Stępiński: Spokojnej zimy nad Dnieprem nie będzie

27 listopada 2014, 11:48 Energetyka
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko

KOMENTARZ

Piotr Stępiński

Współpracownik BiznesAlert.pl

Ukraińską energetyką mocno wstrząsnęła poniedziałkowa informacja tamtejszego ministra ds. energetyki dotyczącą wstrzymania przez Rosję eksportu węgla. Dla kraju, w którym surowiec ten stanowi 35% udziału w bilansie energetycznym i 45% w produkcji energii elektrycznej stanowi potężny cios. Pytanie jakie motywy legły u podstawy podjęcia takiej decyzji?

Pod koniec października ukraiński premier poinformował, że do końca bieżącego roku deficyt węgla wyniesie blisko 4 mln ton. Jak zauważają eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich jest to efekt, iż 88 z 93 ukraińskich kopalń działających w obwodach ługańskim i donieckim znajduje się w rękach prorosyjskich separatystów. Z czego 69 wstrzymało wydobycie a kilkanaście zostało zniszczonych. Zaistniała sytuacja doprowadziła do dramatycznego 51% spadku wydobycia węgla w porównaniu z zeszłym rokiem co przełożyło się na zmniejszenie produkcji energii o blisko 14%. (Rośnie deficyt węgla na Ukrainie)

Ponadto według danych ukraińskiej Służby Statystyki w październiku zużycie węgla w stosunku do analogicznego okresu w 2013 roku spadło o 34,5% osiągając poziom 4,081 mln ton. (Україна скоротила споживання газу на 27%, вугілля – майже на 35%) . Wobec tego informacja o zatrzymaniu rosyjskich dostaw postawiła pod znakiem zapytania,,ciepłą i spokojną” zimy.

Obecna umowa podpisana przez ukraińską firmę DTEK przewidywała, że do końca bieżącego roku otrzyma jeszcze 509 tys. ton węgla cenie 80 dolarów za tonę (bez uwzględnienia kosztów transportu). Co warte podkreślenia prezes DTEK już wcześniej zwrócił uwagę, że na Ukrainie może wystąpić deficyt ok. 2,6 mln ton wysokoenergetycznego węgla. Prognozy DTEK zostały zaostrzone przez premiera Arsenija Jaceniuka, który już miesiąc temu podał, że do końca bieżącego roku nad Dnieprem zabraknie blisko 4 mln ton węgla.

Nieświadomy nadchodzącej decyzji Kremla rząd w Kijowie podjął próbę poszukiwania brakującej ilości surowca. Na mocy porozumienia z 19 sierpnia Укринтерэнерго podpisała umowę z British Steel Mont Trading na dostawy 1 mln ton antracytu z Republiki Południowej Afryki. Ustalona cena była zbliżona do ceny rosyjskiej i wynosiła 86 dolarów (z kosztami transportu 110-112 dolarów). Niestety w wyniku oskarżeń ukraińskiej opozycji, iż rząd kupił surowiec trzy razy drożej od cen rynkowych dostawy z tego kierunku zostały wstrzymane.

Według dostępnych danych w celu zaspokojenia potrzeb ukraińskiej sieci energetyczno-ciepłowniczej Kijów potrzebuje miesięcznie blisko 1 mln ton węgla.  Tylko w listopadzie Rosja dostarczyła nad Dniepr wspomnianą ilość Administracja rosyjskiego obwodu kemerowskiego w dzień po informacji Prodana oznajmiła, że dostawy węgla odbywają się na dotychczasowym poziomie. Wspomniany region jest o tyle ważny, iż poprzez spółkę Кузбассразрезуголь odpowiada on za dostawy węgla dla należącej do Rinata Achmetowa firmy  DTEK (70% z zakontraktowanych  4,5 mln ton zakontraktowanego dla Ukrainy węgla) . Interesujące jest, że we wrześniu agencja Moody obniżyła rating dla rosyjskiej spółki z poziomu B2 na B3 (oceniana jako spekulacyjna i wysokiego ryzyka kredytowego) co jest pochodną słabnącego popytu na węgiel energetyczny w związku z czym firma zwiększa udziały w eksporcie.  W ciągu ostatnich dwóch tygodni w Rosji zaobserwowano 15% wzrost cen węgla  w związku ze wzrostem zapotrzebowania na Ukrainie. W związku z tym zaprzestanie dostaw czarnego złota na Ukrainę jest dla rosyjskiej spółki nieopłacalne pod względem ekonomicznym. Tym bardziej, że nie ma także racjonalnego umotywowania w danych dotyczących wydobycia. Jak informuje agencja TASS wydobycie węgla w dziesięciu miesiącach 2014 roku pozostało na tym samym poziomie co w zeszłym roku czyli 287,3 mln ton. W październiku nastąpił wzrost wydobycia oraz eksportu (odpowiednio 5,2% , 9,6%). Co więcej według danych Центральное диспетчерское управление топливно-энергетического комплекса w przeciągu ostatnich 30 dni obserwowano tendencję wzrostową dla wydobycia węgla w całej Federacji Rosyjskiej.

Za warte odnotowania należy uznać, że już 11 listopada samozwańczy przywódca Ludowej Republiki Donbasu Andriej Purhin, zasugerował, że jest on w stanie sprzedać dla Kijowa potrzebną ilość surowca. Na co ukraiński premier w jednym z programów telewizyjnych : Mamy świadomość, że węgiel z Donbasu jest tańszy, ale za te pieniądze separatyści kupią broń aby zabijać naszych żołnierzy” (Яценюк исключает закупку угля в так называемых ”ЛНР” и ”ДНР”) . Kilka dni później ukraiński minister energetyki poinformował, że jest badana potrzeba oraz warunki zakupu energii elektrycznej z Rosji.  Odpowiedź z drugie strony przyszła dwa dni później. Podczas forum ENES 2014 dotyczącego efektywności oraz bezpieczeństwa energetycznego wiceminister energetyki Rosji stwierdził, że następuje zwiększenie eksportu węgla do regionu Azji i Pacyfiku, głównie do Chin. Wobec tego działania administracji centralnej mają na celu wspieranie bezpiecznego środowiska dla rosyjskich producentów, przynajmniej w tej części globu, która nie wykazuje tendencji do pogorszenia.  Jak gdyby na dowód tych słów 24 listopada nastąpiła przerwa w dostawach rosyjskiego węgla na Ukrainę. Wiadomym już jest, że ta decyzja nie była podyktowana kwestiami ekonomicznymi. Czyżby znowu w grę wchodził kolejny polityczny pomysł Kremla?

Zdaniem rosyjskiego dziennika Kommersant w piątek, czyli na trzy dni przed informacją o zaprzestaniu eksportu rosyjskie koleje miały dostać od przedstawicieli rządu nakaz zatrzymania dostaw nad Dniepr. Cytowany przez gazetę anonimowy rozmówca nie określił szczegółów dotyczących sposobu przekazania tej informacji. Dodał, tylko, że wspomniana informacja nie została przekazana drogą ani drogą pisemną ani za pośrednictwem elektronicznego systemu kontroli transportu ETRAN. Co ciekawe przedstawiciele rosyjskich kolei twierdzą, że nie ma żadnych zakazów a transport odbywa się według ustalonego harmonogramu. Co więcej, zdaniem portalu Neftegaz.ru w grafiku dostaw rosyjskich kolei widniała dostawa blisko 1000 wagonów węgla na Ukrainę (Минэнергоугля Украины подтвердило прекращение поставок российского угля, Россия – пока нет). Według Michaiła Burmistova brak jest racjonalnego wytłumaczenia zaistniałej sytuacji. Jego zdaniem była to decyzja stricte polityczna podjęta na poziomie władz centralnych oraz zarządu rosyjskich kolei.  (Российский уголь не доехал до Украины). Co ciekawe Burmistrov powołując się na dane innych uczestników rynków ,,obiektywnymi” powodami podjęcia tego typu kroków jest efektem ,,problemów w niektórych punktach kontrolnych”. Niestety tych doniesień nie potwierdza ani Ministerstwo Transportu ani rosyjska służba celna.

Powód wydaje się prozaiczny. Kreml próbuje cały czas destabilizować sytuację na Ukrainie wykorzystując tym razem węgiel. Władimir Putin doskonale zdaje sobie sprawę, że tegoroczna zima dla Ukrainy może być niezwykle ciężka. Jak słusznie zauważą Wojciech Jakóbik gra węglem przyniesie konsekwencje dla na ukraiński sektora gazowego. Kijów może zostać zmuszony do zamówienia większych ilości wolumenu błękitnego paliwa z Rosji dla uzupełnienia niedoborów energii wywołanych brakiem węgla rosyjskiego. (Kolejny ruch Rosji. Dostawy węgla na Ukrainę zatrzymane).A co w przypadku kiedy nadejdzie sroga zima?  Zdaniem Jewgienija Dybogryza, analityka CSER Ukraine, brak jest alternatywy dla dostaw węgla z Rosji. Próba pozyskania surowca ze Stanów Zjednoczonych, Australii czy Nowej Zelandii jest nie opłacalna ekonomicznie Natomiast te, niewielkie dostawy z RPA charakteryzowały się złą jakością, były niskokaloryczne generujące przy tym dużą ilość odpadów. Według Dybogryza próba zastąpienia węgla gazem jest równie nie opłacalnym scenariuszem. Według dostępnych wyliczeń uzyskanie 1 gigakalorii ze spalania węgla kosztuje ok. 67 dolarów, natomiast gazu prawie 155 dolarów. («Угольная игла» Украины).

