font_preload
PL / EN
Alert PAP 12 marca, 2018 godz. 6:00   
REDAKCJA

E.ON przejmie Innogy. „Ma udziały w Nord Stream”

Elektrownia RWE w Niemczech. Źródło: Pixabay.com Elektrownia RWE w Niemczech. Źródło: Pixabay.com

Dwaj niemieccy giganci rynku energetycznego RWE i E.ON podpisali wstępne porozumienie, zgodnie z którym w ramach wymiany aktywów RWE sprzeda konkurentowi 76,8 proc. udziałów w spółce dystrybucyjnej innogy, a sam przejmie od niego biznes energii odnawialnej. Co ciekawe, E.on jest mniejszościowym udziałowcem spółki Uniper, która jest partnerem finansowym spornego projektu Nord Stream 2 należącego do rosyjskiego Gazpromu.

RWE zielenieje

W zamian za 76,8-procentowy udział w innogy, RWE ma otrzymać 16,67-procentowy udział w E.ON, a następnie przejąć od niego całość biznesu energii odnawialnej wraz z wygenerowanymi przezeń zyskami od początku 2018 roku. RWE zachowa też działalność związaną z energią odnawialną i magazynowaniem gazu należące do innogy – napisała firma w komunikacie zamieszczonym w niedzielę na swoim portalu. Porozumienie oznacza całkowite przetasowanie na niemieckim rynku energii elektrycznej i wywrócenie do góry nogami całej branży – komentuje agencja dpa.

Jeśli umowa dojdzie do skutku, RWE skupi w swoim ręku aktywa związane z produkcją energii elektrycznej – zarówno ze źródeł odnawialnych, jak i konwencjonalnych, a E.ON skoncentruje się na sieci dystrybucyjnej i obsłudze klientów.RWE, który jest największym producentem prądu w Niemczech, był jak dotąd „wrogiem numer jeden” organizacji walczących ze zmianą klimatu, gdyż posiada wiele elektrowni spalających węgiel brunatny. Dzięki tej transakcji ma możliwość zmienić swój wizerunek na bardziej proekologiczny – komentuje agencja.

E.on chce handlować gazem i energią

E.ON posiada obecnie milion kilometrów sieci przesyłowych prądu i gazu w Europie, a kontrolowane przez RWE innogy – 574 tys. kilometrów. Sieci dystrybucyjne są obecnie najbardziej solidnym źródłem dochodu E.ON; generują dla niego około dwie trzecie zysku. innogy posiada też aktywa w Polsce. Zgodnie z informacją na stronie firmy, należy do nich m.in. innogy Polska S.A. sprzedająca energię 930 tys. klientów oraz spółka innogy Stoen Operator Sp. z o.o., zarządzająca warszawską siecią elektroenergetyczną.

Dodatkowo w Polsce działa spółka innogy Business Services Polska Sp. z o.o., odpowiedzialna za procesy obsługi wewnętrznej koncernu innogy. innogy Polska Contracting z siedzibą we Wrocławiu prowadzi działalność głównie w południowo-zachodniej Polsce i sprzedaje ciepło wytwarzane we własnych 29 kotłowniach gazowych, olejowych i węglowych.

Do grupy innogy w Polsce należą również farmy wiatrowe o łącznej mocy ponad 220 megawatów. Zgodę na transakcję musi jednak wyrazić urząd antymonopolowy i regulator rynku. Cytowani przez dpa krytycy zwracają uwagę na możliwe ograniczenie konkurencji i wyższe ceny dla konsumentów. „Pod kątem ekonomicznym mogłoby to mieć sens, ale w kwestii prawa kartelowego może zazgrzytać” – powiedział agencji Thomas Hechtfischer ze stowarzyszenia inwestorów prywatnych DSW.

Co ciekawe, E.on jest mniejszościowym udziałowcem spółki Uniper, która jest partnerem finansowym spornego projektu Nord Stream 2 należącego do rosyjskiego Gazpromu.

„Zmiana zarządcza na niemieckim rynku”

W opinii Rafała Bajczuka, analityka Ośrodka Studiów Wschodnich, trudno na obecnym etapie stwierdzić czy transakcja będzie oznaczać transformację na niemieckim rynku energetycznym. – Jedyną zmianą jaką obecnie możemy komentować to zmniejszenie liczby podmiotów na rynku energii elektrycznej. RWE i E.ON kilka lat temu wydzieliły część aktywów, powołując do życia Innogy i Uniper. Jedna z tych spółek miałaby zniknąć, a Uniper jest w trakcie przejęcia przez fiński Fortum. Dla koncernów byłaby to zmiana zarządcza. Jest jednak za wcześnie na ocenę, czy transakcja będzie miała wpływ na cenę energii na rynku. Dzięki niej transakcji będą większe możliwości inwestycyjne, bo zwiększą się ich budżety – powiedział Rafał Bajczuk.

Zdaniem eksperta w biznesie i polityce Niemiec panuje przekonanie o tym, że kopalnie oraz elektrownie węgla kamiennego będą zamykane prędzej czy później. – Rozszerzenie jednej z kopalni węgla brunatnego przez RWE było zaplanowane od wielu lat. Ma ona dostarczać surowiec do istniejącej elektrowni. To była decyzja zaplanowana przez ostatnie kilka lat, jednak nie jest to strategiczna zmiana w polityce firmy. RWE w strategicznym ujęciu inwestuje w OZE kosztem węgla. Stawiają oni głównie na morskie farmy wiatrowe – powiedział.

– Patrząc na tę transakcje z punktu widzenia E.ON, to spółka chce pozostać zintegrowanym przedsiębiorstwem energetycznym, które oferuje paletę energii elektrycznej i gaz dla swoich klientów. E.ON jest także udziałowcem firm dystrybucyjnych i przesyłowych w Niemczech. Zachował on udziały w spółce Nord Stream i widzi w nim wciąż duże możliwości zysku – podsumował Rafał Bajczuk.

Polska Agencja Prasowa/Wojciech Jakóbik/Bartłomiej Sawicki

AKTUALIZACJA: 12.03.2018 r. godz. 16:50 [dodano wypowiedź Rafała Bajczuka, ekspert OSW]

Jakóbik: Kartel gazowy. Jak Nord Stream 2 może zająć rynek Europy Środkowo-Wschodniej