Żurawski vel Grajewski: Rosja użyje wyborów do dalszej destabilizacji Zachodu (ROZMOWA)

18 lipca 2016, 07:30 Bezpieczeństwo
Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Fot.: Kremlin
Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Fot.: Kremlin

– Rosja nie decydując się na prowokacje podczas szczytu NATO uznała, że to nie czas i pora na takie kroki. Przeważyły względy taktyczne, a Brexit jest dostatecznym zamieszaniem na Zachodzie. (…) Główną grę taktyczną Rosja rozegra jednak wokół czterech dat: wyborów prezydenckich w USA (8 XI 2016) i we Francji (23 IV i 7 V 2017) oraz wyborów parlamentarnych we Francji (11 i 18 VI 17) i w Niemczech (jesień 2017) – mówi w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego i doradca Prezydenta RP ds. polityki zagranicznej.

 BiznesAlert.pl: Podczas szczytu NATO w Warszawie, Unia Europejska oraz Sojusz zawarły porozumienie o ściślejszej niż dotychczas współpracy w sektorze bezpieczeństwa i wymianie informacji. Jednym z elementów tego porozumienia jest wspólne przeciwstawienie się wyzwaniom związanym z wojną hybrydową. Jak ocenia Pan tę deklarację?

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski: Pojęcie wojny hybrydowej jest różnie definiowane. W mojej ocenie elementami wojny hybrydowej można nazwać pojawiające w ciągu ostatnich kilku tygodni różnego rodzaju przejawy agresji i prowokacji wobec Francji oraz Niemiec. Przykładem są zamieszki podczas Euro 2016 we Francji sprowokowane przez rosyjskich kibiców. Rząd Federacji Rosyjskiej solidaryzował się z tymi chuligańskimi ekscesami. Dotychczas było to niespotykane, aby władze danego państwa chwaliły łamanie praworządności na terenie innego kraju. Istotą tych wydarzeń nie była przemoc uliczna sama w sobie. Celem takich działań oraz reakcji rządu w Moskwie było pokazanie opinii publicznej we Francji, że tamtejszy rząd nie jest w stanie wypełniać podstawowych obowiązków, takich jak zapewnienie porządku publicznego czy zabezpieczenie imprez masowych. Ostatecznym celem było wzmocnienie elektoratu partii radykalnych, takich jak Front Narodowy, który z kolei obiecuje porządek. Podobnie było w Niemczech kilka miesięcy temu. Rosyjskie służby wywołały histerię wokół zmyślonej, jak się później okazało, historii rzekomego gwałtu na nastoletniej dziewczynie – repatriantce z Rosji niemieckiego pochodzenia. Czynu mieli się zdaniem Rosjan dopuścić imigranci. Miało to pokazywać, że niemiecki rząd nie panuje nad sytuacją w Niemczech. Był to jednocześnie impuls, wzmacniający elektorat partii radykalnych jak Alternative für Deutschland czy Pegida. Innym przykładem jest m. in. stworzenie korytarza tranzytowego dla imigrantów z Bliskiego Wschodu przez terytorium Rosji, którzy przedostawali się na północną granicę z Norwegią i Finlandią. Niewątpliwie w przedostanie z południowych granic na daleką północ imigrantów, nie mogło się odbywać bez wiedzy i pomocy ze strony służb rosyjskich. Są to więc próby osłabienia spoistości wewnętrznej państw sąsiedzkich, oddziaływania na proces polityczny wewnątrz danego kraju. Są to przejawy wrogich działań, które klasyfikują się pod pojęciem wojny hybrydowej. W tym względzie podpisanie porozumienie między UE a NATO jest podkreśleniem, że Zachód wobec stawianych wyzwań jest jednością.

Dla Unii Europejskiej współpraca z NATO to także, a może przede wszystkim wyzwania pojawiające się na południu kontynentu…

na terenie tzw. flanki południowej Unia Europejska ma znacznie większe interesy i potrzeby wynikające z kryzysu imigracyjnego w basenie Morza Śródziemnego. Unia Europejska będzie potrzebować całego instrumentarium, którym dysponują państwa Sojuszu. Mowa tu przede wszystkim o okrętach patrolowych czy ratowniczych. Intensyfikacja działań na morzu to jeden z elementów ograniczenia fali nielegalnej imigracji z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Działania jakie są już prowadzone, mają charakter policyjny, patrolowy ale ich skala znacznie przewyższa możliwości UE. Dlatego też koniecznie jest wsparcie operacyjne, logistyczne i sprzętowe oferowane przez NATO.

Przed szczytem NATO, wielu ekspertów obawiało się prowokacji ze strony Rosji, np.: w Donbasie tak, aby obrady sojuszu zostały zdominowane przez działania Kremla. Jak się okazało Rosja powstrzymała się od takich działań.

Nie mieliśmy faktycznie do czynienia z prowokacją bezpośrednio przed rozpoczęciem szczytu. Rosja jednak chciałaby po zakończeniu obrad w Warszawie obniżyć spójność państw NATO, dlatego też na obecnym etapie Kreml prezentuje się jako siłę dążąca do pewnego kompromisu. Jednak dialog oraz rozbudowane instrumenty dotyczące wzajemnego porozumienia istnieją już od kilku – kilkunastu, czasem kilkudziesięciu lat. Rada NATO – Rosja, dialog strukturalny UE-Rosja, członkostwo Rosji w G8, w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, Arktycznego, Czarnego, w Radzie Europy, OBWE i w jej ramach w procesie helsińskim i wiedeńskim – to tylko kilka z wielu forów, platform do porozumienia, gdzie zapraszano Rosję do dialogu, jednak nie przyniosły one spodziewanych przez Zachód rezultatów. W ramach serii umów sztokholmskich i wynikających z nich środków budowy zaufania i bezpieczeństwa istniał obowiązek informowania o ćwiczeniach oraz ruchu wojsk. Dokonując inwazji na suwerenny i niepodległy kraj jakim jest Ukraina, Moskwa pogwałciła wszystkie zawarte wcześniej porozumienia i ustalenia. Kreml dopuścił się zajęcia części terytorium suwerennego państwa, czego nie było od czasów II wojny światowej. Obecnie Rosjanie usiłują targować się o to, co mogą uzyskać w zamian za powrót do relacji pokojowych. Warto także pamiętać, że pożyteczne z punktu widzenia realizacji polityki rosyjskiej w krajach UE było głosowanie w Wielkiej Brytanii o wyjściu ze struktur unijnych Zjednoczonego Królestwa. Rosja oczekuje pierwszych skutków tej decyzji, która niewątpliwie osłabi spoistość Europy. Reasumując, Rosja nie decydując się na prowokacje podczas szczytu NATO uznała, że to nie czas i pora na takie kroki. Przeważyły względy taktyczne, a Brexit jest dostatecznym zamieszaniem na Zachodzie.

Rosja przyjęła więc postawę wyczekującą. Kiedy Kreml może ponownie próbować sprowokować Zachód do reakcji?

Główną grę taktyczną Rosja rozegra wokół czterech dat: wyborów prezydenckich w USA(8 XI 2016) i we Francji (23 IV i 7 V 2017) oraz wyborów parlamentarnych we Francji (11 i 18 VI 17) i w Niemczech (jesień 2017). Najistotniejsze będą wybory w Europie, bo na te Rosja ma instrumenty oddziaływania znacznie większe niż na te za Oceanem, choć oczywiście to Amerykanie zadecydują ostatecznie o polityce Sojuszu.

Kiedy w Warszawie podejmowano decyzję o wysłaniu na tzw. wschodnią flankę 4 batalionów żołnierzy NATO, Moskwa oskarżała Zachód o szykowanie agresji zbrojnej wobec Rosji.

To znana retoryka stosowana przez Kreml od dziesięcioleci. Wystarczy spojrzeć jednak na fakty. Od 2007 roku Rosja wszczęła intensywne zbrojenia. Dwa lata później Rosja rozpoczęła masowe ćwiczenia wojskowe w basenie Morza Bałtyckiego – Ładoga 2009 i Zapad 2009. W kolejnych latach trwały kolejne manewry Zapad 2013, kiedy ćwiczono m. in. przebijanie się przez Litwę do Królewca, desant na polskim wybrzeżu czy uderzenie jądrowe na Warszawę. W zeszłym roku zaś Rosjanie trenowali desant na Wyspy Alandzkie należące do Finlandii, szwedzką Gotlandię i duński Bornholm. Od 2011 r. Rosja potroiła też swoje wydatki na zbrojenia lądowe, a od lutego 2013 r. utrzymuje stałą gotowość bojową swych wojsk sprawdzaną alarmami „na telefon od Putina”i towarzyszącymi im mniejszymi czy większymi ćwiczeniami, których było już kilkanaście tysięcy. Wystarczy także wspomnieć o okupacji części terytorium Ukrainy czy o wojnie w Gruzji. Widać wyraźnie kto jest w tej dyskusji siłą ofensywną, wrogo nastawioną do sąsiadów.

Wspomniał pan o rosyjskich ćwiczeniach wojskowych, które miały symulować desant na szwedzką Gotlandię. Wyspa ta uważana jest za „klucz” do dominacji na Morzu Bałtyckim. Rosjanie chcą na niej ulokować swój magazyn na rury, które posłużą do budowy Nord Stream 2. Jak Szwedzi zapatrują się na relację z Rosją?

Rosjanie mogą próbować lobbingu w Sztokholmie za swoimi niektórymi decyzjami czy inwestycjami. Nie przewiduję jednak, by byli w tym skuteczni. Rosja ma fatalną opinię w Szwecji. Historycznie szwedzka tradycja jest bardzo antyrosyjska. Większość wojen jakie toczyła Szwecja dotyczyły rywalizacji z Rosją, w której Sztokholm stracił swoją dominującą pozycję w basenie Morza Bałtyckiego. Mnożące się ostatnio naruszenia wód szwedzkich i szwedzkiej przestrzeni powietrznej przez siły rosyjskie ożywiają te resentymenty. Premier Szwecji, który był obecny podczas szczytu NATO w Warszawie, mówił jednoznacznie o zagrożeniach wynikających z wzrastającej obecności Rosjan na Bałtyku.

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki