font_preload
PL / EN
Chemia 15 czerwca, 2018 godz. 15:30   
REDAKCJA

Labuda: Grupa Azoty – wąska czy szeroka brama?

Grupa Azoty fot. BiznesAlert.pl

Ogłoszone przed miesiącem szacunki korzyści z konsolidacji polskiej branży chemicznej pod szyldem Grupy Azoty dowodzą, że fuzje dużych spółek Skarbu Państwa mogą być opłacalne – pisze Wojciech Labuda, współpracownik BiznesAlert.pl.

Przeszło 700 mln zł – bo o takiej kwocie mowa w tym przypadku wynoszą oszczędności wynikające z łączenia kolejnych spółek-producentów nawozów sztucznych. Na tę kwotę w największym stopniu (przeszło 450 mln zł) złożyła się optymalizacja procesu zakupowego – przede wszystkim gazu ziemnego, którego Azoty są największym w kraju odbiorcą. Firma korzysta również z coraz lepszej sytuacji w zakresie dywersyfikacji dostaw przez swojego głównego dostawcę – PGNiG. Co istotne, uzyskanie lepszej pozycji negocjacyjnej ma charakter trwały i zapewne będzie rozszerzane na inne obszary, także te, w których to spółka jest sprzedawcą.

Warto zauważyć, iż zaprezentowane przez spółkę korzyści związane są z wciąż początkowym etapem konsolidacji. Mimo że trwa ona już 7 lat, to nadal planując inwestycje ważyć trzeba interesy poszczególnych zakładów. Warto przy tym zauważyć, iż choć największy udział (ponad 70%) w oszczędnościach miała spółka Grupa Azoty Puławy (jako największy odbiorca gazu ziemnego w Grupie Azoty), to również pozostałe spółki mogą się pochwalić dodatnim bilansem efektów przedsięwzięcia.

Dla przykładu w obszarze logistyki, który przyniósł blisko 70 mln zł, największym beneficjentem okazała się spółka dominująca z siedzibą w Tarnowie – Grupa Azoty S.A., co można wiązać z konsolidacją przewozów kolejowych (wokół spółki Grupa Azoty Koltar). Z kolei Grupa Azoty Police pochwalić się może 11% udziałem w oszczędnościach związanych z łączeniem z innymi spółkami wielkiej syntezy chemicznej, które wynikały przede wszystkim z usprawnienia procesu produkcji i koordynacji przestojów.

Patrząc jednak w przyszłość, na pierwszy plan wysuwa się potrzeba skorzystania z uzyskanej pozycji rynkowej w procesie tworzenia regulacji zarówno na poziomie krajowym, jak i, a może przede wszystkim, na poziomie europejskim. Wynik tego postępowania w dużej mierze zależeć będzie od umiejętności prowadzenia lobbingu przez polską branżę chemiczną w starciu z organizacjami wspieranymi przez rosyjskich konkurentów.

Sprawne zarządzenie grupą, której struktury powinny mieć też czas, by okrzepnąć, jest również konieczne biorąc pod uwagę otoczenie rynkowe. Według prognoz branżowej organizacji Fertilizers Europe konsumpcja sztucznych nawozów azotowych do 2027 ma spaść o 0,2%. Jedynie w przypadku nawozów fosforowych i potasowych można będzie mówić o wzroście. Przy jednoczesnej presji na producentów nawozów w kwestii efektywności energetycznej procesów wytwarzania i konieczności redukcji emisji gazów cieplarnianych sytuacja na rynku europejskim może być coraz trudniejsza, na co wskazywał już raport firmy doradczej ATKearney z 2013 r.

Najbardziej perspektywicznym rynkiem ma pozostać Daleki Wschód, choć i tam obecnie występuje nadpodaż mocy produkcyjnych. Odpowiedzią na obecne warunki rynkowe może być redukcja kosztów, a więc pozyskanie tańszych surowców, co odkryło już wielu czołowych światowych graczy. Pójście za ich przykładem może być obecnie łatwiejsze także ze względu na łatwiejszy dostęp do kapitału niż w przypadku pojedynczych spółek.

Z jednej strony, bowiem dla instytucji finansowych istotny jest rating, określający ryzyko, a ten różnił się w przypadku pojedynczych spółek Grupy. W przypadku konsolidacji dostęp do tańszego kredytu zyskują te, które cechowały się dotychczas gorszymi wskaźnikami. Z drugiej strony, połączenie w ramach jednej Grupy pozwala na skorzystanie z tzw. cash pooling, czyli wzajemnego bilansowania sald rachunków pomiędzy spółkami. Metoda ta jest alternatywą dla finansowania przez banki i daje szansę na poprawę bieżącej płynności, np. w czasie trudniejszej sytuacji na rynku.

Z doświadczeń Grupy Azoty korzystać mogą inne polskie spółki. Przez wąską bramę sukcesu przechodzi jednak niewielu. Aby polscy czempioni znaleźli się w gronie firm, dla których pełna integracja jest sukcesem, potrzeba jeszcze wiele pracy, choć pierwsze poważne kroki zostały już poczynione.