font_preload
PL / EN
Alert 15 lutego, 2019 godz. 10:00   

Baltic Pipe nie będzie miał problemu z dyrektywą gazowa, ale Nord Stream 2 tak

Instytut Morski w Gdańsku przeprowadził głębokie odwierty geotechnicznie na wodach Morza Bałtyckiego w okolicy Niechorza. Fot BalticPipe Instytut Morski w Gdańsku przeprowadził głębokie odwierty geotechnicznie na wodach Morza Bałtyckiego w okolicy Niechorza. Fot BalticPipe

Wiemy jak dyrektywa gazowa wpłynie na Nord Stream 2. Prawdopodobnie nie będzie mógł starać się o wyłączenie spod prawa Unii Europejskiej, co może opóźnić jego realizację.

Stare i nowe gazociągi

Czy Nord Stream 2 uda się wyłączyć spod dyrektywy gazowej? Przewodniczący Komisji ds. Badań Naukowych, Przemysłu i Energii w Parlamencie Europejskim Jerzy Buzek tłumaczy nowe regulacje w tym zakresie. Baltic Pipe nie będzie miał z tym problemu, ale Nord Stream 2 tak.

Były premier powiedział też o derogacjach spod dyrektywy gazowej. Istniejące gazociągi mogą taką uzyskać po spełnieniu kilku warunków: musi poprawiać bezpieczeństwo i nie szkodzić rynkowi. – Dotyczy to tylko istniejących gazociągów – zastrzegł Buzek. – Zawsze to negocjuje kraj, do którego gaz dopływa. Rurociąg Libia-Włochy będą negocjowali Włosi w kontakcie z Komisją. Będą zgłaszane uzasadnienia derogacji. Rurociąg z Algierii do Francji będzie negocjowała Francja. Rurociąg z Maroka do Hiszpanii będzie negocjowała Hiszpania.

– Jest szansa granicząca z pewnością, że ta poprawka wejdzie w życie w połowie roku. W tej chwili nic nie zagraża temu terminowi. Wszystkie gazociągi, które byłyby ukończone, „completed”, do czasu wejścia w życie dyrektywy byłyby traktowane jako stare. Jeżeli nie będą zbudowane, czyli „completed”, to wszystkie są nowe. To bezdyskusyjna i jasna kategoria prawa.

Buzek zastrzegł, że „jest dziewięć miesięcy dla krajów członkowskich na adaptację wszystkich szczegółów dyrektywy, na przykład wobec istniejących gazociągów, albo negocjacji warunków dostaw gazu dla nowych”. – Dla nowych gazociągów te reguły wchodzą od razu. Nie ma tam derogacji – dodał.

– Jest inna możliwość. To nie jest zmiana w stosunku do oryginalnej dyrektywy. Dyrektywa z 2009 roku dla rurociągów na lądzie przewidywała pod jakimi warunkami rurociąg z trzeciego kraju może mieć tak zwane zawieszenie w czasie, zwolnienie, od niektórych zasad – powiedział. – Inwestor, zanim zacznie budować, musi udowodnić, że jeśli nie będzie zawieszenia to nie zacznie w ogóle budowy. Musi pokazać, a sprawdzi to Komisja, że ten rurociąg nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu i działaniom na wspólnym rynku Unii Europejskiej, że wyraźnie poprawia bezpieczeństwo energetyczne nie tylko jednego kraju, ale całego regionu, bo dotyczy to rynku energii w Unii Europejskiej.

– Infrastruktura musi należeć do innej firmy, niż operator kraju trzeciego. To nie to samo co rozdzielenie właścicielskie, o którym mówiłem wcześniej – zastrzegł były premier. – Nie może także zakłócać konkurencyjności europejskiego rynku.

– Jeśli budujemy nową linię po tej samej trasie i od tego samego dostawcy, to nie jest dywersyfikacja – dodał. Jego zdaniem dyrektywa ta nie miała „zakazać budowy jakiegokolwiek gazociągu”, ale o „stępić ostrze geopolityczne” takich projektów, aby nie zaburzały rynku. – To kropka nad i rynku energii – podsumował.

Problem dla Nord Stream 2

– Jeśli nasz rurociąg będzie przechodził przez Danię, to wcześniej wejdzie z Norwegii. Negocjuje pierwszy kraj na którego terytorium gazociąg wejdzie z kraju trzeciego. Ale tu nie ma problemów. Norwegowie od pół roku prac na dyrektywą gazową przyznali, że nie ma problemu, bo Norwegia stosuje prawo europejskie – przekonywał przewodniczący. – Z Baltic Pipe nie ma żadnego problemu z punktu widzenia tej dyrektywy.

– Nord Stream 2 nie poprawia bezpieczeństwa energetycznego. Nie zapewnia dywersyfikacji i tak dalej, i tak dalej. Wszystkie te polityczne przekazy mają teraz głęboki sens. Tylko wtedy, jeśli takie warunki zostaną spełnione Unia Europejska mogłaby udzielić zwolnienie. Przede wszystkim nie zaczniemy budować bez zwolnienia. Jeżeli słyszymy, że któryś jest budowany, to w ogóle wyklucza możliwość starania się o wyłączenie – zapewnił gospodarz konferencji.

– Jeżeli państwo trzecie nie będzie chciało przyjąć regulacji europejskich, to wymagane są rozmowy – powiedział Buzek. Będzie za to odpowiedzialny kraj, do którego dociera gazociąg na terytorium Unii Europejskiej.

– Komisja Europejska może nie wyrazić zgody na prowadzenie negocjacji przez kraj członkowski, może sama przejąć negocjacje. Trzeba uzasadnić dlaczego kraj członkowski chce prowadzić negocjacje – kontynuował premier. Jego zdaniem Komisja mogłaby teoretycznie zgodzić się na wyłączenia wskutek tych rozmów. – Jeśli negocjacje się przedłużają, albo Komisja jest zaniepokojona, to ma prawo przejąć je w imieniu kraju członkowskiego. Rola Komisji jest zasadnicza.

– Gdyby się okazało, że któryś kraj przedłuża negocjacje i nie ma porozumienia ani stosowania prawa europejskiego, to w krańcowym przypadku może być skarga do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS), jak w każdej sprawie łamania prawa przez państwo członkowskie – zapewnił. – Możliwość ciągnięcia negocjacji w nieskończoność jest wykluczona.

– Jeżeli państwo członkowskie wynegocjuje zasady obowiązywania prawa członkowskiego, to najpierw sprawdza to Komisja i jeśli to nie odpowiada oczekiwaniom, Komisja odmawia możliwości podpisywania tego przez państwo członkowskie. To w ręku Komisji leży możliwość podpisania porozumienia. Bez autoryzacji Komisji takie porozumienie nie obowiązuje. Jeżeli nie wykonuje się zaleceń Komisji, to wszystko jest możliwe do zaskarżenia w ETS.

Tymczasem bez porozumienia gazociąg nie może rozpocząć pracy. – Komisja ma prawo zaskarżyć sprawę do ETS. W państwie członkowskim można nie wypełniać prawa unijnego. Obserwuję, że niektóre kraje członkowskie spierają się z Komisją o jej możliwość skarżenia do ETS. Przy Nord Stream 2 widać jakie to ważne dla porządku prawnego – powiedział Jerzy Buzek. Oznaczałoby to zagrożenie opóźnieniem budowy do czasu dostosowania projektu do prawa unijnego.

Wojciech Jakóbik