Stolarz: Państwo powinno traktować program dla górnictwa jak inwestycję

7 września 2015, 08:38 Drogi
Giełda

Rząd RP przyjął program ratowania kopalni dotyczący jedynie Kompanii Węglowej. Zakłada on, że powstanie Nowa Kompania Węglowa do której trafią kopalnie rentowne. Nierentowne będą stopniowo wygaszane w ramach Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Pojawił się jednak pomysł aby NKW została dofinansowana przez spółki energetyczne, na co te nie chcą się zgodzić. Wartość ich akcji spada, odkąd rozpoczęła się dyskusja na ten temat. Dlatego rząd postanowił sięgnąć po dostępne narzędzia finansowe.

Według niepotwierdzonych informacji 1,5 mld zł, czyli minimum niezbędne do powstania NKW wyłożą Polskie  Inwestycje Rozwojowe [PIR] , poprzez Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw zawiązany  z Bankiem Gospodarstwa Krajowego , oraz TF Silesia i Węglokoks. Ten ostatni będzie zaangażowany na 700 mln zł, 800 mln zł to suma, jaką podzielą się FIPP i TF Silesia. Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe. – Te 1,5 mld zł to kwota raczej matematyczna. W jej skład bowiem wchodzi 500 mln zł, za które Węglokoks kupił od Kompanii Węglowej część jej kopalń, a 200 mln zł to skonwertowany dług. Faktyczna gotówka to 800 mln zł z FIPP i TF Silesia. Skoro zostaje 800 mln zł gotówki, z których ok. 300 mln zł trafi na wypłatę Barbórki, to z 1,5 mld zł robi się 0,5 mld zł, za które Nowa Kompania Węglowa przetrwa może do końca tego roku, może do stycznia – uważa Karolina Baca-Pogorzelska, ekspert ds. górnictwa komentujący na łamach BiznesAlert.pl.

PIR powstał w 2013 roku jako wehikuł inwestycyjny  programu Inwestycje Polskie. Podmiotem zarządzającym programem stał się Bank Gospodarstwa Krajowego, któremu poprzez znaczne podwyższenie kapitału podniesiono możliwości kredytowania pojedynczego projektu do poziomu 1 mld PLN. Źródłem nowego kapitału BGK  stały się akcje, które można sprzedać bez utraty kontroli nad kluczowymi spółkami. Zdaniem Adama Stolarza, byłego wiceprezesa  Agencji Rozwoju Przemysłu PIR w początkowej fazie nie spełnił  nadziei decydentów na wykreowanie cudownej źródła finansowania .

– Rozminęły się oczekiwania pomiędzy osobami mającymi prowadzić PIR i rządzących. Zgodnie z intencjami polityków miał powstać duży podmiot, który byłby prowadzony przez wiarygodne osoby z rynku i dawał finansowanie szybko i bez problemów  Z drugiej strony byli: pierwszy prezes PIR  Mariusz Grendowicz i pozyskani przez niego ludzie posiadający doświadczenie w obszarze międzynarodowej bankowości inwestycyjnej, którzy praktycznie nastawili się na powielenie znanych i wypracowanych modeli z typowych funduszy inwestycyjnych (venture capital; private equity), gdzie proces inwestycyjny jest zindywidualizowany a w końcowym rozrachunku liczy się stopa zwrotu (IRR) projektu i realność wyjścia (exit) po okresie inwestycji. Zawiodło to oczekiwania urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa oczekujących gotowych szablonów do oceny inwestycji w spalarnie za 200 mln zł każda których powinno być naście – ocenia Adam Stolarz

– Wydaje się, że obecnie wygrał wariant pośredni. Zmienił się model organizacji działań inwestycyjnych, który został oparty o dedykowane fundusze inwestycyjne. PIR miał inwestować ze swojego kapitału, na co otrzymał 1,2 mld złotych z akcji nadwyżkowych. Siedział na tych pieniądzach generując 60 mln złotych zysków z odsetek na koniec 2014 r . Z drugiej strony BGK mozę  pochwalić setką projektów i wygenerowanym na nim  portfelu  kredytowym o wartości ponad 20 milardów zł. Jest to jakiś wolumen – wylicza ekspert.

Na chwile obecną PIR ma podpisane umowy inwestycyjne na projekty realizowane przez Tauron, Azoty i zakłada również współfinansowanie akademików w Krakowie w ramach projektu PPP. W toku na różnych etapach analizowanych jest kilkadziesiąt projektów.   PIR zakończył proces ufunduszowienia. Obecnie   ma dwa fundusze infrastrukturalnych czyli dwa razy po 2,2 mld zł, Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw 1,5 mld i Fundusz Inwestycji Samorządowych 600 mln złotych. Razem otrzymujemy 6,5 mld złotych. To są takie narzędzia finansowe – przysłowiowe łopaty, którymi  będzie można operować na rynku – ocenia.

Według naszego rozmówcy proces inwestycyjny w PIR jest długi, bo inny przy tak skomplikowanych i zloż onych projektach być nie może . Zaczyna się od analizy wstępnej, potem due dilligence firmy zewnętrznej i dopiero decyzja ostateczna. Potrzeba na to nie krócej niż  3-4 miesięcy. Obecny Prezes PIR Jerzy Góra – menedżer łączący doświadczenia z sektora prywatnego i państwowego popchnął organizacje do rzeczywistych działań  jednakże zdaniem Stolarza potrzebna jest nadal praca nad połączeniem wysoko specjalizowanych londyńskich kompetencji finansowych z działalnością misyjną do jakiej ta organizacja została powołana. Raczej negatywnie należy oceniać intencje dofinansowania projektu budowy bloku gazowego przez francuski EDF, który jako międzynarodowa spółka komercyjna o wysokim ratingu  sama nie będzie miała problemów z pozyskaniem finansowania. Rola PIR powinno być poza generowaniem odpowiedniego IRR i zabezpieczeniem wyjścia z inwestycji – co we wspomnianym przed chwila przypadku jest w zasadzie pewne ale również a może przede wszystkim wsparcie kapitałowe podmiotów polskich, katalizowanie rozwoju nie tylko poprzez dawanie pieniędzy ale również edukacje. Często menedżerowie  polskich spółek  potrzebują wskazówek do odpowiedniej strukturyzacji projektów, przygotowania dokumentacji opartej na standardach międzynarodowych. Tutaj jest wielka rola PIR – stwierdza Stolarz

Aktywny marketing projektów PIR na pewno prowadzi.  W ocenie Adama Stolarza nie zawsze trzeba wydatkować realna gotówkę  na inwestycje. Klienci często mieliby szanse pozyskać odpowiednie środki z rynku kapitałowego poprzez na przykład emisje obligacji. W tym celu przydatne byłoby uzupełnienie   instrumentarium PIR o gwarancje projektowe. To mogłoby znacznie obniżyć czy wprost urealnić pozyskanie środków na rynku a PIR nie musiałby określonych kwot lokować w projekt których zwrot byłby możliwy w długim terminie.

– PIR nie jest od ratowania. On ma pobudzać rozwój. Z tego punktu widzenia wspieranie Nowej Kompani Węglowej przez ten instrument jest chybionym rozwiązaniem. Kopalnie nie zrestrukturyzowane przy obecnych cenach węgla będą dalej generować straty przpalajac przyznane środki.  Wspomniane wcześniej wymuszanie udziału spółek energetycznych w ratowaniu kopalni może być z kolei uznane za szkodliwe dla spółek i akcjonariuszy – uważa nasz rozmówca. – Powiązanie kopalni i elektrowni w ramach  jednej organizacji to dobry kierunek. Klucz leży we właściwym powiązaniu takiego aliansu.  Państwo decydując się na utrzymanie kopalń i dalsze opieranie energetyki na węglu musi wyjśc energetyce naprzeciw z działaniami, które z jednej strony nie będą działać na szkodę tych podmiotów a z drugiej pomogą odpowiednio dostosować kłopotliwy przedmiot przejęcia do potrzeb przejmującego. Państwo musi za to zapłacić.  tak by nie mieć problemów z zarzutami o niedozwolonej pomocy publicznej.

Kopalnie powinny być przekazane spółkom energetycznym za przysłowiową złotówkę a środki związane z zapewnieniem finansowania oraz konieczne na dokonanie restrukturyzacji technologicznej byłyby przekazane w ramach objęcia przez finansujących akcji w podwyższonym kapitale akcyjnym spółek energetycznych. Da to możliwość skapitalizowania przewidywalnej straty a nie jej natychmiastowa konsumpcja. Podobny manewr został zastosowany przy restrukturyzacji AIG przez rząd USA w 2008 , który środki na pokrycie zobowiązań z tytułu wystawionych CDS (Collateral Debt Securities) przekazał poprzez  kapitał akcji – uzyskując faktyczną nacjonalizacje spólki. Stopniowe wycofywanie Rządu USA  z akcjonariatu w kolejnych latach  pozwoliło na osiagnięcie znaczących zysków. W przypadku projektu węglowego można zakładać  minimalizację straty. Zdaniem Stolarza rząd poprzez używanie  PIR i innych narządzi (BGK, NCBR, ARP, TF Silesia), może aktywnie wpływać na sytuacje gospodarczą nie zakłócając normalnej gry rynkowej.