Nie ma zagrożenia dla wydobycia ropy w Norwegii

4 lipca 2016, 06:30 Alert
Platforma wiertnicza1

(Reuters/Bartłomiej Sawicki)

Przez ostatni tydzień trwały gorączkowe negocjacje w sprawie nowego porozumienia płacowego między pracodawcami sektora naftowego, a związkami zawodowymi w Norwegii. W sobotę 2 lipca strony osiągnęły porozumienie, unikając w ten sposób dotkliwego dla rynku w Europie spadku wydobycia czarnego surowca.

Koniec rozmów zaplanowano na piątek 1 lipca, a w przypadku braku porozumienia w sobotę 2 lipca miał rozpocząć się strajk pracowników sektora naftowego,zatrudnionych przez największe koncerny naftowe, które prowadzą wydobycie ropy i gazu w Norwegii. Negocjacje, mimo wcześniej wyznaczonego ultimatum, zostały przedłużone do soboty. Ostatecznie federacja związków zawodowych sektora naftowego w Norwegii oraz norweskie stowarzyszenie firm naftowych (Norwegian Oil and Gas Association), które reprezentuje interesy największych firm naftowych, osiągnęły porozumienie płacowe.

Związki zawodowe negocjowały podwyżki płac, na co nie chciały zgodzić się firmy wydobywcze, których kondycja pogorszyła się po spadku cen ropy naftowej. Jeszcze w piątek związki zawodowe przestrzegały, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, w sobotę strajk rozpocząć miało 755 pracowników sektora naftowego, na obszarach wydobywczych, gdzie prace prowadzą takie firmy jak Statoil, Exxon Mobil czy Engie.

Zdaniem norweskiego stowarzyszenia firm naftowych w efekcie strajku wydobycie w Norwegii miałoby spaść o 229,000 baryłek ekwiwalentu ropy dziennie. Stanowi to ok. 6 proc. dziennego wydobycia ropy w Norwegii . Ewentualny strajk w Norwegii mógłby wpłynąć jeszcze bardziej na destabilizację rynku surowców, po decyzji o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.