Jakóbik: Powrót szyny bałtyckiej. Najpierw dywersyfikacja, potem liberalizacja offshore

18 grudnia 2020, 07:30 Energetyka
Szyna Bałtycka PSM
Szyna Bałtycka. Grafika: PSM

„Najpierw dywersyfikacja, potem liberalizacja” to utarte hasło z sektora gazu, które przenosi się teraz do energetyki za sprawą wielkiej gry o szynę bałtycką mającą połączyć morskie farmy wiatrowe na Bałtyku, na razie bez udziału Polaków. Ich obiekcje oraz plan integracji offshore z atomem mogą stanąć na przeszkodzie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Szyna bałtycka na razie bez Polski

Nasz portal informował o memorandum operatorów sieci przesyłowych Morza Bałtyckiego o wspólnym rozwoju morskiej energetyki wiatrowej ze szczególnym naciskiem na sieci przesyłowe. Chodzi o przygotowanie wspólnego planu budowy sieci pozwalającej odprowadzać energię z offshore na ląd dookoła Bałtyku. Teoretycznie jest to przedsięwzięcie korzystne i wzmacniające współpracę energetyczną regionu, bo towarzyszy mu deklaracja Danii, Niemiec oraz Holandii o planie budowy wysp energetycznych, na przykład na Bornholmie, ale Polskie Sieci Elektroenergetyczne mają zastrzeżenia. BiznesAlert.pl zapytał o stanowisko PSE. Zdaniem Polski Sieci Elektroenergetycznych inicjatywa o współpracy w zakresie budowy morskiej energetyki wiatrowej i rozwoju sieci przesyłowych na jej potrzeby jest przedwczesna, gdyż realne plany rozwoju farm wiatrowych na Bałtyku nie pozwalają jeszcze na planowanie łączących ich sieci.

Można podejrzewać, że Polacy chcą najpierw przyłączyć własny offshore, aby nie zwiększać importu energii z farm wiatrowych z zagranicy, nawet jeśli miałyby należeć do duńskiego Orsteda, istotnego z punktu widzenia współpracy Duńczyków przy projekcie gazociągu Baltic Pipe. Zapewne nieprzypadkowo PGNiG kupiło od Orsted gaz wydobywany w duńskiej części Morza Północnego. Polska Grupa Energetyczna chce współpracować z tą firmą przy dwóch projektach morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Być może tak szeroko zakrojona współpraca energetyczna wykraczająca daleko poza projekt Baltic Pipe przekona Duńczyków do pogodzenia się z faktem, że Polacy nie chcą na razie budować razem z innymi tzw. szyny bałtyckiej. Zamierzają najpierw doprowadzić do przyłączenia morskich farm wiatrowych zbudowanych z udziałem firm polskich, które mają dostać pierwsze kontrakty różnicowe w drodze aukcji ruszających w 2025 roku i dopiero wtedy otworzyć się na konkurencję z innymi projektami tego typu za granicą za sprawą handlu transgranicznego energią elektryczną. W innym wypadku otworzyliby się na ów import wcześniej, a polski offshore musiałby się przepychać na rynku z zagranicznym z kilkuletnim opóźnieniem. Ów rynek rozwijałby się wówczas w sposób zwiększający zależność Polski od importu energii z Niemiec i innych krajów wokół Bałtyku.

Najpierw dywersyfikacja, potem liberalizacja?

Szyna bałtycka była już promowana przez Polskie Sieci Morskie jeszcze w 2012 roku jako koncepcja połączenia podmorskich sieci elektroenergetycznych pozwalająca sięgnąć po środki europejskie, integrować rynki i obniżyć koszty offshore w Polsce oraz u jej sąsiadów. – Zgodnie z koncepcją PSM [Polskich Sieci Morskich], łącze zaczynałoby się w istniejącym punkcie przyłączeniowym do krajowej sieci w Żarnowcu, przechodziło kolejno przez obszary farm, by wejść z powrotem na brzeg w punkcie przyłączeniowym w Dunowie. Dodatkowy kabel wchodziłby na brzeg w Słupsku. Szyna powinna też łączyć się z innymi systemami – z planowaną siecią, łączącą niemieckie farmy offshore oraz z systemem szwedzkim, także z planowanym podmorskim kablem NordBalt Szwecja-Litwa – informowała wówczas Polska Agencja Prasowa.

Może się jednak okazać, że względy bezpieczeństwa dostaw krajowych mogą przeważyć, czego przejawem jest stanowisko PSE. To podejście analogiczne do znanego z dyskusji o liberalizacji rynku gazu w Polsce. Maksyma wyznawana szczególnie przez pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego głosi, że najpierw musi powstać infrastruktura dająca bezpieczeństwo dostaw, a potem można liberalizować rynek gazu, by uniknąć zdominowania rynku przez podmioty zagraniczne. Warto podkreślić, że podobny sceptycyzm wobec szyny bałtyckiej był widoczny jeszcze w wypowiedziach PSE Operatora z 2012 roku. – Do zadań inwestorów będzie należało wybudowanie linii łączącej farmę wiatrową ze stacją elektroenergetyczną do której określone zostaną warunki przyłączenia. Oczywiście odrębnym zagadnieniem jest budowa tzw. morskich sieci przesyłowych o charakterze międzynarodowym, które są przedmiotem analiz współfinansowanych przez Komisję Europejską. Ale te projekty dotyczą bardziej perspektywy roku 2030 niż najbliższych kilku lat – mówił ówczesny prezes PSE Operator Henryk Majchrzak odsuwając w przyszłość dyskusję o szynie. Można zatem zaobserwować kolejny przykład konsekwencji polskiej polityki energetycznej podobną do nacisku na dywersyfikację przed liberalizacją rynku gazu.

Będzie się działo

Wydaje się ona przyświecać Polakom w sprawie szyny bałtyckiej i należy się spodziewać podobnie rozognionej dyskusji na ten temat, co w sektorze gazowym o liberalizacji. Jeśli dodać do tego plany integracji offshore z atomem z pomocą połączeń elektroenergetycznych, otrzymujemy receptę na podejście Polski wyjątkowe w regionie, ale być może uzasadnione. Projekt rozporządzenia o morskim planowaniu przestrzennym bierze poprawkę na atom przy szynie, „zabezpieczając możliwości przestrzennego podłączenia farm wiatrowych do krajowej sieci energetycznej i do ewentualnej szyny bałtyckiej; uwzględniając potencjalną budowę elektrowni jądrowej na wybrzeżu.”

Jest projekt rozporządzenia o morskim planowaniu przestrzennym, który otwiera Bałtyk na offshore