Kurella: Gaz, mon amour! (FELIETON)

22 września 2021, 07:25 Energetyka
Siedziba PGNiG. Fot.: Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Siedziba PGNiG. Fot.: Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Chyba nigdy w historii, jak w mijającym tygodniu, gaz nie był tak często przedmiotem dyskusji niemal wszystkich Polaków. I trzeba obiektywnie przyznać, że były – i nadal są – obiektywne powody, dla których „błękitne paliwo” z serwisów branżowych przebiło się na pierwsze strony gazet i newsów telewizyjnych. Szkoda tylko, że powodem nie były niezaprzeczalne korzyści gazu jako paliwa mogącego szybko i najefektywniej zastąpić węgiel w mikście energetycznym. Nie dyskutowano też nawet nad „przejściowością” gazu w dojściu do zeroemisyjnej gospodarki w 2050 roku. Bezapelacyjną bohaterką stała się CENA gazu, a konkretnie jej wzrost, nawet o kilkaset procent w kontraktach krótkoterminowych na europejskich giełdach, w przeciągu niespełna roku. To jest prawdziwy szok dla bardzo wielu komercyjnych odbiorców gazu, którzy nie byli przygotowani na taki scenariusz – pisze Jerzy Kurella*.

Kryzys cen gazu

Trzeba jasno powiedzieć, że w znacznej mierze tak wysokie wzrosty cen gazu na rynkach energetycznych, są efektem spekulacyjnych działań największego dostawcy gazu do Europy. W zasadzie nikt znający zasady gry przy globalnym stole energetycznym nie powinien być zdziwiony takim rozwojem wydarzeń. Zakończenie budowy Nord Stream 2 i mniejsze o tej porze o ponad 15% średnie zatłoczenie podziemnych magazynów gazu w Europie, powiązane z szybkim wychodzeniem gospodarek światowych z kryzysu covidowego, spowodowało wysoką licytację Gazprom w tej partii gazowego pokera. Paradoks polega na tym, że najmłodszy w tym gronie gracz w kowbojskim kapeluszu, mający niemal nieograniczone zasoby łatwo wydobywalnego gazu łupkowego i coraz sprawniejszą infrastrukturę do jego eksportu w postaci LNG, jest jak najbardziej zainteresowany grą na wysokie stawki. Jeśli na tym stole położy się dodatkowo kartę o najwyższym nominale, oznaczoną „Fit for 55”, będącą w posiadaniu Unii Europejskiej, to nie tylko zawodowi gracze już wiedzą, że nie ma powrotu do cen gazu, ale i energii elektrycznej, sprzed roku czy półtora.

Konsumenci w Europie i tak mieli dużo szczęścia, że między innymi z powodu lockdawnów gospodarczych spowodowanych przez Covid-19, ceny energii, w tym i gazu, utrzymywały się na niskich poziomach. Jakby to nie było bolesne dla wszystkich odbiorców energii, w tym przede wszystkim tych zużywających gaz do celów technologicznych, cen na poziomie 350 USD za tysiąc m3 na giełdach towarowych szybko nie zobaczymy. „Con te partiro” niskim cenom gazu. Z drugiej strony, w moim największym przekonaniu, ani rynek energetyczny, ani tym bardziej konsumenci, nie zaakceptują cen gazu na poziomie 800-900 USD za tysiąc m3, bo ceny takie są irracjonalne i nie mają uzasadnienia w postaci kosztów pozyskania tego surowca.

Oczywiście, nie można wykluczyć dalszych, spekulacyjnych wzrostów cen gazu, jednak będą one miały ograniczony w czasie charakter. Pełne uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 na początku 2022 r. i zasilenie europejskiego obszaru gospodarczego dodatkowym wolumenem gazu ziemnego w wielkości 55 miliardów m3, stanowiącego około 10% obecnego europejskiego jego zużycia, niewątpliwie wpłynie na odczuwalne obniżenie cen tego surowca. Wśród najważniejszych decydentów europejskich istnieje również coraz większa świadomość tego, że dla realizacji niesłychanie ambitnych projektów klimatycznych, będzie konieczność „przejściowego” (jak to lubią powtarzać politycy…) zastępowania węgla gazem, gdyż nie ma lepszej, bardziej stabilnej alternatywy w transformacji energetycznej. Jeśli więc Unia Europejska rzeczywiście chce dokonać fundamentalnej zmiany określonej w New Green Deal to 2050, to w perspektywie co najmniej do 2040 roku, musi pokazać, że gaz jest opłacalnym cenowo zamiennikiem węgla. A nie da się tego zrobić jeśli jeden metr sześcienny gazu będzie kosztował jednego dolara…

Kontekst fuzji Orlen-PGNiG

Mając tak opisaną perspektywę europejską warto więc zobaczyć co się dzieje na polskim podwórku gazowym i to nie tylko przez pryzmat trzeciej w 2021 roku podwyżki taryfy gazowej. W gruncie rzeczy jest to sprawa niewielkiej wagi w kontekście zmian, które mają zajść w tym obszarze w 2022 r. Jeśli Polacy mają otrzymywać gaz po rozsądnych cenach, utrzymanie obecnego modelu rynku i struktury firm na nim funkcjonujących, nie jest możliwe. Trzeba przyznać, że PGNiG w ciągu ostatnich 25 lat przeszedł głęboką przemianę, od przedsiębiorstwa państwowego do spółki akcyjnej notowanej na GPW, o jednej z najwyższych kapitalizacji. Szkoda jednak, że za tą przemianą nie zawsze nadążają konieczne zmiany w sposobie jej działania. Sztucznie utrzymywany monopol gazowy nie jest korzystny dla rozwoju rynku energetycznego oraz jego konkurencyjności i prawie nikt nie ma wątpliwości, że musi on ulec zmianie.

Nie przesadzając o ostatecznej strukturze planowanej fuzji Orlen z Lotos i PGNiG, do której może ostatecznie dojść w 2022 roku, należy wskazać na jedną fundamentalną rzecz. Formalne budowanie nowego, multienergetycznego koncernu wokół Orlen, nie może być w żadnym przypadku rozumiane jako przejęcie przez Orlen obu tych podmiotów. Jeśli rzeczywiście ten projekt miałby dojść do skutku, to musi być zachowane partnerstwo spółek w nim uczestniczących. Bez aktywnego zaangażowania się Lotos, ale przede wszystkim PGNiG, w proces łączenia, nie powstanie nowy koncern. W „nowym” Orlenie gaz będzie odgrywał kluczową rolę, a Orlen musi bardzo poważnie wziąć pod uwagę rosnącą rolę gazu w perspektywie europejskiej, traktując kompetencje gazowe jako absolutnie niezbędny element w realizacji swojej Strategii zeroemisyjnego Firmy do 2050 roku. Źle zaprojektowany model biznesowy tego przedsięwzięcia oraz brak zaangażowania PGNiG mogą sprawić, że nowy podmiot nie wzmocni swojej międzynarodowej pozycji, a ceny gazu nie będą konkurencyjne dla odbiorców indywidualnych, komercyjnych oraz co najważniejsze, dla całego przemysłu chemicznego z jego możliwościami eksportowymi.

Z przyjętych założeń wynika, że liderem tej konsolidacji jest Orlen i zapewne nic tego nie zmieni, bo stoją za tym liczne argumenty biznesowe, o innych nie wspominając… Jednak mając na względzie wskazaną wyżej globalną rolę gazu w transformującej się gospodarce, upatruję wielką szansę PGNiG w jego oczywistych kompetencjach z zakresu zarządzania rynkiem gazu, jego poszukiwań i wydobycia. Z prognoz Gaz-System wynika, że w ciągu najbliższych 10 lat roczna konsumpcja gazu w Polsce wzrośnie z obecnych 19 miliardów m3 do ponad 30 miliardów m3. To pokazuje, że w przypadku powstania „nowego” Orlenu, kompetencje „starego” PGNiGu będą mieć kluczowe znaczenie, a jego unikalny duch nie zginie…

*Jerzy Kurella – ekspert ds. energetycznych. Radca prawny. Przez wiele lat związanych z PGNiG, w tym wiceprezes i p.o. prezesa Spółki. Były wiceprezes ds. strategii BOT GiE oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Były prezes Tauron Polska Energia. Ekspert Parlamentarnego Zespołu ds. Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej.