Stachura: Czy Elon Musk i Boris Johnson mają rację?

18 listopada 2020, 07:31 Elektromobilność
samochód elektryczny electriccar elektromobilność

Samochody elektryczne radzą sobie coraz lepiej. Potwierdzają to sukcesy Tesli Elona Muska, która już w grudniu dołączy do najważniejszego indeksu giełdowego S&P 500. Rola elektromobilności rośnie również w Wielkiej Brytanii, gdzie rząd chce przyspieszyć wprowadzenie zakazu sprzedaży „benzyniaków” i „dieslów” – pisze Jędrzej Stachura, redaktor BiznesAlert.pl.

Droga ku elektromobilności

Dyrektor generalny Tesli Elon Musk chce, aby jego firma stała się największym producentem samochodów na świecie. Wykonał kolejny ważny krok. Tesla dołączy 21 grudnia 2020 roku do indeksu S&P. Posunięcie Muska ma pobudzić inwestorów, którzy doprowadzą do gwałtownego wzrostu wartości akcji. Warto zaznaczyć, że Tesla odnotowała zysk w pierwszych trzech kwartałach 2020 roku pomimo pandemii koronawirusa, która doprowadziła do zatrzymania flagowej fabryki pojazdów elektrycznych w Kalifornii o nazwie GigaFactory.

Brytyjczycy również chcą iść drogą ku elektromobilności. Premier Boris Johnson planuje ogłosić zakaz sprzedaży nowych samochodów z silnikiem benzynowym i diesla od 2030 roku. Będzie to trzecia wersja planu rządowego. Wcześniejszy zakładał 2035 rok, a pierwotny mówił o 2040 roku. Oznacza to, że Wielka Brytania po raz kolejny skróci „deadline” i chce przyspieszyć rewolucję elektromobilności.

Boris Johnson przedstawił w tym roku „Plan zielonej odbudowy”. Jest to dziesięciopunktowy scenariusz uzdrowienia gospodarki Wielkiej Brytanii. Punkt czwarty zakłada, że Brytyjczycy zainwestują ponad 2,8 miliarda funtów w pojazdy elektryczne, punkty ładowania i magazyny energii w gigantycznych fabrykach. Zdaniem premiera Johnsona, pozwoli to zakończyć sprzedaż nowych samochodów osobowych i dostawczych z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi w 2030 roku. Plan dopuszcza jednak sprzedaż samochodów hybrydowych i dostawczych do 2035 roku, które mogą pokonywać znaczne odległości.

Czy rynek jest na to gotowy?

Czy dziesięć lat od teraz to jednak nie za wcześnie? Dane przedstawione przez Financial Times pokazują, że zakaz promowany przez Johnsona spowoduje ogromną zmianę na brytyjskim rynku motoryzacyjnym, na którym samochody napędzane benzyną i olejem napędowym stanowiły 73,6 procent sprzedaży wszystkich nowych pojazdów w 2020 roku a „elektryki” zaledwie 5,5 procenta. Należy jednak wziąć poprawkę na pandemię koronawirusa, która pokrzyżowała plany wielu Brytyjczyków. Sceptycy elektromobilności mogą kwestionować decyzję Johnsona, ponieważ przyszłość w obliczu pandemii nie jest pewna i trudno spokojnie planować tak poważny krok, jak przestawienie transportu na samochody elektryczne. Jeżeli strategia rządu brytyjskiego okaże się zbyt optymistyczna, premier może znów zmienić termin wprowadzenia zakazu.

Nowe technologie mogą przyspieszyć proces

Wyspiarze nie muszą jednak się mylić. Naukowcy na całym świecie pracują nad nowymi rozwiązaniami, które pozwalają na coraz bardziej efektywne i przede wszystkim tańsze wykorzystanie energii. Przykładem na to jest niedawne odkrycie Niemców. Fraunhofer Institute opracował technologię akumulatorów, która daje samochodom elektrycznym zasięg ponad 1000 kilometrów i krótszy czas ładowania. Samochód z taką baterią można naładować do około 80 procent w ciągu dziesięciu minut, a w pełni w dwadzieścia minut.

Dlaczego elektromobilność staje się ważnym elementem transformacji energetycznej? Rządzący i przedsiębiorcy, w tym Elon Musk, zdają sobie sprawę z faktu, że może ona pomóc ograniczyć emisje i wesprzeć potrzebny wzrost gospodarczy. Zdaniem Światowego Forum Ekonomicznego (The World Economic Forum – WEF), aby to urzeczywistnić, potrzebna jest ambitna polityka i bodźce gospodarcze. Eksperci z Davos uważają, że samochody elektryczne są jednym z najlepszych rozwiązań w walce z wyzwaniami kryzysu gospodarczego i klimatycznego. Dodatkowo, w samej Europie ten sektor ma stworzyć ponad milion nowych miejsc pracy przy produkcji pojazdów, budowie infrastruktury ładowania i łańcuchach dostaw do 2030 roku. WEF podaje, że transport odpowiada obecnie za 23 procent globalnych emisji gazów cieplarnianych związanych z energią. Ten sektor jest również głównym prowodyrem zanieczyszczenia powietrza i odpowiada za około połowę obecnych globalnych emisji NOX. Obecnie dostępne technologie elektromobilności mogą wyeliminować te emisje do 2050 roku.

Jakie są zalety tej technologii? Oczywiście zmniejsza zanieczyszczenie powietrza i hałas, a także usuwa emisje. Według WEF, elektryfikacja to najbardziej elastyczny, energooszczędny i zrównoważony sposób dekarbonizacji gospodarki. Jednak, aby pomóc zahamować zmiany klimatyczne poprzez redukcję emisji, potrzebne są kompleksowe i szybkie działania zarówno na poziomie globalnym (przykład Muska), jak i regionalnym (przykład Johnsona).

Ambicje Elona Muska oraz polityka klimatyczna Wielkiej Brytanii z pewnością wpisują się w kanon działań na rzecz ochrony klimatu. Założyciel Tesli wielokrotnie podkreślał, że wszystko co robi, ma służyć dobru planety. Ile w tym prawdy? Nie jest łatwo czytać w myślach amerykańskiego geniusza, ale trudno też walczyć z faktami. Elektromobilność rozwija się z roku na rok, a sukcesy Muska świadczą o tym, że ma ona rosnące szanse na giełdzie. Brytyjski pomysł zakazu kupowania samochodów benzynowych i dieslów potwierdza zaś wpływ nowych technologii na życie zwykłych obywateli. Czy fani „benzyniaków” prosto z salonu nie mogą już spać spokojnie? Trudno o jednoznaczną odpowiedź.

Volkswagen chce zdobyć przewagę technologiczną nad Teslą