Baca-Pogorzelska: Co z tym Śląskiem? Spór hamuje likwidację kopalni

21 lutego 2018, 07:30 Energetyka
Ruch Śląsk
Ruch Śląsk. Fot. Wikimedia Commons

Kiedy miesiąc temu zaczęłam opisywać w DGP chaos związany z urlopami górniczymi w likwidowanym ruchu Śląsk kopalni Wujek nie wiedziałam, że problem jest aż tak poważny – pisze Karolina Baca-Pogorzelska z Dziennika Gazety Prawnej.

Miało pójść gładko

Sprawa wydawała się prosta. Śląsk nie fedrował od grudnia i było jasne, że 1 lutego trafia do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie będzie likwidowany. A w takiej sytuacji osoby uprawnione na mocy ustawy do świadczeń socjalnych mogą z nich skorzystać (jeśli są oczywiście częścią załogi trafiającej do SRK – a tam trafiło ok. 400 osób, resztę bowiem były właściciel kopalni, czyli Polska Grupa Górnicza, alokował w innych zakładach wydobywczych). O jakich świadczeniach mówimy? To jednorazowe odprawy pieniężne (kilkadziesiąt tysięcy złotych) oraz urlopy: górnicze i dla pracowników zakładów przeróbczych. Chodzi o te osoby, którym do emerytury zostały cztery lata lub mniej. Odchodzą z pracy w górnictwie (ale mogą podjąć ją gdzie indziej) i dostają za to 75 proc. swojej pensji do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego. Świadczenia te jako część kosztów likwidacji kopalni są pokrywane z budżetu państwa – na tę pomoc publiczną zielone światło dała nam Bruksela.

Wszystko wydawało się proste, ale… no właśnie. Górnicy skarżyli mi się, że nie ma żadnej listy, na którą można by się zgłosić, by z urlopu skorzystać. Inni twierdzili, że miejsce na takiej liście kosztuje kilka albo i kilkanaście tysięcy złotych. A termin zamknięcia kopalni zbliżał się nieubłaganie, tymczasem wiele osób nie wiedziało, co z nimi dalej będzie. A do urlopów górniczych i przeróbki uprawnionych jest 110 osób!

– Usłyszeliśmy, żeby iść od 1 lutego na urlop wypoczynkowy, a jak wrócimy, to będą urlopy górnicze. Tak więc zrobiliśmy. Panie w kadrach powiedziały, by wybrać zwykły urlop, a potem już wszystko się wyjaśni. Mieliśmy wrócić 16 lutego i czekać na decyzję ZUS i odejść z pracy. A teraz po prostu wracamy do pracy w likwidowanej kopalni, tylko nawet nie wiemy na jakich warunkach – skarży mi się jeden z pracowników.

– Powiedzieli, że nie ma pieniędzy na urlopy górnicze i najlepiej iść na zwykły urlop wypoczynkowy czy zdrowotny na przeczekanie. Dziewczyny z przeróbki mechanicznej przerywały więc ten urlop „wypoczynkowy”, by go nie stracić, skoro było jasne, że zamiast odejść z pracy będą musiały do niej wrócić – opowiada inny.
Po moich tekstach w DGP górnicy, którzy odważyli się opowiedzieć mi o chaosie wokół urlopów górniczych dostali pisma od prawników Polskiej Grupy Górniczej dotycząca naruszania dobrego imienia firmy. Dzisiaj kolejni ze Śląska boją się rozmawiać pod nazwiskiem, ale mówią wprost, co się w firmie dzieje. Najbardziej boją się ci, którzy mieli obiecany urlop górniczy w związku ze stanem zdrowia. Niektórym do emerytury brakuje 3-4 lata, czyli łapią się na urlop górniczy, ale nie są jeszcze w wieku ochronnym. Tłumaczą, że boją się, że jeśli nie skorzystają z ustawowego świadczenia, to nie dostaną dopuszczenia do pracy, a że nie są w wieku ochronnym – po prostu zostaną zwolnieni.

Brak porozumienia

W miniony czwartek załoga Śląska spotkała się z prezesem SRK Tomaszem Cudnym. Udało mi się dotrzeć do nagrania ze spotkania. Prezes przyznaje, że o wysłaniu górników na urlop wypoczynkowy nie wiedział i to był błąd. – Zaszłość SRK polega na tym, że ludzie nim przechodzili na urlopy górnicze wysyłani byli na urlopy i chorobowe. I to jest patologia. Ja nikomu z was nie chcę zabierać prawa do urlopu. Ja odpowiadam za likwidację kopalni. Przychodzicie do SRK, spółki budżetowej, w której płace są inne. Nie ma tutaj wskaźnika premiowania jak w czynnej kopalni. Ja sobie nie wyobrażam powiedzieć ludziom idźcie chorować, czekajcie na urlop. Poszła plotka, że nie ma pieniędzy na urlopy górnicze. Na dzisiaj nie ma, bo my po przejęciu kopalni stworzyliśmy plan likwidacji i na bazie danych ludzi, którzy przechodzą na jednorazowe odprawy i urlopy górnicze czy przeróbki wystąpimy do ministerstwa o odpowiednią ilość pieniędzy. Program likwidacji został do ministerstwa energii oddany. Dostanę dopiero glejt, że do 2021 r., czyli do końca likwidacji dostanę tyle i tyle pieniędzy. Kiedy wiem, czym dysponuję zaczynam likwidować ruch Śląsk. Póki nie rozstrzygnę przetargów na likwidację muszę korzystać z ludzi, którzy zdeklarowali się, że idą do pracy. Dla mnie wysyłanie na urlop górniczy będzie realizowane, gdy będę miał was kim zastąpić. W planie likwidacji założyłem, że ostatnie 11 osób odejdzie w I kw. 2019 r. Do końca tego roku chciałbym mieć sprawę urlopów górniczych zamkniętą – tłumaczył szef SRK całą sytuację zaniepokojonym górnikom ze Śląska.

– Było ciche przyzwolenie na ucieczkę na chorobowe i urlop na czas podjęcia decyzji. Ja się z tym nie zgadzam, nie chcę tego praktykować, to naciąganie wszystkich. Mamy tu dużo naleciałości i zaszłości. Jeśli ktoś wziął urlop i z tego powodu może mieć kłopoty organizacyjne na pewno dostanie urlop bezpłatny na te dni, a wyrównam mu to premią. Jestem świadomy błędu moich pracowników. Przepraszam i biorę to na siebie – dodał. Górnicy pytali także, co będzie decydowało o kolejności przechodzenia na urlopy. Cudny powiedział, że na pewno nie łapówki 20 tys., choć takie głosy się pojawiały, na pewno nie kaprys ani losowanie literek nazwisk. „W pierwszej kolejności będą to osoby, które mają problemy zdrowotne, bo ten urlop to też taka nagroda za ponad 20 lat pracy. Na pewno nie będziecie bez informacji” – słyszymy na nagraniu.

Spytałam SRK o to, czemu są takie problemy przy likwidacji Śląska – przecież to nie pierwsza kopalnia, którą zamykamy. Usłyszałam, że proces będzie etapowy. „Ze względów bezpieczeństwa   niezbędne jest zachowanie minimalnego stanu zatrudnienia. Niemożliwe jest zatem natychmiastowe skorzystanie z osłon socjalnych 394 osób, które przeszły 1 lutego tego roku do spółki – czytam w odpowiedzi na moje pytania, która zresztą od razu zawisła na stronach SRK.

– Odejście pracowników dołowych na urlopy górnicze będzie uzależnione od zapewnienia w procesie likwidacji pełnego bezpieczeństwa wykonywanych prac – podkreślił cytowany w komunikacie Tomasz Cudny, prezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Na Śląsku przewidziano likwidację wyrobisk dołowych o łącznej długości 46,3 km. Zlikwidowane zostaną 4 szyby oraz 393 obiekty budowlane na powierzchni kopalni.

W programie likwidacji do 2021 roku przewiduje się odejście na urlopy górnicze 88 pracowników dołowych i 22 z zakładów przeróbki mechanicznej węgla. Z jednorazowej odprawy pieniężnej przeznaczonej dla pracowników powierzchni skorzystają 254 osoby.