font_preload
PL / EN
Alert 11 kwietnia, 2016 godz. 7:00   
REDAKCJA

Niemieckie elektrownie węglowe są najbrudniejsze w Europie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Elektrownia Neurath. Źródło: Wikimedia Commons

(Suddeutsche Zeitung/Anna Kucharska)

Süddeutsche Zeitung podkreśla: na elektrowniach konwencjonalnych można polegać. Pracują one 24/7, a produkcja prądu obywa się zgodnie z wymogami popytu. I chociaż w Niemczech prowadzona jest z rozmachem polityka przełomu energetycznego (Energiewende), to wciąż działa wiele elektrowni węgla brunatnego. Udział jednostek tego typu w produkcji prądu wyniósł 24% w 2015 r. (dane za Strom-Report). Tymczasem pod względem emisji dwutlenku węgla należą one do najbardziej szkodliwych.

Niechlubny ranking

Süddeutsche Zeitung dotarł do najnowszej analizy brytyjskiej organizacji na rzecz ochrony klimatu Sandbag, która opierała się w swoich badaniach na danych Komisji Unii Europejskiej. Według przeprowadzonej analizy, niemieckie elektrownie węgla brunatnego należą do najbrudniejszych w całej Unii Europejskiej. Aż 4 na 5 elektrowni o najwyższym poziomie emisji CO2 znajduje się na niemieckiej ziemi.

3 z tych niemieckich elektrowni są zarządzane przez koncern energetyczny RWE i znajdują się w Nadrenii Północnej-Westfalii. Neurath, druga z nich pod względem zanieczyszczeń, wypuściła w ubiegłym roku 32,1 miliony ton CO2 w powietrze. Niederaußem wyprodukowała 27,3 milionów ton, a Weisweiler –z ilością 18,1 milionów ton – zajęła 5 miejsce. Miejsce 4 w tym niechlubnym rankingu przypadło z brandenburskiej elektrowni Jänschwalde przy udziale 23,3 milionów ton. Operatorem tej elektrowni jest koncern energetyczny Vattenfall.

Węgiel brunatny rujnuje bilans CO2

Dzięki ustawie o odnawialnych źródłach energii, która wspiera przyrost elektrowni wiatrowych i instalacji solarnych, wzrósł wprawdzie w Niemczech udział energii wiatrowej, fotowoltaicznej i im podobnych o ponad ¼. Przyczyniło się to do obniżenia poziomu emisji CO2, jednak elektrownie węgla brunatnego skutecznie rujnują pozytywny bilans w ostatnich latach.

To, że elektrownie na węgiel brunatny wciąż jeszcze są w sieci elektrycznej, wynika przede wszystkim z faktu, że produkują one bardzo tani prąd. Koszty paliwa są bowiem znacznie niższe w porównaniu do na przykład przyjaznej środowisku elektrowni gazowej. Ponieważ dostawcy energii na rynku dostają coraz mniej pieniędzy za duże dostawy energii elektrycznej, nie opłaca im się zatem pozwolić działać nowoczesnym elektrowniom. Elektrownie węgla brunatnego nadal, podobnie jak w przeszłości, pozostają rentowne.

Elektrownie zostaną wyłączone – dostawcy energii otrzymają odszkodowanie

W celu uczynienia elektrowni węgla brunatnego mniej nierentownymi, by w ten sposób uniknąć dalszych emisji CO2, toczyły się długo rozmowy na temat podatku klimatycznego, którym miałyby być obciążone te jednostki. Pomysł ten został jednak zarzucony po gorącej debacie między dostawcami energii i politykami, podał Süddeutsche Zeitung. Zamiast tego, gabinet uzgodnił minionej jesieni wprowadzenie tak zwanej rezerwy na węgiel brunatny. Elektrownie otrzymają rekompensatę za zatrzymanie pracy, będą jednak nadal służyć jako wsparcie w razie wystąpienia niedoborów w dostawach energii.

Odbiorcy energii dopłacają do tego typu rozwiązań poprzez opłaty sieciowe. Taka rezerwa ma według szacunków kosztować 1,6 miliarda euro. Planuje się, że w latach 2016-2019 łącznie 8 bloków elektrowni zostanie przesuniętych do tak zwanej „dyżurnej gotowości”, w tym instalacje należące do RWE, Vattenfall i Mibrag. Konkurencję, na przykład przedsiębiorstwa miejskie, decyzja ta bardzo rozzłościła. Zainwestowali oni bowiem w drogie elektrownie gazowe, które wciąż jeszcze są nierentowne. Aby pracować z zyskiem, muszą one zarabiać na rynku 60 euro za MWh. Tymczasem cena energii elektrycznej na giełdzie znajduje często dużo poniżej tego poziomu.