Świrski: Porażka dekarbonizacji w Davos (ROZMOWA)

19 stycznia 2017, 07:30 Energetyka
WEF 1
Dyskusja o dekarbonizacji na WEF 2017. Fot: BiznesAlert.pl

Energetyka światowa i cała polityka klimatyczna jest zakładnikiem ścierających się grup interesów i podejmowanych pod wpływem lobbystów decyzji. Czasami dla społeczeństwa dobrych, czasami niekoniecznie. Ważne oceny przekazał dla BiznesAlert.pl prof. Konrad Świrski.

BiznesAlert.pl: W agendzie tegorocznego Forum Ekonomicznego w Davos są ważne wątki energetyczne. M.in.związane ze zmianami klimatu i realizacją porozumienia z Paryża ( piętnaście sesji będzie poświęcone tym kwestiom), z powszechnym inwestowaniem w czystą energię, z problemami energetyki węglowej. Które z tych wątków zdaniem Pana Profesora są praktycznie najważniejsze? 

Prof. Konrad Świrski: Energetyka (i całokształt transformacji energetyczno-klimatyczno-technologicznych) jest kluczowa zarówno dla gospodarki światowej, jak i dla pozycji politycznej poszczególnych państw,  jak i wreszcie dla samych korporacji przemysłowych.  Z drugiej strony, politycy – wszystkich opcji i wszystkich krajów – w praktyce nie mają ani wystarczającej wiedzy ani wystarczającej wizji, aby do końca zrozumieć o co toczy się gra i jakie będą wyniki decyzji podjętych światowo i lokalnie.

Wobec tego wszystko oddawane jest w ręce lobbystów, którzy śmiało pokazują różne rozwiązania i uwypuklają poszczególne wątki, ale tak naprawdę (jak to lobbyści) – grają dla swoich partnerów. Energetyka światowa i cała polityka klimatyczna jest więc zakładnikiem ścierających się grup interesów i podejmowanych pod wpływem lobbystów decyzji. Czasami dla społeczeństwa dobrych , czasami niekoniecznie. Ilość wątków „energetycznych” w Davos pokazuje właśnie wagę zagadnienia oraz o jakie pieniądze i wpływy toczy się gra. Każdy z nich jest ważny, ale dla różnych krajów oczywiście wpływ jest inny. Dla Polski kluczowa sprawa to dekarbonizacja i przyszłość energetyki węglowej, bo właśnie skala światowych i europejskich zmian ograniczających emisję CO2 (oraz eliminowanie węgla z energetyki – bo decarbonizacja pośrednio i bezpośrednio to oznacza) jest zasadnicza. Tu warto zauważyć, że o ile europejski (EC) układ sił jest jednoznaczny (za energetyką odnawialną, za dekarbonizacją, za silnymi ograniczeniami CO2) – to w układzie światowym już niekoniecznie (rola takich krajów jak Indie, Chiny czy USA po zmianach politycznych). Interesujące materiały można znaleźć na stronach wydarzenia. Tam jest przykładowo zamieszczona debata o paliwach kopalnych i energetyce na nich opartej.

Pośród wielu wątków, jednak przebija się jeden: żyjemy w czasach wielkich zmian i powolnego odchodzenia w przeszłość paliw kopalnych, nie tylko węgla. Pytanie jest tylko, jak szybko to nastąpi – kilkanaście, dwadzieścia kilka czy kilkadziesiąt lat. Oraz co będzie nowym impulsem, energetyka odnawialna czy też w kombinacji z renesansem nowych technologii jądrowych. Poniżej  snapschoty z debaty z dwoma konkluzjami – jedna obiecująca dla obecnej polityki energetycznej Polski,  druga raczej smutna. Na końcu widać wyniki głosowania (uczestnicy debaty mieli elektroniczne przyciski, gdzie głosowali na tak lub na nie). I jak widać – jest lekka przewaga sceptyków czy głęboka dekarbonizacja jest w tej chwili możliwa.

