RAPORT: Trwa okres burzy i naporu Nord Stream 2

9 listopada 2019, 07:31 Alert
RAPORT

Mimo, że budowa Nord Stream 2 jest na bardzo zaawansowanym etapie, to wciąż jest wokół niego wiele niewiadomych. Dania wyraziła zgodę na budowę gazociągu, ale wciąż nie wiemy kiedy powstanie, Bundestag pracuje nad rozwiązaniami, które mają pomóc mu ominąć dyrektywę gazową, ale nie wiemy czy i w jakim kształcie zostanie ono przyjęte. Dochodzą do tego najświeższe informacje o karze nałożonej na spółki zaangażowane w projekt przez UOKiK. To istny okres burzy i naporu wokół projektu, a my wciąż nie wiemy jaki będzie finał tej historii.

Zgoda Danii na budowę Nord Stream 2

Pod koniec października dowiedzieliśmy się, że Duńska Agencja Energii wydała zezwolenie na budowę magistrali na duńskim szelfie kontynentalnym na południowy wschód od wyspy Bornholm. Jak poinformowała Agencja, pozwolenie zostało udzielone zgodnie z ustawą o szelfie kontynentalnym i zobowiązaniami Danii wynikającymi z Konwencji ONZ o prawie morza. – Dania jest zobowiązana zezwolić na budowę rurociągów tranzytowych z poszanowaniem zasobów i środowiska oraz, w razie konieczności, wyznaczyć trasę, na której takie rurociągi powinny zostać ułożone – czytamy w komunikacie.

Pod koniec marca spółka Nord Stream 2 AG, odpowiedzialna za budowę gazociągu Nord Stream 2 zwróciła się do Duńskiej Agencji Energii z trzecim, kolejnym już wnioskiem o udzielenie zgody na budowę Nord Stream 2 na wodach terytorialnych na południe od Bornholmu. Przedstawiciele Agencji zapewniają, że analizując wniosek, złożony przez Rosjan, będą brali pod uwagę aspekty środowiskowe i bezpieczeństwa, chociaż zaznaczają, że pod tym względem proponowana, nowa trasa gazociągu jest bardziej korzystna od poprzednich.

Dania wyraziła zgodę na ułożenie Nord Stream 2

Rzecznik należącej do Gazpromu spółki Nord Stream 2, która buduje gazociąg o tej samej nazwie, przekazał, że operator otrzymał informację w sprawie decyzji i wyraził z niej zadowolenie. Operator Nord Stream 2 poinformował w środę, że rozpocznie układanie rur w duńskich wodach „w najbliższych tygodniach”. Szef Gazpromu Aleksiej Miller ocenił, że budowa tego odcinka zajmie około pięciu tygodni.

Co po zgodzie Danii?

Sprawę tę skomentował redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik. – Decyzja Duńczyków mogłaby teoretycznie pozwolić ukończyć odcinek na ich wodach do końca roku. Spółka Nord Stream 2 AG informowała media, że potrzebuje półtora miesiąca na położenie odcinka duńskiego, czyli mogłaby skończyć jego budowę przed Nowym Rokiem. Warto jednak pamiętać, że pierwotnie chciała wtedy rozpocząć już dostawy i mieć większy komfort w rozmowach z Komisją Europejską i Ukrainą o przyszłości przesyłu przez terytorium ukraińskie. Należy się spodziewać, że będzie opóźniać je do czasu uruchomienia Nord Stream 2, aby znów negocjować z lepszej pozycji. Są jednak inne przeszkody, które pozwalają utrzymać tezę o możliwości opóźnienia rozpoczęcia dostaw przez nowy gazociąg nawet o pół roku – pisał Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Dania zrobiła ile mogła w sprawie Nord Stream 2

– Dania odegrała istotną rolę w sporze o Nord Stream 2. Teraz czas na działania Komisji Europejskiej, która powinna wspierać jak najszybsze zakończenie rozmów o przyszłości dostaw gazu przez Ukrainę, które będą tym bardziej zagrożone, im bardziej zaawansowany będzie nowy gazociąg przez Bałtyk. Komisja powinna uzyskać maksymalne wsparcie państw członkowskich, które nie powinny jak Niemcy czy Węgry, podkopywać jej poprzez seperatystyczne układy z Rosjanami. Ważny będzie także nacisk KE na implementację zapisów dyrektywy gazowej mającej narzucić prawo unijne na Nord Stream 2 w Niemczech, które mogą się ociągać, by dać większą swobodę Gazpromowi. Niestety te procesy będą się toczyć w okresie przedłużającego się interregnum w Komisji znajdującej się pod rosnącym naporem różnych interesów narodowych – stwierdził.

Później jednak okazało się, że gazociąg będzie mógł zacząć być budowany dopiero za miesiąc. – Zgodnie z regulacjami decyzja DEA może być zakwestionowana w ciągu czterech tygodni. Z tego względu Nord Stream 2 nie będzie mógł rozpocząć układania rur natychmiast – wskazuje rzecznik Agencji Ture Falbe-Hansen w rozmowie z agencją TASS. Podkreśla, że rozpatrywanie wniosku w tej sprawie trwało szybko, bo od kwietnia do października.

Nord Stream 2 będzie mógł kłaść odcinek duński dopiero za miesiąc

Ciąg dalszy wyścigu

– Nord Stream 2 ma zgodę Danii, ale 31 października kończy się okienko pozwolenia na budowę ostatnich 12 km gazociągu w niemieckiej wyłącznej strefie ekonomicznej – wskazał Mariusz Marszałkowski, współpracownik BiznesAlert.pl. – To także okienko pozwalające przeprowadzić operację łączenia gazociągów między odcinkami w Niemczech i Danii – powiedział nasz rozmówca. – Budowa w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii będzie mogła ruszyć dopiero za minimum cztery tygodnie. Był to warunek zgody Duńskiej Agencji Energii na budowę.

Marszałkowski: To nie koniec wyścigu Nord Stream 2 z czasem

– To nie koniec możliwości obstrukcji projektu. Następny miesiąc to czas na złożenie zażaleń na decyzję Agencji. Polska, jako strona konsultacji w ramach konwencji z Espoo ma takie prawo, więc zapowiada się ciekawy okres – skwitował Marszałkowski.

O opóźnieniu projektu mówiły też inne agencje prasowe. – Prace konstrukcyjne pierwszej z dwóch nitek mogą zostać zakończone we wczesnym 2020 roku z perspektywą ukończenia na potrzeby dostaw gazu w drugiej połowie 2020 roku – można przeczytać w dokumencie Duńskiej Agencji Energii ze zgodą na budowę odcinka na wodach terytorialnych Danii. ICIS wskazuje, że może to oznaczać rozpoczęcie dostaw komercyjnych w drugiej połowie przyszłego roku, a osiągnięcie pełnej przepustowości może nastąpić jeszcze później, bo będzie ona rosła stopniowo.

ICIS: Dostawy z Nord Stream 2 z półrocznym opóźnieniem

Stan gry wokół Nord Stream 2 po doniesieniach z zeszłego tygodnia podsumował redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w podcaście Spięcie BiznesAlert.pl.

Spięcie BiznesAlert.pl. Którędy rosyjski gaz będzie płynął do Europy?

Komentarze

W sprawie głos zabrała też rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen. – Nie komentujemy wczorajszej decyzji, którą podjęła Duńska Agencja Energetyki. Nasze zobowiązanie, jeśli chodzi o cele unii energetycznej, w tym bezpieczeństwo energetyczne i solidarność, a także tworzenie dobrze zdywersyfikowanego i konkurencyjnego rynku, jest niezmienne – powiedziała na codziennej konferencji prasowej w Brukseli rzeczniczka Komisji. Itkonen podkreśliła, że KE dąży do tego, by Nord Stream 2 – jeśli zostanie zrealizowany – działał w przejrzysty i niedyskryminacyjny sposób, pod odpowiednim nadzorem regulacyjnym, zapewniającym stosowanie unijnych i międzynarodowych przepisów.

KE ws. Nord Stream 2: Mamy jasne zasady w Unii, będziemy ich pilnować

Zgodę na budowę gazociągu wydaną przez Danię skomentował również rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. – Myślę, że przede wszystkim jest to odpowiedzialne podejście. Wczoraj prezydent Putin na konferencji prasowej z premierem Węgier podkreślił, że decyzja ta została podyktowana interesem Europy. A Dania, jako kraj europejski, dołączyła do ustaleń, które w sprawie Nord Stream 2 zostały wypracowane dawno temu i jako projekt, który zwiększy bezpieczeństwo energetyczne krajów europejskich – powiedział Ławrow. Według Ławrowa „projekty gospodarcze i komercyjne powinny być wolne od upolitycznienia i nie powinny stać się zakładnikami gier geopolitycznych.”

Ławrow: Postawa Danii w sprawie Nord Stream 2 jest odpowiedzialna

W międzyczasie dyrektor zarządzający Naftogazu Jurij Witrenko poinformował na Facebooku o złożeniu przez jego formę nowego pozwu przeciwko rosyjskiemu Gazpromowi. Dotyczy on kontraktu przesyłowego. Pozew liczy ponad 500 stron. Zawiera roszczenia wzajemne oraz trzy raporty ekspertów międzynarodowych zamówionych na potrzeby tego dokumentu.

Naftogaz znów pozywa Gazprom, a Nord Stream 2 idzie naprzód

Wszystko to odbywało się w tym samym czasie, co rozmowy trójstronne Rosja-Komisja Europejska-Ukraina o przyszłości tranzytu gazu do Europy przez Ukrainę. Na łamach BiznesAlert.pl skomentował to Jacek Saryusz-Wolski: – Pozytywne nastawienie negocjatorów zderzyło się z chłodnym wyrachowaniem Rosjan, którzy wbrew wcześniejszym deklaracjom, zdecydowali wprowadzić nowe warunki do ugody. Pierwszym z nich, w całkowitej sprzeczności z wrześniowymi ustaleniami, była propozycja bilateralnej umowy między Rosją i Ukrainą na dostawy i tranzyt gazu na obecnych warunkach wraz z 20% obniżką cen surowca. Podobna klauzula nie tylko przeczy decyzjom powziętym we wrześniu, według których Rosjanie wstępnie zgodzili się, że przyszły kontrakt zostanie zawarty w zgodzie z prawem europejskim wdrażanym obecnie przez Ukrainę. Przede wszystkim poddaje ona w wątpliwość cały proces rozmów trójstronnych oraz otwarcie sabotuje reformy wprowadzane na Ukrainie, by dostosować infrastrukturę do prawa unijnego. Drugą nowością ze strony rosyjskiej okazało się żądanie, by Naftogaz porzucił roszczenia z tytułu wyroku Sądu Arbitrażowego w Sztokholmie, który przyznał ukraińskiej firmie kwotę 2,6mld USD wraz z odsetkami w sporze z Gazpromem dot. kontraktów na dostawy i tranzyt gazu – pisał europoseł.

Saryusz-Wolski: Czas działa na korzyść Gazpromu. Musimy bronić solidarności energetycznej

– Ponadto, świadomi korzyści jakie płyną dla nich z opóźniania rozmów, Rosjanie uciekli się do dodatkowych forteli. Jednym z nich była niewątpliwe rozmowa jaką odbył prezydent Putin z kanclerz Merkel w czasie trwania negocjacji. Storpedowanie autorytetu Komisji Europejskiej, tworząc wrażenie, że wszystkie kwestie i tak zostaną rozegrane w kuluarowych rozmowach wielkich tego świata, niewątpliwie pogłębiło atmosferę nieufności pomiędzy negocjatorami. W przypadku gdyby gra nerwów nie okazała się wystarczająca, Rosjanie wywierali również naciski na Komisję, oraz na rząd duński celem przyspieszenia procesu decyzyjnego w kwestii wydania zgody na budowę gazociągu NS2 – stwierdził Jacek Saryusz-Wolski.

Polityka w Europie

Nord Stream 2 dotyczy tylko Rosji, Niemiec i Ukrainy. Kijów zaapelował do Estonii o wzmocnienie sprzeciwu wobec tego gazociągu W trakcie spotkania z estońskim ministrem spraw zagranicznych Urmasem Reinsalu premier Ukrainy Ołeksij Honczaruk wezwał do koordynacji działań na poziomie państw członkowskich Unii Europejskiej i NATO. – Bardzo ważne jest aby państwa członkowskie UE wyjaśniły swoim obywatelom negatywne skutki budowy Nord Stream 2 dla europejskiego bezpieczeństwa energetycznego – podkreślił Honczaruk. W odpowiedzi szef estońskiej dyplomacji zwrócił uwagę na istotę problemu podnoszonego przez Ukrainę, zgadzając się z Kijowem w kwestii potrzeby koordynowania działań przy przeciwdziałaniu budowie Nord Stream 2.

Ukraina mobilizuje Estonię do większego sprzeciwu wobec Nord Stream 2

Z kolei wiadomością dnia w miniony wtorek była zdecydowanie wieść z Niemiec, że Bundestag szuka sposobu, by prawnie ominąć i tak już złagodzoną dyrektywę gazową. Unijna dyrektywa gazowa znowelizowana w tym roku przewiduje objęcie obowiązkiem wydzielenia operatora gazociągu niezależnego od spółki dostarczającej nim gaz. Nowelizacja pozwoliła objąć nią także gazociągi z krajów trzecich jak Nord Stream 2. Wskutek jej wdrożenia Gazprom nie mógłby być już właścicielem gazociągu i jednocześnie sprzedawać gaz przysłany tą rurą. – To sprawia, że eksploatacja Nord Stream 2 w warunkach rosyjskich jest prawie niemożliwa – podkreśla Bild. Prawo rosyjskie daje Gazpromowi monopol na eksport gazu ziemnego poza granicę Rosji. Znowelizowana dyrektywa może nie objąć gazociągów, które zostały „ukończone” przed 23 maja 2019. Te mogą liczyć na wyłączenie spod regulacji.

Niemcy chcą obejść dyrektywę gazową mającą usidlić Nord Stream 2

Niemiecki Bild przypomina, że rząd Niemiec przedstawił we wrześniu w Bundestagu projekt ratyfikacji nowelizacji dyrektywy gazowej, w którym znajduje się zapis o terminie 23 maja 2019 roku. Jednak z dokumentów do których dotarł niemiecki dziennik wynika, że ten zapis nie znalazł się w poprawce zgłoszonej przez grupę parlamentarną złożoną 5 listopada przez rządzącą koalicję CDU/CSU i SPD. Według partii koalicyjnych dyrektywa gazowa “daje uprzywilejowany status zrealizowanym inwestycjom w celu uwzględnienia uzasadnionych oczekiwań. (…) W tym kontekście przy ustalaniu, czy projekt został zakończony przed datą wejścia w życie, należy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy.” Poprawka zakłada więc zamianę daty na sformułowanie „istniejące inwestycje”. Oznaczałaby ona, że trwające inwestycje – jak Nord Stream 2 – mogłyby uzyskać wyłączenie. Jednak takie rozwiązanie może spowodować reakcję Komisji Europejskiej. – Byłoby to (poprawka w kształcie opisanym w artykule – przyp. red.) wyraźne naruszenie dyrektywy UE, która zgodnie z informacjami Bild zostałaby uznana w Brukseli za „nieakceptowalną”.

Stress test dla Komisji Europejskiej

Dwa powyższe procesy redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik porównał do stress testów dla Komisji Europejskiej. – Pierwsza próba to działania Moskwy w toku rozmów gazowych Komisja Europejska-Ukraina-Rosja. Niedługo po kolejnej rundzie negocjacji z 28 października Rosjanie potwierdzają oczekiwania wobec Ukraińców. Kontrakt przesyłowy mający zapewnić przesył gazu przez Ukrainę w 2020 roku zostanie podpisany pod warunkiem porzucenia wszelkich roszczeń arbitrażowych przez stronę ukraińską. Naftogaz dopuszcza możliwość obniżenia oczekiwań, ale nie porzuci ich całkowicie. To recepta na przedłużenie rozmów pożądane przez Rosjan w obliczu opóźnienia gazociągu Nord Stream 2, który dopiero pod koniec października otrzymał ostatnią niezbędną zgodę na budowę w Danii – pisał Wojciech Jakóbik.

Jakóbik: Obrońcy Nord Stream 2 robią stress test Brukseli

– Druga próba to działania parlamentu niemieckiego, który jest zobowiązany do transpozycji zrewidowanej dyrektywy gazowej. Nowa regulacja ma podporządkować wspomniany Nord Stream 2 przepisom antymonopolowym, a przez to zmniejszyć ryzyko wykorzystania tego gazociągu do celów politycznych. Konieczność dostosowania projektu do prawa unijnego oznaczałaby, że Gazprom nie może jednocześnie zarządzać infrastrukturą i słać nią gazu, a zatem wymagałaby zmiany prawa rosyjskiego dającego mu monopol na eksport oraz wydzielenia nowej spółki mającej zostać niezależnym operatorem. To dla Nord Stream 2 strata czasu i pieniędzy, więc z pomocą przychodzi mu koalicja rządząca w Niemczech, która zamierza ratyfikować nowelę dyrektywy gazowej ze zmianą zapisu opisującego jakie inwestycje mają jej podlegać. Pierwotnie miała objąć wszystkie projekty nieukończone przed 23 maja 2019 roku. Takie projekty, a więc w praktyce – właśnie Nord Stream 2, nie mogłyby liczyć na wyłączenie spod tego prawa. Koalicja chciałaby zmienić ten zapis i dopuścić możliwość wyłączenia projektów znajdujących się w trakcie realizacji – stwierdził redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Co robią Niemcy?

Temat Nord Stream 2, dotychczas nieco wyciszony, wrócił na arenę polityczną w Niemczech. Radykalnie prawicowa AfD wezwała do podjęcia wszelkich możliwych działań w celu obrony firm europejskich zaangażowanych w Nord Stream 2 przed sankcjami USA. W razie negatywnego wpływy sankcji na projekt grupa bankowa KfW miałaby przekazać środki na rzecz ograniczenia kosztów i opóźnień budowy gazociągu Nord Stream 2 mającego połączyć Rosję i Niemcy.

Według Alternatywy projekt jest niezbędny do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw gazu Niemiec i służy interesom tego kraju oraz Europy. Ewentualne opóźnienie projektu wskutek sankcji USA powinno być zatem wykluczone, a rząd w Berlinie powinien podjąć odpowiednie działania po konsultacji z innymi państwami europejskimi.

AfD domaga się ochrony Nord Stream 2 przed sankcjami USA

Ostro skrytykował to prof. Alan Riley z Atlantic Council Global Energy Center. – To wyraźny brak zgodności z prawem Unii. Krajowe przepisy wykonawcze muszą wdrażać treść prawa Unii. Nie ominiesz nawet tych elementów, których nie lubisz. Istnieją pewne istotne konsekwencje prawne i polityczne – napisał prof. Riley. Przypomniał, że wszystkie państwa członkowskie są uprzywilejowanymi podmiotami w sądzie UE. – Mogą wnieść własne bezpośrednie postępowanie przeciwko innemu państwu członkowskiemu. Niemcy proszą się o ten poziom reakcji prawnej – podkreślił. Wskazał, że 10 września na skutek działań Polski, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uchylił decyzję o wyłączeniu OPAL spod regulacji antymonopolowych, podjętej przez Komisję Europejską na korzyść Gazpromu. Niemcy zapraszają Polskę do wszczęcia postępowania przeciwko nim, tym razem szukając przyspieszonej procedury, w celu unieszkodliwienia dyrektywy gazowej. – W takich okolicznościach Komisja pod przewodnictwem niemieckiej szefowej Komisji Europejskiej nie byłaby w stanie wszcząć własnego postępowania i starać się działać szybko, aby zapewnić pełną zgodność z prawem Unii – stwierdził ekspert. Sądy niemieckie też mogą stwarzać jego zdaniem problemy. – Krajowe przepisy wykonawcze są zwykle odczytywane w kontekście faktycznej dyrektywy, którą wdrażają. Sądy niemieckie mogą równie dobrze uznać, że chodzi o ograniczenie czasowe w dyrektywie (w odniesieniu do Nord Stream 2 – przyp. red.) – podał prof. Riley.

Riley: Niemcy zachęcają Polskę do pozwu za obronę Nord Stream 2

Łukasz Batory, prawnik kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy z kolei postawił tezę, że w obronie Nord Stream 2, niemieccy politycy powtarzają argumenty Gazpromu. – Przedstawiana przez niemieckich parlamentarzystów argumentacja dotycząca sposobu implementacji nowelizacji dyrektywy gazowej do krajowej legislacji w sposób wyłączający Nord Stream II spod reguł europejskich jest tą samą argumentacją, którą przedstawiał Gazprom na etapie prac nad uchwalaniem dyrektywy – wskazał.

– Podnoszenie tych samych racji, co strona rosyjska, wyraźnie wskazuje na dalsze starania strony niemieckiej zmierzające do zamknięcia inwestycji w drugą nitkę gazociągu z Rosji. W mojej ocenie takie działanie jest już jednak na tym etapie wdrażania nowego prawa błędne i będzie nieskuteczne niezależnie od merytorycznej oceny podnoszonych argumentów. Nowelizacja dyrektywy gazowej została już przyjęta na poziomie europejskim i Państwa Członkowskie, w tym Niemcy, nie mają możliwości implementacji jej postanowień z tak dużą ingerencją w przyjęte zasady – ostrzegł Batory.

Batory: Bundestag powtarza za Gazpromem

– Jeżeli regulacja niemiecka nie obejmie zasadami trzeciego pakietu energetycznego Nord Stream 2, będzie to w mojej ocenie stanowiło rażące naruszenie dyrektywy gazowej, co może spotkać się ze stanowczym działaniem ze strony Komisji Europejskiej. Skutkiem takiego działania może być nie tylko brak zgody Komisji Europejskiej na wyłączenie Nord Stream 2 (która jest wymagana w świetle znowelizowanej dyrektywy), ale również postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które może skończyć się karami finansowymi dla Niemiec – ocenił przedstawiciel kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy.

Czy UOKiK zahamuje Nord Stream 2?

W czwartek wieczorem media obiegła informacja, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta chce nałożyć wielką karę finansową na firmy zaangażowane w Nord Stream 2. – Sprawa budowy Nord Stream 2 była analizowana przez UOKiK w sierpniu 2016 roku. Wówczas  prezes UOKiK uznał, że planowana koncentracja między Gazpromem oraz pięcioma spółkami międzynarodowymi  mogłaby doprowadzić do ograniczenia konkurencji. Ich wspólna spółka miała zaprojektować, finansować, budować oraz zajmować się eksploatacją gazociągu Nord Stream 2, biegnącego z  rosyjskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego do punktu wyjścia niedaleko Greifswald w Niemczech. Urząd uznał wówczas, że Gazprom posiadał pozycję dominującą w dostawach gazu do Polski, a transakcja mogłaby doprowadzić do dalszego wzmocnienia siły negocjacyjnej spółki wobec odbiorców w naszym kraju. Uczestnicy konsorcjum wycofali wniosek, co w praktyce oznaczało zakaz dokonania połączenia – informował urząd w maju 2018 roku.

– W kwietniu 2017 roku urząd ponownie przyjrzał się sprawie i wszczął postępowanie wyjaśniające.  Wówczas  media informowały, że niedoszli uczestnicy transakcji, mimo sprzeciwu UOKiK, podpisali umowę na finansowanie budowy gazociągu – czytamy w informacji urzędu. – Prezes UOKiK postawił zarzuty sześciu spółkom, które podejrzane są o sfinalizowanie transakcji mimo braku zgody. Są to przedsiębiorcy należący do międzynarodowych grup: Gazpromu z Federacji Rosyjskiej, Engie ze Szwajcarii, a także czterech pochodzących z Holandii:  Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall.

Zmowa wokół Nord Stream 2? UOKiK ogłosi „największą karę w historii urzędu”

– Zdaniem urzędu, działania niedoszłych konsorcjantów gazociągu mogą być próbą obejścia braku zgody na utworzenie spółki finansującej budowę gazociągu. Zarówno bowiem utworzenie joint venture, na które nie zgodził się UOKiK, jak i zawarcie późniejszych umów – miało ten sam cel: sfinansowanie budowy Nord Stream 2 – można dowiedzieć się z komunikatu. – Za naruszenie zakazu dokonania koncentracji bez uzyskania zgody prezesa UOKiK  grozi kara do 10 proc. obrotu. Ponadto, jeżeli koncentracja została dokonana, a przywrócenie konkurencji na rynku nie jest możliwe, prezes urzędu może nakazać, np. zbycie całości lub części majątku przedsiębiorcy, udziałów, akcji zapewniających kontrolę nad przedsiębiorcą, a także rozwiązanie spółki, nad którą przedsiębiorcy sprawują wspólną kontrolę.

– Prosiliśmy spółkę o dokumenty i dane dotyczące umów zawartych z Gazpromem – poinformował prezes Marek Niechciał w komunikacie. – Spółka uporczywie i bezpodstawnie odmawiała przekazania nam żądanych dokumentów i materiałów. Spowodowało to istotne opóźnienie w prowadzeniu naszych działań dotyczących finansowania budowy gazociągu Nord Stream 2 – dodał Michał Holeksa, wiceprezes UOKiK. – Duże firmy musza uzyskać zgodę organów antymonopolowych. Chodzi o to, aby duże firmy nie stworzyły jeszcze większego molocha – tłumaczył prezes Niechciał. – Z naszej analizy wynika, że takie połączenie w przypadku Nord Stream 2 jedynie umocniłoby pozycję Gazpromu w regionie.

UOKiK na razie ukarze tylko jednego partnera Nord Stream 2

– Pół roku po wycofaniu wniosku (o zgodę na stworzenie spółki z udziałem Gazpromu i partnerów zachodnich – przyp. red.) partnerzy zaczęli finansować Nord Stream 2 już nie przez joint venture, ale pożyczki. – Ponieważ wyglądało to na obejście prawa, wszczęliśmy postępowanie antymonopolowe i postawiliśmy zarzuty – przypomniał Niechciał. – Ponieważ to był pierwszy raz, obniżyliśmy karę z 50 do 40 mln euro – tłumaczył prezes UOKiK. – Okazało się, że jest to najwyższa kara w historii urzędu, w przeliczeniu na złotówki: 172 mln zł. Okaże się, czy Engie będzie współpracować, czy dalej odmawiać – dodał Niechciał. – To nie koniec postępowania, ale jeden z elementów wprowadzany w momencie, gdy firma nie chce współpracować – zastrzegł prezes.

– Podmioty gospodarcze powinny mieć wobec państwa polskiego szacunek – zastrzegł gospodarz spotkania. Zapewnił, że postępowanie w sprawie naruszenia prawa trwa. Należy się spodziewać dalszych rozstrzygnięć. – Zebraliśmy duży materiał dowodowy w tej sprawie. Części materiałów nie udało się nam uzyskać i z tego wynika nałożona dzisiaj kara – tłumaczył Michał Holeksa, wiceprezes UOKiK. – Nie wiemy co jest w dokumentach Engie. Można przypuszczać, że dlatego nie chcą ich przesłać. To może przyspieszyć, albo ze względu na obszerność dokumentacji trochę potrwać. UOKiK jest jak prokurator. Gromadzi materiały. Sprawa jest mocno precedensowa. Każdy etap musi być rozważony dość szczegółowo odnośnie dalszych działań, żeby ograniczać ryzyka prawne związane z samym postępowaniem – powiedział prezes UOKiK portalowi BiznesAlert.pl.

– To postępowanie jest precedensowe, więc egzekucja kary też będzie precedensowa. Widać jednak, że podmioty w sektorze gazowym nie zawsze w pełni współpracują przy egzekucji. Trzeba być inteligentniejszym niż druga strona i może uzyska się wyegzekwować te środki – ocenił Niechciał.

Walka o Nord Stream 2

Nord Stream 2 i spółki zaangażowane w ten projekt są obiektem ataków, ale jak do tej pory bronią się skutecznie. Firma Engie zapowiedziała odwołanie się od decyzji UOKiK o nałożeniu kary, a Gazprom już rozpoczął prace na rzecz ewentualnego przekazania kontroli nad gazociągiem Nord Stream 2 oddzielnej spółce. W piątek do sprawy odniosła się Komisja Europejska: – UE ma jasne zasady, które dotyczą wszystkich gazociągów wykorzystywanych do importowania gazu na europejski rynek. Do państw członkowskich należy wdrożenie dyrektywy gazowej do krajowego prawa. Jak zawsze, nie będziemy komentować żadnych projektów (…), ale jak w przypadku każdej dyrektywy Komisja będzie monitorować krajową transpozycję przepisów we wszystkich 28 państwach członkowskich i reagować, jeśli byłby niezgodności z prawem UE – powiedziała na konferencji prasowej w Brukseli rzeczniczka Komisji Mina Andreewa.

