Wójcik/Jakóbik: Węgry stają się pariasem energetycznym Europy

11 grudnia 2014, 09:00 Atom
Wiktor Orban
Wiktor Orban

KOMENTARZ

Teresa Wójcik, Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Ministrowie energetyki Cypru Jorgos Lakotripis i Grecji Janis Maniatis przedstawili w Brukseli projekt magistrali gazowej prowadzącej od Izraela i Cypru przez Kretę oraz Grecję do Włoch. Od nowych pomysłów na uniezależnienie się od gazu z Rosji dystansują się Węgry, które stają się w coraz większym stopniu energetycznym pariasem Europy.

Komisja Europejska przyjęła projekt z dużym zainteresowaniem. Uznano, że ogromne złoża gazu pod morskim dnem wód terytorialnych Izraela i Cypru stanowią potencjał, który zapewni liczące się dostawy surowca do Europy Południowo-Wschodniej i Środkowej. Specjaliści amerykańskiego koncernu Noble Energy ocenili, że w należącym do Cypru złożu Afrodyta znajduje się około 226 mld m3 gazu. Potencjał dwóch już eksploatowanych pól podmorskich Izraela, Lewiatan (niepotwierdzone 450 mld m3) i Tamar (potwierdzone 237-254 mld m3). To bogate zaplecze surowcowe i tranzytowe daje gwarancje bezpieczeństwa energetycznego tej części Europy. Gazociąg liczący około 1,5 tys. km. prowadzony po dnie morskim początkowo ma transportować 10 mld m3. gazu rocznie. Następnie przepustowość ma być zwiększona o kolejne 10 mld m3

Więcej danych na temat śródziemnomorskiego gazu tutaj.

Lakotripis i Maniatis przedstawili dokumentację projektu oraz szacunkową ocenę zapotrzebowania na środki finansowe. Projekt będzie przedmiotem prac analitycznych w Brukseli. Po opublikowaniu informacji o budowie tego gazociągu, rząd turecki wyraził niezadowolenie, że w projekcie nie uwzględniono udziału Turcji.

Drugim gazociągiem przebiegającym przez terytorium Grecji od granicy tureckiej będzie przyjęta już do realizacji rura Gazociągu Transadriatyckiego – TAP, przechodząca następnie do Albanii i przez adriatycką cieśninę Otranto do Włoch. Pozostaje ona priorytetowym projektem Korytarza Południowego, któremu udziela wsparcia Bruksela. Gaz (10 mld. m. sześc., z możliwością zwiększenia przepustowości do 20 mld. m. sześc.) będzie przesyłany z Azerbejdżanu przez Gruzję i Turcję za pomocą Gazociągu Transanatolijskiego – TANAP. Według ekspertów oba gazociągi powinny tworzyć wspólny system jako podstawa Gazowego Korytarza Południowego i źródło surowca dla Korytarza Północ-Południe mającego połączyć Chorwację z Polską przez kraje wyszehradzkie.

Minister Maniatis przedstawił również dodatkową propozycję Aten, dotyczącą Gazowego Korytarza Wertykalnego, łączącego Grecję, Bułgarię i Rumunię, zapewniającego zaopatrzenie w gaz dwóch ostatnich krajów. Greckie ministerstwo energetyki przedstawia szczegóły koncepcji budowy sieci połączeń gazowych między Bułgarią, Grecją i Rumunią o nazwie Wertykalny Korytarz Gazowy. Ma on osiągnąć przepustowość od 3 do 5 mld m3 rocznie. Będzie alternatywą dla gazociągu South Stream porzuconego przez Rosjan. Ma doprowadzić kaspijski gaz z Gazociągu Transadriatyckiego oraz LNG z greckiego terminala Revithoussa LNG. To rozwiązanie analogiczne do wspomnianego Korytarza Północ-Południe.

Ministrowie państw unijnych dotychczas zaangażowanych w projekt South Stream oraz ministrowie Grecji i Cypru ustalili, że w szybkim tempie ma być powołana „grupa robocza na wysokim szczeblu”, która określi, co należy pilnie zrealizować, aby plany połączenia infrastrukturą europejskich rynków energii i gazu oraz dostarczenia za jej pomocą nowych dostaw węglowodorów były finansowane z nowego Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS). Polska jest gotowa zaangażować się realizację tego planu przewodniczącego KE Jean-Claude’a Junckera stworzenia EFIS, którego celem będzie pobudzenie wzrostu gospodarczego w UE poprzez przyciągnięcie inwestycji między innymi w energetyce – wynika z informacji „Rzeczpospolitej”. Fundusz ten, opiewający na kwotę 315 mld euro, ma na celu stymulowanie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia w krajach Unii. Brane są też pod uwagę inne fundusze unijne. Ministrowie wspólnie z wiceszefem Komisji Europejskiej ds. energii Maroszem Szefczowiczem podpisali wczoraj oświadczenie, w którym podkreślili, że „ze względu na potwierdzoną niedawno wrażliwość (na przerwy dostaw gazu z Rosji – przyp. red. BiznesAlert) krajów Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej konieczne jest „zapewnienie połączenia tych krajów z Gazowym Korytarzem Południowym, (którego częścią jest już TAP) oraz eksploatacji pól gazowych wschodniego regionu Morza Śródziemnego (należących do Cypru i Izraela).” Ministrowie zażądali również od Moskwy wyjaśnień o powodach rezygnacji z South Streamu.

Tego postulatu, podobnie jak postanowień w sprawie realizacji gazociągu Izrael-Cypr-Grecja zwanego już East Med oraz przyłączenia seci gazowych do TAP nie podpisał minister energetyki Węgier. Tłumaczył się, że nie ma upoważnienia od swojego rządu do podpisywania tego rodzaju „wspólnych oświadczeń”. Dzień wcześniej, we wtorek, nowy ambasador Rosji w Budapeszcie Władimir Siergiejew powiedział w wywiadzie dla węgierskiego dziennika Magyar Hírlap, że Kreml nadal zamierza zaopatrywać w gaz cały region Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej, w tym Węgry. Jego zdaniem jest to całkiem możliwe, pomimo odrzucenia przez Unię Europejską projektu South Stream, gdyż te kraje mogą korzystać z rury tureckiej. „Możemy podłączyć te kraje, w tym wasz, do przyszłego gazociągu tureckiego” – podkreślił Siergiejew. Dodał, że fiasko South Streamu nie miało wpływu na udział Rosji i Rosatomu na dalszy plan rozbudowy węgierskiej elektrowni jądrowej Paks. Węgierskie MVM i rosyjski Atomenergoprojekt podpisały w tym tygodniu trzy porozumienia o budowie reaktorów w elektrowni atomowej Paks. Jak informuje kancelaria premiera Węgier, umowy dotyczą projektu i zasad pracy przy stawianiu dwóch reaktorów o mocy 1200 MW. Opisują także źródła finansowania projektu.

Czytaj także: Węgry uderzają w plany Grupy Wyszehradzkiej na korzyść Rosji

Premier Wiktor Orban najwyraźniej odczytał komunikat Siergiejewa. Postawa Budapesztu sygnalizuje, że prawdopodobnie preferuje rosyjski pomysł i dlatego dystansuje się od unijnej polityki energetycznej. Pomagają mu w tym opinie z Głosu Rosji oraz innych kremlowskich mediów, które dezawuują plan Junckera jako nierealny, podobnie jak wymienione w tym tekście projekty dywersyfikacyjne. Prorosyjska polityka energetyczna Węgier uderza w solidarność w Unii Europejskiej. Mimo to należy podkreślić, że Węgrzy nie rezygnują z budowy swojej części Korytarza Północ-Południe. Blokują jednak powstanie interkonektora ze Słowacją. Słowacki Eustream jest gotowy do realizacji inwestycji ale czeka na decyzję węgierskiego operatora. Niezmiennie jednak zabiegają o azerski gaz dla siebie. Nie oznacza to jednak, że zamierzają ułatwić rozprowadzenie go dalej szlakiem Korytarza. Istotna jest także postawa Bułgarii, która domaga się realizacji South Stream przy uwzględnieniu unijnych zasad antymonopolowych, czego nie chce Moskwa. Sofia proponuje Komisji Europejskiej wersję South Stream bezpośrednio do tego kraju, gdzie za brukselskie euro mógłby powstać węzeł gazowy na kształt zapowiadanego węzła tureckiego. Jest to jednak jeszcze mniej realny projekt i obecnie nie zyskał poparcia Komisji.