Jerzy Buzek, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Mon, 13 Nov 2023 10:00:35 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Jerzy Buzek, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl 32 32 Buzek: Unia Europejska jest gotowa na sezon grzewczy https://biznesalert.pl/buzek-unia-europejska-sezon-grzewczy-cieplownictwo-gaz-energetyka/ Mon, 13 Nov 2023 10:00:35 +0000 https://biznesalert.pl/?p=291066

– Unia Europejska jest przygotowana na zimę i sezon grzewczy najlepiej jak to możliwe. [] Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie magazynowania gazu, pierwszego listopada magazyny krajów członkowskich powinny być wypełnione w 90-procentach. W tym roku ten poziom zapasów udało nam się osiągnąć już w połowie sierpnia – powiedział prof. Jerzy Buzek, były premier a obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, w rozmowie z Polską Agencją Prasową (PAP).

Zdaniem byłego premiera, europosła Jerzego Buzka, Unia Europejska jest gotowa na nadchodzącą zimę i sezon grzewczy. – Przypomnę, że zgodnie z rozporządzeniem w sprawie magazynowania gazu, które przyjęliśmy w Unii w ekspresowym tempie wiosną 2022 roku i za prace nad którym odpowiadałem w Parlamencie Europejskim, pierwszego listopada magazyny w UE powinny być wypełnione w 90-procentach. W tym roku ten poziom zapasów udało nam się osiągnąć już w połowie sierpnia – mówił prof. Buzek w rozmowie z PAP.

– To historyczny wynik. Był on możliwy również dlatego, że poprzedniej zimy (2022/2023 – przyp. red.) niezwykle oszczędnie gospodarowaliśmy zasobami i nie wysuszyliśmy za bardzo naszych magazynów. To samo powinniśmy więc starać się robić w tym roku: oszczędzać energię, skręcać termostaty, nie przegrzewać pomieszczeń, mieszkań i domów – dodał.

– Im większe zapasy gazu, tym zwykle bardziej stabilna jego cena. Pomaga nam także mechanizm wspólnych zakupów gazu – nieprzypadkowo od co najmniej 2010 roku domagaliśmy się w Parlamencie Europejskim jego wprowadzenia – zaznaczył europoseł.

Opracował Jędrzej Stachura

Polski pomysł wspólnych zakupów gazu zadziwił Brukselę i może zostać na stałe

]]>
Buzek: Unia Europejska jest gotowa na sezon grzewczy Prof. Jerzy Buzek. Fot. Wojciech Jakóbik
Buzek: Biometan to jeden z kluczowych punktów planu uniezależnienia od Rosji https://biznesalert.pl/bimetan-plan-rosja-energetyka-oze-gaz-polska/ Mon, 23 Oct 2023 08:00:02 +0000 https://biznesalert.pl/?p=289782

Jerzy Buzek przypominał o znaczeniu biometanu na szlaku uniezależnienia Unii Europejskiej od surowców z Rosji.

Pierwszy kongres Polskiej Organizacji Biometanu w Warszawie był okazją do dyskusji na temat rozwoju rynku tego gazu w Polsce. Prof. Jerzy Buzek, były premier a obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego mówił o stabilności polityki dla branży po zmianie władzy.

– Chcemy, aby ta branża wystartowała jak najszybciej i stała się filarem Odnawialnych Źródeł Energii – mówił mecenas Marcin Tarka reprezentujący POB.

– Rynek energii za piętnaście czy dwadzieścia lat to będą dwa nośniki. Będzie energia elektryczna, w tym atom. Drugim będzie, ale nie ma go w przyrodzie w formie do wykorzystania jest wodór. To będzie pewnie 85-90 procent rynku. Około pięć procent zostanie na biometan, paliwo odnawialne do stosowania nawet za 80 lat wszędzie – wyliczał premier Buzek.

– Idea Nowego Zielonego Ładu to projekt cywilizacyjny, do którego trzeba przekonać Europejczyków. Są różne nastawienia, ale Unia Europejska nie wycofuje się z żadnych decyzji w kierunku Fit for 55 i celu neutralności klimatycznej do 2050 roku. Zwraca uwagę na produkcję przemysłową, surowce krytyczne czy łańcuchy dostaw w programie Net Zero Industry Act czy program STEP o nowych technologiach albo Critical Raw Materials Act. One nie wyłączają zielonego ładu, ale przypominają o konkurencyjności – mówił premier.

– Jeżeli ograniczymy zużycie paliw kopalnych, to nie tylko ochronimy klimat, ale także przestaniemy napychać kieszenie Putina – powiedział Jerzy Buzek. – Tylko 10 procent surowców potrzebnych gospodarce europejskiej pochodzi teraz z Rosji. W tym kontekście cały czas przewija się biometan. Jest to jedna z największych szans programu REPowerEU.

Polska Organizacja Biometanu zabiega o przepisy sprzyjające rozwojowi biometanu w Polsce. Uniwersytet Poznański szacuje potencjał produkcji tego typu na 8 mld m sześc. Na rok, czyli tyle, ile sprowadzała Polska z Rosji na mocy kontraktu jamalskiego przed jego zerwaniem przez Rosjan.

Opracował Wojciech Jakóbik

Kowalski: Biometan wymaga wsparcia (ROZMOWA)

]]>
Buzek: Biometan to jeden z kluczowych punktów planu uniezależnienia od Rosji Prof. Jerzy Buzek. Fot. Wojciech Jakóbik
Buzek: Rozporządzenie metanowe w obecnym kształcie to porażka rządu (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/rozporzadzenie-metanowe-polska-jerzy-buzek-negocjacje-spor-rzad-poslowie-parlament-europejski/ Mon, 03 Apr 2023 05:30:16 +0000 https://biznesalert.pl/?p=276370

– Rząd wprost przyznaje, że potrzebujemy limitu emisji metanu aż 8 ton, aby – tu cytuję – „nie doprowadzić do załamania sektora górniczego, jak i nie doprowadzić do niedoborów paliwa grzewczego dla tysięcy odbiorców”. To zdanie jest przyznaniem się rządu do pełnej porażki w negocjacjach rozporządzenia metanowego – ocenia prof. Jerzy Buzek, były premier, a obecnie Poseł do Parlamentu Europejskiego.

BiznesAlert.pl: Unijne rozporządzenie w sprawie redukcji emisji metanu w sektorze energetycznym, zwane potocznie rozporządzeniem metanowym, może wyłączyć Polsce kopalnie węgla w 2027 roku, skazując ją na import. Czy to nie jest zbyt radykalne rozwiązanie?

Jerzy Buzek: Bądźmy precyzyjni, bo sprawa jest niezwykle poważna, a narosło już wokół niej wystarczająco dużo mitów, półprawd i zwyczajnych manipulacji. Zacznijmy więc od tego, że nikt nam niczego nie wyłącza: w propozycji rozporządzenia – bo na razie jest to wciąż tylko projekt przepisów – mowa o limicie emisji metanu, który od 2027 roku każda kopalnia węgla energetycznego w Unii Europejskiej, w tym polskie, musiałyby spełnić.

Co się stanie jeśli ktoś nie zmieści się w limicie?

Jeżeli kopalnie go przekroczą – będą musiały liczyć się z karą. I to jest realny problem – nawet jeżeli wysokość tych kar mają określić sobie indywidualnie państwa członkowskie. To wszystko nadal nie oznacza jednak automatycznego wyłączania jakichkolwiek kopalń.

To dlaczego od tygodni ta regulacja budzi u nas tak ogromne emocje?

Powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze – nigdzie indziej w Unii za aż 90 procent emisji metanu nie odpowiada, tak jak u nas, wydobycie węgla. W pozostałych 26 krajach to głównie inne sektory – odpadowy, branża energochłonna, energetyka. Po drugie – co jest również dość wyjątkowe w skali UE – z tego węgla nadal wytwarzane jest u nas ok.70 procent energii elektrycznej. To oznacza, że mówiąc w Polsce o emisjach metanu, zahaczamy poniekąd o kwestię fundamentalną: bezpieczeństwa energetycznego. Po trzecie – mamy władzę, której co prawda od lat nie bardzo wychodzi załatwianie w Brukseli spraw ważnych dla Polek i Polaków, ale która nie omieszka wykorzystać najmniejszej nawet okazji, by nas Unią straszyć i próbować nam ją obrzydzać. I po czwarte – za parę miesięcy mamy wybory parlamentarne. To nie przypadek, że chociaż projekt rozporządzenia opublikowany był już blisko półtora roku temu, w 2021 roku, rząd przypomniał sobie o nim dopiero niedawno.

Na jakim etapie są prace nad tą regulacją w Brukseli?

W Radzie UE państwa członkowskie uzgodniły swoje stanowisko w grudniu 2022 – niestety, jest ono raczej niekorzystne dla Polski. Podnosi – co prawda – progi emisji metanu, ale do poziomu, który nadal jest zupełnie nie do spełnienia dla naszych kopalni: 5 ton metanu na kilotonę wydobytego węgla, a docelowo – 3 tony. Tymczasem w alarmistycznym liście, rozesłanym zaledwie przed miesiącem do europosłów rząd wprost przyznaje, że potrzebujemy limitu aż 8 ton, aby – tu cytuję – „nie doprowadzić do załamania sektora górniczego, jak i nie doprowadzić do niedoborów paliwa grzewczego dla tysięcy odbiorców”. To zdanie jest przyznaniem się rządu do pełnej porażki w negocjacjach. Dlaczego nie zadbali o wywalczenie odpowiedniej derogacji, uwzględniającej nadzwyczajną sytuację Polski? Takie sprawy załatwia się zwykle właśnie w Radzie – przedstawiciele rządów, z oczywistych powodów, mają zazwyczaj większe zrozumienie dla jakichś szczególnych uwarunkowań któregoś z krajów członkowskich.

Jak postępują rozmowy w Parlamencie Europejskim?

Termin na składanie poprawek minął w połowie października ubiegłego roku i od tego czasu trwają prace zespołu ustalającego tzw. poprawki kompromisowe, a więc propozycje do głosowania w komisjach ENVI i ITRE; w skład tego zespołu negocjacyjnego wchodzą m.in. dwie polskie europosłanki z grupy EKR. Prace wchodzą właśnie w decydującą fazę i 26 kwietnia odbędzie się głosowanie na poziomie połączonych komisji ITRE i ENVI, a następnie – na sesji plenarnej. To otworzy drogę do rozpoczęcia tzw. trialogów, czyli negocjacji z Radą nad ostatecznym kształtem przepisów. Sam złożyłem przede wszystkim komplet poprawek, całkowicie wyłączających węgiel koksowy – surowiec, o którego miejsce na liście surowców krytycznych Unii Europejskiej od lat skutecznie zabiegam – spod zapisów tego rozporządzenia.

Co z węglem energetycznym?

Dla tego węgla chcielibyśmy ustalić kryteria, które dadzą kopalniom nieco oddechu i będą lepiej współgrać z realistycznie zaplanowanym procesem sprawiedliwej transformacji energetycznej, a zwłaszcza z Umową Społeczną zawartą – choć szkoda, że nadal nienotyfikowaną w UE – pomiędzy przedstawicielami górnictwa i rządu RP. Poprzez dwoje przedstawicieli grupy politycznej Europejskiej Partii Ludowej we wspomnianym zespole negocjacyjnym złożyliśmy w ubiegłym tygodniu, wraz z posłem Adamem Jarubasem, kolejną propozycję odpowiedniego zapisu derogacji w poprawkach kompromisowych. Prowadzę na ten temat intensywne rozmowy z koleżankami i kolegami z różnych krajów i grup politycznych w PE – tłumaczymy, przekonujemy, negocjujemy. Co warto podkreślić: wśród reprezentantów Polski w komisji ITRE mamy w sprawie tego rozporządzenia porozumienie ponad jakimikolwiek podziałami politycznymi.

Wspomniał Pan wcześniej węgiel koksowy – czy powinien on pozostać surowcem krytycznym UE? Czy jest konsensus polityczny w tej sprawie w Polsce?

Absolutnie powinien utrzymać swój status – i myślę, że jest tu konsensus. Niewiele ponad dwa tygodnie temu Komisja Europejska przedłożyła propozycję nowej listy surowców krytycznych – i węgiel koksowy ponownie się na niej znalazł. Cieszy mnie to tym bardziej, że zabiegałem o to w Brukseli od kilku miesięcy, m.in. na spotkaniach z Komisarzem ds. Rynku Wewnętrznego, Thierrym Bretonem czy Komisarz ds. Energii, Kadri Simson. Decyzja KE to doskonała wiadomość dla województwa śląskiego: największy, by nie powiedzieć jedyny, w Unii producent tego węgla to nasza Jastrzębska Spółka Węglowa – nadal prościej będzie jej chociażby pozyskiwać fundusze na przyszłe inwestycje czy tworzenie miejsc pracy. Jednocześnie stabilne dostawy węgla koksowego są niezbędne dla naszego przemysłu hutniczego; stal z kolei potrzebna jest do budowy na przykład farm wiatrowych, instalacji fotowoltaicznych czy rozwoju transportu kolejowego. W tym sensie zatem nowa lista surowców krytycznych ma fundamentalne znaczenie również dla sukcesu całej zielonej transformacji Unii Europejskiej – to poniekąd jej „być albo nie być”.

No właśnie – jak pogodzić zabiegi o uniezależnienie Europy od Rosji i Chin z ambicjami polityki klimatycznej?

