Najnowsze informacje o: Alert | Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl/category/aktualnosci/alert/ Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Tue, 10 Feb 2026 11:04:45 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Najnowsze informacje o: Alert | Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl/category/aktualnosci/alert/ 32 32 RSF apeluje o uczciwe śledztwo w sprawie Piotra Nisztora https://biznesalert.pl/rsf-apeluje-o-rzetelnego-sledztwa-w-sprawie-nisztora/ Tue, 10 Feb 2026 11:02:08 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400782

Reporterzy bez Granic (RSF) monitorują sytuację Piotra Nisztora, dziennikarza Telewizji Republika, któremu groził wysoki oficer SOP. Międzynarodowa organizacja dziennikarzy walczących o wolność słowa, zaapelowała do polskich władz o rzetelne, przejrzyste i niezależne śledztwo w tej sprawie.

Przypomnijmy, 4 lutego 2026 r. Telewizja Republika ujawniła nagrania z rozmów funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa (SOP), podczas których groził on dziennikarzowi śledczemu Piotrowi Nisztorowi torturami i spaleniem zwłok.

Więcej na ten temat TUTAJ: A potem ropą poleję. Oficer SOP chce zniszczyć Piotra Nisztora

Rzetelne, przejrzyste, niezależne

Sprawą zajęli się Reporterzy bez Granic (RSF, Reporters sans frontières) – międzynarodowa organizacja pozarządowa, promująca i monitorująca wolność prasy oraz bezpieczeństwo dziennikarzy na świecie.

– Władze powinny przeprowadzić rzetelne, przejrzyste i niezależne śledztwo w tej sprawie – apeluje Pavol Szalai, dyrektor biura RSF w Pradze w odpowiedzi na prośbę redakcji Biznes Alert o objęcie monitoringiem dramatycznej sytuacji, w której znalazł się Piotr Nisztor.

Śledzimy sprawę

– Śledzimy sprawę domniemanych gróźb wobec dziennikarza Piotra Nisztora. Jeśli nagranie gróźb jest autentyczne, dziennikarz był w niebezpieczeństwie – zaznacza Pavol Szalai z RSF.

Szef praskiego przedstawicielstwa Reporters sans frontières wyrażił jednocześnie uznanie dla Służby Ochrony Państwa za podjęcie działań wyjaśniających.

– Będziemy monitorować dalsze postępowanie w tej sprawie – podkreśla Pavol Szalai.

WUS/BA

]]>
RSF apeluje o uczciwe śledztwo w sprawie Piotra Nisztora RSF apeluje o uczciwe śledztwo w sprawie Piotra Nisztora
Przetarg na szczepionki PCV10 zawieszony. Liczy się zdrowie dzieci https://biznesalert.pl/przetarg-na-szczepionki-pcv10-zawieszony-w-tle-zapasc-sluzby-zdrowia/ Thu, 11 Dec 2025 05:07:34 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398032

Według Ministerstwa Finansów, resort zdrowia – jako dysponent środków publicznych – odpowiada za celowe, oszczędne wydawanie pieniędzy i zachowanie zasady uzyskiwania najlepszych efektów. W czasach rekordowego deficytu to najlepsza odpowiedź na pytanie: czy państwo ma prawo kupować szczepionki, które nie chronią dzieci przed pneumokokami?

Ministerstwo Finansów (MF) w odpowiedzi na pytania redakcji Biznes Alert o marnotrawienie publicznych pieniędzy na szczepionki, które nie działają, odesłało nas bezpośrednio do resortu zdrowia, ale zrobiło to w sposób, który przerzuca na Ministerstwo Zdrowia (MZ) pełną odpowiedzialność za każdą wydaną złotówkę…

Przypomnijmy, chodzi o postępowanie ZZP.ZP.411.04.2026 za 9 mln zł, czyli zamówienie na dostawę 180 tys. dawek szczepionki przeciwko pneumokokom (dla dzieci – od ukończonego 6. tygodnia do 5. roku życia).

Więcej o chorym zamówieniu publicznym MZ tutaj: Ustawiony przetarg na pneumokoki?

Przetarg wzbudził ogromne kontrowersje, bo według naszych ustaleń, procedura mogła zostać napisana pod jednego, konkretnego dostawcę starej szczepionki (PCV10), która już – de facto – nie chroni polskich dzieci.

Pieniądze i odpowiedzialność

W korespondencji z Biznes Alertem, MF przypomina, że koszty obowiązkowych szczepień finansowane są na podstawie ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, a „szczepionki nabywa minister właściwy do spraw zdrowia zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych, a Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje to zadanie”.

Resort finansów podkreśla, że dysponent części budżetowej (tu: Minister Zdrowia) ma obowiązek działać „w sposób celowy, oszczędny i z zachowaniem zasady uzyskiwania najlepszych efektów”, a także sam „określa zasady i parametry techniczne zawarte w postępowaniu przetargowym”.

W praktyce oznacza to, że jeśli w czasie rekordowego obciążenia budżetu, państwo wyda miliony złotych na szczepionki nieobejmujące serotypu 19A, którego udział w ciężkich zakażeniach u dzieci w Polsce sięga ponad połowy przypadków, to nie będzie to błąd anonimowego systemu, lecz decyzja konkretnego resortu i jego kierownictwa.

Zaskakujące ruchy

Ministerstwo Zdrowia pytane o sens dotowania szczepionek, których coraz więcej młodych matek w Polsce po prostu unika, bo nie działają – odpowiadało nam do tej pory dość pokrętnie.  

Więcej o naszych relacjach z MZ tutaj: Szczepionki, pneumokoki i klaun w Ministerstwie Zdrowia

Jednak po interwencji Ministerstwa Finansów, wydaje się, że ten ton – przynajmniej na pewien czas – uległ zmianie.

Już po ogłoszeniu przetargu, ale jeszcze przed jego rozstrzygnięciem, zapytaliśmy, czy to możliwe, że postępowanie znów wygra stara szczepionka PCV10?

Więcej o wydatkach na PCV10 tutaj: 221 mln zł na szczepionki, które nie chronią dzieci

W odpowiedzi usłyszeliśmy konkret: „Na tym etapie nie można przesądzać, jaki produkt zostanie zakupiony po rozstrzygnięciu postępowania”, co oznaczało, że formalnie MZ wciąż dopuszcza różne szczepionki skoniugowane (PCV), w tym nowocześniejsze preparaty zawierające serotyp 19A.

Ta odpowiedź zaskakiwała, bo konstrukcja SWZ tego postępowania wskazywała, że realnie może wygrać tyko jeden preparat – 10‑walentny, czyli PCV10.  I tak się stało. Kilka tygodni później ogłoszono zwycięzcę przetargu – PCV10. Jednak ostatecznie go wciąż nie rozstrzygnięto, czyli nie udzielono zamówienia dostawcy.

Lekarz do nadzoru

Być może tego „stanu zawieszenia” należy upatrywać w nowym podziale obowiązków kierownictwa resortu zdrowia, która przesuwa nadzór nad Zakładem Zamówień Publicznych (ZZP) spod samej minister na wiceministra – lekarza.

Zgodnie z zarządzeniem z 8 grudnia 2025 r. działalność Zakładu Zamówień Publicznych oraz Departamentu Budżetu i Finansów będzie nadzorował wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, wywodzący się ze środowiska medycznego

W ten sposób dojdzie do zderzenia dwóch porządków: klinicznej wiedzy o skuteczności szczepionek i twardych reguł zamówień publicznych, które dotąd bywały wykorzystywane jako wygodna zasłona dla decyzji czysto finansowych. Jak z tego wyjdzie Maciejewski?

Jeśli chodzi o pneumokoki, to jako lekarz nie może udawać, że nie widzi dominacji serotypu 19A w Polsce ani rekomendacji najważniejszych towarzystw naukowych na rzecz szczepionek nowej generacji.

Z dotychczasowej korespondencji z Ministerstwem Zdrowia wynika, że zamówienie musiało zostać przeprowadzone „do końca bieżącego roku” ze względu na ciągłość programu szczepień. Czy procedura została celowo „zatrzymana w biegu”?

Może nowy nadzorca Zakładu Zamówień Publicznych, lekarz z doświadczeniem klinicznym, sprawdzi, czy parametry SWZ nie prowadzą de facto do zakupu przestarzałej szczepionki PCV10 wbrew aktualnej sytuacji epidemiologicznej?

Układ odpowiedzialności

Z naszych ustaleń wynika, że Tomasz Maciejewski będzie musiał zrewidować nie tylko ten przetarg. Powód? Według doniesień Onetu w 2026 roku deficyt Narodowego Funduszu Zdrowia osiągnie, najwyższy w historii, deficyt – 23 mld zł.

W tym kontekście układ odpowiedzialności za wydatki na służbę zdrowia w Polsce jest prosty. Ministerstwo Finansów płaci rachunek, ale to Ministerstwo Zdrowia – m.in. poprzez Zakład Zamówień Publicznych – decyduje, czy pieniądze podatników zostaną wyrzucone w błoto.

Nowy nadzór lekarza‑wiceministra nad Zakładem Zamówień Publicznych sprawia, że nazwisko osoby politycznie i zawodowo odpowiedzialnej za finał „epidemii milczenia o PCV10” da się teraz wskazać bez wahania – to on będzie musiał podpisać się pod decyzją, czy państwo zaszczepi dzieci zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, czy zgodnie z logiką krótkoterminowych oszczędności.

Jeśli przetarg nadal pozostaje nierozstrzygnięty, to być może właśnie dlatego, że w gmachu ZZP przy Al. Jerozolimskich 155, po raz pierwszy od wielu lat, ktoś z medycznym doświadczeniem powiedział procedurom zamówień publicznych: „sprawdzam”.

WUS/BA

]]>
Przetarg na szczepionki PCV10 zawieszony. Liczy się zdrowie dzieci Przetarg na szczepionki PCV10 zawieszony. Liczy się zdrowie dzieci
Dzika reprywatyzacja wraca na pełnej https://biznesalert.pl/dzika-reprywatyzacja-wraca-na-pelnej/ Fri, 21 Nov 2025 09:00:54 +0000 https://biznesalert.pl/?p=397096

Stołeczni radni Platformy Obywatelskiej zdecydowali o sprzedaży majątku przedwojennej spółki Temler i Szwede bez zgody prawowitych właścicieli. To będzie jeden z największych przetargów na grunt miejski w historii Warszawy. Wartość transakcji przekroczy 300 mln zł.

Urząd Miasta st. Warszawy wystawi na sprzedaż teren i budynki przy ul. Okopowej 78 (przed wojną należały do Fabryki Garbarskiej Temler i Szwede). Nieruchomość zostanie sprzedana w ramach przetargu ustnego nieograniczonego.

To jedna z najlepszych lokalizacji w stolicy. Jak podaje portal porpertynews, wstępna wycena rzeczoznawcy (z lutego 2025 r.) określiła wartość działki na ok. 301 874 674 zł.

Ale bardzo możliwe, że jeszcze przed ogłoszeniem przetargu ta kwota dramatycznie wzrośnie, bo o jej wysokości ostatecznie zdecyduje – jako organ wykonawczy – Rafał Trzaskowski, prezydent m.st. Warszawy.

W mediach ta transakcja już została okrzyknięta sprzedażą najdroższej działki miejskiej w historii Warszawy. Jak do tego doszło?

Nie przyłożyli ręki

Wszystko rozegrało się na sesji Rady Miasta 20 listopada 2025 r. O wystawieniu pod młotek majątku Fabryki Garbarskiej Temler i Szwede zdecydowali radni warszawskiej Platformy Obywatelskiej (PO), pomimo ostrego sprzeciwu radnych Prawa i Sprawiedliwości (PiS) oraz Lewicy Miasto Jest Nasze (LMJN).

Politycy PO przegłosowali uchwałę w tej sprawie, patrząc prosto w oczy rodzinie Temlerów, bezpośrednich i prawowitych spadkobierców majątku przedwojennej spółki Temler i Szwede.

– Nie przyłożymy do tego ręki. Nie mogę na to patrzeć! – grzmiał Dariusz Figura, szef klubu radnych PiS, który najpierw wnioskował o odesłanie projektu uchwały o sprzedaży działki przy ul. Okopowej 78 do konsultacji, a potem nawoływał do odrzucenia uchwały.

Ale jego apele brzmiały jak głos wołającego na pustyni. Radni Platformy albo udawali, że nie słyszą, albo wychodzili z sali, żeby ukryć poczucie winy, które malowało się na ich twarzach.  

Typowa „wrzutka”

Tymczasem radne Agata Diduszko-Zyglewska i Melania Łuczak z LMJN, jeszcze przed rozpoczęciem obrad Rady alarmowały, że uchwała o sprzedaży działki przy ul. Okopowej 78 jest typową „wrzutką” i przypomina najmroczniejsze czasy handlu nieruchomościami w stolicy.

Z relacji Agaty Diduszko-Zyglewskiej wynika, że opozycyjni nie mogli się spokojnie zapoznać z treścią projektu uchwały i de facto nie znali jej do dnia głosowania.

– Uchwała została wrzucona w ostatniej chwili. Trafiła na komisję w piątek 14 listopada, dopiero potem do nas. Mieliśmy dosłownie kilka dni na analizę takiej dużej transakcji – podkreślała Agata Diduszko-Zyglewska.

Z kolei Melania Łuczak argumentowała, że miastu potrzebny jest bank nieruchomości, z których skorzystają warszawiacy, a nie wystawianie kolejnych terenów pod inwestycje typu Koneser czy Fabryka Norblina.

– Przecież wartość Okopowej 78 dramatycznie wzrośnie następnego dnia po sprzedaży. To jest najlepszy interes dla deweloperów, a nie dla miasta – stwierdziła Melania Łuczak.

80 lat krzywdy w 8 minut

Przed ostatecznym głosowaniem nad uchwałą do mikrofonu zostali dopuszczeni jedyni, autentyczni i prawowici spadkobiercy majątku spółki Temler i Szwede, czyli rodzina Temlerów.

Najpierw zabrała głos Karolina Urbańska (z domu Temler), wnuczka właścicieli Fabryki Garbarskiej Temler i Szwede, a potem jej mąż Adam Urbański.

Temlerowie po raz pierwszy w historii swojego rodu mieli okazję stanąć twarzą w twarz ze Skarbem Państwa i zażądać zadośćuczynienia za krzywdy doznawane od 1945 roku. Stało się tak tylko dlatego, że „miasto” kompletnie się ich nie spodziewało. Wszystko miało pójść gładko – szybko i bez dyskusji.

Oboje dostali po 8 minut na przedstawienie swoich argumentów od Kamili Gołębiowskiej, wiceprzewodniczącej Rady m.st. Warszawy, która brutalnie przerywała i robiła wszystko, żeby zakłócić ciągłość wypowiedzi.

– Przepraszam, ale nie da się w 8 minut streścić 80 lat krzywd, których doznała moja rodzina – reagowała sarkazmem Karolina Urbańska.

Pod artykułem publikujemy pełną treść wystąpienia Karoliny i Adama Urbańskich, z którego jasno wynika, że radni Platformy Obywatelskiej wzięli udział w ordynarnej hucpie i zrobili to z pełną świadomością popełnionego czynu.

Powrót „łowców roszczeń”

Mało kto wie, ale to właśnie dzięki staraniom rodziny Temlerów w roku 2014 nie doszło reaktywacji Temler i Szwede i dzikiej reprywatyzacji majątku przy ul. Okopowej 78.  To Temlerowie skutecznie zablokowali „łowcom roszczeń” wpis przedwojennej spółki do Krajowego Rejestru Sądowego.

Tylko dzięki rodzinie Temlerów, Warszawa może dzisiaj wystawić na sprzedaż majątek przedwojennej spółki Temler i Szwede, wycenianej na ponad 300 mln zł.  

Z pozoru to inwestycyjny rarytas, ale historia stołecznej przestępczości zorganizowanej uczy: wszędzie, gdzie pojawiają się wielkie pieniądze, rodzą się jeszcze większe patologie.

Przecież to właśnie takie nieruchomości jak ta przy ul. Okopowej 78, padały łupem „łowców roszczeń” – kuratorów z egzotycznych Karaibów, 120-letnich babć, niewidzialnych notariuszy i morderców Jolanty Brzeskiej.   

Gra się zaczyna

Co na to wszystko radni Platformy Obywatelskiej? Nabrali wody w usta i udają, że nie dostali pytań.

Wydział Prasowy Urzędu m. st. Warszawy jest jeszcze lepszy, bo po zakończeniu dyskusji i głosowania nad uchwałą o sprzedaży Okopowej 78, odpisał mi tak:

„O podniesionych przez Pana kwestii odnieśli się podczas dzisiejszej sesji Rady Warszawy przedstawiciele Urzędu Miasta st. Warszawy – Wojciech Latocha, dyrektor Biura Spraw Dekretowych oraz Jarosław Węgrzyn, dyrektor Biura Mienia Miasta i Skarbu Państwa”.

A jak się odnieśli? No cóż. Obaj „chłopcy” (a szczególnie jeden) z pewnością siebie godną „Blachy” z serialu „Odwróceni” zadeklarowali w imieniu „miasta”, że sprzedaż Okopowej 78 to transparentna szansa na rozwój Warszawy.  I jak im tu nie wierzyć?

Szanowni Państwo oficjalnie ogłaszam: afera reprywatyzacyjna wróciła do Warszawy w wielkim stylu! Mało tego, zaczyna się od stawki, która najstarszym adwokatom stolicy się nie śniła.

WUS/BA

Przemówienie Karoliny Urbańskiej (z domu Temler)

Dzień dobry,

Nazywam się Karolina Urbańska –  po moim dziadku i ojcu, moje nazwisko panieńskie było Temler, jestem wnuczką właścicieli Fabryki Garbarskiej Temler i Szwede przy ul. Okopowej 78 w Warszawie.

Dziękuję za możliwość zabrania głosu w sprawie, która dotyczy nie tylko mojej rodziny, ale również historii Warszawy i jej dziedzictwa przemysłowego.

Szanowna Pani Przewodnicząca,

Szanowni Państwo Radni,

Szanowny Panie Prezydencie Rafale Trzaskowski

— zwracam się dziś również do Pana, bo sprawa, o której mówię, dotyczy nie tylko historii jednej rodziny, ale także odpowiedzialności władz miasta. To nie jest sprawa, którą można załatwić podpisem urzędnika z biura. To jest sprawa, za którą odpowiada Prezydent Miasta.

Bardzo proszę obecnych tu Radnych, aby ta wiadomość trafiła także bezpośrednio do Pana Prezydenta Rafała Trzaskowskiego.

Stoję tu jako wnuczka właściciela Fabryki Garbarskiej Temler i Szwede. Spółka Akcyjna Fabryki, która przez kilka pokoleń była w rękach mojej rodziny, jednego z tych warszawskich rodów przedsiębiorczych, które tworzyły fundament gospodarczy tego miasta.

Nasze roszczenie dotyczy praw akcjonariuszy spółki akcyjnej, która była właścicielem tej fabryki oraz gruntu. Praw wynikających z akcji, których wartość i struktura została udokumentowana. I te prawa – istnieją niezależnie od tego, kto jest wpisany w księgę wieczystą. Miasto nigdy ich nie zbadało, nigdy ich nie przeanalizowało, a jedynie — dla wygody — odkładało sprawę na bok

Stoję tu po to, by prosić o jedno: o sprawiedliwe, uczciwe i merytoryczne potraktowanie naszych praw — praw akcjonariuszy posiadających 24% udziałów tej spółki, potwierdzonych dokumentacją archiwalną i sądową.

Chcę powiedzieć jasno: nie sprzeciwiamy się sprzedaży terenu. Chcemy, żeby to miejsce wreszcie wróciło do życia, żeby było wizytówką Warszawy, a nie opuszczonym kompleksem. Ale nie możemy zgodzić się na to, by sprzedaż odbyła się z pominięciem naszych praw oraz 80 lat historii lekceważenia, ignorowania i proceduralnych nadużyć.

Właśnie w tej sprawie chciałabym dziś przedstawić Państwu chronologię działań – i nadużyć – które doprowadziły nas do obecnego punktu. Chronologię, którą miasto w swoich decyzjach i w uzasadnieniu projektu uchwały po prostu pomija.

Po wojnie fabryka mojego dziadka, której ruiny stoją przy ulicy Okopowej 78 w Warszawie, została przejęta bezprawnie, pod pretekstem dekretu Bieruta. Mówię „bezprawnie”, ponieważ zakład po wojnie zatrudniał 35 pracowników, a przepisy o upaństwowieniu przedsiębiorstw za odszkodowaniem obejmowały wyłącznie zakłady zatrudniające powyżej 50 robotników na jedną zmianę. Fabryka Temler i Szwede nigdy nie spełniała tego kryterium. A mimo to Skarb Państwa przejął majątek – i już w 1947 roku pełnomocnik firmy, mecenas Jan Dąbrowski, bezskutecznie odwoływał się od tej decyzji. To był pierwszy moment, gdy próbowaliśmy zaprotestować przeciwko bezprawiu.

Kolejne próby podjęliśmy już po 1989 roku, kiedy miał nastąpić powrót do praworządności. W 1996 roku pisaliśmy do Ambasady RP, w 2006 i 2009 kierowaliśmy pisma do miasta. Skarb Państwa nadal uznawał się za „właściciela” majątku spółki mając w rękach jedynie kilka drobnych akcji zdeponowanych w archiwach – i ignorował prawa większościowych akcjonariuszy.

W tym czasie pojawił się pierwszy kurator, Jan Żółtowski, powołany z rekomendacji osoby prywatnej. Jego działania – jak wykazała później dokumentacja – były nieuczciwe i sprzeczne z prawem. Sąd usunął go z funkcji. Ale w miejsce osoby nieuczciwej powołano kolejną – tym razem pracownika Ministerstwa Skarbu Państwa, pana Sławomira Sekścińskiego. Osoby, która od początku była w konflikcie interesów: obowiązkiem kuratora spółki miało być działanie w interesie spółki, ale był etatowym pracownikiem udziałowca, który chciał te udziały unicestwić i działał na szkodę Spółki Temler i Szwede.

Sąd pod przewodnictwem Doroty Zych wydał decyzję by kurator zwołał zebranie, powiadomił o tym akcjonariuszy i aby na tym zebraniu powołać organy spółki. Tymczasem kurator wykreślił firmę z KRSu. To jest draństwo.

Pan Sekściński nie tylko nie wykonał postanowienia sądu o zwołaniu Walnego Zgromadzenia akcjonariuszy i o reaktywacji spółki, ale wręcz przeciwnie – zwodził nas, wprowadzał w błąd i podejmował działania wyłącznie w interesie Skarbu Państwa. W tym czasie podsunął nam, jako rzekomo niezależną, swoją znajomą – radczynię Martę Janowicz-Stradomską, która według niego miała zadbać o interes Spółki i żyjących akcjonariuszy Temler. Pani mecenas najpierw deklarowała pomoc w odtworzeniu spółki i wpisie do KRS, ale po uzyskaniu korzystnego dla nas postanowienia sądu z listopada 2015 roku – postanowienia, które otwierało drogę do wydania duplikatów akcji – natychmiast zmieniła postawę.

Przestała z nami rozmawiać. A jednocześnie – o czym dowiedzieliśmy się później – pozostawała w stałym kontakcie z kuratorem Sekścińskim. I zamiast działać na rzecz spółki, złożyła do sądu wniosek o jej likwidację. Kurator zrobił to samo. Sąd, bez analizy sprawy, wykreślił spółkę 1 stycznia 2016 roku.

Tak właśnie – poprzez działania tych dwóch osób, które miały nas reprezentować – próbowano definitywnie zniszczyć prawa akcjonariuszy. A dziś, w 2025 roku, dowiadujemy się z prasy, że pani Janowicz-Stradomska została oskarżona o oszustwa na 18 milionów złotych wobec ponad 8 tysięcy osób. To, co dla nas było intuicją – stało się faktem.

Szanowni Państwo, ta historia nie jest zbiorem przypuszczeń. To są dokumenty sądowe. Akta kuratorów. Postanowienia. Zawiadomienia. Pełna dokumentacja znajduje się w sądzie w Warszawie. I właśnie dlatego odnoszenie się – jak czyni to projekt uchwały i decyzja miasta z 29 kwietnia tego roku – wyłącznie do tego, że „grunt przeszedł na własność miasta z mocy dekretu”, jest uchylaniem się od realnego problemu.

Miasto w uzasadnieniu uchwały twierdzi, że „nie toczą się postępowania administracyjne dotyczące prawidłowości nabycia nieruchomości”. To nie jest prawda. Toczy się postępowanie z naszego wniosku. Toczy się odwołanie, złożone przez mecenasa Jerzego Naumanna. Toczy się sprawa dotycząca odtworzenia akcji i praw akcjonariuszy. To, że przez lata nikt nas nie informował – bo zawiódł pełnomocnik, a urząd tego nie weryfikował – nie oznacza, że postępowania nie było. Oznacza tylko tyle, że byliśmy pozbawiani prawa do obrony.

Dziś muszę jednak powiedzieć rzeczy trudne: uzasadnienie do projektu Uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy nr 1173 z dnia 29.10.2025 r. w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż nieruchomości położonej przy ul. Okopowej 78,  zawiera nieścisłości, pominięcia i stwierdzenia, które – mówiąc wprost – mijają się z prawdą.

A to oznacza, że radni mają głosować nie na podstawie rzetelnej informacji, lecz na podstawie dokumentu, który kluczowe fakty pomija lub przedstawia w sposób wybiórczy.

UCHWAŁA TWIERDZI, ŻE „NIE ZGŁOSZONO ROSZCZEŃ”. TO JEST NIEPRAWDA.

W uzasadnieniu czytamy, cytuję:
„nie zostały zgłoszone roszczenia”, a jednocześnie — w tej samej uchwale! — opisane są:

  • wniosek o zwrot z 1996 r.,
  • wniosek o zwrot z 1998 r.,
  • wniosek o ustanowienie użytkowania wieczystego z 2012 r.,
  • wniosek o odszkodowanie z 2015 r.

Szanowni Państwo — jak można w jednym akapicie wymieniać aż cztery roszczenia, a dwa akapity dalej pisać, że „nie zgłoszono roszczeń”?

To nie jest błąd redakcyjny. To jest manipulacja, która ma stworzyć pozór, że sprawa Temler i Szwede nie istnieje.

Co więcej — urząd sam przyznaje, że wniosek z 1998 r. został rozpoznany dopiero 29 kwietnia 2025 r., czyli… kilka miesięcy temu. I został umorzony nie dlatego, że był bezzasadny, lecz z powodu „bezprzedmiotowości” — a więc bez merytorycznego rozstrzygnięcia.

Tak wygląda próba zamknięcia sprawy dekretowej „po cichu”, tuż przed sprzedażą nieruchomości o wartości ponad 300 milionów złotych.

W UZASADNIENIU POMINIĘTO KLUCZOWY FAKT: SĄD UZNAŁ, ŻE SPÓŁKA TEMLER I SZWEDE ISTNIEJE, MA AKCJONARIUSZY I MA PRAWO WYDAĆ AKCJE.

W uchwale ani słowem nie wspomniano o postanowieniu Sądu Rejonowego z 2015 r., którego sygnaturę miasto zna i posiada w dokumentacji.

Ten wyrok:

  • potwierdził istnienie akcjonariuszy – mojego ojca – Piotra Temler, moich wujków Jana i Andrzeja Temler oraz cioci Anny Temler, których dziedziczenie na podstawie testamentów i listy akcjonariuszy Spółki Temler i Szwede leżą w rękach Sądu
  • nakazał kuratorowi reaktywację organów spółki,
  • dał podstawę prawną do wydania duplikatów akcji,
  • otwierał drogę do uporządkowania stanu prawnego nieruchomości.

Dlaczego tego w uchwale nie ma?

Bo to dowodzi, że: spadkobiercy mają prawa majątkowe – i to potwierdzone przez sąd.

POMINIĘTO FAKT, ŻE TO KURATOR BĘDĄCY JEDNOCZEŚNIE PRACOWNIKIEM SKARBU PAŃSTWA I PEŁNOMOCNIK REKOMENDOWANY PRZEZ SKARB PAŃSTWA DOPROWADZILI DO WYKREŚLENIA SPÓŁKI Z REJESTRU, WBREW INTERESOWI WŁAŚCICIELI.

Miasto pisze, że nie toczą się żadne postępowania sądowe.
A dlaczego się nie toczą?

Bo:

  • kurator powołany przez Skarb Państwa nie wykonał żadnego obowiązku nałożonego przez sąd,
  • prawniczka, którą kurator, wtedy również jako pracownik Skarbu Państwa polecił nam jako „pomoc prawną”, doprowadziła do likwidacji spółki,
  • ta sama prawniczka została niedawno oskarżona o oszustwo na 18 milionów złotych wobec kilku tysięcy osób.

Czy Państwo rozumieją? Zaufaliśmy prawnikowi wskazanemu przez kuratora Skarbu Państwa — osobie, która później została oskarżona o masowe oszustwa. I to jej działania są dziś używane przez urząd jako argument, że… „nie ma spadkobierców” lub „nie zgłoszono roszczeń”.

UCHWAŁA WPROWADZA RADĘ MIASTA W BŁĄD, SUGERUJĄC, ŻE ROSZCZENIA SĄ „SPOŹNIONE”, A WIĘC NIEWAŻNE.

To jest kolejna manipulacja.

Uchwała zawiera zdanie: „roszczenia złożone po terminie, ale mimo to podlegają rozpoznaniu”.

Zgadza się — podlegają rozpoznaniu, a więc są ważne i skuteczne.
Nie ma w prawie pojęcia „roszczeń, których się nie uwzględnia, ale które podlegają rozpoznaniu”.

