Siemens nie dostarczy turbin gazowych na Białoruś. Szwedzi wycofują się z gwarancji finansowych

25 maja 2021, 15:30 Alert
Turbiny gazowe SGT-800 z fabryki Siemensa w Finspång Fot. Siemens
Turbiny gazowe SGT-800 z fabryki Siemensa w Finspång Fot. Siemens

Szwedzka Agencja Gwarancji Kredytowych (EKN) podała we wtorek, że rezygnuje z udzielenia gwarancji kredytowych na zakup przez Białoruś dwóch turbin gazowych do elektrowni. Firma podkreśla, że białoruskie władze nie spełniają wymogów praw człowieka, dlatego też nie ma warunków dla dalszej współpracy.

Chodzi o udzielone w sierpniu 2020 roku gwarancji kredytowych dla do dwóch elektrowni gazowych na Białorusi, którymi nabywcami są RUE Minskenergo i RUE Brestenergo. Decyzja była uzależniona od warunków. Warunkiem wstępnym EKN, aby móc uczestniczyć w biznesie, jest to, że bieżące projekty mogą spełniać wymagania dotyczące zarządzania prawami człowieka, które wynikają z międzynarodowych przepisów, IFC Performance Standards.

Gwarancje ze strony podlegającej szwedzkiemu rządowi EKN opiewały na kwotę 2 mld koron. Dostawcami turbin miał być Siemens, który ma siedzibę w Finspang w południowej Szwecji. Gwarancji mieli udzielić także jeden z niemieckich banków.

Sprawa kontrowersyjnych pożyczek wyszła na jaw pod koniec kwietnia za sprawą szwedzkiej telewizji TV4, która podała, że decyzja o udzieleniu Białorusi gwarancji kredytowych zapadła w sierpniu 2020 roku, w czasie protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich.

Zgodnie z umową z 2019 roku, Siemens miał dostarczyć  turbiny do wytwarzania energii dla dwóch nowych elektrowni szczytowych w Białorusi. Klientem miało być państwowe przedsiębiorstwo komunalne RUE Vitebskenergo. Nowe elektrownie miały być eksploatowane w połączeniu z istniejącymi elektrowniami Łukomlskaja i Nowopołotskaja w obwodzie witebskim na północy Białorusi i zapewnić niezawodność i elastyczność krajowej sieci energetycznej. Miały one zostać uruchomione pod koniec 2021 roku.

ekn.se/Siemens/Bartłomiej Sawicki

Turbiny Siemensa jak te zaginione na Krymie nie dostały pieczątki w Rosji