font_preload
PL / EN
Środowisko 9 stycznia, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Krzysztof Bolesta

Bolesta: Ekostrefy to szansa na walkę z korkami i smogiem

miasto transport korki

Po raz pierwszy szeroko na temat wprowadzenia specjalnych stref w miastach, w których występuje zjawisko smogu dyskutowano w Polsce wiosną 2014 roku.  O pomyśle stworzenia stref zeroemisyjnych z portalem BiznesAlert.pl, rozmawia Krzysztof Bolesta, analityk PolitykaInsight.pl.

Geneza ekostref

Działo się to za sprawą propozycji utworzenia tak zwanych ekostref. Posłowie, którzy chcieli ich wprowadzenia argumentowali podjęcie działań troską o jakość powietrza w zanieczyszczonych miastach. Przytaczano także już wtedy statystyki dotyczące przedwczesnych zgonów, które były wynikiem oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Część przedstawicieli władz lokalnych odpowiedziała na inicjatywę kategorycznym sprzeciwem. Mówiono, że taki projekt ustawy będzie naruszał prawa mieszkańców do swobodnego przemieszczania się, dyskryminował osoby w trudnej sytuacji materialnej.

Przywołana przez redaktora Łukasza Kuligowskiego na łamach Rzeczpospolitej rzecznik warszawskiego ratusza Agnieszka Kłąb mówiła o tym, że 20 proc. zanieczyszczeń powietrza powstaje w stolicy, pozostałe 80% jest z zewnątrz. Dziś smog, a tak naprawdę skutki smogu stały się niezwykle istotne. Premier Mateusz Morawiecki tej kwestii poświęcił fragment swojego expose. Aby skutecznie walczyć ze smogiem ma zostać powołany specjalny urząd. Dziś kwestiami związanymi z niwelowaniem skutków smogu i przyszłością polskich miast zajmowały się: Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Energii oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jednym z flagowych projektów przybliżających Polskę do osiągnięcia celów związanych z poprawą jakości powietrza jest Plan rozwoju elektromobilności. Dodatkowo kwestie związane z transportem regulować będzie ustawa o elektromobilości i paliwach alternatywnych, której projekt właśnie trafił do Sejmu. Projekt ten przewiduje między innymi możliwość ustanawiania specjalnych stref wolnych od niskiej emisji pochodzącej z transportu lub znacznie ją ograniczających.

Bolesta: Ekostrefy mogą powstać w strefach płatnego parkowania 

O to jak będzie się rozwijać elektro i gazomobilność w Polsce oraz o szanse na powstanie stref nisko- i zeroemisyjnych Agata Rzędowska zapytała Krzysztofa Bolestę dyrektora ds. badań w PolitykaInsight.pl i wiceprezesa Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

BiznesAlert.pl: Czy w Polsce przy obecnym układzie sił i dostępnych środkach także w postaci aktów prawnych mogą powstać nisko- lub zeroemisyjne strefy w miastach?

Krzysztof Bolesta: Mogą, oczywiście. Są miasta, które przymierzały się do tego od jakiegoś czasu. Mamy przecież już dziś strefy płatnego parkowania. To jest taka najprostsza „strefa niskoemisyjna”: żeby regulować wjazd do centrów miast samymi opłatami za parkowanie. Wiem, że samorządowcy bardzo by chcieli, aby państwo dało im więcej swobody w tej kwestii. W kilku miastach, po wejściu w życie ustawy w obecnym kształcie na pewno wzrosną opłaty za parkowanie, czyli ograniczony zostanie ruch samochodów i emisje. Ni mniej ni więcej tylko strefa niskoemisyjna. Taki pierwszy kroczek.

Powstanie stref nisko- i zeroemisyjnych to nie jest nowy pomysł. W 2014 roku mówiło się o tak zwanych ekostrefach w miastach. Dlaczego tamta inicjatywa się nie powiodła?

Wcześniejszy projekt się faktycznie nie przebił. Tuż po jego ogłoszeniu nastąpił zmasowany atak na pomysłodawców. Mówiono, że strefy niskoemisyjne są zamachem na mniej zamożnych Polaków, którzy nie będą w stanie dostać się do pracy, czy urzędu. Nie będą mogli się swobodnie poruszać. Problem smogu nie był wtedy tak wielkim problemem jak dziś, więc nie było mocnego argumentu za strefami. Teraz jest drugie podejście, w innych warunkach ale jestem przekonany, że wrócą nieprawdziwe argumenty o faworyzowaniu bogatych i ograniczeniu swobód. Wierzę jednak, że mamy większą szansę aby tym razem strefy obronić. Ustawa nie nakazuje ich tworzenia, tylko daje możliwość. To dobre rozwiązanie.

 Co się będzie bardziej opłacało miastom: promować strefy nisko- czy zeroemisyjne w miastach?

Wydaje mi się, że w strefie zeroemisyjnej dzisiaj nie miałby kto jeździć (śmiech). Niskoemisyjne strefy to więcej samochodów. Projekt wspomnianej ustawy proponuje strefy niskoemisyjne na początek i zobaczymy jak to się będzie w parlamencie dalej „poruszać”. Na zeroemisyjne strefy póki co nie ma szans.

W strefach niskoemisyjnych będą mogły się poruszać pojazdy napędzane gazem. Gaz jako surowiec jest dla Polaków paliwem wywołującym szereg kontrowersji. LPG oswoiliśmy, ale CNG i LNG to dla nas będzie zupełna nowość. Czy dążenie do gazomobilności to światowy trendi czy koronkowa robota lobbystów?

Projekt ustawy to duży ukłon w stronę gazomobilności. Czy to jest trend światowy? To zależy od tego czy dane państwo ma gaz czy go nie ma. My gaz importujemy więc w moim odczuciu zastępowanie silników spalinowych silnikami napędzanymi gazem ziemnym w takiej czy innej postaci to przekładanie pieniędzy przeznaczonych na import z jednej kieszeni do drugiej.

 Jeśli projekt ustawy wszedłby w proponowanym brzmieniu, to które samorządy na niej stracą, a które zyskają?

Zyskają te najbardziej dotknięte kombinacją problemów smogu i korków. Np. Kraków, czy Wrocław. Mieszkańcy tych miast są gotowi na ograniczenie ruchu w centrum miast, bo wiedzą jak wygląda rzeczywistość bez nich i mało im się ona podoba. Samorządy dostają do ręki bardzo fajne narzędzia do poprawy życia swoich mieszkańców. Stracą te, które tych narzędzi nie wykorzystają. Do odważnych świat należy. Niestety w tym przypadku tym bardziej odważnych, czym bliżej do wyborów.

Rozmawiała Agata Rzędowska 

RAPORT: Smog czyli stary-nowy wróg polskich miast