RAPORT: W energetyce bez wody ani rusz

16 maja 2020, 07:31 Środowisko
WhatsApp Image 2020-05-15 at 12.08.38

Przez zmiany klimatu lata będą coraz gorętsze i coraz bardziej suche. Jest to śmiertelne dla środowiska naturalnego i rolnictwa, i nie bez znaczenia dla sektora energetyki. Polityka wodna staje się powoli integralną częścią polityki klimatycznej – jaki powinna przyjąć kształt, by polski system energetyczny mógł funkcjonować sprawnie? To dobra okazja, by podsumować co wiemy.

Sucho jak w Polsce

Stan środowiska naturalnego w Polsce jest zły – zima to okres fatalnej jakości powietrza, gdzie polskie miasta regularnie figurują w czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, a lato to okres susz, które doprowadzają do pożarów lasów i pompują ceny żywności. Polska jest druga od końca w Unii Europejskiej pod względem zapasów słodkiej wody na mieszkańca. Przyczyn takiego stanu jest wiele. Problemy z wodą to efekt pechowego położenia geograficznego, gdzie zasoby wód gruntowych są stosunkowo ubogie, ale także wieloletnich, systemowych zaniechań – praktycznie nie istnieje system zbierania i magazynowania wody, liczne odkrywki węgla brunatnego sprawiają, że wysychają całe pojezierza (co widać w szczególności w Wielkopolsce), a ponadto nie ma zwyczaju codziennego oszczędzania wody.

Perzyński: Od kogo Polska mogłaby się uczyć polityki wodnej?

O problemie suszy w Polsce pisał na łamach BiznesAlert.pl Bartosz Sobik ze Studenckiego Koła Naukowego Energetyki SGH: – Najcieplejsza zima w historii prowadzenia pomiarów w Polsce, w połączeniu z niewielkimi ilościami opadów (na przeważającym obszarze kraju była to bezśnieżna zima) stworzyły znakomite warunki do rozwoju suszy. Jednak najistotniejsze były śladowe ilości opadów w marcu i kwietniu. W połączeniu z rekordowym nasłonecznieniem w marcu i nieustannym utrzymywaniem się wyżów nad Polską, wszystkie te czynniki doprowadziły do tego, że na wiosnę sytuacja hydrologiczna stała się bardzo trudna. Mimo iż zwykle na okres wiosenny przypadają nieco większe ilości opadów niż w zimie, w niektórych miejscach Polski deszcz nie padał od tygodni. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zagrożenie pożarowe w większości lasów Polski zostało określone jako bardzo duże, a katastrofalny w skutkach pożar wybuchł na przyrodniczo bezcennym terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Potoczna nazwa suszy kryje za sobą jednak więcej terminów, które precyzują sytuację niedoboru wody w środowisku. Występowanie znacznego niedoboru opadów względem średniej wieloletniej prowadzi do wystąpienia suszy meteorologicznej. Jest to pierwszy etap rozwoju zjawiska suszy. W dalszej kolejności prowadzi ono do wystąpienia suszy rolniczej, gdy ilość opadów w danym okresie jest mniejsza od zapotrzebowania roślin. Ten typ suszy objawia się także w postaci spadku wilgotności gleby. Na poniższym rysunku został przedstawiony wskaźnik wilgotności gleby pod koniec kwietnia 2020 roku w warstwie 0-7 cm. Wyniki są jednoznaczne: sytuacja w prawie całym kraju jest fatalna. Na przeważającym obszarze kraju wilgotność spadłą poniżej 30 procent co oznacza istnienie niedoboru wody w strefie korzeniowej roślin. Co więcej, istnieją duże rejony, gdzie wilgotność spadła poniżej 10 procent – pisał Bartosz Sobik.

Sobik: Czy woda pitna może być przez susze droższa niż ropa?

Jak walczyć z suszą?

Walka z suszą na stałe weszła do agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych, o czym pisał dziennikarz BiznesAlert.pl Michał Perzyński. – Efektywniejsze wykorzystanie wody we wszystkim – od życia codziennego po rolnictwo i przemysł, pomogłoby ograniczyć emisje powodujące globalne ocieplenie i ograniczyć zmiany klimatu – podała Organizacja Narodów Zjednoczonych w raporcie. Czytamy w nim dalej, że globalne ocieplenie „wpłynie na dostępność, jakość i ilość wody na podstawowe potrzeby człowieka”, zagrażając prawu do wody i warunków sanitarnych dla „potencjalnie miliardów ludzi”. Jednak zalecenia ONZ nie dotyczą tylko mądrzejszego i rzetelniejszego korzystania z ograniczonych zasobów, ale także zarządzania zasobami wodnymi w celu oszczędzania energii elektrycznej i paliwa potrzebnego do pompowania, czyszczenia i dostarczania wody. Brzmi to logicznie, bo po prostu oszczędzając wodę, oszczędzamy też energię, która jest niezbędna do tego, żeby ją dostarczyć, a oszczędzanie energii w ogóle jest obecnie niezwykle pożądane. W tym miejscu kwestia gospodarki wodnej spotyka się z odnawialnymi źródłami energii, które powinny stopniowo zastępować paliwa kopalne. Problem z dostępnością wody wynika z przeludnienia. Zużycie wody wzrosło sześciokrotnie w ciągu ostatniego stulecia i rośnie w tempie około jednego procenta rocznie. Nie są to jednak problemy nie do przezwyciężenia, chociaż wymagają wdrożenia zintegrowanych, komplementarnych strategii uwzględniających efektywniejsze wykorzystanie i oczyszczanie wody przy jednoczesnym ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych i ochronie środowiska naturalnego. Według ONZ w przyszłości kluczowa będzie ochrona terenów podmokłych, które są prawdziwymi magazynami wody. Nie dość, że pochłaniają dwukrotnie więcej dwutlenku węgla niż lasy, to jeszcze zapobiegają powodziom, oczyszczają wodę i stanowią dom dla rozmaitych gatunków zwierząt – pisał Michał Perzyński.

Perzyński: Woda może pomóc rozwiązać problemy klimatu

Znaczenie dla energetyki

Chociaż spółki przekonują, że bezpieczeństwo energetyczne Polski nie jest zagrożone przez suszę, to połączenie wysokich temperatur w lecie (wiążące się ze zwiększonym zapotrzebowaniem na energię) z niedoborem wody może szczególnie nadwyrężać pracę Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE), o czym pisała dziennikarka BiznesAlert.pl Patrycja Rapacka. – Inwestycje odgrywają dużą rolę przy minimalizowaniu tego zagrożenia. Rzecznik Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) Beata Jarosz-Dziekanowska przekonuje w komentarzu dla BiznesAlert.pl, że w związku z pojawiającym się od lat problemem niskiego poziomu wody w rzekach, właściciele jednostek przeprowadzili inwestycje, które pozwalają np. na spiętrzenie wody. Dzięki temu udaje się utrzymać produkcję nawet, gdy poziom wody w rzekach jest niski. Dodaje, że wytwórcy nie sygnalizują, by obecna sytuacja hydrologiczna miała znaczący wpływ na produkcję energii elektrycznej. Rzeczniczka wyjaśnia, że problem niskiego stanu wód w polskich rzekach dotyczy przede wszystkim elektrowni o otwartym obiegu. – W Polsce mamy pięć takich jednostek: stare bloki elektrowni w Kozienicach, a także elektrownie Połaniec, Ostrołęka, Dolna Odra i Stalowa Wola. Należy dodać, że w Elektrowni Dolna Odra nie zdarzają się takie problemy, bowiem jest on położona w dolnym biegu Odry i dotychczas nie notowaliśmy tam niskich poziomów rzeki. Ponadto, w Elektrowni Stalowa Wola wkrótce zostanie uruchomiony blok gazowo-parowy, więc dwie stare jednostki (2x125MW) chłodzone Sanem przestaną mieć większe znaczenie w tej kwestii. Zatem, nie wliczając bloków Dolnej Odry (6x200MW) oraz Stalowej Woli, łączna moc jednostek, na które wpływ ma poziom rzek to ok. 3550 MW. Dla porównania łączna moc wszystkich elektrowni konwencjonalnych w Polsce to ok. 34 000 MW – wylicza.

Rapacka: Energetyka polska nie boi się suszy

– Polskiej energetyce w dobie suszy może pomóc dywersyfikacja źródeł energii, między innymi poprzez inwestycje w źródła odnawialne (OZE). W szczytach letnich można liczyć na energetykę słoneczną. Beata Jarosz-Dziekanowska zauważa, że lato 2020 roku będzie wyjątkowe, gdyż moc fotowoltaiki w Polsce może sięgnąć wówczas około 2 GW. – Z gromadzonych przez PSE danych wynika, że 1 maja 2020 roku w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym było 1832,7 MW mocy zainstalowanej w fotowoltaice. To przyrost o ponad 180 procent rok do roku, a do lata z pewnością przybędzie nowych instalacji. Fotowoltaika jest bardzo „wygodna” dla systemu elektroenergetycznego, bo energia elektryczna jest produkowana wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna, czyli w ciągu dnia. To wtedy jest najgoręcej, a klimatyzatory pracują z pełną mocą – tłumaczy rzecznik PSE. Dodatkowo operator polskiego systemu elektroenergetycznego ma do dyspozycji środki zaradcze, które pozwolą na łagodzenie problemów bilansowych. Są nimi m.in. zakontraktowane usługi DSR, które polegają na redukcji poboru energii na polecenie OSP – pisze Patrycja Rapacka.

Perzyński: Po koronawirusie przyjdą susze. Co robić?

OZE na ratunek

W innym materiale Patrycja Rapacka pisze o fotowoltaice, która może być ratunkiem dla obszarów rolnych. – Agrofotowoltaika jest  szansą dla suchych stref klimatycznych oraz osób hodujących warzywa. Teoretycznie każdy mógłby mieć możliwość instalacji modułów, na przykład na własnych szklarniach. Warto przyjrzeć się tej koncepcji w ministerstwie klimatu. Energia pozyskiwana z agrofotowoltaiki może być wprowadzana do sieci lub wykorzystywana do użytku osobistego. Mogą dzięki niej powstać nowe modele biznesowe dla rolników pobudzające lokalną przedsiębiorczość, dając wartość dodaną w regionie i rozwój obszarów wiejskich. O takich rozwiązaniach warto myśleć już teraz. Być może skupienie walki ze zmianami klimatu na redukcji emisji zanieczyszczeń sprawiło, że mniejszy akcent został położony na ochronę plonów przed suszą, do której mogą przyczynić się panele fotowoltaiczne. Rosnąca liczba ludności, zwiększone zużycie energii i postępujące zmiany klimatu zwiększają presję na lepsze zagospodarowanie obszarów wiejskich. Stawienie czoła wyzwaniom związanym z konfliktami użytkowania gruntów za pomocą innowacyjnych rozwiązań może być uzasadnione – pisała Patrycja Rapacka.

Rapacka: Agrofotowoltaika na ratunek bezpieczeństwu żywnościowemu