Rz: Zbliża się fala zwolnień w kopalniach. To będzie początek końca górnictwa

1 lipca 2019, 07:00 Alert
Bogdanka węgiel górnictwo kopalnie fot. Bogdanka

Według „Rzeczpospolitej” nadchodząca redukcja zatrudnienia w górnictwie spowodowana będzie wysokimi cenami węgla wydobywanego przez polskie kopalnie oraz stopniowe odchodzeniem energetyki od tego paliwa.

Biuro prasowe ZE PAK potwierdziło gazecie, że spółka PAK „Górnictwo” planuje zwolnienie 400 pracowników.

– Niestety, jednym z elementów obniżania kosztow jest redukcja zatrudnienia. Jesteśmy kopalniami, które jeszcze do niedawna produkowały ponad 10 mln ton węgla. Na ten rok mieliśmy zaplanowaną sprzedaż 7 mln ton, ale nie będzie ona zrealizowana. Nie wynika to jednak z niemocy kopalń. Nie ma po prostu takiego odbioru ze strony elektrowni. W następnych latach szansa, że sprzedaż węgla będzie większa niż około 6,5 mln ton jest raczej żadna – powiedział cytowany przez „Rzeczpospolitą” Markowski Markowski, prezes PAK „Górnictwo”.

Według gazety podobna sytuacja będzie miała miejsce w kolejnych polskich kopalniach. Przypomina, że w górnictwie węgla kamiennego zatrudnionych jest ponad 82 tys. osób (dane z 2018 r.), a górnictwie węgla brunatnego – niecałe 9 tys. (dane z 2017 r.). „Rzeczpospolita” zwraca też uwagę na różnice pomiędzy cenami węgla na rynkach zagranicznych i wydobywanego w kraju. Węgiel kamienny na polskim rynku w zależności od kopalni kosztuje od 391 do 835 zł/t, podczas gdy na rynku europejskim jego cena wynosi ok. 65 dol.

Michał Hetmański z think-tanku Instrat, zauważa z kolei, że podczas, gdy ceny węgla kamiennego na giełdach światowych (ARA, Richards Bay) spadły w ciągu ostatniego roku o ponad jedną trzecią, w Polsce wzrosły o ok. 10 procent. Do tego dochodzi subsydiowany węgiel z Rosji, który jest bardziej kaloryczny i mniej zasiarczony od wydobywanego w krajowych kopalniach – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Pesymizmu nie ukrywają też sami górnicy. Według Grzegorza Zmudy, szef MZZ KADRA Górnictwo w KWK Ruda Ruch Pokój połowa kopalni zostanie zamknięta z powodu braków kadrowych. – Górnik, który dziś trafia na kopalnię, zarabia po roku może 2500-2600 zł, a pani w Lidlu 3500 zł – powiedział cytowany przez „Rzeczpospolitą” Grzegorz Zmuda.

Rzeczpospolita/CIRE.PL