font_preload
PL / EN
Energetyka OZE 25 czerwca, 2019 godz. 17:30   
REDAKCJA

WN: Własna elektrownia słoneczna za pożyczone pieniądze

fotowoltaika

Kilkaset przedsiębiorców czeka z gotowymi projektami inwestycji we własne elektrownie słoneczne – wynika z oceny polskich bankierów. To, co wstrzymuje inwestycje, to brak przepisów rozszerzających korzystne rozliczanie zielonej energii produkowanej w firmie. Nowelizacja prawa już jest w drodze. Czy znajdą się też pieniądze na elektrownie? – pyta Magdalena Skłodowska z portalu WysokieNapiecie.pl.

Banki poczuły zieloną falę na rynku. Do niedawna do inwestycji w odnawialne źródła energii podchodziły z dystansem, ponieważ nieźle się sparzyły na spadku cen zielonych certyfikatów. Niestabilność prawa i systemu wsparcia namieszały na polskim rynku OZE i wiele projektów, w które zaangażowały się banki, balansowało na krawędzi opłacalności albo wręcz bankrutowało. Teraz jest odwrotnie. Własna elektrownia słoneczna czy wiatrowa to projekt, z którym w ciemno można się zgłosić po kredyt, a finansiści widzą w tym jedno z lepszych źródeł dochodów. Jest jednak kilka rzeczy, na które zwracają szczególną uwagę.

Koncesja na „dzień dobry”

Rynek zielonej energii rozruszały aukcje wsparcia OZE, z których największa była ubiegłoroczna, zdominowana przez nowe elektrownie słoneczne i wiatrowe. Wartość zakontraktowanej od nich energii w okresie 15 lat wynosi kilkanaście miliardów złotych.  Wygrały spółki inwestujące z reguły w kilkanaście-kilkadziesiąt elektrowni słonecznych o mocy do 1 MW oraz inwestorzy budujący większe farmy wiatrowe.

Największe projekty wiatrowe finansuje Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, ale też i mniejsze banki mają co robić. Tu szczególnie atrakcyjne są elektrownie słoneczne. Ale w przypadku wygranej w ubiegłym roku aukcji ryzyko podnosi krótki termin na realizację inwestycji.  Elektrownia słoneczna musi w ciągu 18 miesięcy sprzedać energię do sieci, co oznacza, że w tym czasie powinna dostać  koncesję z URE. Trudności z uzyskaniem koncesji to trudności ze zdobyciem finansowania.

Kredytem „Zielona Energia” kusi między innymi bank BGŻ. Oferta jest skierowana do podmiotów prowadzących lub podejmujących działalność gospodarczą w zakresie wytwarzania energii z OZE. „Jednym z podstawowych warunków wykorzystania kredytu jest przedstawienie przez klienta promesy koncesji na wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych, wydanej przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (o ile jest ona wymagana przepisami prawa)” – zaznacza w ofercie BGŻ.

Umowa na sprzedaż energii

Po pieniądze duzi inwestorzy sięgają zarówno za granicą, jak i w Polsce. Bank Ochrony Środowiska jest w trakcie negocjacji kontraktu kredytowego na ok. 150 mln zł, który miałby objąć budowę zespołu farm słonecznych w Polsce. – Byłaby to największa taka umowa BOŚ Banku na rzecz instalacji fotowoltaicznej. Nie tylko projekty OZE z aukcji mogą zagwarantować sobie stałą cenę za energię przez wiele lat. W ostatnim okresie działające w Polsce przedsiębiorstwa, z reguły duże korporacje, poszukują zielonej energii i zawierają umowy typy PPA. Przy staraniu się o kredyt w banku taka umowa to duży plus – mówi prof. Konrad Raczkowski, wiceprezes BOŚ.

Na jakie rodzaje finansowania będą otwierały się banki? Jakie warunki kredytowe proponują największe banki? Jakie dotacje oferuje Unia Europejska? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl