font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Ropa 5 stycznia, 2016 godz. 10:30   
REDAKCJA

Butler: Czy Shell upadnie?

Lodołamacz Fennica Shell Lodołamacz Fennica. Fot. Shell

Czy Royal Dutch Shell czy Lehman Brothers to firmy zbyt wielkie by upaść? Z pewnością Shell przetrwał do obecnego wieku pomimo wojen, uwikłania w relacje z nazistowskimi Niemcami, konflikt w Nigerii i wiele innych kryzysów. Shell jest bez wątpienia jedną z wielkich światowych firm – przyzwoitych, uczciwych, cywilizowanych. Jest światowym liderem w dziedzinie technologii energetycznych. Ale nawet to nie zapewnia pełnej ochrony w świecie, w którym przeszłości nie daje gwarancji na przyszłość. W  świecie wielkiej konkurencji nikt nie jest nigdy całkowicie bezpieczny – pisze Nick Butler w Financial Times.

– Co sprawia, że firmy upadają?  Każdy przykład jest inny, ale są pewne ważne czynniki wspólne prowadzące do upadku. To nie tylko błędne decyzje – te zdarzają się każdej firmie . Znacznie ważniejsza jest niezdolność do zrozumienia popełnionego błędu i do jego naprawy. Wiele firm tymczasem nie posiada biegu wstecznego.  Więc zmiana kursu jest niemożliwa. Takie firmy są napędzane  przez kombinację konieczności i wiary we własną nieomylność.  Ale w świecie dramatycznych, niespodziewanych zmian nie może być miejsca na taką niereformowalność – ocenia analityk. – Tak można by opisać obecną postawę koncernu Shell. Najnowszym dowodem jest koncepcja przejęcia jego mniejszego rywala BG Group. Najnowszym, ale nie jedynym. Shell utrzymywał przez lata inwestycję w Arktyce, gdy oczywiste było, że to nietrafiona inwestycja. Za obie te decyzje płaci brakiem eksploatacji nowych złóż. W 2014 r. jego produkcja ropy i gazu wyniosła tylko 24 proc. przewidywanej i powstała konieczność uzupełnienia rezerw przez zakup bez względu na koszty.

Butler przypomina, że w dniu 26 stycznia br. Shell – którego wartość kapitałowa spadła prawie o 40 proc. w ciągu ostatnich 18 miesięcy –  zostanie poproszony przez swoich akcjonariuszy o powrót do sprawy przetargu na BG. W tej kwestii przeszkody prawne zostały już usunięte. Gdy ogłoszono przetarg, oferta zawierała premię 52 proc. na akcje BG.

– Dobrze wiadomo, jaka byłaby dziś cena akcji BG bez przetargu. Słaba pozycja BG była znana od lat i wiele firm zastanawiało się nad nabyciem. Kiedy oferta nabycia tych akcji  została zrealizowana, cena ropy wynosiła 65 dol. za baryłkę. Obecnie wynosi 37 dol. Akcjonariuszy Shella przekonywano w ramach długoterminowego planowania, że ta cena wyniesie 90 dol. Spadek tej ceny ma uzasadnienie, ale żadne uzasadnienie, ale żadne uzasadnienie nie rekompensuje spadku cen w realnym świecie. Tymczasem Shell jest przekonany, że ceny pójdą w górę. To jest niemal religijna wiara – ocenia komentator.

18 grudnia Financial Times cytował stwierdzenie prezesa Shella, Bena van Beurdena, który stwierdził, że cena ropy naftowej w okresie fuzji  wyniesie „średnio”   65 dol. za baryłkę. – Słowo „średnio” jest ważne, ponieważ znaczy, że należy spodziewać się, że przez pewien czas ta cena będzie znacznie wyższa niż 65 dol., aby średni poziom został utrzymany – pisze Butler. – Każdy ma prawo do własnych poglądów na temat przyszłych cen, ale jak poważny szef bardzo poważnej firmy może budować plan wykonawczy strategii inwestycyjnej na założeniu że trwały wzrost cen przekroczy o co najmniej 70 proc. poziom cen bieżących? Oczywiście, akcjonariusze Shella zgodzą się że wartość firmy bardzo spadła. Niektórzy mogą również podzielać pogląd, że planowanie przyszłości w oparciu o ślepy optymizm to jest pewna droga do porażki korporacyjnej.

Co Shell powinien teraz zrobić? – Z pewnością powinien renegocjować umowę z BG –  cena przejęcia powinna  być może o 50 proc. niższa niż w aktualna. To będzie trudne dla akcjonariuszy BG, którzy również cierpią z powodu nadmiaru optymizmu swojego zarządu przez całe lata. Ale  tak nie będą stratni i zapewne zaakceptuje poprawioną ofertę. Jeśli nie zaakceptują, BG otrzyma 750 mln dol. rekompensaty  za niezrealizowaną transakcję i prawdopodobnie przejdą do własnego planu B – ocenia cytowany ekspert. – Poza tym zarząd Shell – która ma reprezentować o dbać o interesy akcjonariuszy. Powinien przyjąć strategię obliczoną na cenę ropy 40 dol. To będzie wyzwanie dla świetnej kadry technicznej firmy, aby poszukiwać różnych rozwiązań, zamiast opierania się na optymizmie władz formy.  A jeśli okaże się, że średnia cena jednak wynosi  65 dol. – tym lepiej.

Shell nie jest zbyt wielki, by upaść. Jednak nie należy dopuścić do takiej porażki. Firma reprezentuje znaczną część rynku w Londynie i udziały w większości dużych portfeli instytucjonalnych. Jest jednym z kilku prawdziwych potentatów europejskich, którzy mogą konkurować w skali światowej. Jego upadłość spowodowałaby wielkie niepokoje polityczne i gospodarcze. Ktoś musi dmuchać w gwizdek zdrowego rozsądku, aby wyrwać innych ze złudzeń. Przyznanie  się do błędu  nie jest dyshonorem.