Trzy terminale pływające na Bałtyku. Tylko polski może zmienić układ sił w regionie

27 maja 2016, 09:30 Alert
FSRU Kłajpeda, Klaipedos Nafta
FSRU Kłajpeda, Klaipedos Nafta

(TASS/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Pierwszy pływający terminal na Bałtyku stacjonuje w litewskiej Kłajpedzie. Następny ma działać w Obwodzie Kaliningradzkim. Swoje FSRU mogą zbudować także Polacy. Tylko ten ostatni obiekt może uzyskać znaczenie dla układu sił w regionie.

Jak poinformowała agencja TASS premier Rosji Dmitrij Miedwiediew podpisał rozporządzenie o poszerzeniu granic portu morskiego w Kaliningradzie poprzez włączenie terenów ziemnych rejonu zielenogradskiego. Grunty mają zostać przeznaczone na budowę pływającego terminala LNG (FSRU – Floating and Storage Regasification Unit) o przepustowości 2,3 mln ton rocznie (3,14 mld m3 rocznie). Jednocześnie szef rządu rosyjskiego polecił ministrowi transportu aby w ciągu 12 miesięcy przygotował projekt odpowiedniego rozporządzenia o zmianie granic portu morskiego w Kaliningradzie.

Projekt budowy pływającego terminalu w porcie w Kłajpedzie jest realizowany przez Gazprom Marketing&Trading oraz Gazprom Flot. Odpowiednie porozumienie zostało podpisane w sierpniu 2015 roku. Wcześniej informowano o tym, że Gazprom zamierza uruchomić terminal w czwartym kwartale 2017 roku. Surowiec ma trafiać do niego z planowanego terminala Baltic LNG a także z  trzeciej linii Sachalin-2.

W Kłajpedzie na Litwie od końca 2014 roku stacjonuje FSRU wydzierżawione od norweskiego Hoegh LNG. Litwini rozważają zwiększenie jego przepustowości z obecnych 1,5 mld m3 do 3,8 mld m3 rocznie. Polacy zapowiedzieli, że jeżeli nie powiedzie się plan budowy gazociągów Korytarza Norweskiego, Gaz-System uruchomi FSRU o przepustowości do 10 mld m3 rocznie w Zatoce Gdańskiej. Litewski pływający terminal pozwolił Wilnu na obniżenie udziału dostaw z Rosji w całkowitym imporcie gazu poniżej 50 procent na korzyść LNG od norweskiego Statoil, który okazał się tańszy od dostaw gazociągowych od Gazpromu. Na podobny efekt liczą Polacy.

Litewskie FSRU ma znaczenie dla państw bałtyckich, bo obniża ich zależność od gazu z Rosji. Obiekt w Kaliningradzie pozwoli Rosjanom na obniżenie zależności od tranzytu przez terytorium Litwy. Ewentualne FSRU w Zatoce Gdańskiej, ze względu na przepustowość, mogłoby uzyskać znaczenie regionalne wraz z gotowym terminalem stacjonarnym w Świnoujściu. Jeżeli projekty zostaną zrealizowane, to Polska będzie dyktować warunki na regionalnym rynku obrotu LNG. Takie też plany ma polskie PGNiG, które chce powołać spółkę celową, która w przyszłości będzie parać się handlem gazem skroplonym: PGNiG LNG Trading. Dostawy LNG z Polski mogłyby trafiać na rynek litewski, białoruski, ukraiński, słowacki, czeski i duński. Byłaby to potencjalnie atrakcyjna alternatywa dla dostaw z Rosji.