Miasto nie ma kompetencji, by uznać je za „spóźnione” — tym bardziej że:

  • spadkobiercy mieszkali za granicą,
  • nie byli informowani o postępowaniach,
  • kurator ukrywał przed nami działania,
  • miasto nigdy nie odpowiedziało na korespondencję kierowaną do niego od 1996 r.

UCHWAŁA PRZEDSTAWIA STAN PRAWNY TAK, JAKBY DEKRET BIERUTA BYŁ BEZSPORNĄ PODSTAWĄ PRZEJĘCIA. NIE BYŁ.

Miasto pisze, że Skarb Państwa przejął teren „na podstawie dekretu”.
Prawda jest inna:

  • adwokat firmy złożył w 1947 r. odwołanie od przejęcia – w terminie,
  • odwołanie nigdy nie zostało rozpatrzone,
  • decyzja nacjonalizacyjna jest zatem nieważna z mocy prawa,
  • a to oznacza, że przejęcie gruntów było bezprawne.

Co więcej jak wspomniałam wcześniej, w toku dokumentacji historycznej znajduje się rzecz niezwykle istotna, o której w decyzji z 29 kwietnia b.r. nie ma ani słowa. Fabryka Temler i Szwede po wojnie zatrudniała 35 pracowników. A przypominam, że przepisy dekretu o upaństwowieniu przedsiębiorstw przemysłowych za odszkodowaniem obejmowały wyłącznie zakłady zatrudniające ponad 50 robotników na jedną zmianę. Oznacza to jedno: zakład Temler i Szwede nie spełniał kryteriów upaństwowienia. Przejęcie fabryki nie mieściło się w granicach prawa obowiązującego nawet według standardów ówczesnej władzy. Jeżeli nawet komunistyczne przepisy przewidywały minimalny próg zatrudnienia, a fabryka poniżej niego nigdy nie powinna zostać znacjonalizowana, to trudno zrozumieć, dlaczego dziś – w 2025 roku – miasto nadal traktuje tamto przejęcie jako bezdyskusyjnie prawidłowe.

Takich faktów, niewygodnych i dla państwa, i dla Skarbu Państwa, po prostu się nie porusza. A przecież są one kluczowe dla oceny dzisiejszej sprawy.

Szanowni Radni, nasze roszczenie nie znika tylko dlatego, że przez lata nikt nie chciał się nim zająć. To, że przez dekady urzędnicy ograniczali się do powtarzania „grunt został objęty dekretem”, nie sprawi, że w świetle prawa wygasły prawa akcjonariuszy prywatnej spółki akcyjnej. Te prawa nadal istnieją i są solidnie udokumentowane. W aktach znajdują się również decyzje sądowe potwierdzające możliwość odtworzenia akcji, a więc również odtworzenia struktury właścicielskiej – czego kuratorzy działający pod nadzorem Skarbu Państwa przez lata sabotowali.

Dzisiejsza decyzja o sprzedaży jest więc momentem, w którym możecie Państwo coś naprawić, a nie coś pogorszyć. My nie stoimy naprzeciwko miasta. Nie próbujemy zablokować inwestycji. Wręcz przeciwnie – chcemy, żeby to miejsce było zagospodarowane, jednocześnie na uczciwych zasadach, zgodnie z prawem i z poszanowaniem historii.

A NAJWAŻNIEJSZE — MIĘDZY WIERSZAMI WIDAĆ PRAWDZIWY POWÓD TEGO POŚPIECHU.

Uchwała mówi wprost: „możliwe jest uzyskanie rekordowej ceny”, „bardzo duże zainteresowanie inwestorów”, „wysoka cena może znacząco zasilić budżet miasta”.

Szanowni Państwo,
ta uchwała nie jest o porządkowaniu stanu prawnego. Ona jest o pieniądzach.

Miasto chce jak najszybciej sprzedać nieruchomość, zanim zostaną uporządkowane roszczenia spadkobierców — bo wtedy trzeba będzie się z nami rozliczyć.

A mówimy tu o 24% wartości, czyli kilkudziesięciu milionach złotych.

To nie jest historia o „roszczeniowcach”. To jest historia o warszawskiej rodzinie, której majątek został zabrany bezprawnie, której prawa są ignorowane od 80 lat, a której głos nadal próbuje się wyciszać – dziś, tu, w tej sali.

NASZ POSTULAT JEST UMIARKOWANY, RACJONALNY I SPRAWIEDLIWY

Nie blokujemy sprzedaży. Nie chcemy wstrzymywać inwestycji. Nie chcemy wchodzić w konflikt z miastem.

„Jesteśmy za rozwojem miasta. Jesteśmy za rewitalizacją, chcemy, żeby to miejsce w końcu ożyło, żeby powstała tam inwestycja godna dziedzictwa tego terenu.

Ale miasto nie może udawać, że nie ma 24% naszych udziałów.

Jesteśmy gotowi poprzeć sprzedaż nieruchomości, jeśli miasto podejmie realny dialog z akcjonariuszami i zobowiąże się do prowadzenia sprawy z należytą starannością, wreszcie uwzględniając nasze prawa i przedstawione dokumenty. Oczekujemy, by w końcu ktoś po stronie urzędu odpowiedział na pytania, które stawiamy od wielu lat.

Oczekujemy zakończenia ignorowania roszczeń, które są udokumentowane i poparte opiniami prawnymi.

Chcemy współpracy. Chcemy, by miasto usiadło z nami do stołu i rozwiązało tę sprawę w sposób uczciwy.

Oczekujemy, by Rada Miasta dopilnowała, że proces sprzedaży nie stanie się pretekstem do zamknięcia sprawy bez jej rozstrzygnięcia.

Jeśli państwo podejmiecie decyzję o sprzedaży bez jakiegokolwiek odniesienia do naszych praw, miasto w praktyce przekaże prywatnemu inwestorowi nieruchomość, która już dziś jest obciążona realnym, udokumentowanym ryzykiem prawnym. I dobrze wiecie, że inwestorzy nie lubią nieruchomości z ryzykiem. Dlatego to właśnie teraz jest czas, by tę sprawę uregulować, a nie udawać, że jej nie ma.

Nie stoimy tu przeciwko wam. Stoimy tu z wami i mówimy: chcemy, żeby ta sprzedaż była możliwa, ale nie kosztem pogwałcenia praw akcjonariuszy spółki, która przez wiele lat była jednym z fundamentów warszawskiego przemysłu. Chcemy, żeby miasto mogło z czystym sumieniem powiedzieć: „rozwiązaliśmy to fair”.

Chcemy tylko jednego: by Rada Miasta postawiła WARUNEK — że sprzedaż może się odbyć dopiero po uznaniu i uregulowaniu roszczeń spadkobierców Temler i Szwede, czyli dzisiejsze głosowanie należy wstrzymać, albo zagłosować PRZECIW, aż do momentu podjęcia rozmów Miasta z żyjącymi spadkobiercami.

Jeżeli sprzedaż nastąpi bez rozwiązania tej kwestii, inwestor kupi teren z realnym ryzykiem prawnym, które prędzej czy później wróci — bo nasza rodzina nie wycofa się z walki o prawdę i o sprawiedliwość.

I mówię to z pełną odpowiedzialnością: tak długo, jak żyjemy — będziemy się domagać naprawy tej krzywdy. Jeśli nie uzyskamy sprawiedliwości w Polsce, będziemy jej dochodzić za granicą.
W instytucjach europejskich, międzynarodowych, wszędzie tam, gdzie prawa własności są chronione.

Proszę więc dzisiaj Radę Miasta Stołecznego Warszawy o jedno – zanim podniesiecie rękę za sprzedażą, zobowiążcie swoich urzędników, aby wreszcie rzetelnie zajęli się sprawą akcji Fabryki Garbarskiej Temler i Szwede.

Dajcie nam szansę na uczciwe, merytoryczne zakończenie tej historii. Możemy poprzeć tę sprzedaż, ale pod jednym warunkiem: że przestaniemy być niewidzialni dla urzędu miasta i że sprawa zostanie w końcu poprowadzona tak, jak powinna być prowadzona w państwie prawa.

Proszę: nie głosujcie dzisiaj za sprzedażą w ciemno. Głosujcie dopiero za sprzedażą uczciwą, poprzedzoną uregulowaniem roszczeń.

Tylko tyle – i aż tyle.

Dziękuję Państwu za uwagę.

Moja przemowa zostanie Państwu przesłana na maila wraz załącznikami

]]>
Dzika reprywatyzacja wraca na pełnej Dzika reprywatyzacja wraca na pełnej
Zgrzyt przy unijnych konsultacjach akcyzowych https://biznesalert.pl/chora-dyrektywa-tytoniowa/ Wed, 19 Nov 2025 21:24:29 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396993

Blisko 19 tysięcy osób wzięło udział w konsultacjach dot. dyrektywy tytoniowej. To blisko dziewięć razy więcej niż średnia. Najwięcej, blisko pięć tysięcy opinii, nadesłali Francuzi i Szwedzi. Kolejni na liście są Włosi, Polacy i Niemcy. Zdecydowana większość była przeciw radykalnym podwyżkom podatków, zwłaszcza na alternatywy dla papierosów.  

Szwedzki portal Vejpkollen opisał toczącą się w lokalnych mediach debatę między organizacjami konsumenckimi, skupiającymi użytkowników snusu i saszetek nikotynowych i organizacjami, które lobbują na rzecz wyższych podatków na te wyroby.  

Te ostatnie zwracają uwagę, że większość opinii w konsultacjach dotyczących podatków na wyroby tytoniowe była przeciwna wyższym podatkom.  

Cios w brzuch

Vejpkollen skontaktował się ze szwedzkimi organizacjami konsumenckimi i przedstawicielami detalistów, którzy zachęcali konsumentów do zabrania głosu w tej sprawie.  

„To dla nas jak cios w brzuch – słyszymy, że nas nie ma i nasze opinie nie mają znaczenia. Zastanawiam się kto może w tej sposób myśleć” – komentuje Samuel Lundell, prezes organizacji pozarządowej Snusarnas Riksförbund.  

Szwecja jest liderem Unii Europejskiej w redukcji liczby dorosłych palaczy papierosów. Według ostatnich szacunków tamtejszego Ministerstwa Zdrowia papierosy pali mniej niż 5% dorosłej populacji i Szwecja jest pierwszym „krajem bez dymu papierosowego” według oficjalnej nomenklatury Unii Europejskiej.

Szwedzkie rozwiązania

Kluczowymi elementami szwedzkiego programu antypapierosowego są rozbudowane programy profilaktyczne i edukacyjne, ale także zachęty fiskalne do korzystania z saszetek tytoniowych i nikotynowych przez palaczy. Z saszetek nikotynowych i snusów korzysta ponad 16% Szwedów. 

W ubiegłym roku szwedzkie Ministerstwo Finansów podjęło decyzję o podniesieniu akcyzy na papierosy, przy jednoczesnej obniżce akcyzy na snus i saszetki nikotynowe. Szwecja ma jeden z najniższych w Europie poziomów zachorowalności na raka płuc i choroby układu krążenia wywołane przez palenie papierosów.  

WUS/BA

]]>
Zgrzyt przy unijnych konsultacjach akcyzowych Zgrzyt przy unijnych konsultacjach akcyzowych
Legislacyjny Frankenstein https://biznesalert.pl/legislacyjny-frankenstein/ Wed, 19 Nov 2025 11:23:13 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396959

Na warszawskich salonach ktoś uznał, że polska gospodarka jest zbyt silna, a prawo zbyt logiczne — i tak powstał projekt ustawy UD213. W tej farsie, rząd jednym ruchem pozbawia państwową kasę 1,5 mld zł zastrzyku, zamyka 100 tys. legalnych biznesów i otwiera szeroko drzwi dla szarej strefy.

Projekt ustawy UD213 to legislacyjny potworek: pozornie mający chronić zdrowie publiczne, w rzeczywistości wrzuca się na rynek z ciężarem absurdu i ekonomicznego samobójstwa, maskując się szczytnymi hasłami, a przynosząc konkretne straty i chaos.

Katastrofa

Wprowadzenie zakazu sprzedaży e-papierosów jednorazowych oraz saszetek nikotynowych sprawia, że do państwowej kasy nie wpłyną zakładane dochody z akcyzy i VAT — i mówimy tu nie o groszach, a o kwocie ponad 1,5 mld zł w zaledwie półtora roku!

Tyle pieniędzy mogłoby zasilić polską armię zakupem 300 dronów rozpoznawczych klasy taktycznej, czy sfinansować kolejne zestawy systemów obrony przeciwlotniczej. Ministerstwo Finansów szacowało 520 mln zł z samych wyrobów do podgrzewania (herbata, celuloza) oraz 344 mln zł z akcyzy na e-papierosy.

Zamiast tego zapowiada się dziura budżetowa wszech czasów.

Nadregulacja

Projekt ustawy jest klasycznym przykładem nadregulacji — tam, gdzie już funkcjonują przepisy, które ograniczają dostęp nieletnich, reklamę, sprzedaż online i regulują skład, Ministerstwo Zdrowia wchodzi z butami i brutalnym zakazem, nie przejmując się ani opiniami Komisji Europejskiej, ani aktualnymi kompromisami unijnymi, które dają krajom swobodę w kształtowaniu polityki względem tych produktów.

Polska miałaby stać się pionierem absurdu, ignorując mechanizmy kontroli i wprowadzając zakaz, którego nie domaga się nawet Bruksela.

Wywłaszczenie

Nie tylko „wielcy” poczują ten cios. Likwidacja kategorii legalnych produktów to realna groźba likwidacji blisko 100 tysięcy punktów handlowych, które żyją ze sprzedaży saszetek i e-papierosów.

Przedsiębiorcy, zmuszeni do spełniania szeregu wymogów formalnych, deklaracji i oznaczeń akcyzowych, poniosą straty, które odbiją się echem po całej gospodarce.

To nie innowacje — to wywłaszczenie i zamknięcie drzwi przed nowoczesnymi technologiami i rozwojem rynku, a także ograniczenie możliwości rozwoju dla polskich rolników.

Legislacyjny Frankenstein

Zmiany po rzekomych poprawkach Ministerstwa Zdrowia? Niemal żadnych — formalnie zaadresowano kilka niespójności, lecz pozostawiono nieprecyzyjne definicje i odrzucono kluczowe uwagi praktyków, ministerstw czy branżowych organizacji.

Projekt nie rozwiązuje głównego problemu — sprzedaży jednorazowych e-papierosów, ignorując realne straty budżetowe i pchając konsumentów do szarej strefy i nieprzebadanych, niepewnych produktów, realnie podważając bezpieczeństwo zdrowotne, którego rzekomo broni.

Projekt UD213 to legislacyjny Frankenstein: koszty ponosimy wszyscy — przedsiębiorcy, państwo, konsumenci. Polska nie zyskuje nic poza stratą miliardów złotych, upadkiem innowacji i pogłębieniem szarej strefy.

Chyba, że intencją było stworzenie prawa, które będzie przykładem dla przyszłych pokoleń, jak nie należy pisać ustaw.

WUS/BA

]]>
Legislacyjny Frankenstein Legislacyjny Frankenstein
Rolnicy na skraju wytrzymałości https://biznesalert.pl/plantatorzy-tytoniu-na-skraju-wytrzymalosci/ Wed, 19 Nov 2025 09:59:39 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396949

Projekt UD213 (nowelizacja tzw. ustawy tytoniowej), który będzie procedowany 20 listopada na Stałym Komitecie Rady Ministrów, wzbudza poważne obawy polskich plantatorów tytoniu. Prawo tworzone bez realnego uwzględnienia postulatów strony społecznej, odbierze wielu polskim rodzinom na wsi źródło utrzymania i pogłębić niepewność na rynku rolnym.

Po kilku tegorocznych regulacjach, które niezwykle mocno uderzyły w polską branżę tytoniową, polski rząd chce całkowicie zdestabilizować cały rynek rolny w Polsce.

Więcej na ten temat czytaj tutaj: Chaos legislacyjny niszczy polski rynek wart 6 proc.

Na rympał

Chodzi o projekt UD213, czyli „ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz ustawy o podatku akcyzowym”, który przewiduje eliminację kolejnych kategorii produktów nikotynowych, co bezpośrednio uderzy w polskich plantatorów, producentów oraz przetwórców tytoniu.

Jutro UD213 będzie procedowany na Stałym Komitecie Rady Ministrów. Ustawa trafia tam „na rympał” bo, jak wynika z dokumentów dostępnych na stronie RCL, nie uwzględnia opinii i stanowisk strony społecznej, ani w dużej mierze także uwag zgłoszonych przez samo Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.  

Plantatorzy alarmują

Dlatego Lech Ostrowski, prezes Zarządu Okręgowego Związku Plantatorów Tytoniu w Augustowie, zwrócił się z prośbą o interwencję do Małgorzaty Gromadzkiej, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Prezes Ostrowski alarmuje:

„W obecnej sytuacji, gdy Polska znajduje się w procedurze nadmiernego deficytu, dobrowolna rezygnacja z setek milionów złotych wpływów z tytułu akcyzy od legalnych produktów nikotynowych może stanowić poważne zagrożenie dla finansów publicznych, a zarazem cios dla branży plantatorskiej, której kolejne źródło zbytu surowca zostałoby utracone.”

W opinii Ostrowskiego dodatkowym problemem jest niestabilność otoczenia regulacyjnego, która utrudnia planowanie produkcji i inwestycji w gospodarstwach rolnych.

– Wprowadzenie zakazu aromatów w woreczkach nikotynowych w praktyce wyeliminowałoby cały produkt z rynku, gdy woreczki o smaku tytoniowym praktycznie nie są wybierane przez konsumentów – podkreśla Lech Ostrowski.

Ostrowski zaznacza także, że „trudno zrozumieć takie podejście w kontekście nierównego traktowania produktów nikotynowych – wyroby farmaceutyczne stosowane w terapiach zastępczych (gumy do żucia, spraye) nie są objęte podobnymi ograniczeniami”.

Dlatego cała branża domaga się powstrzymania projektu do czasu rzetelnej oceny skutków wcześniej przyjętych przepisów oraz podtrzymywania możliwości konsultacji społecznych.

RCL miażdży UD213

Zupełnie niezależnie od interwencji plantatorów, kilka dni temu Monika Salamończyk, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji (RCL) dosłownie zmiażdżyła projekt UD213.

W specjalnym monicie z 14 listopada 2025 r. zaadresowanym do Mariusza Skowrońskiego, sekretarza Stałego Komitetu Rady Ministrów, Monika Salamończyk wskazała na karygodne błędy w projekcie UD213. Najważniejsze z nich to:

– Definicja „papierosa elektronicznego jednorazowego użytku” jest dalej niejasna i nieprecyzyjna: „Konieczne jest ponowne przeanalizowanie tej kwestii, w szczególności mając na uwadze, że ustawa wprowadza zakaz wprowadzania do obrotu tego rodzaju papierosów elektronicznych.”

– Dostosowania w ustawie o podatku akcyzowym nie objęły wszystkich zmian wprowadzanych w ustawie o ochronie zdrowia, przez co powstać może nieczytelny i niespójny system podatkowy: „Powstanie sytuacja, w której tylko część zakazów przewidzianych w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu będzie uwzględniona w regulacjach ustawy o podatku akcyzowym.”

– W uzasadnieniu projektu nie wskazano skutków prawno-podatkowych wprowadzanych zmian, brak analizy konsekwencji budżetowych i rynkowych: „W ocenie RCL wprowadzenie proponowanych zmian [] będzie skutkowało brakiem opodatkowania akcyz papierosów elektronicznych jednorazowego użytku oraz wyrobów zawierających nikotynę, które nie są wyrobami tytoniowymi albo powiązanymi wyrobami, w przypadku naruszenia projektowanych zakazów.”

Głos wiejskiej Polski

W tym kontekście warto pamiętać, że Polska należy do największych europejskich eksporterów tytoniu i każda decyzja skutkująca ograniczeniem rynku oznacza ogromną stratę dla tysięcy gospodarstw – zwłaszcza w regionach jak Lubelszczyzna i Podkarpacie, gdzie uprawa tytoniu bywa jedynym źródłem dochodu.

Nic dziwnego, że polscy rolnicy coraz bardziej tracą cierpliwość. Dla wielu rodzin uprawa tytoniu to nie tylko praca, ale kultura i pokoleniowy sposób życia, szczególnie tam, gdzie alternatywę stanowi jedynie migracja lub bezrobocie.

Dlatego na protest przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, zorganizowany 3 listopada 2025 roku, przyjechały setki plantatorów tytoniu obawiających się, że krajowa i unijna polityka powoli, lecz nieuchronnie dąży do wygaszenia rodzimej produkcji tytoniu.

– Bez naszego głosu rząd utopi ze wsi cały sektor — mówił wtedy Przemysław Noworyta, dyrektor biura Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu, przekazując petycję adresowaną do premiera Donalda Tuska.

– Dążymy do tego, żeby rząd polski nie był bierny wobec bardzo negatywnych rekomendacji WHO dla branży tytoniowej, w szczególności dla uprawy tytoniu. WHO dąży do wygaszenia uprawy tytoniu, uderza w miejsca pracy, tradycje, wielopokoleniowy trud, jaki nasi plantatorzy włożyli w to, żeby dopracować się tak wysokiej jakości tytoniu – podkreślał wówczas dyrektor biura Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu.

Wydarzenia z Warszawy nie są odosobnione. Coraz więcej polskich, a także europejskich rolników, mobilizuje się przeciw restrykcyjnym zmianom w polityce rolnej i zdrowotnej UE, które — jak wskazują protestujący — zagrażają lokalnym społecznościom oraz utrzymaniu tysięcy rodzin.

W tym roku do protestów przyłączyły się też organizacje rolnicze z innych krajów, a już w grudniu delegacje polskich producentów pojadą bronić swoich miejsc pracy i przyszłości do Brukseli.

WUS/BA

]]>
Rolnicy na skraju wytrzymałości Rolnicy na skraju wytrzymałości
Poznań to nie jest miasto dla przedszkolaków https://biznesalert.pl/poznan-to-nie-miasto-dla-przedszkolakow/ Mon, 10 Nov 2025 11:25:16 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396549

Inwestycja w nowe przedszkole na poznańskim Grunwaldzie zamieniła się w wielomiesięczną batalię z Urzędem Miasta. Z jednej strony – determinacja i wsparcie rodziców, z drugiej – biurokratyczne procedury i nieufność urzędników.

Przy ulicy Słonecznej 20 w Poznaniu miejsce, które miało stać się ostoją edukacji dla najmłodszych, ugrzęzło w urzędniczym labiryncie. Każde podanie, każda petycja są jak pękające promyki nadziei. Mieszkańcy Grunwaldu, inwestorka Klaudyna Cichocka-Volkov i jej pełnomocnicy mierzą się z machiną, która nie wybacza błędów – ani nadmiernych oczekiwań. Ta historia nie ma happy endu. Jeszcze.

Gdzie kończą się dzieci?

„Miasto przyjazne dzieciom” – Poznań stara się o taki tytuł w ramach międzynarodowego programu UNICEF. Ale, żeby być miastem przyjaznym dzieciom, trzeba aktywnie dbać o potrzeby i prawa najmłodszych mieszkańców, angażując ich w życie społeczne i zapewniając im optymalne warunki do rozwoju A w Poznaniu tak nie jest.

Przy Słonecznej 20 panuje zupełnie inny klimat. Budynek usugowo-mieszkalny, 610 metrów zabudowy – trzy kondygnacje, ogród pod linią starych willi.

To tutaj miało powstać nowe przedszkole. Tyle że w oczach magistratu dzieci to uciążliwość. Hałas, ruch, „zaburzenie dobrego sąsiedztwa”. Sąsiedzi protestują – chcą spokoju, bo tutaj edukacja nie pasuje do willowej enklawy.

Procedura zamiast edukacji

Wniosek w sprawie warunków zabudowy złożono w lutym 2024 r. Nie był to typowy budynek przedszkolny – właścicielka chciała wykorzystać istniejącą przestrzeń i zaaranżować bezpieczne, niepubliczne miejsce dla dzieci z okolicy.

Miasto uznało, że zmiana przeznaczenia budynku ze „spokojnych biur” na gwarny azyl dla maluchów to przewrót za duży, by go zaakceptować. Zabrakło parkingu, zły układ komunikacyjny, uciążliwości dla sąsiadów. Każdy detal poddano analizie – od wejścia, przez odległość klatki schodowej, po okna od granic działek. Wszystko było nie tak.

Eksperci z urzędu powoływali się na „ład przestrzenny” – urbanistyka jako miejski ornament, z którego wykluczono oddolne inicjatywy.

Najsilniej brzmią głosy niewielkiej, ale silnie zorganizowanej grupy sąsiadów. W listach do urzędu i SKO piszą o hałasie, zagrożeniu dla dzieci na ulicy, zakłóceniu komfortu życia. Ta narracja dominuje w biurokratycznej argumentacji – powielana w pismach, protokołach i uzasadnieniach.

Wskazano na brak „dobrego sąsiedztwa”, a sam fakt istnienia innych usług (gabinet stomatologiczny, biura) uznano za argument przeciwny.

Miasto woli biura niż dzieci. Usługi „nieuciążliwe” są mile widziane. Przedszkole to już zbyt dużo dla prestiżowej dzielnicy.

Doświadczenie straty

Odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego inwestorka złożyła 2 lipca 2024 r. To miał być szybki, racjonalny proces kontroli decyzji urzędu.

Jednak SKO nie zamierzało rozwiązać sporu – przesuwało terminy, wydłużało procedurę o kolejne 120 dni, tłumaczyło się „skomplikowaniem sprawy”.  W efekcie odwołanie rozpatrzono na wiosnę 2025 roku! Ale warto było czekać, bo decyzja była miażdżąca dla Urzędu Miasta – wykazano masę nieprawidłowości w ratuszu.

Mimo to, miejscy urzędnicy zignorowali opinię Samorządowego Kolegium Odwoławczego i po raz kolejny odrzucili wniosek pani Klaudyny w sprawie warunków zabudowy.

Pełnomocnicy inwestorki odwołali się do SKO po raz kolejny. A właścicielka lokalu czuła coraz większą presję. Koszty najmu – 20 000 zł miesięcznie. Remont budynku, inwestycje – ponad 700 000 złotych zamrożone na marzeniach.

Czas płynął, kwoty rosły. Lokal przez urzędniczą opieszałość stał się inwestycyjną pułapką… Tak rodzi się frustracja przedsiębiorczości i oddolnej energii społecznej, które nie wytrzymują nacisku systemu.

Apel społeczny

Pełnomocnicy Cichockiej-Volkov punktują absurdy decyzji: na Słonecznej kilkaset metrów dalej funkcjonuje już przedszkole Cytryna, obok żłobek Kalejdoskop, a na innej ulicy Słoneczna Chatka.

Wszystkie działają w podobnych warunkach urbanistycznych – bez protestów, bez uciążliwości dla sąsiadów. Dlaczego jedni mogą, a nowy podmiot nie?

Odpowiedź urzędu: „Tam jest inny charakter usług”.

Argumentacja biura urbanistyki nie opiera się na faktach, lecz na presji lobby sąsiadów, którzy boją się zmian i nowych dzieci w okolicy.

Sęk w tym, że są też rodziny i mieszkańcy dzielnicy, którzy potrzebują miejsc w przedszkolach i żłobkach i wystosowali do Urzędu Miasta list otwarty (podpisany przez blisko 100 rodziców!)

Wskazują na dramatyczny brak miejsc, rosnący napływ młodych rodzin, potrzebę wsparcia dla dzieci z orzeczeniami i specjalnymi potrzebami. Proszą władze miasta o wsparcie dla inwestycji na Słonecznej 20.

Nierówność podmiotów?

Tymczasem w kolejnych pismach do SKO pełnomocniczka inwestorki domaga się rozstrzygnięcia sprawy. Przypomina, że nierychliwe procedury działają na niekorzyść nie tylko przedsiębiorczości, lecz także społecznych interesów i praw właścicieli nieruchomości.

Jej działania są kolejnymi próbami złamania impasu, który trwa już kilkanaście miesięcy. Do sprawy może wkroczyć Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Sprawa ma szansę trafić nawet do Najwyższej Izby Kontroli, jeśli urzędnicy nie podejmą żadnych czynności.

Z dokumentów wynika, że problemem nie jest urbanistyka, a lokalna polityka. Inwestycje edukacyjne są blokowane nie przez prawo, ale przez partykularne interesy. Czyje?

Właściciele innych przedszkoli mieli podobne trudności, lecz ich sprawy zakończyły się sukcesem. Dlaczego nie w tym przypadku?

Pełnomocnicy Klaudyny Cichockiej-Volkov podkreślają, że odmowa wydania warunków zabudowy może wynikać z „niezdrowej” konkurencji na rynku lokalnym usług edukacyjnych.

Epilog: marzenia i frustracja

Na Słonecznej 20 wciąż nie ma dzieci. Inwestorka, rodzice i lokalna społeczność czekają na decyzję, która przesądzi, czy Poznań jest miastem nowoczesnym i otwartym? Czy też pozostaje głuchy na głos mieszkańców i nie jest miastem dla przedszkolaków?

W pustym ogrodzie przyszłego przedszkola na razie rosną tylko marzenia rodziców i wzrasta frustracja polskiej przedsiębiorczyni. Być może kiedyś będą tam dorastały dzieci.

Poniżej publikujemy pełną treść otwartego listu mieszkańców Grunwaldu do Prezydenta i Radnych Miasta Poznania:

LIST OTWARTY

Mieszkańców Grunwaldu w sprawie rozwoju infrastruktury edukacyjnej dla najmłodszych

Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni Radni Miasta Poznania,

Jako mieszkańcy dzielnicy Grunwald zwracamy się z apelem o dalszy rozwój infrastruktury edukacyjnej dla najmłodszych dzieci – szczególnie żłobków i przedszkoli.

W naszej dzielnicy mieszka coraz więcej młodych rodzin, a dostępnych miejsc dla dzieci w wieku żłobkowym i przedszkolnym wciąż brakuje. Rodzice potrzebują realnej możliwości wyboru placówki dopasowanej do potrzeb- zarówno pod kątem profilu edukacyjnego (np. nauki języków obcych), jak i wsparcia dla dzieci z orzeczeniami i specjalnymi potrzebami.

Dlatego prosimy o uwzględnienie w planach miasta utworzenia nowych miejsc opieki w rejonie ul. Słonecznej i okolic. To inwestycja, która realnie poprawi codzienne życie mieszkańców i wzmocni lokalną wspólnotę.

Z wyrazami szacunku, Mieszkańcy Grunwaldu

WUS/BA

]]>
Poznań to nie jest miasto dla przedszkolaków Poznań to nie jest miasto dla przedszkolaków
Ministerstwo Zdrowia kpi z parlamentarzystów https://biznesalert.pl/ministerstwo-zdrowia-kpi-z-parlamentarzystow/ Fri, 07 Nov 2025 10:29:22 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396454

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda olewanie pytań z Sejmu, to jest najlepszy przykład. Sprawa szczepień przeciw pneumokokom u dzieci, która powinna budzić troskę, w odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia przemieniła się w kpinę.

Wczoraj pisaliśmy, że po ogłoszeniu przetargu na szczepionkę PCV10 w Ministerstwie Zdrowia zapadła złowroga cisza. Nawet interpelacje poselskie są tam ignorowane..

Więcej na ten temat tutaj: Epidemia milczenia PCV10

Dziś okazało się, że odpowiedzi już są i to to jakie!

Powiew eksperckiego nihilizmu

Niektórzy twierdzą, że polski system ochrony zdrowia jest skomplikowany. Ministerstwo Zdrowia właśnie udowodniło, że bywa też nieznośnie elastyczny — szczególnie, jeśli chodzi o odpowiadanie na niewygodne pytania z Sejmu.

Na interpelację parlamentarzystów dotyczącą szczepień przeciw pneumokokom u dzieci ministerialna odpowiedź okazała się tak treściwa, jak menu restauracji dla alergików: dużo podpunktów, a konkrety schowane pod warstwą „analiz epidemiologicznych”

W Sejmie zapytano, w Ministerstwie pokiwano głowami

Parlamentarzyści dociekali, czy program szczepień ochronnych jest właściwie realizowany. Ministerstwo najpierw przywołało całą plejadę instytucji: GIS, Narodowy Instytut Leków, zespół ekspertów ds. szczepień.

Następnie zapowiedziało, że przeprowadzona została „głęboka analiza” sytuacji epidemiologicznej.

Niestety, jej efektem nie była klarowna informacja, tylko podsumowanie innych podsumowań — czyli esencja urzędniczego stylu: „każdy coś powiedział, wszyscy się zgadzają, więc na wszelki wypadek napiszemy wszystko i nic zarazem”.

Jak nie odpowiadać na pytania

W dokumencie czytamy m.in. o „najczęstszych serotypach”, „schematach podawania szczepionek” i „istotnych zaleceniach zespołu doradczego”.

Dowiadujemy się nawet, że wybór szczepionki zależy od ceny i wymiany produktów z krótkim terminem ważności — czyli procedury przetargowe mają więcej wspólnego z promocjami w hipermarkecie niż strategią narodową.

Czy wreszcie padła odpowiedź na pytanie o program szczepień? Oczywiście, że nie. Ministerstwo grzecznie wyjaśniło, że „nie ma pewności otrzymania oferty” więc w zasadzie niewiele wiadomo.

Na koniec: urzędnicze pozdrowienia

Finał tej ministerialnej „tyrady” to elektroniczny podpis i formułka ukryta pod toną biurokracji.

Marszałek Sejmu otrzymał dokument pełen ogólników, przechodzący płynnie od statystyki do urzędniczego żargonu.

Czy posłowie doczekali się odpowiedzi? Jeśli za „odpowiedź” uznać eleganckie przekierowanie do zbioru analiz, mogą czuć się dokładnie tak samo usatysfakcjonowani, jak pacjent czekający od trzech dni na wizytę u specjalisty.

Ministerstwo Zdrowia wyznaczyło nowe standardy: kiedy nie wiadomo, o co chodzi, najlepiej odpowiedzieć wszystkim… i nikomu.

Poniżej publikujemy pełną treść odpowiedzi z Ministerstwa Zdrowia:

Szanowny Panie Marszałku,

odpowiadając na interpelację nr 12824 Pani Aleksandry Leo, Poseł na Sejm RP i grupy Posłów w sprawie Programu Szczepień Ochronnych (PSO) w kontekście szczepień przeciw pneumokokom u dzieci, proszę o przyjęcie informacji w sprawie.

Ad. pytań 1-3 uprzejmie wyjaśniam, że w urzędzie w ostatnim czasie przeprowadzona została analiza dotycząca sytuacji epidemiologicznej Streptococcus pneumoniae względem zachorowań na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP) w Polsce i ich uwarunkowań.
Opracowanie jest zbiorem informacji dot. krajowej sytuacji epidemiologicznej i stanow
i

„Podsumowanie analiz ekspertów dotyczące sytuacji epidemiologicznej Streptococcus Pneumoniae i czynników naprawczych z zastosowaniem szczepionek w programie szczepień dzieci” przygotowane na podstawie informacji otrzymanych z GIS, ośrodka KOROUN w Narodowym Instytucie Leków oraz Zespołu ds. Szczepień Ochronnych oraz uzupełnienie wcześniejszych stanowisk ekspertów przekazanych do Ministerstwa Zdrowia w latach 2021-2025.

Zawiera informacje o:

−               aktualnej sytuacji dot. wykrytych i sprawozdanych przypadków Inwazyjnej Choroby Pneumokowej (IChP) po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom w grupach ryzyka (2008) oraz populacji ogólnej dzieci (2017) do PSO (za okres 2017-2024),

−               zmianach w rozkładzie serotypów szczepów odpowiedzialnych za IChP w Polsce, w tym udziału w zakażeniach szczepów o serotypach, niebędących w spektrum szczepionek oraz wchodzących w ich profil działania,

−               rodzajach szczepionek dostępnych na rynku, a także wskazaniach do ich podaniach w różnych schematach, zarówno u dzieci, jak i dorosłych,

−               aktualnych zaleceniach Zespołu ds. szczepień ochronnych.

Zespół ds. Szczepień Ochronnych – organ doradczy Ministra Zdrowia – na podstawie danych epidemiologicznych podkreślił znaczenie kliniczne pneumokoków o serotypie 19A, które należą do najbardziej opornych na antybiotyki, a większość z nich to izolaty wielolekooporne (MDR). Wskazał również na serotyp 38 (nieobecny w żadnej z dostępnych i zarejestrowanych szczepionek), który w 2024 r. w izolatach u dzieci < 5 lat był trzeci co do częstości występowania w populacji.

Decyzja dotycząca wyboru szczepionki przeciw pneumokokom do realizacji powszechnego programu szczepień po 8 latach od jego wprowadzenia powinna uwzględniać zmieniającą się od 2021 r. sytuację epidemiologiczną IChP zarówno u dzieci jak i osób 65+. Warunki wyboru szczepionki przeciw pneumokokom powinny być oparte na rozpowszechnieniu najczęstszych serotypów, obecności szczepów niewrażliwych na antybiotyki (serotyp 19A) i szczepów wielolekoopornych.

W odniesieniu do zabezpieczenia szczepionek o konkretnym składzie, czy cechach, zakupy dokonywane są w oparciu o kryterium ceny i dodatkowe jak wymiana szczepionek z krótkim terminem ważności. W opisanym schemacie przetargów, nie ma pewności otrzymania oferty, czy ostatecznego wyboru określonych produktów.

Ostatni zakup celowany na szczepionki PCV13 był w lipcu 2023 r. Wynikał on z konieczności zakupienia szczepionek do kontynuacji schematów rozpoczętych szczepionką PCV13.

Główny Inspektor Sanitarny w przekazanym stanowisku wskazał, że nie wszystkie dostępne na rynku szczepionki przeciw pneumokokom obejmują w tym samym zakresie wszystkie grupy ryzyka. Jednocześnie GIS zawnioskował o zakup szczepionek na potrzeby przeprowadzania szczepień obowiązkowych w grupach ryzyka (osoby od 5 do 19 r.ż. oraz wcześniaki) zgodnie ze wskazaniami zawartymi w Charakterystyce Produktu Leczniczego.

Z wyrazami szacunku

z upoważnienia Ministra Zdrowia Katarzyna Kęcka
Podsekretarz Stanu

Więcej o kpinach Ministerstwa Zdrowia ze zdrowia polskich dzieci, czytaj tutaj:

WUS/BA

]]>
Ministerstwo Zdrowia kpi z parlamentarzystów Ministerstwo Zdrowia kpi z parlamentarzystów
Epidemia milczenia PCV10 https://biznesalert.pl/epidemia-milczenia-pcv10/ Thu, 06 Nov 2025 21:00:38 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396430

Po ogłoszeniu przetargu na szczepionkę PCV10 w Ministerstwie Zdrowia zapadła złowroga cisza. Nawet interpelacje poselskie są tam ignorowane.

W dniu 31 października w piątek – tuż przed Świętem Zmarłych, Ministerstwo Zdrowia ogłosiło przetarg na szczepionkę przeciwko pneumokokom PCV10. Od tamtej pory nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na pytania zadane w tej sprawie.

Więcej na ten temat tutaj: Ustawiony przetarg na pneumokoki?

Niepokój w Sejmie

Niestety wszystko wskazuje na to, że nie tylko dziennikarskie interwencje są w resorcie zdrowia ignorowane

Również w polskim parlamencie Sejmie rośnie zaniepokojenie narastającym zagrożeniem wywołanym przez serotyp 19A bakterii Streptococcus pneumoniae, który stał się dominującym czynnikiem ciężkich zakażeń pneumokokowych u dzieci w Polsce.