KE będzie monitorować wdrożenie dyrektywy gazowej

Głosy sprzeciwu wobec Nord Stream 2 słychać także zza naszej wschodniej granicy. Taras Kaczka, ukraiński wiceminister rozwoju gospodarki, handlu i rolnictwa stwierdził z kolei, że jeżeli Bundestag przyjmie projekt ustawy, przygotowany przez rządzącą w Niemczech koalicję rządową, to zostanie on zaskarżony. – Może to być postępowanie sądowe między Komisją Europejską, rządami Niemiec, Polski, Ukrainy… I między wieloma innymi – powiedział. Jego zdaniem to mógłby być długotrwały proces, który mógłby zablokować pracę gazociągu.

Ukraina ostrzega. Jeżeli Niemcy obronią Nord Stream 2 czeka ich batalia sądowa

Jak rozmawiać z Rosją?

Dobrym zamknięciem niniejszego raportu jest wypowiedź analityka Ośrodka Studiów Wschodnich dra Szymona Kardasia, który twierdzi, że w trakcie prowadzenia negocjacji Rosjanie postrzegają skłonność do chodzenia na ustępstwa jako słabość swojego partnera, i zamiast analogicznie przyjąć bardziej koncyliacyjną postawę, tym bardziej wzmacniają nacisk na swoje żądania. Z jednej strony, rosyjskie żądania w ramach trójstronnych rozmów gazowych pozostają niezmiennie od momentu ich inauguracji: rezygnacja przez Kijów  z roszczeń finansowych wynikających z wyroków arbitrażowych, bezpośrednie zakupy gazu z Rosji i wdrożenie przez Ukrainę regulacji tzw. trzeciego pakietu energetycznego – jeśli nowa umowa ma spełniać standardy przewidziane unijnym prawem – pisał dr Kardaś.

.- Z drugiej strony, widać wyraźnie, że w ostatnich tygodniach, a szczególnie po wydaniu przez Danię zgody na budowę Nord Stream 2, Moskwa usztywniła swoje stanowisko negocjacyjne i zaostrzyła retorykę. Przedstawiciele rosyjskich władz oraz kierownictwo Gazpromu mówią wprost: nowe porozumienie dotyczące tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę będzie możliwe dopiero wówczas, gdy Ukraina odstąpi od dochodzenia „absurdalnych” w opinii strony rosyjskiej roszczeń arbitrażowych. Moskwa kwestie długu Gazpromu wobec Naftohazu stawia bardzo pryncypialnie przede wszystkim ze względów wizerunkowo-politycznych. Po latach dyskredytowania Ukrainy jako kraju tranzytowego Moskwa przegrała prowadzone przez niezależny organ postępowanie arbitrażowe i uregulowanie w formie pieniężnej zasądzonych na rzecz Ukrainy należności byłoby przyznaniem się do tego, że realizowana przez lata strategia była błędna. Na to zaś prezydent Putin, który jest głównym decydentem w strategicznych sprawach energetycznych, nie może sobie pozwolić – stwierdził analityk OSW.

Kardaś: Kreml poczytuje ustępstwa jako słabość

– Kreml odbiera koncyliacyjną postawę drugiej strony tradycyjnie jako słabość, a odpowiedzią częstą nie jest gotowość do własnych ustępstw, ale eskalacja żądań. Warto o tym pamiętać, szczególnie, że w historii z negocjowaniem nowego porozumienia tranzytowego to Rosja występuje w roli podmiotu, którego zależność tranzytowa od Ukrainy – bez względu na losy alternatywnych szlaków tranzytowych – zostanie utrzymana przynajmniej przez kilka najbliższych lat. I ten argument zarówno UE, jak i Ukraina powinny maksymalnie wykorzystać przy stole negocjacyjnym z Rosją – podkreślił ekspert.