Jakóbik: Kuszenie Zełenskiego trwa (FELIETON)

10 grudnia 2019, 07:30 Energetyka
szczyt normandzki kremlinru1
Szczyt normandzki. Fot. Kremlin.ru

Kuszenie Wołodymyra Zełenskiego przez Putina jeszcze potrwa podobnie jak budowa spornego Nord Stream 2 – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Prezydenci Rosji i Ukrainy spotkali się w Paryżu na szczycie normandzkim i omówili między innymi przyszłość dostaw gazu przez terytorium ukraińskie. Przywódca rosyjski Władimir Putin powtórzył, że Rosja może zaoferować Ukrainie rabat w wysokości 25 procent obecnej ceny końcowej. Jego ukraiński odpowiednik Wołodymyr Zełenski przyznał, że temat został „odblokowany”. Prezesi Gazpromu i Naftogazu poinformowali, że padło jedynie zagadnienie przesyłu gazu przez Ukrainę, ale nie doszło do żadnych rozstrzygnięć.

Putin i Zełenski rozmawiali o dostawach gazu przez Ukrainę

Gazprom domaga się porzucenia wszelkich roszczeń przez Naftogaz. Spółka ukraińska uważa, że dostosowanie kontraktu z Rosjanami do regulacji europejskich sprawi, że cena dostaw spadnie i nie będzie potrzebny rabat zaproponowany przez Kreml. Następne spotkanie trójstronne z arbitrażem Komisji Europejskiej miało się odbyć w grudniu, ale nadal nie jest znany termin rozmów. Tymczasem kontrakt przesyłowy kończy się z końcem 2019 roku.

Prezydent Władimir Putin przyznał, że doszło do ocieplenia relacji z Ukrainą. – Ale co z tego? – pytał. Kusił prezydenta Zełeńskiego wspomnianym rabatem, ale ten pozostał niewzruszony przekazując dalsze rozmowy „doradcom”. Warto w tym kontekście przypomnieć niejasną deklarację doradcy prezydenta Ukrainy do spraw energetyki Andrija Gerusa, który w sierpniu tego roku opowiedział się za przedłużeniem umowy przesyłowej z Gazpromem wbrew oczekiwaniom zgłaszanym konsekwentnie przez Kijów i Brukselę, które domagały się w procesie trójstronnym podpisania nowej umowy zgodnej z przepisami unijnymi. Jednak od tego czasu nie było słychać nowych komentarzy Gerusa na temat rozmów gazowych.

Niejasna deklaracja doradcy prezydenta Ukrainy przed rozmowami gazowymi z KE i Rosją

W czasie spotkania w Paryżu ukraiński Naftogaz słał nerwowe komunikaty z Kijowa. Dyrektor wykonawczy Juri Witrenko zapewniał na Facebooku, że ustępstwa wobec Rosjan są niemożliwe. Była to odpowiedź na sugestię premiera Dmitrija Miedwiediewa, który – z pewnością w koordynacji z Putinem – ponownie domagał się opcji zerowej w relacjach z Ukraińcami, czyli porzucenia wszelkich roszczeń. Można się zastanawiać, czy Naftogaz chciał w ten sposób wykluczyć jakiekolwiek ustępstwa pałacu prezydenckiego, których obawiali się obserwatorzy sugerujący możliwość dojścia do porozumienia Putin-Zełeński z pominięciem wszelkich mechanizmów multilateralnych, które faktycznie chronią Ukrainę w zamian za doraźne ustępstwa Rosji.

Kuszenie może jeszcze potrwać. Spółka Nord Stream 2 AG oficjalnie przyznała, że gazociąg o tej samej nazwie nie zostanie ukończony do końca 2019 roku. Sugerował to szereg informacji publikowanych wcześniej, w tym w BiznesAlert.pl, ale teraz doszło do oficjalnego potwierdzenia opóźnienia budowy. Wcześniej spółka NS2 AG przyznała, że rozpoczęcie dostaw nastąpi dopiero w połowie 2020 roku.

Rozmowy gazowe, a z nimi kuszenie Zełenskiego, mogą się przeciągnąć na Nowy Rok. Sugestia prezydenta Ukrainy, że rozmowy zostały odblokowane może ale nie musi zapowiadać ustalenie terminu kolejnego spotkania KE-Ukraina-Rosja. Nie oznacza to jednak, że Rosjanie nagle przyjmą konstruktywną postawę i przestaną opóźniać negocjacje. Pewnym sygnałem o ustępstwach Zełenskiego byłyby zmiany w zarządzie Naftogazu, na temat których można usłyszeć coraz więcej plotek.

Jakóbik: Chaos kontrolowany, czyli ciąg dalszy rozmów gazowych