. A nie pomyśleli – pisała Baca-Pogorzelska.

Baca-Pogorzelska: Koronakopalnie były do uniknięcia (FELIETON)

– Kiedy 24 marca pisałam na łamach Biznesalert.pl, że koronakopalnie będą zagrożeniem, wielu powątpiewało, a pisałam to ja apelująca o niesianie koronapaniki. Tylko że w kwestii górnictwa to nie była panika, a sucha kalkulacja. Jeśli mówimy o zakładzie, w którym jednym szybem wdechowym powietrze wpada, a drugim wydechowym wypada (fachowców przepraszam za kolokwializm), to jakim cudem ma tu nie dojść do zakażenia? Tymczasem dziennikarz Tomasz Szymborski napisał na Twitterze, że władza miała dysponować dokumentem Głównego Instytutu Górnictwa, z którego wynikało, że kopalniom koronawirus nie grozi. O tym, że takich argumentów używał odwołany z końcem marca wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda napisała „Gazeta Wyborcza”. Na Śląsku sytuacja z dnia na dzień jest coraz gorsza. Gawęda nie doczekał się następcy, a wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin pochłonięty bałaganem z niedoszłymi wyborami prezydenckimi pod patronatem Poczty Polskiej zawarł porozumienie w Polskiej Grupie Górniczej o obniżeniu płac na miesiąc o 20 procent „a potem zobaczymy” – pisała.

Jakóbik: Górnicy na celowniku dezinformacji? (FELIETON)

Zatrzymanie prac kopalń

Z kolei w poniedziałek minister aktywów państwowych Jacek Sasin poinformował na konferencji prasowej, że wydobycie węgla w dwóch kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej i dziesięciu kopalniach Polskiej Grupy Górniczej (PGG) zostanie wstrzymane w związku z pandemią koronawirusa. – Od jutra przez trzy tygodnie wstrzymujemy wydobycie w dwunastu kopalniach na Śląsku. To te kopalnie, gdzie nie wszyscy górnicy zostali przebadani na obecność koronawirusa. Wydobycie węgla zostanie wstrzymane w dziesięciu kopalniach Polskiej Grupy Górniczej i dwóch JSW. To przejście do kolejnego etapu walki z koronawirusem, by chronić górników – – powiedział wicepremier Sasin.

– Omówiliśmy bieżącą sytuację, przedstawiliśmy również zarządom kopalń, w porozumieniu z zarządem kopalń stronie społecznej propozycję kolejnych działań, które chcielibyśmy podjąć – powiedział Sasin. Dodał on, że wszyscy zatrudnieni – poza „szczątkowym personelem”, który będzie służył utrzymaniu kopalń w czasie zawieszenia wydobycia – udadzą się na tzw. postojowe na okres 3 tygodni. – Chcemy, by za trzy tygodnie kopalnie mogły wrócić do normalnej pracy – powiedział minister aktywów państwowych. – Trzytygodniowe postojowe pozwoli przeciąć transmisję. Jednocześnie cały czas będziemy badać pracowników kopalń, w których ryzyko wystąpienia koronawirusa jest największe. Na Śląsku mamy 60 procent wolnych łóżek i ponad 85 procent wolnych respiratorów. Osoby z ognisk, górnicy przechodzą chorobę łagodnie. Przypadki na Śląsku to przypadki z ognisk. Nie ma transmisji poziomej – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski na konferencji prasowej.

