Stępień: Przepustowość pływającego terminalu LNG będzie zależeć od rynku (ROZMOWA)

10 września 2020, 07:31 Energetyka
Tomasz Stępień – Rozmowa

– Musimy zacząć od parametrów biznesowych. Chcemy mieć jak najbardziej aktualną wiedzę z rynku, aby móc planować. Jeżeli będzie zapotrzebowanie przykładowo na 7 mld m sześc. rocznie, to zapewnię taką przepustowość od razu – mówi prezes Gaz-System Tomasz Stępień o projekcie pływającego terminalu LNG w Zatoce Gdańskiej.

BiznesAlert.pl · RozmowaBA24. Prezes Gaz-System, Tomasz Stępień (10.09.2020)

BiznesAlert.pl: Dlaczego FSRU (tzw. pływający gazoport – przyp. red.) ma powstać w Zatoce Gdańskiej i ile gazu będzie można przez niego słać?

Tomasz Stępień: Jesteśmy już po kierunkowej decyzji o budowie. To wynika z kilku rzeczy. Najważniejszą z nich jest obserwacja, którą mamy od czasu uruchomienia terminalu LNG w Świnoujściu. Obserwujemy dynamiczny wzrost zapotrzebowania na gaz ziemny we wszystkich sektorach w Polsce, który ja odczytuję jako wotum zaufania dla ciągłości dostaw gazu. Innymi słowy, jeżeli duży kapitał i przedsiębiorcy decydują się na inwestycje w gaz ziemny, to oznacza, że jest zaufanie, że przerwy dostaw gazu już się nie pojawią.

Te przerwy miały związek z zależnością od głównego dostawcy.

Tak. Terminal w Świnoujściu w pierwotnych założeniach był projektowany na pewne parametry i zrobiliśmy wszystko, żeby je zwiększyć. Robimy dwie rozbudowy: małą, która doda na rynek podwojoną przepustowość i dużą rozbudowę, która doda nowy zbiornik LNG, czyli możliwość przeładunku i drugie nabrzeże do transportu kołowego oraz morskiego. Nie jesteśmy już w stanie przy adekwatnych, marginalnych nakładach jeszcze rozbudować tej instalacji, gdyż ona pierwotnie była projektowana na pewne parametry. Chodzi o miejsce i rodzaj portu. Drugi powód budowy FSRU jest taki, że z punktu widzenia bezpieczeństwa przesyłu oraz faktu, że rynek gazu na Pomorzu rośnie, dobrze jest umieścić źródło gazu rozumiane jako punkt wejścia. Port gdański ma to do siebie, że jest już pogłębiony i przystosowany do dużych jednostek. Nie jest to miejsce, w którym potrzebne byłyby gigantyczne nakłady. Z Pomorza płynie sygnał z sektora elektroenergetycznego, że chce przestawić się na gaz. Jest rafineria sygnalizująca potrzeby w zakresie gazu, jest rynek elektrociepłowni. To wszystko lokalnie, ale FSRU będzie połączone gazociągiem także z tłocznią w centrum Polski.

Jaką?

Chodzi o tłocznię Gustorzyn budowaną w ramach projektu Baltic Pipe. Da możliwość rozprowadzania tego gazu molekułami pod granicę wschodnią. Będziemy z punktu widzenia zasilania odbiorców będziemy niezależni od jakichkolwiek decyzji poza obszarem biznesowym z Rosji przy zaspokojeniu całego popytu, nawet tego rosnącego przez wiele lat.

Czy ten gaz będzie można też słać dalej, za granicę?

Oczywiście. Uważam, że interkonektory pełnią dwie funkcje. Pierwszą, która nam przyświeca, bo Gaz-System jest spółką państwową i musi dbać o bezpieczeństwo, jest właśnie wentyl bezpieczeństwa. Jeżeli będzie już bezpiecznie, to gaz będzie płynął za ceną. Będzie lepsza sytuacja dla podmiotów w kraju, bo im więcej połączeń do firm wydobywających, dostarczających gaz, tym szybciej koszt gazu będzie szedł w dół.

FSRU ma mieć przepustowość 4,5 mld m sześc. lub więcej. Jacy odbiorcy będą zainteresowani jego gazem?

Oferujemy trzy usługi. Mamy 167 umów przesyłowych, umów na regazyfikację jest znacząco mniej, bo to nowa technologia. Jeszcze nie jest spłacona i zamortyzowana. Mamy też ofertę ze Świnoujscia. Rynek może odpowiedzieć różnie, bo to mogą być podmioty, które chcą handlować na giełdzie, są odbiorcami końcowymi, bądź firmy kupujące dotychczas, które chciałyby uzupełnić portfel zamówień. 4,5 mld m sześc. pojawiło się dlatego, że taki statek do regazyfikacji ma tyle przepustowości technicznej. Możemy jednak postawić większą jednostkę. Możemy wstawić mniejszą jednostkę i więcej regazyfikatorów, albo drugi zbiornik. Musimy zacząć od parametrów biznesowych. Chcemy mieć jak najbardziej aktualną wiedzę z rynku, aby móc planować. Jeżeli będzie zapotrzebowanie przykładowo na 7 mld m sześc. rocznie, to zapewnię taką przepustowość od razu.

Czy to będzie statek polski czy dzierżawiony?

Jeśli chodzi o statek i technologię, wszystko zależy od tego jakie ma mieć funkcjonalności, jakie będzie zapotrzebowanie i w którym momencie będzie potrzebne jej zamówienie. W grę wchodzi każda możliwość jej pozyskania. Jednostki dzierżawione lub leasingowane już istnieją i są do wynajęcia. Nie wiadomo, czy będą spełniać parametry istotne z punktu widzenia naszego rynku. Można też zamówić taką jednostkę w stoczni w jej standardzie lub innej formule. Możemy to zrobić sami lub przekazać ten projekt komuś, kto się już tym zajmuje. Nie przesądzamy o tym, bo jest za wcześnie. Samo zapewnienie jednostki to nie jest proces tak długi jak budowa gazociągu.

Czy po powstaniu FSRU powstanie nowy operator, który będzie nim zarządzać, czy będą to robić Państwo bezpośrednio?

Na poziomie rządowym zostało przesądzone, że formułą pożądaną w Polsce jest skupienie operatorstwa w grupie Gaz-System. Każda usługa tego typu musi mieć operatora i on już istnieje. Kreowanie konkurencji w operatorstwie na takim rynku w tej samej grupie aktywów nie jest zbyt rozsądną taktyką, więc myślimy o tym, aby operatorstwo skupić w jednych rękach, czyli grupie Gaz-System.

Kiedy spodziewać się rozstrzygnięć badania rynku?

Wstępne wyniki będziemy mieć już jesienią, ostatecznie wiążące w przyszłym roku.

Kiedy opinia publiczna je pozna?

Będziemy na pewno komunikować, jaką decyzję podejmujemy i ona będzie miała swój efekt w badaniu. Samego wyniku badania nie będziemy ujawniać ani aspektów stanowiących tajemnicę handlową, bo mamy w tym zakresie ograniczenia. Natomiast po komunikatach odnośnie parametrów inwestycji będzie można je wywnioskować, o ile spółka biorąca udział w tym procesie tego nie zakomunikuje.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik