Ukraina liczy na Niemcy, ale Europa przypomina o reformach gazowych

10 maja 2016, 09:00 Alert
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko

(Wojciech Jakóbik)

Sekretariat Wspólnoty Energetycznej, do której należy Ukraina, domaga się od niej kontynuacji reform energetycznych. Jest to obowiązek Kijowa, który wstępując do Wspólnoty zgodził się na implementację prawa unijnego w sektorze gazu oraz energii elektrycznej.

W komunikacie Sekretariatu można przeczytać, że oczekuje on dużo bardziej ambitnej reformy zarządzania państwową spółką gazową Naftogaz.  Obserwatorzy obawiają się, że wpływ oligarchów na rząd ukraiński zahamuje rozdział właścicielski i reformę zarządzania korporacyjnego w spółce. Docelowo mają one pozwolić na ustabilizowanie tranzytu gazu przez Ukrainę, także z udziałem kapitału zachodniego. Spółki z Unii Europejskiej mogłyby zainwestować w akcje operatora gazociągów, albo głównego dostawcy. Obie spółki, które mają zostać wydzielone z Naftogazu, w założeniu miałyby zostać sprywatyzowane. Zachodni kapitał nie wejdzie jednak na Ukrainę, jeżeli reforma zatrzyma się w połowie.

W październiku 2015 roku Ukraina przyjęła ustawę o rynku gazu. W 2016 roku przyjęła już większość aktów wykonawczych tego prawa. Rozdział właścicielski Naftogazu ma się zakończyć w połowie tego roku.

Think tank DiXi Group, który doradzał przy reformie sektora gazowego na Ukrainie, zaleca zwiększenie aktywności kapitału niemieckiego na Ukrainie. Oczekuje, że Berlin wesprze starania ukraińskie o dofinansowanie europejskie dla połączeń gazowych na granicy Ukrainy, np. z Polską. Jednocześnie spodziewa się, że Niemcy zainwestują chętniej w gazociągi ukraińskie, niż Nord Stream 2. Docelowo, dzięki przeniesieniu punktów odbioru gazu z zachodniej na wschodnią granicę Ukrainy, miałoby dojść do rewizji umów gazowych Europejczyków z Gazpromem i pozwolić im na uzyskanie lepszych warunków, z sięgnięciem po inne źródła włącznie.

Nadzieje Ukraińców mogą jednak pozostać płonne, jeżeli zawiedzie reforma sektora gazowego, o której przypomina Sekretariat Wspólnoty Energetycznej. Rząd Wołodymyra Hrojsmana znajduje się pod wpływem oligarchów i ośrodka prezydenckiego. Nie wiadomo jak to wpłynie na dalszy los przemian nad Dnieprem. Inwestorzy mogą obawiać się tej niepewności.

Znamienny jest fakt, że w debacie ukraińskiej nie ma dyskusji o wsparciu ze strony Polski.