Zagadkowa prywatyzacja Rosnieftu. Czy Rosjanie sami kupili swe akcje?

12 stycznia 2017, 14:30 Energetyka
rosnieft

Jak podaje portal bne IntelliNews, narastają wątpliwości odnośnie ostatniej prywatyzacji części udziałów rosyjskiego Rosnieftu. Transakcja mogła być w rzeczywistości przykładem kreatywnej księgowości na koszt rosyjskiego podatnika.

Prywatyzacja pod lupą ekspertów

W grudniu firma podała, że dokonała sprzedaży 19,5 procent akcji na rzecz tradera Glencore i Katarskiego Funduszu Inwestycyjnego za 10,2 mld euro. Wcześniej planowała sama kupić te akcje za pośrednictwem spółki-matki Rosnieftegaz.

Część komentatorów, jak Anders Aslund cytowany przez BiznesAlert.pl, uważa, że w rzeczywistości prywatyzacja została przeprowadzona w całości za rosyjskie pieniądze, a zagraniczne spółki posłużyły jedynie jako zasłona dymna. Z niewyjaśnionych przyczyn Rosnieftegaz postanowił nie publikować danych finansowych za 2016 rok – podaje rosyjska telewizja Dożd uznawana za niezależną. Z tego powodu narastają podejrzenia o kreatywną księgowość.

Próba ominięcia sankcji?

Rosnieftegaz posiada 50,1 procent akcji Rosnieftu i 11 procent akcji Gazpromu. Dożd podkreśla, że tylko część dywidendy spółki-matki trafia do budżetu rosyjskiego. Pozostała mogła posłużyć do zakupu akcji Rosnieftu za pośrednictwem Glencore i katarskiego funduszu.

Profersor finansów i rynków energii na Uniwersytecie Houston Craig Pirrong zauważył problem jako pierwszy. – Wygląda na to, że doszło do jakiejś inżynierii finansowej. Joint venture Glencore z Katarczykami kupi akcje Rosnieftu i wyłoży po 300 mln euro. Pozostałość ma być finansowana według Włądimira Putina przez jeden z największych europejskich banków. Ponadto dług w nim ma nie obciążyć Glencore ani spółki katarskiej. Oznacza to, że zabezpieczą go w całości akcje Rosnieftu – pisał profesor po pojawieniu się informacji o prywatyzacji.

Później okazało się, że „wielki europejski bank” to Intesa Sanpaolo Bank, który zapewnił połowę potrzebnej kwoty, czyli 5,2 mld euro. Wspiera on finansowo rosyjskie spółki jak Gazprom od wielu lat. Według Andersa Aslunda mógł on zostać poproszony o pomoc w celu ominięcia sankcji nałożonych na Rosnieft po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję.

Według Financial Times Katarczycy zapłacili za akcje spółki 2,5 mld euro. Jednak nadal od 4,3 do 1,8 mld dolarów pochodziło z nieustalonego źródła, choć pojawiły się informacje, że do 3,7 mld mógł zapewnić Gazprombank.

Brakujące pieniądze

4 stycznia Rosnieft zaczął realizować obietnicę dostawy 11 mln ton ropy naftowej rocznie przez pięć lat dla Glencore w zamian za udział w prywatyzacji. Trader podał, że prywatyzacja została zamknięta.

Jednocześnie Rosja podała 10 stycznia, że Fundusz Rezerw w 2016 roku skurczył się o 73 procent do 16,2 mld dolarów. Ministerstwo wyciągnęło z niego bilion rubli (16,6 mld dolarów) na ratowanie budżetu w grudniu. Te pieniądze miały posłużyć do pożyczki kryzysowej, gdyby prywatyzacja Rosnieftu nie zapewniła oczekiwanych środków budżetowi. Ale skoro pieniądze z transakcji wpłynęły wraz z jej zakończeniem, to powinny pokryć grudniowy deficyt. Jednak go nie pokryły, a Kreml uszczuplił Fundusz.

Bne IntelliNews pisze, że Rosnieft znaduje się obecnie w „czyśćcu” – nie jest spółką prywatną, ani w pełni państwową. Decyzja Rosnieftegazu o nieujawnieniu danych finansowych za 2016 rok tylko podsyca spekulacje.

BNE IntelliNews/The Intersection Project

Jakóbik: Papierowe sankcje. Rosnieft wychodzi z ostracyzmu