Pamiętajmy, że do pewnego stopnia te cele są zbieżne: odchodząc możliwie jak najszybciej od wszystkich paliw kopalnych z Rosji (gazu ziemnego, ropy naftowej, węgla) w stronę zielonej energii, przyczyniamy się przecież do redukowania emisji CO2 i globalnego ocieplenia! Dokładnie tak zdefiniowane są dwa główne cele nowego unijnego Planu REPowerEU, przygotowanego w odpowiedzi na wybuch barbarzyńskiej rosyjskiej wojny w Ukrainie.

Z drugiej strony musimy oczywiście uważać, by nie wpaść w nadmierne uzależnienie od innych państw trzecich, w tym Chin – zwłaszcza w zakresie rozwoju odnawialnych źródeł energii, paneli fotowoltaicznych, pomp ciepła czy baterii. Opublikowany niedawno Europejski Akt ws. Surowców Krytycznych ma pomóc temu przeciwdziałać – poprzez m.in. określenie jasnych celów i priorytetów działania, tworzenie bezpiecznych i odpornych łańcuchów dostaw surowców krytycznych w UE, inwestycje w badania naukowe, innowacje i umiejętności zawodowe czy wzmocnienie tzw. gospodarki o obiegu zamkniętym. To być może nie rozwiąże wszystkich naszych problemów, zwłaszcza od razu – niewątpliwie jednak to ważny krok w dobrą stronę.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik

Rogala: Rozporządzenie metanowe bije w umowę społeczną z górnikami

]]>
Buzek: Rozporządzenie metanowe w obecnym kształcie to porażka rządu (ROZMOWA) Jerzy Buzek. Fot. Biuro poselskie Jerzego Buzka.
Buzek: Krytycy Europejskiego Zielonego Ładu nieświadomie mówią językiem Putina https://biznesalert.pl/jerzy-buzek-eec-trends-wodor-przemysl/ Mon, 06 Feb 2023 11:45:16 +0000 https://biznesalert.pl/?p=273381

Mamy rozwiązania, które pozwoliły Europie w ciągu roku kompletnie zmienić kierunek dostaw. Dzisiaj realizujemy Europejski Zielony Ład, jego największym wrogiem jest Putin. Krytycy Zielonego Ładu nieświadomie mówią językiem Putina – powiedział były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek na konferencji EEC Trends.

Jerzy Buzek na EEC Trends

– Jeśli chcemy reindustrailizować Europę zamiast ją deindustrializować, musimy mieć drogi do dekarbonizacji. Tą drogą wodór. W ciężkim transporcie i samolotach wykorzystywany ma być amoniak, w statkach – metanol, wodór w autobusach i samochodach osobowych. Mamy w planach budowę sieci przesyłu wodoru z Ukrainy na zachód Europy i ze Skandynawii na południe. Polska ma dużą szansę, ponieważ oprócz produkcji wodoru będzie miała udział w transporcie. Jednak podstawą jest to, by mieć dostęp do zielonej energii – powiedział prof. Buzek.

– W naszych regulacjach przewidujemy sposoby finansowania inwestycji w wodór. Postulowałem, by sieć gazowa i wodorowa były w pełni zsynchronizowane. Nie powinniśmy jednak mieszać wodoru z gazem ziemnym. Powinniśmy rozwijać energetykę rozproszoną, która będzie służyć produkcji wodoru, który będzie wykorzystywany na miejscu. Społeczności lokalne musi mieć z tego zyski, na przykład przez obniżenie cen energii. Nie możemy się z tym spóźnić, jak spóźniliśmy się z rozwojem energetyki odnawialnej – ocenił były premier.

– W ciągu ostatniego roku Unia Europejska zmniejszyła import paliw kopalnych z Rosji o 90 procent. Za rok-dwa nie będzie tego w ogóle. Realizujemy projekt wspólnych zakupów gazu po 12 latach. Mamy rozwiązania, które pozwoliły Europie w ciągu roku kompletnie zmienić kierunek dostaw. Dzisiaj realizujemy Europejski Zielony Ład, jego największym wrogiem jest Putin. Krytycy Zielonego Ładu nieświadomie mówią językiem Putina. Europa jest malutkim kontynentem, przyczółkiem do Azji. Mamy znaczenie tylko wtedy, kiedy realizujemy projekt cywilizacyjny, a takim jest Europejski Zielony Ład. Jest on kosztowny, ale nie ma innego kierunku dla świata niż ucieczka od paliw kopalnych, która jednocześnie jest ucieczką od Rosji. My nie wrócimy do handlu z Rosją – powiedział.

Opracował Michał Perzyński

]]>
Buzek: Krytycy Europejskiego Zielonego Ładu nieświadomie mówią językiem Putina Prof. Jerzy Buzek na EEC Trends. Fot. Michał Perzyński
Buzek: Wierzę, że rozsądek zwycięży w sporze o taksonomię (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/taksonomia-atom-gaz-glosowanie-parlament-europejski-jerzy-buzek-energetyka-klimat-bezpieczenstwo/ Wed, 06 Jul 2022 05:30:39 +0000 https://biznesalert.pl/?p=256237

Rozstrzygające głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie umieszczenia gazu i atomu w taksonomii unijnej odbędzie się szóstego lipca. Zdaniem prof. Jerzego Buzka, byłego premiera a obecnie posła do PE inwestycje w te źródła pomogą uniezależnić Europę od gazu z Rosji. – Wierzę, że rozsądek i odpowiedzialne podejście do – jakże potrzebnej i ważnej – zielonej transformacji zwycięży i obronimy propozycję Komisji – mówi w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Dlaczego Parlament Europejski zablokował gaz i atom w taksonomii?

Jerzy Buzek: Póki co, przeciwko uzupełniającemu aktowi delegowanemu do taksonomii – przedłożonemu przez Komisję Europejską – opowiedzieli się trzy tygodnie temu europosłowie tylko z dwóch komisji: Gospodarczej i Monetarnej (ECON) oraz Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI). Sprzeciw nie przeszedł tam zresztą – co warto podkreślić – jakąś miażdżącą większością. Uważam więc, że dzisiaj – w decydującym głosowaniu plenarnym całego Parlamentu – wszystko się może zdarzyć. Wierzę jednak, że rozsądek i odpowiedzialne podejście do – jakże potrzebnej i ważnej – zielonej transformacji zwycięży i obronimy propozycję KE.

Dlaczego nie udało się to w komisjach ECON i ENVI?

