RAPORT: Malowanie śniegu, sople i myszy. Energetyka na Wielkanoc

16 kwietnia 2022, 07:35 Energetyka

Co tydzień w raportach podsumowujemy dla Państwa najważniejsze wydarzenia ostatnich kilku dni. Ponieważ nadchodzi Wielkanoc, postanowiliśmy skompilować kilka ciekawostek z naszej serii #BAnaWeekend. Wielkanoc ma być świętem radosnym, a o radość trudno w czasach wojny. Nie da się uciec od strasznych obrazów z Ukrainy, jednak przez chwilę spróbujmy spojrzeć z przymrużeniem oka na kwestie energetyczne, którymi zajmujemy się na co dzień.

Sople psują rosyjskie gazociągi

Na początek cofnijmy się do zimy. Tylko w obwodzie podmoskiewskim, 9 lutego odnotowano pięć przypadków uszkodzenia gazociągów w wyniku spadających z dachu sopli lodu. Według regionalnego ministerstwa energii powód tego jest banalny – właściciele budynków nie dbają o czystość swoich dachów. – Lód, który spadł z dachów domów prywatnych, uszkodził gazociąg niskiego ciśnienia we wsiach Sofrino w rejonie Puszkina i Nefiedowo w rejonie Sierpuchowa. Podobne przypadki odnotowano we wsi Isławskoje w rejonie Odincowo, we wsi Nikulskoje w Mytiszczach i Bykowie w obwodzie ramieńskim – zauważają służby prasowe służb gazowniczych. Niestety, 8 lutego w wyniku przebicia przez spadający sopel gazociągu niskiego ciśnienia we wsi Losino-Petrowskij, doszło do pożaru, w wyniku którego śmierć poniosła jedna osoba, a pracownik służb naprawiających gazociąg został ranny. Mieszkańcy, którzy nie dopilnowali obowiązku oczyszczania dachu z sopli i śniegu, a doszło do przebicia gazociągu, muszą opłacić naprawę ze swojej kieszeni.

Sople uszkadzają gazociągi w Rosji

Sztuczny śnieg na zimowych igrzyskach

Pozostańmy w tematyce zimowej, a konkretnie do Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022 w Pekinie, które odbyły się wyłącznie z wykorzystaniem sztucznego śniegu. – W ostatnich miesiącach w Pekinie brakowało opadów ze średnią 11 mm dziennie. Białe paliwo powstanie przy pomocy kilkuset armatek śnieżnych, do których zaopatrzenia będzie potrzeba 49 mln galonów (ponad 180 mln litrów) wody, jak donosi Huffington Post. Nie będzie to jednak zwykła woda, ale mieszanka chemiczna, która utrzyma się w stanie ciekłym do momentu, w którym będzie mogła spaść jako sztuczny śnieg na grunt. Chińczycy pobiją jednak rekord. Do tej pory żadne igrzyska nie wymagały produkcji całości białego puchu potrzebnego do zawodów. Niedobór śniegu może wynikać ze zmian klimatu, ale warto uważać, aby uzupełnianie ich nie skończyło się nowymi szkodami dla środowiska – pisaliśmy na początku lutego.

Malowanie śniegu na Igrzyskach Olimpijskich w Chinach

Łasice na ratunek energetyce

Energetyka to ryzykowny biznes, a okazuje się, że zagrożenie mogą stanowić nawet myszy. Podstacja Sils należąca do operatora sieci przesyłowej w Szwajcarii o nazwie SwissGrid stała się frontem walki z tymi gryzoniami. Przebiegli Szwajcarowie sięgają po naturalną broń w postaci łasic. – W zimniejsze dni myszy szukają schronienia w budynkach zarządzających podstacją i w najgorszym przypadku mogą zacząć przegryzać kable przesyłające dane. Sytuacja niegroźna z punktu widzenia małych gryzoni może doprowadzić do zerwania kontaktu między podstacją a centrum dyspozycji mocy zarządzającym całą siecią – ostrzega SwissGrid. Z tego powodu specjaliści tej firmy regularnie sprawdzają infrastrukturę w poszukiwaniu myszy. – SwissGrid znalazł nietypowy sposób na walkę z myszami. Ściąga w okolicę ich naturalnych wrogów, czyli łasice. Ten gatunek został wybrany nieprzypadkowo, ponieważ znajduje się na liście zagrozonych w Szwajcarii. Celem jest zatem nie tylko uporanie się z myszami w podstacji Sils, ale także stworzenie nowego habitatu łasicom, które mogą się dzięki temu mnożyć – podaje szwajcarski operator. Oczywiście po solidnym posiłku wysokobiałkowym z myszy przyczajonych w podstacji Sils.

