Woźniak: Gaz z Rosji płynie do Niemiec. Polska nie może go odebrać. Sytuacja jest poważna

22 czerwca 2017, 12:45 Energetyka
piotr_wozniak
Piotr Woźniak / fot. PGNiG

Prezes PGNiG Piotr Woźniak odpowiedział na pytania dziennikarzy o usterkę Gazociągu Jamalskiego.

– Nie mamy precyzyjnych informacji – podkreślił. – Uruchomiliśmy zapasy gazu na polecenie operatora w magazynie Mogilno na Gazociągu Jamalskim między dwoma punktami odbioru. To gaz sprowadzony zanim zmieniła się jakość gazu słanego obecnie.

Awaria Gazociągu Jamalskiego. Polska jest bezpieczna

– Gaz który wpływa ze wschodniej strony bez przeszkód dociera do granicy niemieckiej, gdzie jest czyszczony. My nie mamy takiej oczyszczalni, bo nie pozwolili nam na to partnerzy w czasie budowy Gazociągu Jamalskiego, więc gaz nie może wejść do naszego systemu – powiedział Woźniak. – Na naszym odcinku nie nadaje się on do wpuszczenia do sieci.

Prezes PGNiG zaapelował o inwestycję w stację do osuszania gazu.

– Nie podano przyczyn. To mogło się stać z różnych przyczyn, w pierwszej kolejności technicznych. Zagrożenie jest poważne. W obliczu twardych planów Gazpromu odcięcia Ukrainy od tranzytu gazu rosyjskiego w 2019 roku okazuje się, że druga wschodnia nitka dostawcza, czyli Gazociąg Jamalski z przyczyn technicznych może być nie do użycia – dodał.

– Wiemy z komunikatu naszego operatora systemowego, że do 6 rano do jutra gaz z Jamału wróci do sieci – powiedział. – Nasze kary kontraktowe oczywiście będziemy naliczać. Nie o to chodzi jednak, żebyśmy naliczali kary, ale żeby ten gaz płynął bez przeszkód.

Prezes mówił, że zapasy sczerpane z Mogilna nie mogą zostać uzupełnione przez nowe dostawy z Jamału. – Jeżeli ta przerwa będzie krótka, to oczywiście nadrobimy. Jeśli przerwa będzie krótka, na początek sezonu grzewczego 2017/2018 nie powinno być zagrożenia – dodał.

Dodał, że dostawy ze wchodu są obarczone 100 proc. ryzykiem – Albo w wyniku takiej sytuacji jaką mamy obecnie, albo innymi zagrożeniami związanymi z zapowiedziami operatorów i właścicieli systemu przesyłowego po wschodniej stronie idących przez Ukrainę, że zamkną ten system w 2019 roku – powiedział prezes PGNiG.

Powiedział, że sytuacją jaka się pojawiła nie ma zagrożenia na dostaw surowca w okresie grzewczym.- Zdążmy nadrobić te ilości, które nie zatłaczamy do magazynów południowych. Te, które szczerpujemy to magazyn Mogilno na północy. Mamy tych magazynów kilka, a wszystkie powinny teraz zatłaczać gaz na sezon zimowy. Jeżeli sytuacja unormuje się jutro od godziny 6 rano, to nie niesie to zagrożeń zimą – powiedział Woźniak.

Jak przypomniał prezes Woźniak, umowa jamalska wygasa zgodnie klauzulami w 2022 roku. – Istnieje bardzo ważna możliwość, że nie podpiszemy nowej umowy z Gazpromem. Chcemy zamienić portfel importowy ze wschodniego na inny ponieważ jesteśmy co jakiś czas stawiani w bardzo trudniej sytuacji bez powodu z naszej strony. Teraz mamy problem z Gazociągiem Jamalskim- dodał prezes PGNiG.

Jak powiedział prezes PGNiG, trzeba bardzo poważnie i pilnie rozważyć kolejną inwestycję do czasu wygaśnięcia kontraktu jamalskiego i wybudować po naszej stronie oszulszalnie gazu. Jeśli nasi rosyjscy partnerzy w EuroPolGazie nie pozwolą nam zrealizować tej inwestycji na Jamale to należy wybudować dwie takie instalacje na punktach wyjścia we Włocławku i we Lwówku Wielkopolski. – Wówczas będziemy bardziej odporni na jakość gazu z Rosji. Pieniądze na to są. Są pieniądze na modernizację systemu magazynowego, a obecna sytuacja ściśle wiąże się z magazynowaniem. Takie przygotowanie, mimo krótkiego czasu jaki został do wygaśnięcia kontraktu należy przeprowadzić – powiedział.

Jakóbik: Awaria Gazociągu Jamalskiego. Tezy o kryzysie szkodzą Polsce