Myślę, że wynikało to w dużej mierze z niezrozumienia – po części samych zapisów aktu delegowanego, ale przede wszystkim – skali wyzwania, jaką stanowi dzisiaj transformacja energetyczna, zwłaszcza w kontekście spowolnienia gospodarczego po pandemii COVID-19 czy barbarzyńskiej wojny Rosji przeciwko Ukrainie oraz związanych z nią zagrożeń dla cen i pewnych dostaw energii. To w żadnym razie nie unieważnia Europejskiego Zielonego Ładu czy konieczności realizacji – wynikających z Porozumienia Paryskiego z grudnia 2015 roku – celów klimatycznych Unii Europejskiej na 2030 i 2050 rok. Jeszcze bardziej niż wcześniej wskazany jest jednak rozsądek i ostrożność we wszystkich tych działaniach. Chcemy – i musimy – ratować Planetę, ale nie chcemy, by w siłę rosły ugrupowania antyeuropejskie i populistyczne, bo one tej Planety ratować nie zamierzają. Dlatego tak kluczowe jest, by mieć szeroką akceptację społeczną dla naszej transformacji, nikogo nie wykluczać i nikogo nie zostawiać z tyłu.

Jak mogą pomóc w tym nowe rozwiązania w taksonomii? 

Propozycja Komisji Europejskiej dopuszcza finansowanie nowych projektów gazowych – pod rygorystycznym warunkiem spełnienia nadzwyczajnie wyśrubowanych i ocierających się o granice dzisiejszych możliwości technologicznych standardów środowiskowych. Chodzi m.in. o niezwykle niskie dopuszczalne limity emisji CO2, o kategoryczny wymóg zastępowania tym gazem węgla czy o konieczność określenia przez kraje członkowskie jasnej i prawnie wiążącej daty wyjścia z węgla – przypomnę, że w Polsce nadal się jej nie doczekaliśmy. Dodatkowo, najpóźniej w 2035 roku. każda taka inwestycja musi być w stanie w całości przestawić się na wodór lub biometan. Tak naprawdę zatem – wbrew temu, co głoszą krytycy nowego aktu delegowanego – tu chodzi o finansowanie projektów na zielone gazy, w których tylko przez parę pierwszych lat, bardzo przejściowo, dopuszczone może być ewentualne wykorzystanie gazu ziemnego. Jednocześnie ta elastyczność jest istotna na przykład w kraju takim, jak nasz, gdzie gaz może mocno przyspieszyć odchodzenie od węgla chociażby w ciepłownictwie – przy zachowaniu akceptowalnych cen energii oraz przeciwdziałaniu ubóstwu energetycznemu czy śmiercionośnemu smogowi. 

Jednakże ten gaz – mówi część organizacji ekologicznych – oznacza zwiększenie naszego uzależnienia od Rosji, a utrzymanie go, wraz z atomem, w taksonomii jest po myśli Putina. Jak by się Pan do tego odniósł? 

Tego typu twierdzenia mogą wynikać tylko z niewiedzy albo – skrajnie złej woli. Czerwiec był pierwszym miesiącem w historii gdy import gazu ciekłego (LNG) ze Stanów Zjednoczonych do Unii był większy niż import gazu z Rosji. Mówię to z nieskrywaną satysfakcją, bo jako przewodniczący komisji Przemysłu, Badań i Energii PE (ITRE) negocjowałem z Amerykanami uwolnienie eksportu tego LNG do UE. A ten dobry dla naszego bezpieczeństwa energetycznego trend niewątpliwie będzie się zwiększał w kolejnych miesiącach – nowy plan Komisji Europejskiej REPowerEU zakłada, że do końca roku zredukujemy o 2/3 zakupy rosyjskiego gazu. I tu nie ma odwrotu. Może jedynie nastąpić przyspieszenie, jeśli państwa członkowskie w Radzie przychylą się w końcu do rezolucji Parlamentu z kwietnia o konieczności wprowadzenia natychmiastowego embarga na wszystkie rosyjskie surowce energetyczne – byłem współautorem tej poprawki.

A co z Ukrainą – pojawiały się głosy, że rzekomo chce ona wykluczenia gazu i atomu z taksonomii – ze względu właśnie na Rosję? 

Ukraina dlatego została najechana przez rosyjskich okupantów – którym bohatersko piąty miesiąc daje odpór – że jest krajem demokratycznym i jest tam wolność słowa. W jej ramach są – to oczywiste – naukowcy, aktywiści czy politycy, którzy nawołują do odrzucenia aktu delegowanego w obecnej formie. Stanowisko ukraińskiego rządu jest jednak jednoznaczne: apelują oni do Parlamentu Europejskiego o poparcie taksonomii i odrzucenie sprzeciwu. Argumentują, że to szczególnie ważne w kontekście naszych starań o uniezależnienie się od gazu z Rosji. I o tym też każdy z nas, europosłów, powinien pamiętać, wkładając dzisiaj kartę do głosowania na sali plenarnej. 

Rozmawiał Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Polsko, nie prowadź na gazie nawet jeśli wygrasz taksonomię!

]]>
Buzek: Wierzę, że rozsądek zwycięży w sporze o taksonomię (ROZMOWA) Jerzy Buzek. Fot. Biuro poselskie Jerzego Buzka.
Buzek: Jest większość za walką ze spekulacją w polityce klimatycznej https://biznesalert.pl/eu-ets-spekulacja-polityka-klimatyczna-energetyka-przemysl-jerzy-buzek/ Mon, 04 Jul 2022 08:30:40 +0000 https://biznesalert.pl/?p=256054

Prof. Jerzy Buzek z komisji ds. badań naukowych, przemysłu i energii ITRE w Parlamencie Europejskim mówił na konferencji prasowej o propozycji usunięcia spekulacji z polityki klimatycznej. Wspomniał o dyskusjach Rady Unii Europejskiej na temat poprawki Parlamentu, która ma usunąć z EU ETS instytucje finansowe, które „grają pozwoleniami na emisję, a nie bardzo interesuje je realna ich ilość na rynku”.

– Zdarzają się rzeczy niespotykane, jak wzrost uprawnień do 100 euro za tonę a potem spadek do 60 euro w ciągu kilku dni. To nie było w żaden sposób uzasadnione zapotrzebowaniem na uprawnienia do emisji. Ta poprawka została zaproponowana państwom członkowskim i mamy nadzieję, że zostanie przeprowadzona – mówił gość siedziby Komisji Europejskiej w Warszawie.

– Większość w Parlamencie Europejskim jest przekonana, że należy wyeliminować instytucje finansowe. Jeszcze kilka lat temu nie mieliśmy ich na rynku EU ETS. Wydaje nam się, że poziom cen na tym rynku zmieniał się w niewielkim stopniu i płynnie. Odzwierciedlał samą emisję. Kiedy te emisje nie spadały wystarczająco szybko w przemyśle czy energetyce, to ceny uprawnień były coraz wyższe, bo ich brakowało. Kiedy udawało się przyspieszyć redukcję emisji CO2 to ceny uprawnień spadały. Przez ostatnie dwa, trzy lata sytuacja była kompletnie nieprzewidywalna. Ceny emisji, które w ciągu czterech lat wzrosły z kilkunastu do 100 euro za tonę, wzrosły w sposób nieuzasadniony – przekonywał Jerzy Buzek w komentarzu dla BiznesAlert.pl.

– Około 70 procent pozwoleń była w ręku instytucji finansowych, a więc nie tych, którym są potrzebne uprawnienia, czyli energetyki lub przemysłu, ale podmiotów, które się nie muszą wykazać redukcją emisji, lecz trzymają te uprawnienia by na nich zarobić. To sztuczne i nienaturalne podejście do EU ETS. To nie jest normalny rynek do robienia biznesów. Można mieć pretensje do regulatorów i instytucji unijnych, które dopuściły działanie takich instytucji. Chcemy to zmienić i przynajmniej na trzy-cztery lata całkiem je wyeliminować, potem zbadać skutki i zorientować się na ile byłoby możliwe ich ponowne dopuszczenie. Teoretycy rynków finansowych mówią, że bez instytucji tego rodzaju ten rynek nie będzie płynny. Kryzys 2008 roku to była radosna działalność instytucji finansowych w oparciu o fikcyjną wartość. Kiedy to się zawaliło, cały świat stanął przez instytucje zabawiające się papierami wartościowymi. Te instytucje muszą mieć pewne reguły. W przypadku EU ETS one są naruszone. Grając uprawnieniami do emisji CO2 przestajemy obserwować zależność między walką z emisją a cenami. To otwarcie do ponownej regulacji za jakiś czas. Komisja musi to obserwować. Nadal jest wielu przeciwko temu rozwiązaniu, bo to jest wielka wojna, ale mam nadzieję, że się uda – powiedział Jerzy Buzek w odpowiedzi na pytania BiznesAlert.pl.

Opracował Wojciech Jakóbik

Jeszke: Reforma polityki klimatycznej powinna chronić przed spekulacją (ROZMOWA)

]]>
Buzek: Jest większość za walką ze spekulacją w polityce klimatycznej Jerzy Buzek na EKG 2020. Fot. BiznesAlert.plJerzy Buzek na EKG 2020. Fot. BiznesAlert.pl
Buzek: Europa ma wystarczająco dużo gazu, ale nie we wszystkich miejscach https://biznesalert.pl/jerzy-buzek-unia-europejska-gaz-kryzys-energetyczny/ Mon, 27 Jun 2022 13:45:05 +0000 https://biznesalert.pl/?p=255599

Ważne jest to, w jaki sposób podejdziemy do brakującej infrastruktury na kontynencie europejskim. Gazu w UE jest wystarczająco dużo, ale nie jest on dostępny we wszystkich miejscach – powiedział były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego, a obecny europoseł prof. Jerzy Buzek.

Jerzy Buzek o przyszłości rynku gazu

– Rozmowa o transformacji energetycznej była znacznie prostsza przed 24 lutego, teraz chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa dostaw. Jeśli chodzi o perspektywę krótkoterminową, w przyszłym tygodniu w Parlamencie Europejskim odbędzie się głosowanie nad uzupełniającym aktem delegowanym do rozporządzenia w sprawie taksonomii, która określi przyszłość gazu w Unii – warunki przyszłego finansowania czy jasnych terminów, od kiedy inwestycje gazowe będą miały spalać wyłącznie gazy odnawialne. Parlament Europejski jest w tej sprawie podzielony, mam nadzieję, że na sesji ogólnej uda się to obronić. W średniej perspektywie, przyjęliśmy nowe przepisy dotyczące zapełnienia magazynów gazu w Unii. W Polsce jesteśmy tu dobrze zaawansowani, uruchamiamy projekt Baltic Pipe. Uwzględniliśmy w rozporządzeniu takie kraje jak Polska, Portugalia czy Hiszpania, które nie mają kłopotów z zaopatrzeniem w gaz, uważamy, że do 1 listopada magazyny europejskie będą wypełnione w 85 procentach. Dałoby nam to pewność, bo dzięki temu Unia Europejska mogłaby korzystać wyłącznie z magazynów przez półtora miesiąca – powiedział Jerzy Buzek.

– Kraje europejskie mają dawać priorytet instrumentom rynkowym przy napełnianiu magazynów. W Polsce będzie można wykorzystać mechanizm wspólnych zakupów, co może oznaczać spadek cen. Magazyny w Ukrainie były już wykorzystywane przez państwa europejskie, mają one pojemność 30 mld m sześc., czyli ponad 20 procent możliwości magazynowych całej Unii. Będzie można stosować ulgi do stu procent w taryfach na płynny gaz. Operatorzy magazynów w Unii będą certyfikowani – to bardzo ważne, bo chcielibyśmy, by właściciele, którzy manipulowali rynkiem gazu przed ostatnią zimą, byli wyeliminowani z rynku. Żałuję tylko, że rządy krajów członkowskich zablokowały jednomyślny postulat Parlamentu Europejskiego, by nie zapełniać magazynów rosyjskim gazem. Jest jeszcze perspektywa długoterminowa, czyli rola gazu w Europie do 2030 roku i później, w kontekście neutralności klimatycznej. Chodzi przede wszystkim o gazy odnawialne, przede wszystkim biometan i wodór – dodał były premier.

– Trudno przewidzieć, czy na rynku będzie brakowało gazu. W dużym stopniu zależy to od tego, jak będą wyglądały kontrakty z krajami, które dysponują gazem, czyli ze Stanami Zjednoczonymi czy państwami Bliskiego Wschodu. Ważne jest też to, w jaki sposób podejdziemy do brakującej infrastruktury na kontynencie europejskim. Gazu w UE jest wystarczająco dużo, ale nie jest on dostępny we wszystkich miejscach. Największy problem będą mieli Niemcy, jeśli Rosja odetnie dostawy, ponieważ konsumują oni wiele miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Z drugiej strony Finlandia, która jest w stu procentach zależna od importu z Rosji, będzie miała mniejszy problem, ponieważ zużywa bardzo niewiele gazu. Brakuje nam jednego bardzo ważnego połączenia, w Pirenejach, pomiędzy Hiszpanią a Francją – dzięki niemu ogromne nadwyżki gazu, które mają Hiszpania i Portugalia, można byłoby przesłać do Niemiec. Chcemy postawić na budowę infrastruktury na gaz ziemny, która będzie też zdatna do przesyłania wodoru czy amoniaku – mówił Buzek.

Opracował Michał Perzyński

]]>
Buzek: Europa ma wystarczająco dużo gazu, ale nie we wszystkich miejscach Buzek: Europa ma wystarczająco dużo gazu, ale nie we wszystkich miejscach
Buzek: Należy się odciąć od Rosji i zapłacić cenę za bezpieczeństwo https://biznesalert.pl/buzek-nalezy-sie-odciac-od-rosji-i-zaplacic-cene-za-bezpieczenstwo/ Mon, 04 Apr 2022 08:30:16 +0000 https://biznesalert.pl/?p=249469

Były premier i główny negocjator nowych regulacji mających uchronić sektor gazowy przed kryzysem energetycznym z powodu inwazji Rosji na Ukrainie wystąpił na spotkaniu z dziennikarzami, by opowiedzieć o pracach nad tymi przepisami. Jego zdaniem Parlament Europejski i Komisja Europejska poprą embargo, ale wyzwaniem są spory państw członkowskich. Może się zaś okazać, że Polska będzie wspierać dostawami Niemcy a droższe surowce będą ceną bezpieczeństwa.

– Okazuje się, że wszystkie sankcje, które możemy zastosować wobec Putina są mniej ważne niż możliwość sprzedaży paliw kopalnych przez Rosję. Rosjanie mieli wielki problem z Europejskim Zielonym Ładem, bo oni się boją, że zostaną z tymi wszystkimi bogactwami wartymi setki miliardów dolarów sami, bo nie będzie ich nikt potrzebował. To jest dla nich wielkie zagrożenie – powiedział Jerzy Buzek. Powiedział, że Rosja czerpie około jedną trzecią przychodów ze sprzedaży węglowodorów, więc trwa dyskusja o zatrzymaniu importu do Unii Europejskiej, szczególnie po informacjach o zbrodniach wojennych na Ukrainie.

– Widać, że Parlament Europejski nie ma wątpliwości. Nie ma ich Komisja Europejska. Mają je kraje członkowskie: sprawa SWIFT nie jest zaprowadzona do końca, ściganie oligarchów nie do końca działa. Każdy się przechwala, ale problem mają z tym wszyscy. Największy problem jest z odcięciem się od paliw – podsumował Buzek.

– W przyszłości będziemy mieli tylko dwa nośniki energii: prąd elektryczny i wodór, praktycznie nic więcej, może biometan, biogaz – ocenił Jerzy Buzek. – Strategia transformacji energetycznej nie jest zagrożona, a wręcz mówi się o przyspieszeniu. Mogą się zmienić rozwiązania taktyczne. W najbliższym czasie ma powstać jeden duży pakiet gazowo-wodorowy, którego jestem sprawozdawcą. On mówi o tym jak przejść na gazy odnawialne z gazu ziemnego jak najszybciej, jak produkować wodór i z czego, jak ma współgrać z rynkiem energii elektrycznej – wyliczał gość spotkania z dziennikarzami.

– Po pierwsze, chcemy zachować bezpieczeństwo dostaw energii dla Europejczyków, zawsze kluczowe – powiedział Jerzy Buzek. – Chcielibyśmy się odciąć od Rosji zaraz, jutro, a może za chwilę nam zakręcą kurek – ostrzegł. Przypomniał o kryzysie naftowym z lat siedemdziesiątych XX wieku, który pokazuje możliwą skalę problemów przez zależność od Rosji.

– Z tego względu powstały przepisy o magazynowaniu gazu w Europie, które mają wejść w życie w lipcu. – Normalnie takie przepisy wchodzą w życie w półtora roku, dwa lata – powiedział Buzek. Zgoda Parlamentu Europejskiego może pojawić się czwartego kwietnia. Punk wyjścia to propozycja Komisji, aby magazyny gazu były zapełnione w 80 procentach do końca 2022 roku i 90 procentach każdego następnego roku. – Mamy wtedy gazu na dwa, trzy miesiące bez dostaw z Rosji – wyliczał premier.

– My tego gazu możemy mieć w Europie wystarczająco dużo. Przygotowaliśmy się do tego przez lata. W 2010 roku zaproponowałem z Jacquesem Delorsem trzy rzeczy: wspólne zakupy gazu, wspólny rynek, badania – powiedział Jerzy Buzek. – Ocena bezpieczeństwa dostaw gazu, czyli tzw. stress testy, przeprowadzona w przeszłości pokazuje, że możemy sobie poradzić bez dostaw z Rosji nawet teraz, oczywiście odpowiednim kosztem – mówił gość konferencji. – Z ropą jest łatwiej, bo można ją kupić na rynku od dawna – dodał Buzek.

– Główny problem dotyczy tego, jak przetransportować gaz z Zachodu na Wschód, bo do tej pory płynął ze Wschodu na Zachód. Największe wąskie gardło jest we Francji, która nie chciała budować gazociągu MidCat przez Piereneje – powiedział. – Gdyby Niemcy mieli ze dwa, trzy terminale też by sobie poradzili. Jednak związali się z Putinem na śmierć i życie – dodał.

– Gdybyśmy budowali Baltic Pipe za pierwszym razem to Nord Stream by nie było, bo wówczas gazociągi nie mogły się krzyżować – dodał na marginesie Jerzy Buzek.

– Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że solidarność energetyczna jest prawem. Można rozliczać z realizacji tej wartości – powiedział Jerzy Buzek. – Chodzi o ochronę odbiorców wrażliwych. Myślałem, że ta zasada będzie wspierać kraje takie jak Polska, bo Niemcy sobie poradzą. Teraz się okazuje, że kończy się budowa Baltic Pipe, będzie gaz z Norwegii i jesteśmy oprócz Litwy, Łotwy, Estonii, Hiszpanii i Portugalii szóstym krajem, który może się całkowicie odciąć od gazu z Rosji. Jeżeli zabraknie odbiorcom wrażliwym w Niemczech gazu, my będziemy pomagać – powiedział Jerzy Buzek.

– Należy tłumaczyć społeczeństwu jak bardzo energetyka łączy się z bezpieczeństwem w ogóle – powiedział Jerzy Buzek. – Bezpieczeństwo energetyczne i bezpieczeństwo jako takie to właściwie to samo. To ważne także z powodu cen energii. Jeśli spojrzymy na Mariupol i inne miasta Ukrainy, to wiemy doskonale, że powinna być jakaś opłata za nasze bezpieczeństwo. Ci ludzie walczą dziś o nasze bezpieczeństwo. My nie mamy zdewastowanych miast i przemysłu, infrastruktury, zniszczonego kraju, ale będziemy mieli nieco wyższe ceny energii. Będziemy płacić więcej – mówił Jerzy Buzek.

– To ogromna rola dziennikarzy, bo Putin tylko czeka na to, żeby zniechęcić nas do pomocy Ukrainie. Będzie przekonywał, że jego gaz i ropa będą tanie. Setki tysięcy trolli zrobią wszystko, by przekonywać nas, że idziemy w złą stronę. Proszę pisać, że business as usual oznacza war as usual. Dobrze byłoby tego war w naszej ojczyźnie uniknąć. Jeśli chcemy o tym mówić poważnie, to musimy się liczyć z kosztami energii, bo to jest cena naszego bezpieczeństwa. Dzisiaj giną Ukraińcy. Jeżeli chcemy im pomóc, to musimy się odciąć od Rosji najlepiej zaraz – podsumował Jerzy Buzek.

Opracował Wojciech Jakóbik

]]>
Buzek: Należy się odciąć od Rosji i zapłacić cenę za bezpieczeństwo Jerzy Buzek. Fot. Biuro poselskie Jerzego Buzka.
Buzek: Zależność Europy od surowców z Rosji pomaga finansować armię Putina (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/buzek-zaleznosc-europy-od-surowcow-z-rosji-pomaga-finansowac-armie-putina-rozmowa/ Mon, 07 Mar 2022 06:35:30 +0000 https://biznesalert.pl/?p=247443

 – Wojna w Ukrainie unaocznia, że nasza uzależnienie od gazu, ropy czy węgla pcha nas na skraj klimatycznej zagłady, ale i – pomaga finansować śmiercionośne pociski, którymi armia Putina ostrzeliwuje obecnie ludność cywilną, domy mieszkalne, szpitale, szkoły i domy dziecka – mówi prof. Jerzy Buzek, były premier a obecnie Poseł do Parlamentu Europejskiego. 

BiznesAlert.pl: Co zrobić z polityką klimatyczną Unii Europejskiej wobec rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie i apeli o zawieszenie systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS)?

Jerzy Buzek: Pamiętajmy: czołgi, rakiety i karabiny Putin kupuje za nasze pieniądze, które płacimy Rosji za gaz, ropę i węgiel. Czy więc polityka klimatyczna Unii Europejskiej, która ma docelowo wyeliminować te trzy źródła energii, może być poddana w wątpliwość?

Bandycka agresja Rosji na sąsiadującą z Polską, a więc i z Unią, Ukrainę – relacje z bombardowanych barbarzyńsko miast i wsi czy zdjęcia przerażonych kobiet uciekających z dziećmi przed wojną – są wstrząsem dla cywilizowanego świata. Swoimi zbrodniami Putin ostatecznie zapisał się na najczarniejszych kartach historii – to, że w Europie znów jesteśmy świadkami wojny jest szokujące. Dopiero zaczęliśmy wychodzić z traumy, jaką przeżyliśmy wiosną 2020 roku, gdy niemal z dnia na dzień wybuchła pandemia COVID-19: w samej UE zmarło nagle setki tysięcy osób, dziesiątki milionów ciężko chorowało, ludzie masowo tracili pracę i dorobek życia. 

Niestety – i wtedy, i teraz są tacy, którzy te dwa trudne doświadczenia wykorzystują – w sposób cyniczny i wyrachowany – do własnych celów politycznych, m.in. atakując unijną politykę klimatyczną. To krańcowo szkodliwe i nieodpowiedzialne. Kryzys epidemiologiczny ostatnich dwóch lat oraz aktualne tragiczne wydarzenia w Ukrainie, potwierdzają bowiem czemu tę politykę należy – odwrotnie niż nawołują populiści – absolutnie kontynuować! Koronawirus pokazał, jak złudne poczucie pełnej kontroli sytuacji może raptem zamienić się w kompletną bezradność ludzkości wobec zagrożenia z zewnątrz – nie tylko globalnego ocieplenia. A wojna w Ukrainie unaocznia, że nasza uzależnienie od gazu, ropy czy węgla pcha nas na skraj klimatycznej zagłady, ale i – pomaga finansować śmiercionośne pociski, którymi armia Putina ostrzeliwuje obecnie ludność cywilną, domy mieszkalne, szpitale, szkoły i domy dziecka. 

Czy jednak trwający kryzys nie spowolni transformację energetyczną? 

Nie powinien. Główne cele Europejskiego Zielonego Ładu – redukcji emisji CO2 na 2030 i 2050 roku, na które zgodziły się rządy wszystkich państw członkowskich – pozostają bez zmian. To, co może ulec zmianom, to strategia dojścia do tych celów i sposób jej realizacji. Pojawiają się pytania o większą rolę atomu, o rozszerzanie systemu ETS na sektor budynków i transportu czy o to, jak godzić odchodzenie od węgla z ograniczaniem importu rosyjskiego gazu. O tym trzeba rozmawiać – to jednak zupełnie co innego niż populistyczne nawoływanie do wstrzymania prac nad Pakietem „Gotowi na 55” czy do zawieszania systemu ETS. 

Powtórzę: dziś widać najlepiej, że cele Unii Europejskiej minimum 40 procent odnawialnych źródeł energii w 2030 roku czy zakaz nowych samochodów spalinowych w 2035 roku to sposób walki z globalnym ociepleniem, ale i – z uzależnieniem od surowców energetycznych z Rosji. Jako Unia kupujemy tam 57 procent gazu, 43 procent węgla i ok. 30 procent ropy – a pieniądze za to zasilają rosyjski budżet, zwłaszcza militarny! W tym sensie ci, którzy domagają się spowolnienia czy zatrzymania transformacji energetycznej, kroczą w szwadronach Putina. Świadomie czy nie – nie ma znaczenia.

Wspomniał Pan o energetyce nuklearnej i gazowej – jak rozstrzygnięcia w sprawie taksonomii wpłyną na bezpieczeństwo dostaw tak ważne wobec groźby wojny światowej?

Leżący na stole w Parlamencie Europejskim akt delegowany do taksonomii – wbrew głosom, które czasem słychać – ani nie wyklucza możliwości inwestowania w żadne z tych dwóch źródeł energii, ani też nadmiernie tego nie promuje. Jest to pewien kompromis – nawet jeśli, jak to z kompromisami bywa, trochę niedoskonały. Zależało mi – zabiegałem o to w Komisji Europejskiej od miesięcy – by nie eliminować gazu z taksonomii, a więc czasowego otwarcia na inwestycje w tym zakresie. Surowiec ten ma bowiem duży potencjał – zwłaszcza w ciepłownictwie – w przyśpieszaniu w najbliższych latach odchodzenia od węgla, nierzadko zresztą z Rosji. Istotne – oczywiście – by także gaz ten optymalnie nie był rosyjski. W Polsce to realne, dzięki przedsięwzięciom realizowanym z ogromnym wsparciem środków unijnych, takim jak rozbudowywany właśnie terminal LNG w Świnoujściu czy gazociąg Baltic Pipe z Norwegii i Danii – projekt rozpoczęty już za czasów mojego rządu. 

Co do atomu jeszcze: jeśli wspomniany akt delegowany zostanie zatwierdzony – a sporo na to wskazuje – wszystkie karty w zakresie budowy takiej elektrowni będą w rękach polskich władz. I jeśli myślimy poważnie o tej inwestycji, czas najwyższy zacząć wykładać te karty na stół – sprawa ciągnie się przecież od półtorej dekady, zmieniło się w tym czasie sześć polskich rządów! 

Jak prowadzić dalszą integrację energetyczną Ukrainy w ramach Wspólnoty Energetycznej? I jak rozwijać dalej tę Wspólnotę wobec groźby ataku Rosji?

Kluczowe jest jak najszybsze dokonanie ostatecznej i pełnej synchronizacji Ukrainy z unijnym systemem elektroenergetycznym – na posiedzeniu mojej komisji Przemysłu, Badań i Energii (ITRE) w czwartek apelowałem o to mocno do Komisarz ds. Energii, Kadri Simson. Wstępny test w ubiegłym tygodniu – już w trakcie wojny – powiódł się; wierzę, że sprawa zostanie potraktowana przez UE priorytetowo i uda się ją pozytywnie rozstrzygnąć w najbliższym czasie. 

Jeśli chodzi o samą Wspólnotę Energetyczną – a więc kraje sąsiadujące z Unią Europejską od Wschodu i na Bałkanach – mam wrażenie, że dla przynajmniej części jej członków spoza Unii rosyjska agresja na Ukrainę jedynie przyśpieszy implementowanie przez nich unijnego prawa energetycznego oraz proces integracji. Najlepszy przykład to Mołdawia i Gruzja, które w ostatnich dniach złożyły wniosek akcesyjny o członkostwo w UE. 

A jak dalej rozwijać Unię Energetyczną do której Pan Premier dołożył niejedną cegiełkę?

Myślę, że najważniejsze są dwa aspekty. Po pierwsze, gdy w 2010 roku proponowałem – wraz z Jacquesem Delorsem – Europejską Wspólnotę Energetyczną, znaną później pod szyldem Unii Energetycznej, jednym z głównych jej celów było, by już nikt nigdy nie marzł w środku zimy w domach dziecka, szpitalach czy szkołach z powodu przerw w dostawach gazu przede wszystkim z Rosji – jak w 2006 i 2009 roku w Unii. Dzisiaj, niestety, chodzi zwłaszcza o to, by już nigdy więcej na żadne domy dziecka, szpitale czy szkoły nie spadały śmiercionośne bomby, finansowane przez Putina również z pieniędzy UE za dostawy paliw. Konieczne jest zatem – o czym już mówiłem – możliwie jak najszybsze i całkowite odejście od importu z Rosji gazu, ropy i węgla. Niezbędne jest szybkie przygotowanie w tym zakresie rzetelnej i kompleksowej strategii oraz konkretnych i wiążących celów dla krajów członkowskich, w tym w obszarze dywersyfikacji. 

I po drugie, jeśli w warunkach trwającej na naszych granicach wojny i po spowolnieniu gospodarczym, wywołanym pandemią COVID-19, chcemy kontynuować transformację energetyczną – a nie widzę innego wyjścia – powinna być ona rzeczywiście sprawiedliwa i akceptowalna społecznie. Ludzie muszą czuć, że jest to robione „z nimi” i „dla nich”, w transparentny, przemyślany i uczciwy sposób. W tym kontekście istotne jest m.in. pilne ukrócenie manipulacji na rynku ETS, które mogą negatywnie rzutować na ceny uprawnień do emisji CO2 i – w efekcie – na końcowe rachunki za prąd. Dlatego niedawno – z grupą europosłów z różnych państw – złożyłem w PE odpowiednią poprawkę, nazywaną już przez niektórych Lex Buzek, która wyklucza instytucje finansowe z rynku ETS. 

Jak ocenia Pan plan interwencyjnych dostaw gazu do Europy? 

Patrzę na niego z satysfakcją, bo opiera się on przede wszystkim na płynnym gazie LNG. A jako przewodniczący komisji ITRE po pierwsze – uczestniczyłem w poprzedniej kadencji PE w pracach nad unijną strategią rozwoju LNG i po drugie – negocjowałem z administracją Prezydenta Obamy otwarcie eksportu tego surowca ze Stanów Zjednoczonych do Unii. I to się udało. Jednocześnie, mówiąc o interwencyjnych dostawach gazu do Europy, nie wolno nam dziś zapomnieć zwłaszcza o potrzebach Ukraińców; oni nadal – zapewne nawet bardziej niż wcześniej – liczą na dostawy tego surowca z UE. Nie możemy ich zawieść!

Czy Polska powinna podpisywać nowy kontrakt z Gazpromem?

Panie Redaktorze, znamy się nie od dziś – jestem przekonany, że zna Pan moją odpowiedź zanim ona padnie. Nie, nie i jeszcze raz nie – to w ogóle nie wchodzi w rachubę. Co więcej uważam, że już nikt w UE nie ma moralnego prawa zawierać z Gazpromem jakichkolwiek nowych kontraktów czy przedłużać te już istniejące. Będę o to zabiegał w ramach prac nad nowym Pakietem Wodorowo-Gazowym, którego sprawozdawcą jestem z ramienia Parlamentu Europejskiego. Rosja jest słusznie objęta najsurowszymi w historii unijnymi sankcjami – część z nich datuje się jeszcze na 2014 rok. To musi mieć swoje dalsze konsekwencje. I przede wszystkim to my – jako Unia Europejska i wszystkie jej kraje członkowskie – musimy być konsekwentni.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik

]]>
Buzek: Zależność Europy od surowców z Rosji pomaga finansować armię Putina (ROZMOWA) Jerzy Buzek. Fot. Biuro poselskie Jerzego Buzka.
Buzek: Należy ograniczyć udział w rynku handlu emisjami CO2 https://biznesalert.pl/buzek-nalezy-ograniczyc-udzial-w-rynku-handlu-emisjami-co2/ Wed, 09 Feb 2022 05:45:58 +0000 https://biznesalert.pl/?p=244905

Jerzy Buzek chce walczyć z wysokimi cenami emisji CO2 poprzez wykluczenie instytucji finansowych z handlu prawami do emisji CO2. Europoseł podkreśla, że możliwość handlu emisjami CO2 powinny mieć podmioty, które ich potrzebują.

EU ETS i jego uczestnicy

Jerzy Buzek wraz z grupą europosłów chce, aby uprawnieniami do emisji CO2 mogły handlować jedynie podmioty, którym przysługują prawa, lub przedstawiciele występujący w ich imieniu. Dzięki temu z rynku emisji CO2 zostaną wykluczone podmioty odpowiadające za spekulacje i sztuczne podnoszenie cen.

– Zgłoszona przeze mnie poprawka to kolejny konstruktywny krok w stronę uporządkowania tej kluczowej kwestii. Chodzi o to, aby ograniczyć udział w rynku ETS jedynie do tych, którzy uprawnienia do emisji CO2 kupują na własny użytek lub w imieniu i na potrzeby takich przedsiębiorstw. Wierzę, że wokół tej propozycji uda się nam zbudować stabilną większość najpierw w komisji ITRE, potem w całym Parlamencie Europejskim, a następnie przekonać do tego w negocjacjach rządy państw członkowskich – powiedział Jerzy Buzek.

Business Insider/Aleksander Tretyn 

Jak ceny uprawnień do emisji CO2 wpływają na sektor chemiczny?

]]>
Buzek: Należy ograniczyć udział w rynku handlu emisjami CO2 Jerzy Buzek. Fot. EEC Online