W tym światowym, a nie europejskim (!!) trendzie można doszukiwać się pewnej pomocy do polskich wysiłków ratowania węgla. Nieco z kolei smutne lub zastanawiające jest, że w debacie nie było ani jednego polskiego nazwiska. A pewnie i na sali nie było żadnego reprezentanta Polski. Tak, jak zawsze – dyskusja toczy się na dwóch płaszczyznach – my słyszymy tylko nasze własne stanowisko, formułowane na potrzeby naszego społeczeństwa i tu każdy z rządów jest stanowczy i obiecujący. Natomiast na „zewnątrz” w ogóle nas nie widać. Nie wiadomo, czy to problem z komunikacją, przyzwyczajeniem do lobbingu (dobrego), czy to winna jest generalnie nasza nieumiejętność walki o swoje na forum międzynarodowym. Smutne – bo jak nas nie ma – to na pewno swojego nie przewalczymy, a potem możemy tylko protestować. Też na użytek krajowy.

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, Fot. K. Świrski

BiznesAlert.pl: Aż dziewięć sesji tegorocznego Forum jest poświęconych czystej energii. Czy decyzje Forum mogą doprowadzić do globalnej Energiewende?

Konrad Świrski: Raczej nie; widać to z dyskusji (wyniki powyżej). Raczej doprowadzą do potwierdzenia dwóch kierunków polityki energetycznej na świecie: po pierwsze europejskiej  – energetyka odnawialna i głęboka dekarbonizacja; po drugie światowej, gdzie każde z państw broni swoich interesów i rozumie COP 21 (światowe Porozumienie klimatyczne w Paryzu) literalnie jako „individual contribution” – własny wkład ale niezobowiązujący i nieszkodzący własnej gospodarce.

W takim rozdwojeniu nasza sytuacja jest ciężka, bo my raczej rozumujemy też tak, jak reszta świata: robimy, co możemy, ale chronimy górnictwo i węgiel. Gdy reszta Europy akurat bardzo chętnie węgiel poświęci, bo dla niej nie jest on krytyczny.

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, Fot. K. Świrski

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, Fot. K. Świrski

BiznesAlert.pl: Stany Zjednoczone są w Davos reprezentowane przez ustępujących polityków ekipy Obamy:  wiceprezydenta Joe Bidena i sekretarza stanu Johna Kerry’ego. Nieobecny jest nie tylko prezydent Donald Trump, ale żaden przedstawiciel nie reprezentuje nowej ekipy w Białym Domu. Czy może to mieć jakieś znaczenie dla ocen Forum odnoszących się do przyszłości rynków energii, sektora OZE oraz polityki ochrony klimatu? A z drugiej strony – energii konwencjonalnej?

Konrad Świrski: Widać jasno zmianę polityki energetycznej Stanów Zjednoczonych, a przynajmniej mniejsze priorytety, co do udziału USA w światowych porozumieniach i światowych zobowiązaniach.

USA będą teraz realizowały jeszcze dobitniej przede wszystkim własne interesy. Robiły tak zawsze, jednak podczas prezydentury Obamy z większa troską o PR światowy i z chęcią wykazania się  współpracą w dziedzinie ochrony klimatu. Teraz prezydentura Donalda Trumpa znacznie silniej akcentuje konieczność przede wszystkim ochrony amerykańskiej gospodarki. A więc także i amerykańskiej energetyki węglowej. Na tyle, ile to możliwe, nastąpią też powolne odstąpienia (chyba raczej realizowane przez „rozmydlenia”) od jakichkolwiek wiążących porozumień. Tak jest w zapowiedziach, Trump mówił nawet o odrzuceniu COP 21, ale pewnie po prostu nie będą one w jakikolwiek sposób realizowane w polityce Stanów Zjednoczonych.

Tam więc pojawia się punkt na mapie świata spowalniający przemiany w kierunku OZE. Ale jednocześnie warto pamiętać, że Stany Zjednoczone to także kraj samochoduTesla i wielkiego postępu technologicznego – więc ten kraj będzie rozwijał się dwutorowo, z nowymi technologiami ale i z pomocą dla starych przemysłów energetycznych: węgla, ropy i gazu. Dla Trumpa kluczowa jest raczej amerykańska samowystarczalnośc i rozwój gospodarczy.

Dla samej polityki europejskiej raczej nic się nie zmieni, bo tu lobbing i grupy interesów są nastawione na kontynuację dotychczasowej polityki klimatycznej.

Rozmawiała Teresa Wójcik