Od wtorku wydobycie w dwóch kopalniach JSW i 10 kopalniach PGG zostanie czasowo wstrzymane

Tego samego dnia mówił o tym minister zdrowia Łukasz Szumowski w rozmowie z RMF FM. – Rekord zachorowań wynika z czegoś, co robimy w sposób bezprecedensowy w Europie, czyli wymazujemy gigantyczne zakłady pracy, jakimi są kopalnie. Jest to rodzaj badania przesiewowego – on nie wynika z kontaktów, nie wynika z informacji sanepidu, natomiast dzięki temu Śląsk jako region tak naprawdę jest w takim samym sposób wolny, czy tez zajęty przez wirusa, jak inne województwa. W kopalniach jest bardzo dużo wzajemnych zakażeń – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski w RMF FM. – Pamiętajmy, że jeszcze są 2 kolejne ogniska. Jedno jest w szpitalu w województwie łódzkim. To jest model epidemii ogniskowej i taką będziemy mieli. My nie kończymy epidemii, żeby była jasność. Nadal mamy epidemię i nadal będziemy mieli zachorowania, zresztą w różnych krajach obserwujemy wzrosty co jakiś czas – dodał szef resortu zdrowia. – Głównie duże zakłady pracy się pojawiają. Mieliśmy fabrykę mebli, mieliśmy fabrykę mrożonek, cały czas mamy kopalnie i potrzebne były po prostu bardzo radykalne działania. (…) Gdybyśmy nie wymazywali wszystkich górników, to mielibyśmy ewidentnie spadki. Nikt tego w Europie nie robi. Tutaj zadziałaliśmy bardzo prewencyjnie –  zapewnił minister w radio RMF FM. – Chcemy, żeby wszystkie kopalnie wróciły do pracy.

Szumowski: Chcemy, żeby wszystkie kopalnie wróciły do pracy

Komentarze

Decyzję ministrów skomentowała Karolina Baca Pogorzelska. – Bez względu na to, czy powyższy scenariusz będzie realizowany, to zatrzymanie części zakładów wydobywczych na Śląsku z powodu koronawirusa może być preludium do zmian, które będą prawdopodobnie konieczne. Minister zdrowia Łukasz Szumowski i wicepremier oraz minister aktywów państwowych Jacek Sasin ogłosili w poniedziałek, że z powodu koronawirusa zatrzymana zostanie część kopalń. Zatrzymane zostaje wydobycie w Knurowie-Szczygłowicach i Budryku – to Jastrzębska Spółka Węglowa. W Polskiej Grupie Górniczej wydobycie zostało wstrzymane w Bolesławie-Śmiałym, Piaście-Ziemowicie, trzech z czterech ruchów kopalni ROW, czyli w Chwałowicach, Marcelu i Rydułtowach, w dwóch z trzech ruchów kopalni Ruda, czyli Halembie i Pokoju oraz w kopalniach Wesoła i Wujek. Dla ścisłości nie zatrzymano więc 12 kopalń, ale poziom skomplikowania organizacji zakładów wydobywczych w Polsce jest tak duży, że ciężko to laikowi wytłumaczyć. W całości bowiem staje sześć kopalń oraz trzy ruchy (części) kopalni ROW i dwa ruchy kopalni Ruda – napisała Karolina Baca-Pogorzelska.

Baca-Pogorzelska: Polski Węgiel, czyli nowa reforma górnictwa

– To czasowe wyłączenie pracy w kopalniach, w których odnotowujemy zakażenia koronawirusem, a których załogi nie zostały w całości przebadane – powiedział minister Sasin. Tyle tylko, że np. w JSW największe ogniska koronawirusa i najwięcej zakażonych jest w kopalni Pniówek oraz ruchu Zofiówka Kopalni Borynia-Zofiówka, a tych kopalń nie ma na ogłoszonej liście. Karol Manysz, rzecznik MAP powiedział BiznesAlert.pl, że takie wytyczne przyszły z inspekcji sanitarnej. Jest to o tyle ciekawe, że JSW zapytane o wyniki testów przesiewowych trwających od około dwóch tygodni w Knurowie-Szczygłowicach przekazało 31 maja informację, że „na podstawie dotychczasowych wyników nie ma tam ogniska epidemii”. Przez osiem dni mogło się to zmienić, jednak JSW w codziennych komunikatach na Twitterze niezmiennie pomijała tę kopalnię (nie wpisywała na przykład liczby 0 przy chorych, po prostu informacji na jej temat w ogóle nie było). Tymczasem z dokumentów wynika, że Pniówek nie fedrował od 9 do 22 maja, choć spółka zapewniała, że kopalnia stała tylko kilka dni z powodu testów na koronawirusa. W PGG z kolei również zostały zatrzymane kopalnie, w których dotychczas nie było koronawirusa (np. Wujek i Wesoła), a nie te, w których ogniska były największe, czyli np. ruch Jankowice kopalni ROW i kopalnia Murcki-Staszic – pisała współpracowniczka BiznesAlert.pl.

