Warszawa nie chce koncertu mocarstw ani europejskiego superpaństwa. Dyskusja PISM

7 lutego 2017, 07:31 Bezpieczeństwo
Kowal Parys Dębski
Paweł Kowal, Jan Parys, Sławomir Dębski. Fot. PISM

Głównymi determinantami polskiej zagranicznej w 2017 roku będą prezydentura Donalda Trump oraz toczona dyskusja nad przyszłością Unii Europejskiej – wskazywali paneliści zorganizowanej przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych debaty ,,Wyzwania dla polskiej polityki zagranicznej A.D. 2017”.

Trump wzmaga niepewność

Odnosząc się do wyborów w Stanach Zjednoczonych dr Patrycja Sasnal, kierownik projektu Bliski Wschód i Afryka Północna w PISM, stwierdziła, że nowa administracja w Białym Domu wprowadza niestabilność oraz chaos. Według niej przez większość 2017 roku będzie polityce międzynarodowej towarzyszył ,,przewlekły brak przejrzystości”.

Jak podkreśliła, dotychczas z 15 sekretarzy w administracji Donalda Trumpa zatwierdzono jedynie czterech. Jest to dużo wolniejsze tempo niż w czasach, gdy gabinet formułował Barack Obama. Zdaniem Sasnal proces zatwierdzania gabinetu Trumpa może potrwać do końca trzeciego kwartału tego roku. Nie wykluczyła również możliwych tarć w nowej administracji w Waszyngtonie. Jej zdaniem może do nich dochodzić m.in. na linii judykatywa-legislatywa, między nieoficjalnymi przedstawicielami a doradcami głowy państwa. Jako istotne z punktu widzenia Polski wskazała, że na potencjalne tarcia między administracją Białego Domu a Kongresem, które mogą mieć przełożenie na amerykańską politykę zagraniczną.

Ekspertka PISM zwróciła również uwagę na merytoryczne wyzwania związane z wynikiem wyborów za Oceanem. Według niej Polska nie może tracić czasu, zwłaszcza w kontekście walki dwóch ścierających się obozów w amerykańskiej administracji. Biorąc pod zapowiedzi Trumpa z kampanii wyborczej, przesłuchania w Kongresie kandydatów na sekretarzy oraz pierwsze decyzje prezydenta widać, że dojdzie do starcia opinii i stanowisk obozu ideologów i państwowców.

Zdaniem analityczki Instytutu dla obozu ideologów priorytetem jest walka z niejudeochrześcijańskimi cywilizacjami, czego dowodem jest ostatni dekret Trumpa zakazujący wjazdu obywateli z siedmiu państw muzułmańskich. Sojusznikiem dla nich może okazać się Rosja, która jako chrześcijańskie państwo jest obrońcą tradycyjnych wartości. Z kolei tzw. państwowcy są ograniczani tzw. czerwoną linią, którą wyznacza państwo, trwałość, spuścizna i szeroko rozumiane bezpieczeństwo a także nie kwestionowanie poprzednich stanowisk waszyngtońskiej dyplomacji. Według Sasnal istotne jest aby w kreowaniu swojej polityki względem USA Polska w starciu państwowców z ideologami stanęła po stronie tych pierwszych.

Trzy pokusy do zwalczenia

Z kolei dr Paweł Kowal z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk stwierdził, że 2017 rok będzie trudny. Przestrzegł jednocześnie przed tym, aby Polska dyplomacja nie uległa trzem pokusom. Przestrzegł aby nie zwyciężyło przekonanie, że nie potrzebujemy polityki wschodniej albo, że możemy traktować ją jako dodatek. Jego zdaniem kolejną pokusą jest przeświadczenie, że na sprzeczności między Unią Europejską a USA można coś ugrać.

Według niego niewkluczone jest, iż przyjęta w ten sposób oferta się nie ziści i dojdzie do pewnego rozczarowania. Zwrócił również uwagę na to, że nie można stawiać na Europę Środkową kosztem całej Europy. – Skoro premier Węgier Wiktor Orban mówi o tym, że nie istnieje europejska tożsamość. to czy istnieje tożsamość Międzymorza czy Wyszehradu – zastanawiał się Kowal. – Nie chodzi o to, aby mówić nie dla integracji. Chodzi o nieużywanie mechanizmu, który służy do innych celów – mówił dr Kowal.

Reforma Unii Europejskiej

Jak zauważył dr Jan Parys, Szef Gabinetu Politycznego Ministra Spraw Zagranicznych RP, to dobrze, że rośnie zainteresowanie polską polityką zagraniczną. W wypowiedzi przekonywał, że wbrew doniesieniom medialnym polska dyplomacja jest konsekwentna i skuteczna.

– Komentatorzy zapominają ze w resorcie wiemy więcej, niż piszą gazety i wiemy to wcześniej. Kategoryczne sądy często płyną z braku orientacji – mówił dr Parys. Odnosząc się do wyzwań stojącym przed polską dyplomacją za największe uznał przygotowanie nowego traktatu o Unii Europejskiej, który jego zdaniem jest przesądzony. – Trzeba myśleć o tym aby Unia Europejska przetrwała i zapewniała nasze interesy – podkreślał Szef Gabinetu Politycznego szefa MSZ.

Mówiąc o wyborach w Stanach Zjednoczonych stwierdził, że nie widzi zagrożenia ze strony USA. Według niego można mówić o pewnych niepewnościach, ale nie są to ryzyka, które zagrażałyby zarówno Polsce jak i Unii Europejskiej. – Liczymy, że w USA zwycięży pogląd, że Waszyngton potrzebuje sojuszników w rożnych częściach  świata. Polska jest ważnym sojusznikiem USA. Wierzymy, że sojusznicy będą ważniejsi od przeciwników, że nie dojdzie do porozumienia naszym kosztem – mówił dr Parys.

Jako cele polskiej dyplomacji wskazał bezpieczeństwo implementacji postanowień szczytu NATO w Warszawie, rozwój ekonomiczny przez który rozumie m.in. wspieranie Planu Morawieckiego. Wskazywał również na wiarygodność, która wynika z tego, że Warszawa będzie działała realistycznie, będzie solidarna i pozostanie wierna pewnym wartościom. Podkreślił również, że wśród egzystencjalnych interesów Warszawy leży m. in. zablokowanie budowy gazociągu Nord Stream 2.

Odniósł się także do przyszłości Unii Europejskiej. Jego zdaniem pojawiają się stwierdzenia, że Unia zmierza w stronę superpaństwa albo chaosu. Według niego jest to ,,fałszywa alternatywa”. –  Dzisiaj potrzebna jest elastyczna UE a nie Unia rożnych prędkości. Ta różnych prędkości kategoryzuje członków dzieląc ich m.in. na silniejszych i słabszych – mówił dr Parys.

Podkreślił, że Polska jest za Unią Europejska i chce ją umacniać, ponieważ nie chce koncertu mocarstw. Warszawa nie chce również superpaństwa gdyż jego zdaniem ,,jest to utopia, która się źle skończy”.