J. Perzyński: Wspólny front G7 przeciwko Chinom

18 czerwca 2021, 07:25 Infrastruktura
Szczyt G7 w Kornwalii. Fot. Flickr
Szczyt G7 w Kornwalii. Fot. Flickr

Podczas szczytu G7 w Kornwalii wszystkie państwa zgodnie uznały, że polityka i postępująca militaryzacja Chin stanowią „wyzwanie”. Jest to wydarzenie przełomowe, ponieważ wcześniej nastawienie krajów zachodnich wobec Państwa Środka było niespójne. Obecnie można się spodziewać, że państwa z grupy G7 będą postrzegać Chiny jako rywala i bardziej asertywnie przeciwdziałać ekspansji politycznej i gospodarczej Pekinu – pisze Jacek Perzyński, współpracownik BiznesAlert.pl.

Chiny a szczyt G7

Drugiego dnia szczytu liderzy państw G7 poparli plan wspierania krajów o niższych i średnich dochodach w budowaniu lepszej infrastruktury o nazwie „Build Back Better World”, zaproponowany przez prezydenta USA. Inicjatywa inwestycyjna Joe Bidena ma być alternatywą wobec chińskiego Pasa i Szlaku dla krajów rozwijających się.

Plan Joe Bidena o nazwie „Build Back Better World” (ang. „odbudować lepszy świat”), co zostało skrócone do sformułowania „B3W”, zakłada wsparcie państw rozwijających się w zebraniu setek miliardów publicznych i prywatnych pieniędzy na projekty infrastrukturalne i stymulowanie wzrostu gospodarczego do 2035 roku.

Na chwilę obecną inicjatywa B3W jest pełna niejasności i najprawdopodobniej będzie opierać się na tandemie USA, Unii Europejskiej i Japonii wobec Chin. Można śmiało powiedzieć, że inicjatywa B3W będzie alternatywą zachodnich demokracji wobec autorytarnych Chin oraz szansą dla biedniejszych państw na brak widma konieczności zaciągania długu wobec ChRL, tak jak miało to miejsce w przypadku Laosu lub Czarnogóry.

Chiński Nowy Jedwabny Szlak jest krytykowany ze względu za to, że państwa w nim uczestniczące obciążają się długami, co prowadzi do ich uzależnienia od Chin. To z kolei zdaniem krytyków pomaga ChRL w gospodarczej ekspansji na resztę Azji i inne kontynenty. Niektórzy eksperci zwracają uwagę, że co prawda potwierdzonych przypadków zadłużenia było jak dotąd tylko kilka, ale ocenę utrudnia tajny charakter wielu z umów.

J. Perzyński: Rzeczywistość zweryfikowała politykę klimatyczną Chin

Potencjalną przeszkodą w realizacji B3W może być to, że w Unii Europejskiej nie ma jednolitej polityki wobec Chin. Przykładowo Niemcy nadal postrzegają Chiny jako kluczowy rynek dla swoich zaawansowanych technologicznie produktów i samochodów. Berlin na chwilę obecną nie będzie chciał być postrzegany jako entuzjasta we wspieraniu B3W, aby nie drażnić Pekinu.

Niemcy na czele z kanclerz Angelą Merkel mogą być niechętne deklarowaniu konkretnych zobowiązań finansowych wobec planowanego projektu, zaś Francja z prezydentem Emmanuelem Macronem na czele proponowała zwiększenie płynności finansowej krajów rozwijających z się realokacją na ich rzecz specjalnych praw ciągnienia (SDR) funkcjonujących w ramach Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Z kolei Unia Europejska już podpisała umowę inwestycyjną z Chinami (CAI), jednak ze względu na wzajemne nałożenie sankcji, ratyfikacja tego dokumentu nie tylko staje się coraz bardziej odległa, ale także istnieje możliwość, że umowa UE-Chiny nigdy nie wejdzie w życie.

Podsumowując, na chwilę obecną największe gospodarki Unii Europejskiej zachowują ostrożność wobec inicjatywy Build Back Better World Joe Bidena. Niemcy, Francja i Włochy są największymi partnerami handlowymi Chin spośród krajów Wspólnoty, a ich jednoznaczne deklaracje mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Inicjatywa B3W promowana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych również jest pełna nieścisłości. Nie wiadomo również, w jaki sposób B3W będzie finansowany, poza niejasnymi twierdzeniami amerykańskich dyplomatów, że program będzie obejmował istniejące międzynarodowe programy finansowania. Niemniej warto zauważyć, że sama inicjatywa pomocy gospodarczej biedniejszym krajom stwarza dla nich perspektywę rozwoju gospodarczego bez spłacania długu u Chin. Format B3W daje zatem nadzieję na nawiązanie gospodarczego sojuszu zachodnich państw przeciwko narastającej chińskiej ekspansji.

Perzyński: OZE będą oczkiem w głowie chińskiej energetyki