font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna OZE 22 września, 2015 godz. 11:18   
KOMENTUJE: Konrad Szymański

Szymański: UE ugina się wobec świata, nie Polski

Komisja Europejska

KOMENTARZ

Konrad Szymański

Polityk Prawa i Sprawiedliwości, ekspert ds. energetyki

W stanowisku Unii Europejskiej na konferencję klimatyczną w Paryżu znalazło się pojęcie „neutralności węglowej”. W komentarzach pojawiły się głosy, że to oznaka odchodzenia UE od języka dekarbonizacji i światełko w tunelu dla polskich oczekiwań poluzowania polityki klimatycznej. 

Rozumiem i w pełni podzielam emocje związane z nową polityką klimatyczną UE. To szkodliwy projekt, który w niczym nie uczy się na błędach popełnionych w przeszłości.

Podzielam przekonanie, że w unijnej kulturze politycznej każde słowo, także jego kontekst ma znaczenie. Dlatego dziwiło mnie, że rząd Ewy Kopacz dał sobie wpisać „dekarbonizację”, jako jeden z celów, podobno polskiego projektu, Unii Energetycznej.

Tym bardziej nie podzielam przekonania, że mglista „neutralność węglowa” to wychodzenie na przeciw naszym, polskim oczekiwaniom.

Mandat przyjęty 18 września przez Radę Ministrów ds. Środowiska nie ma nic wspólnego z planami Unii Europejskiej wobec państw członkowskich. „Neutralność węglowa” jest ugięciem się Unii pod naciskiem krajów spoza UE, które chcą, jak np. Rosja, wliczać do bilansu emisji zdolności absorpcyjne lasów. To racjonalny postulat. Unia Europejska wie, że bez takiego podejścia nie ma mowy o żadnym porozumieniu globalnym, więc się ugina. Ale jest to oferta skierowana poza UE.

Polska, jako kraj członkowski Unii może sobie to tłumaczyć najwyżej, jako możliwość rozwijania technologii wyłapywania i składowania CO2. Technologie te, mimo wsparcia z budżetu Unii, nie oferują dziś żadnych rozwiązań, które uchroniłyby węglową elektroenergetykę przed utratą konkurencyjności za sprawą wysokich kosztów polityki klimatycznej. Koszty montowania takich instalacji są po prostu większe niż koszty emisji CO2 w blokach węglowych.

Podwojenie celu redukcyjnego, wątłe mechanizmy kompensacyjne, czy wzrost udziału energii ze źródeł odnawialnych są dziś tak samo kategorycznym postulatem UE jak przed sformułowaniem celów na konferencję paryską.