Norylski Nikiel oszacował straty środowiskowe w Arktyce. Są siedem razy niższe od wersji ministerstwa

6 października 2020, 14:45 Alert
Rzeka Ambarnaja fot.AFP
Rzeka Ambarnaja fot.AFP

Spółka energetyczna Norylsk-Taimyr, która jest częścią Norylskiego Nilku, odpowiedziała na roszczenie Rosprirodnadzoru dotyczące zanieczyszczenia arktycznej części Rosji olejem napędowym. Spółka wyliczyła straty na kwotę siedem razy mniejszą niż urząd ochrony przyrody.

Przeszacowane szkody?

Norylsk-Taymir oszacował szkody środowiskowe wyrządzone majowym wyciekiem oleju z rozhermetyzowanego zbiornika na kwotę 21,4 mld rubli (270 mln dolarów). Szacunek Rozprironadzoru dotyczący wyrządzonych szkód opiewał na kwotę 147,8 mld rubli (ok. 2 mld dolarów).

Główna rozbieżność między stronami dotyczy wielkości współczynnika czasu trwania negatywnego wpływu substancji szkodliwych na akwen w przypadku niepodjęcia działań w celu jego wyeliminowania, a także znacznego przeszacowania ilości produktów ropopochodnych, które dostały się do zbiorników wodnych.

Według spółki, maksymalny współczynnik szkodliwości na poziomie 5 jest stosowany w momencie, gdy sprawca wycieku w ciągu 500 godzin od jego zaistnienia nie podjął akcji niwelującej szkody. Kombinat twierdzi, że właściwym spółczynnikiem powinien być 1,1.

Norylski Nikiel uważa również, że Rozprironadzor zbyt szybko zakończył badania skutków wycieku, przez co przeszacował wolumen oleju, który dostał się do wody. Według służby do rzek i jezior wpadło 19,1 tysięcy ton substancji. Według spółki było to 14,3 tysięcy ton.

Spółka również do swoich wyliczeń dodaje koszty akcji ratunkowej oraz późniejsze niwelowanie skażeń, których wartość została wyceniona na 12 mld rubli.

Do wypadku w TEC-3 doszło 29 maja, kiedy zbiornik na olej napędowy, który jest paliwem zapasowym dla elektrowni, rozszczelnił się, a jego zawartość w sięgająca ponad 20 tysięcy ton rozlała się po okolicy.

Kommiersant/Mariusz Marszałkowski  

Katastrofa ekologiczna w Norylsku będzie kosztowała ponad dwa miliardy dolarów