Możemy mieć wkrótce do czynienia z zamykającym się błędnym kołem. Jakiej decyzji by nie podjęła administracja Jaceniuka to i tak wybór padnie na Rosję. W przypadku węgla wybór rozegra się między Doniecką Republiką Ludową a Moskwą. Przy czym DRL zapowiedziała, że do momentu zakończenia działań zbrojnych nie sprzeda Ukrainie ani kilograma węgla. Tym samym po raz kolejny Rosja chce pokazać, że sytuacja na Ukrainie nie jest stabilna a obecna administracja nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Z drugiej zaś strony rosyjski prezydent ma świadomość, że Donbas jest ,,zabawką” drogą w utrzymaniu.  Zdaniem rosyjskiego ekonomisty Jewgienija Gontmachera  Rosji zwyczajnie nie stać na Donbas. Według jego wyliczeń roczny koszt utrzymania tego regionu mógłby wynieść blisko 400 mld rubli. Ponadto przestarzały i zniszczony przemysł, który nie rokuje zbyt dobrze jeżeli chodzi o wpływy do rosyjskiego budżetu dodatkową potęgują problemy z jego finansowaniem. (Ile będą Moskwę kosztować Krym i Donbas?).

Po drugiej stronie barykady mamy Kijów, który w sposób rozpaczliwy próbuje wybrnąć z trudnej sytuacji. Wczoraj minister w Kancelarii Premiera Jaceniuka Ostap Semerak poinformował o dymisji wiceministra ds. energetyki i przemysłu węglowego Wadima Ulyda, który stał się kozłem ofiarnym na politycznym ołtarzu. Ponadto ukraiński minister energetyki stwierdził, że w związku z decyzją Rady Bezpieczeństwa Narodowego zlecił spółce „Укрінтеренерго” przeprowadzenie rozmów z Rosjanami w celu określenia wielkości dostaw węgla oraz ceny za nie. Warto podkreślić, że decyzja RBN zapewnia możliwość importowania energii elektrycznej z Rosji tylko w ostateczności za zgodę prezydenta. W tym celu Petro Poroszenko wydał polecenie aby w przeciągu tygodnia ministerstwo energetyki przygotowało opracowanie planu dotyczącego zmniejszenia zużycia gazu ziemnego oraz oleju opałowego w państwowych elektrociepłowniach. Pytanie jakie to przyniesie skutki? Czy znowu okaże się, że do rozwiązania sytuacji potrzebne będą negocjacje przy wykorzystaniu Unii Europejskiej pomimo, że tym razem Ukraina wywiązuje się ze swoich finansowych zobowiązań?

Jest jeszcze jeden ważna kwestia, o której należy wspomnieć. Zastanawiający wydaję się brak odpowiedzi ze strony właściciela DTEK Rinata Achmetowa, który po raz kolejny pada ofiarą wyniszczającej polityki rosyjskiej. Może się okazać, że dla niego jest to dla niego ostatni dzwonek aby zaznaczyć swoją pozycję a przede wszystkim walczyć o swój majątek. Wobec tego gdzie jest granica wytrzymałości oligarchów, o której pisałem w październiku (Ukraina na krawędzi bankructwa. Czy oligarchowie wytrzymają sezon grzewczy?) – czy zbliża się ku końcowi?

Bardzo możliwe. Jeżeli nałożymy na to fakt, że jeżeli do problemów energetycznych Kijowa dojdzie jeszcze węgiel to może się okazać, że zima nad Dnieprem może okazać się wyjątkowo dokuczliwa. W tym kontekście warto przytoczyć wypowiedź przewodniczącego rosyjskiej Dumy Państwowej Siergieja Naryszkina. Na swoim profilu na Twitter stwierdził, że gdyby to on został prezydentem Ukrainy to zapewniłby by zarówno ciepło jak i gaz, a także pracę. Czy w tej wypowiedzi należy doszukiwać się zrębów nowego scenariusza dla Ukrainy? Bardzo możliwe. Jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie na kijowski Majdan mogą znów powrócić demonstranci, którzy będą walczyć o nową-starą Ukrainę. Zapewnią tym samym powrót do statusu quo. Konsekwencją tego może być powrót prorosyjskiej władzy, która będzie stanowiła gwarant porządku zjadający dziecko poprzedniej rewolucji.

Po raz kolejny potwierdza się, że dyplomacja energetycznych kanonierek jeszcze nie zginęła, póki na Kremlu zasiada Władimir Putin.