Czy ministerstwo pomyliło daty zatrzymania kopalń?

Do tej sprawy na specjalnej konferencji prasowej odniósł się kandydat na prezydenta z ramienia Konfederacji Krzysztof Bosak. – Wczoraj decyzją ministra aktywów państwowych Jacka Sasina zostały zamknięte kopalnie węgla na Śląsku, a wśród nich były i takie, gdzie nie wykryto zakażeń koronawirusem, natomiast te kopalnie, które były typowane przez ekspertów do zamknięcia, jak kopalnia Zofiówka czy Pniówek, nie zostały zamknięte. Ta decyzja pokazuje, że rząd dba przede wszystkim o dobry wynik swojego kandydata na prezydenta – powiedział Krzysztof Bosak.

– Nie jest tajemnicą, że rząd pozostawia kopalnie, które wydobywają węgiel koksujący, a zamyka te, które wydobywają węgiel kamienny – różnice pomiędzy cenami tych dwóch rodzajów węgla są ogromne. Kopalnie, w których nie są prowadzone prace, zaczynają grozić zapaleniem i zawaleniem, a z ekonomicznego punktu widzenia niekorzystna korekta sprawozdań rocznych może przyczynić się do zamykania rentownych kopalni – na to naciska Unia Europejska, z którą rząd Prawa i Sprawiedliwości dobijał targu w tym zakresie. Wyrażamy obawy górników, nie zgodzimy się, by pod pretekstem pandemii w sposób niekorzystny korygować bilanse rentownych kopalni, zabierać pracę górnikom i kupować ich bezczynność w zamian za odstąpienie od pracy – mówił kandydat Konfederacji na prezydenta.

Bosak: Rząd wykorzystuje pandemię, by zamykać rentowne kopalnie

Interwencja premiera

Później premier Mateusz Morawiecki zapowiedział dofinansowanie płac górników w okresie zatrzymania pracy kopalni spowodowanego pandemią koronawirusa. Wziął on udział w posiedzeniu wojewódzkiego sztabu kryzysowego i spotkał się ze związkami zawodowymi. Poparł ustalenia wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. – Uzgodnienia, które zostały wprowadzone przez pana premiera Sasina, miały i mają moje pełne wsparcie – zapewnił. Odniósł się także do planu utrzymania 100 procent wynagrodzenia dla górników w okresie postoju pracy kopalni. Zastrzegł, że to „ochronne”, a nie „postojowe”. Postój wynika z pandemii, a nie warunków ekonomicznych, więc – zdaniem premiera – państwo musi wziąć na siebie jego koszty. Według niego postój może trwać w zależności od zakładu od tygodnia do czterech pomimo utrzymania prac technicznych niezbędnych do zabezpieczenia kopalni, ale wszystkie mają ostatecznie wrócić do pracy. Premier powiedział, że koronawirus może się szybko rozprzestrzeniać w kopalniach, ale celem jest jak najszybsze wyłapanie ognisk zakażeń. Poinformował, że województwo śląskie dysponuje 60 procentami wolnych łóżek i 85 procentami respiratorów. Zapewnił, że „sytuacja stabilizuje się”.

Premier zapowiada dofinansowanie płac górników na czas przestoju kopalń przez koronawirusa