Na inwazję myszy w energetyce pomogą tylko łasice

Geoinżynieria słoneczna

W ramach „geoinżynierii słonecznej” bada się różne możliwości, w jaki sposób ludzie mogą sztucznie zmniejszyć intensywność promieniowania słonecznego, a tym samym globalne ocieplenie. Jedną z opcji byłoby masowe wypuszczanie siarki do atmosfery, tworząc maleńkie cząsteczki unoszące się w powietrzu, które, podobnie jak chmury, odbijają promieniowanie słoneczne z powrotem w kosmos, zanim dotrą do powierzchni Ziemi. Podobny efekt znany jest w przyrodzie po dużych erupcjach wulkanów lub uderzeniach meteorytów. Chociaż takie technologiczne środki przeciwdziałające zmianom klimatu teoretycznie mogłyby powstrzymać globalne ocieplenie, według różnych badań ich skutki byłyby katastrofalne. W ten sposób sztuczne osłabienie mocy promieniowania słonecznego prawdopodobnie przerwałoby deszcze monsunowe w Azji Południowej i Afryce Zachodniej. Może to również zniszczyć uzależnione od deszczu rolnictwo, które wyżywia setki milionów ludzi. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) ostrzegł niedawno, że może to również spowodować suszę w regionie Amazonii.

Co by było, gdybyśmy na Ziemi odbijali promienie Słońca, by ochłodzić klimat? Według naukowców to bardzo zły pomysł

Naukowcy zastanawiają się również, co mogłoby się stać, gdyby stężenie cząstek w atmosferze nagle się zmniejszyło. W takim przypadku IPCC ostrzega, że „temperatury powierzchni najprawdopodobniej gwałtownie wzrosną”. Ponadto technologia ta nie zrobi nic, aby przeciwdziałać wzrostowi stężenia gazów cieplarnianych, takich jak CO2 w atmosferze. Chociaż doradcy naukowi prezydenta USA Lyndona B. Johnsona sugerowali geoinżynierię słoneczną jako sposób przeciwdziałania rosnącemu stężeniu gazów cieplarnianych już w 1965 roku, od tego czasu w obszarze tym poczyniono niewielkie postępy. W ubiegłym roku głośny projekt badawczy o nazwie Scopex spotkał się ze sprzeciwem środowiska naukowego. Uniwersytet Harvard chciał naśladować chłodzący efekt erupcji wulkanicznych w atmosferze z balonu testowego nad Szwecją z małymi, odblaskowymi cząsteczkami na wysokości 20 kilometrów. Rada pasterzy reniferów Samów stwierdziła, że ​​naruszałoby to podstawową zasadę ich kultury życia w harmonii z naturą. Harvard zastanawia się teraz nad próbą rozpoczęcia pracy w innym miejscu, ale nie jest też wykluczone, że całkowicie zaniecha takich badań.

Port w Rotterdamie emituje tyle CO2 co duża elektrownia węglowa (INFOGRAFIKA)

Starlink ma kłopoty

W lutym CNN poinformowała, że SpaceX straci do 40 satelitów Starlink. Amerykanie przez pomyłkę wystrzelili je w potężną burzę geomagnetyczną. SpaceX Elona Muska wystrzelił w miniony czwartek 49 satelitów Starlink na niską orbitę okołoziemską. – Około 80 procent z tych satelitów zostało uszkodzonych przez burzę geomagnetyczną – poinformowała firma. Burze geomagnetyczne powstają w wyniku eksplozji na powierzchni Słońca. Dzieje się tak, gdy strumienie naładowanych cząstek lub wiatry słoneczne wchodzą w reakcję z ziemskim polem magnetycznym. Może to prowadzić m.in. do zakłóceń łączności na Ziemi. – Burza objęła obszar orbity, w którym zostały rozmieszczone najnowsze satelity Starlink – poinformowała CNN. Według SpaceX około 40 satelitów ponownie wejdzie w atmosferę ziemską i spłonie. W przypadku niektórych już się to stało. – Satelity nie będą kolidować z innymi w trakcie deorbitowania, a ich części nie spadną na Ziemię – podkreśla firma Muska. SpaceX nie zdradza, ile kosztuje budowa satelity Starlink, ale straty mogą być dotkliwe. Prezes firmy Gwynne Shotwell ujawniła jednak w 2019 roku, że cena wynosi poniżej miliona dolarów za sztukę.

SpaceX może stracić 40 satelitów, które trafiły w burzę geomagnetyczną