Jakóbik: Czy rekonstrukcja rządu przełamie impas w energetyce i klimacie?

24 lipca 2020, 07:30 Energetyka
me; ministerstwo energii
fot. Ministerstwo Energii

Spór rządowy o neutralność klimatyczną pokazuje, że polityka energetyczno-klimatyczna rządu znajduje się w impasie, z którego może ją wydobyć dopiero rekonstrukcja zapowiedziana na jesień tego roku – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Negocjacje budżetowe w Brukseli były okraszone publicystyką polityczną przedstawicieli Solidarnej Polski wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy kontrolującej obecny rząd Rzeczpospolitej. Potwierdza się teza z maja, że ta frakcja będzie chciała uczynić z własnej wizji polityki energetyczno-klimatycznej czynnik wyróżniający ją w oczach wyborców i grać w ten sposób z pozostałymi odłamami w rządzie.

Rząd RP zgodził się na zapisy po szczycie, z których wynika, że Polska nadal nie poparła celu unijnego neutralności klimatycznej, ale jeśli tego nie zrobi, nie otrzyma połowy środków na transformację energetyczną regionów najbardziej wrażliwych, jak Śląski i Wielkopolska, które zostaną zdeponowane w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Według najnowszych informacji BiznesAlert.pl Polacy będą mogli liczyć na 3,5 mld euro wobec 8 mld rozważanych pierwotnie.

Według informacji BiznesAlert.pl wcześniejsza wersja zapisów zawierała odniesienie do celu krajowego, którego Polska nie chciała zaakceptować. Realizacja neutralności klimatycznej kraju do 2050 roku oznaczałaby rewolucję w energetyce i, szerzej, gospodarce, na którą Polacy nie chcieli się zgodzić, szczególnie, że transformacja energetyczna w obecnym, umiarkowanym kształcie, została oszacowana przez ministerstwo energii na koszt około 440 mld zł do 2040 roku. Chociaż środki FST wypadają wobec tej kwoty blado, to należy podkreślić, że nie miały one służyć sfinansowaniu transformacji, a jedynie wsparciu najbardziej potrzebujących regionów pogórniczych.

Być może Polacy negocjowaliby skuteczniej, gdyby nie spór rządowy opisany wyżej. Przedstawiciele Solidarnej Polski uznają osiągnięcia rządu premiera Mateusza Morawieckiego ze szczytu w Brukseli i deklarują zaufanie wobec niego, ale zastrzegają, że zakwestionują ustalenia niezgodne z interesem Polski. Sugerowali w czasie negocjacji, że Polska powinna wręcz zawetować budżet unijny, jeśli będzie zmuszał Polaków do zbyt ambitnej polityki energetyczno-klimatycznej.

Rozdźwięk był widoczny między resortem klimatu Michała Kurtyki kojarzonym z premierem Morawieckim i bez zaplecza politycznego oraz wiceministrem aktywów państwowych Januszem Kowalskim związanym z Solidarną Polską. Być może zakończy się on wraz z rekonstrukcją rządu, która według RMF FM zajdzie jesienią 2020 roku i skończy się połączeniem resortów klimatu oraz środowiska na niekorzyść Solidarnej Polski posiadającej rosnące wpływy w tym drugim ministerstwie.

Nieoficjalnie można jednak usłyszeć, że ta frakcja będzie zmierzać do pozbawienia stanowiska ministra Kurtyki uznawanego za zbytniego liberała polityki energetyczno-klimatycznej. Okazją do prezentacji poglądów na ten temat będzie konferencja „Europejski Zielony Ład a interes Polski” zorganizowana pod patronatem Lasów Państwowych pod kontrolą resortu środowiska. Wystąpią na niej minister środowiska Michał Woś, wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski oraz inni politycy oraz przedstawiciele rządu związani z Solidarną Polską.

Jednakże już teraz widać, że likwidacja ministerstwa energii i zastąpienie go resortem klimatu nie usprawniło realizacji polityki energetyczno-klimatycznej Polski, a jedynie wystawiło ją na nowe spory międzyresortowe. Resort energii miał swobodę realizacji tej polityki i realizował ją skutecznie, choć według części obserwatorów w nieodpowiednim kierunku, czego wyrazem był spór z ministerstwem rozwoju Jadwigi Emilewicz, w którym jednak – z racji systemowych – ostatnie słowo miał zawsze minister energii Krzysztof Tchórzewski. Nowy rozkład sił w rządzie doprowadził do powrotu sporów znanych z przepychanek resortów skarbu i gospodarki z przeszłości. Czy rekonstrukcja pozwoli przełamać impas? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Polska powinna ostatecznie poprzeć unijny cel neutralności klimatycznej w zamian za satysfakcjonujące wsparcie transformacji w regionach najbardziej tego potrzebujących. Transformacja już teraz zachodzi, czego przejawem są strategie spółek skarbu państwa stawiające na OZE. Nie należy się spodziewać, że ktoś zapłaci koszty zmian za Polskę, ale może pojawić się wsparcie łagodzące ich skutki najtrudniejsze do zaakceptowania. Warto dodać, że nowa legislacja unijna – zaostrzony cel klimatyczny i prawo klimatyczne – będą jedynie zwiększać presję regulacyjną.

Jakóbik: Ministerstwo klimatu nie wystarczy. Nowy spór w Zjednoczonej Prawicy na horyzoncie (FELIETON)