Dlatego parlamentarzystki Aleksandra Leo, Wioleta Tomczak, Barbara Okuła i Maja Ewa Nowak złożyły 10 października 2025 r. interpelację (nr 12824), w której alarmują, że obecny Program Szczepień Ochronnych (PSO) opiera się na szczepionce 10-walentnej (PCV10), która nie chroni dzieci przed serotypem 19A.

Więcej o starych szczepionkach przeciwko pneumokokom możesz przeczytać tutaj:

Brak reakcji

Posłanki w alarmującej interpelacji domagają się od Ministerstwa Zdrowia pilnego wdrożenia szczepionek nowej generacji obejmujących serotyp 19A do obowiązkowego Programu Szczepień Ochronnych (PSO).

Niestety w Ministerstwie Zdrowia słychać tylko ciszę Warto mieć na uwadze, że brak reakcji ze strony resortu zdrowia w tej sprawie może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, stawiając pod znakiem zapytania bezpieczeństwo zdrowotne dzieci i ich rodzin w Polsce.

Trudne pytania

Poniżej publikujemy pełną treść pytań zadanych Ministerstwu Zdrowia przez posłanki Aleksandrę Leo, Wioletę Tomczak, Barbarę Okułę i Maję Ewę Nowak:

1. Czy Ministerstwo Zdrowia planuje uwzględnić rekomendacje środowisk naukowych oraz konsultantów krajowych i dokonać zmiany w Programie Szczepień Ochronnych, umożliwiając dzieciom powszechny dostęp do szczepionki zawierającej serotyp 19A?

2. W jaki sposób ministerstwo ocenia aktualne dane epidemiologiczne KOROUN wskazujące na wzrost zakażeń serotypem 19A w populacji dziecięcej?

3. Czy prowadzone są prace nad rozszerzeniem dostępności szczepionek PCV13, PCV15 lub PCV20 dla dzieci, które obecnie nie mają dostępu do ochrony przed serotypem 19A w ramach szczepień obowiązkowych?

Więcej o polityce informacyjnej Ministerstwa Zdrowia w sprawie szczepionki PCV10:

WUS/BA

]]>
Epidemia milczenia PCV10 Epidemia milczenia PCV10
Tylko szczepionki z serotypem 19A skutecznie chronią dzieci https://biznesalert.pl/tylko-szczepionki-z-serotypem-19a-skutecznie-chronia-dzieci/ Wed, 05 Nov 2025 20:10:05 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396379

Główny Inspektor Sanitarny, najtęższe umysły i najpoważniejsze organizacje medyczne w Polsce rekomendują szczepionki przeciw pneumokokom, zawierające serotyp 19A. Ale Ministerstwo Zdrowia ma to gdzieś, bo ma inną – swoją rekomendację, której nikt nie widział.

Z nieoficjalnych informacji, do których dotarł Biznes Alert, wynika że Ministerstwo Zdrowia dysponuje specjalną analizą, która dopuszcza refundację szczepionki PCV10 (faworyzowanej przez resort), chociaż ta nie zawiera serotypu 19A.

Niewidzialny dokument

Ministerstwo dotychczas nie upubliczniło jednak tej rekomendacji. Być może dlatego, że – jak podaje Medonet – serotyp 19A odpowiada już za ponad 30 proc. przypadków ciężkich zakażeń pneumokokowych u dzieci do piątego roku życia, a jego oporność na antybiotyki sprawia, że leczenie staje się coraz trudniejsze. W 2024 r. aż 83 proc. zakażeń wywołanych przez szczepy wielolekooporne było związanych właśnie z tym serotypem.

Tymczasem skuteczność, refundowanej przez Ministerstwo Zdrowia, szczepionki PCV10 spadła dramatycznie — z 55 proc. pokrycia serotypów w 2016 r. do zaledwie
2,3 proc. w 2024 r
.

Setki milionów i kolejny przetarg

Niestety wszystko wskazuje na to, że MZ po raz kolejny zamierza kupić szczepionkę PCV10, która praktycznie nie działa.

Więcej na ten temat tutaj: Ustawiony przetarg na pneumokoki?

Przypomnijmy, że państwo polskie w ciągu minionych 4 lat wydało już na PCV 10 ponad 221 mln zł.

Więcej na ten temat czytaj tutaj: 221 mln zł na szczepionki, które nie chronią dzieci

Tylko fakty

Dzieje się tak pomimo faktu, że najlepsi eksperci w Polsce rekomendują zupełnie inne preparaty. Specjalnie na życzenie czytelników Biznes Alert publikujemy ich wypowiedzi, bez komentarza – in extenso – podając źródło i datę publikacji.

Główny Inspektor Sanitarny, dr n. med. Paweł Grzesiowski (wypowiedź podczas Vaccine Forum 2025 w odniesieniu do szczepionki PCV10)
„Coraz więcej bakteryjnych zakażeń trudniej leczyć, ponieważ mamy kłopot z lekoopornością, a więc im więcej jest opornych drobnoustrojów w naszym otoczeniu, tym znowu leczenie będzie nieskuteczne. Tu przykładem są pneumokoki”
Dodał, że liczy na decyzje, które uwzględnią w kalendarzu szczepień skuteczniejsze preparaty.

Źródło: abczdrowie.pl (Wirtualna Polska), 25 września 2025 r.

dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog, mikrobiolog i diagnosta laboratoryjny
„Rzeczywiście obserwuje się w ostatnim czasie zwiększoną częstość zakażeń pneumokokowych wywołanych przez serotyp 19A, ale to nie jest tak, że dostępne w Polsce szczepionki w ogóle na niego nie reagują. Problem polega na tym, że ten szczep nie jest ujęty w szczepionce, która jest refundowana przez państwo i funkcjonuje w powszechnym kalendarzu szczepień”

Źródło: Medonet (Onet), 26 października 2025 r.

Prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
„W ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy coraz liczniejszą grupę pacjentów z bardzo ciężkimi zachorowaniami – głównie z ciężkim zapaleniem płuc z wysiękiem ropnym w opłucnej, sepsą pneumokokową, ropnym zapaleniem opon mózg mózgowych, ropnym zapaleniem stawów – które były wywołane głównie przez serotypy 19A i 3, nieobecne w PCV10.”

Źródło: PAP, 20 października 2025 r.

„W 2017 r wprowadziliśmy szczepionkę 10-walentną. Dzisiaj, po 8 latach widzimy, że serotypy, przed którymi chroni, są pod pełną kontrolą. Ale uaktywniły się te, których w szczepionce nie ma. Przyroda nie znosi próżni. Szczepionka zrobiła, co mogła, a teraz przestała wystarczać. Trzeba być elastycznym i zareagować, a nie udawać, że tego się nie widzi.”

Źródło: termedia.pl, 21 marca 2025 r.

prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, neonatolog i prezes Fundacji Koalicja dla Wcześniaka
„Polskie dzieci zasługują na to, żeby otrzymać ochronę zgodną z aktualnymi danymi epidemiologicznymi, żeby zaoszczędzić im niepotrzebnych infekcji, bólu i stresu.”

Źródło: TVP, 25 czerwca 2024 r.

prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego
„Bezwzględnie konieczne jest zastąpienie PCV10 w programie szczepień szczepionką, która może zapewnić dzieciom ochronę przed 19A”

Źródło: RMF FM, 20 października 2025 r.

prof. dr hab. n. med. Adam Antczak, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych
„Kluczowe jest, aby decyzje o wyborze szczepionek opierać na danych epidemiologicznych i rekomendacjach ekspertów. Tylko w ten sposób możemy skutecznie chronić najbardziej narażone grupy oraz ograniczać ryzyko rozwoju oporności na antybiotyki. Dzięki dostosowaniu programów szczepień do aktualnych potrzeb możliwe jest skuteczniejsze zwalczanie chorób pneumokokowych w Polsce, co przekłada się na poprawę zdrowia publicznego i ograniczenie liczby ciężkich przypadków chorób zakaźnych”

Źródło: rynekzdrowia.pl, 11 lutego 2025 r.

prof. Anna Skoczyńska, kierownik Krajowego Ośrodka Referencyjnego ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego (KOROUN)
„Chcąc zapewnić jak najszerszą ochronę populacji przed ryzykiem zakażenia pneumokokami, należy podawać szczepionki zawierające w składzie antygeny serotypów bakterii najczęściej wywołujących zachorowania. Dane KOROUN za rok 2023 jasno wskazują, że zakażenia u dzieci najczęściej wywołują serotypy 19A i 3, które jednocześnie wywołują najwięcej zakażeń w populacji osób starszych”

Źródło: opzci.pl, 24 czerwca 2024 r.

Najnowsze rekomendacje Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego dotyczące szczepienia przeciwko pneumokokom
„Z uwagi na obserwowany przez KOROUN wzrost liczby przypadków IChP wywołanej serotypem 19A u dzieci poniżej 5 lat i jego znaczący udział wśród pneumokoków wielolekoopornych, zaleca się informowanie rodziców o aktualnej sytuacji epidemiologicznej i realizowanie szczepień przeciwko pneumokokom z wykorzystaniem szczepionek zawierających serotyp 19A (PCV-13, PCV-15, PCV-20). W świetle obowiązującego PSO dla większości dzieci będą to szczepienia zalecane.”

Źródło: Termedia, 21 marca 2025 r.

Stanowisko Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego dotyczące szczepień
przeciwko pneumokokom w odniesieniu do aktualnej sytuacji epidemiologicznej

„Polskie Towarzystwo Pediatryczne stoi na stanowisku, że w ocenie szczepionek w procesie ich nabywania przez ministra zdrowia istotne powinny być kryteria jakościowe z nadaną im odpowiednią wagą, których uwzględnienie jest ważne, co pozwoli na zapewnienie bezpieczeństwa i długoterminowych korzyści zdrowotnych dla społeczeństwa. Wybór szczepionki odpowiadającej na potrzeby epidemiologiczne umożliwi skuteczną prewencję i ochronę zdrowia.”

Źródło: Termedia, 21 marca 2025 r.

Więcej o kontrowersjach wokół przetargu na szczepionki przeciwko pneumokokom tutaj:

WUS/BA

]]>
Tylko szczepionki z serotypem 19A skutecznie chronią dzieci Tylko szczepionki z serotypem 19A skutecznie chronią dzieci