Joanna Flisowska, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Wed, 29 Mar 2023 12:15:00 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Joanna Flisowska, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl 32 32 Instytut Reform: Jaki będzie nowy unijny cel OZE na 2030 rok? Negocjacje na ostatniej prostej https://biznesalert.pl/cel-oze-unia-europejska-negocjacje-energetyka/ Wed, 29 Mar 2023 12:15:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=276204

W środę, 29 marca, w Brukseli odbędzie się kolejna i prawdopodobnie ostatnia runda negocjacji w sprawie ostatecznego kształtu dyrektywy o energii odnawialnej (RED III), czyli tzw. trilog między Komisją Europejską, Radą i Parlamentem UE. Najważniejszym elementem rozmów będzie nowy cel dotyczący udziału odnawialnych źródeł w końcowym zużyciu energii w Unii Europejskiej w 2030 roku – podkreśla Instytut Reform.

W odpowiedzi na wojnę w Ukrainie i silne uzależnienie od rosyjskich paliw kopalnych, Komisja Europejska zaproponowała w ubiegłym roku, aby zwiększyć udział odnawialnych źródeł energii (OZE) z celu 32 procent do 2030 roku obowiązującego obecnie, do 45 procent. Kraje członkowskie poparły w grudniu cel na poziomie 40 procent. Jednak grupa państw naciska na zwiększenie ambicji ze strony Rady i zbliżenie się do stanowiska Parlamentu Europejskiego, który zgodnie z propozycją Komisji postuluje zwiększenie celu do co najmniej 45 procent.

– Cel udziału OZE w końcowym zużyciu energii będzie najważniejszym punktem środowych obrad. Wśród Państw członkowskich wciąż trwa dyskusja co do poziomu ambicji i stanowisko Rady w tej sprawie nie jest przesądzone. Ponadto, wśród istotnych elementów negocjacji będą cele sektorowe – dotyczące odnawialnych źródeł w poszczególnych działach gospodarki, w tym w wysokoemisyjnych budynkach i transporcie. Omawiana będzie również kwestia definicji OZE, przyspieszenie wydawania pozwoleń na budowę nowych źródeł odnawialnych oraz wprowadzanie nowoczesnych turbin w miejsce istniejących, czyli repowering – tłumaczy Joanna Flisowska, starsza analityczka ds. polityki klimatycznej z Instytutu Reform.

Środowe rozmowy, według komentatorów, mogą przeciągnąć się do późnych godzin nocnych.

Co to oznacza dla Polski?

Trilog w sprawie OZE zbiega się w czasie z aktualizacją Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku (PEP2040), którą Rada Ministrów ma przyjąć w najbliższym czasie. Instytut Reform zaznacza, że rządowy PEP2040, który z założenia ma wyznaczać kierunek polskiej energetyki, powinien uwzględniać nowy unijny cel OZE w 2030. Cel UE powinien przełożyć się na znaczne zwiększenie ambicji Polski w zakresie rozwoju OZE – czytamy w komunikacie.

Według dotychczasowej PEP2040 (przed aktualizacją) udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto miał wynieść w 2030 roku zaledwie 23 procent, co zdaniem Instytutu obrazuje małe ambicje Warszawy nie tylko w porównaniu do celów Unii Europejskiej, ale także w zderzeniu potencjałem na krajowym rynku. – Nie ma wątpliwości, że rząd powinien uwzględnić nowy cel OZE w PEP2040 oraz rewizji Krajowego Planu Energii i Klimatu (KPEiK). Jak najszybciej trzeba też znieść bariery administracyjno-prawne, które blokują i spowalniają rozwój OZE w Polsce. To właśnie OZE zapewniają obecnie najtańszą energię i mają ogromny potencjał, by uniezależnić polską gospodarkę od wstrząsów powodowanych skokami cen węgla i gazu, obniżyć rachunki za prąd i tworzyć nowe miejsca pracy – podsumowuje Flisowska.

Opracował Jędrzej Stachura

]]>
Instytut Reform: Jaki będzie nowy unijny cel OZE na 2030 rok? Negocjacje na ostatniej prostej Farma wiatrowa Jarocin-Koźmin. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Flisowska: Porozumienie w sprawie OZE przyspieszy ich rozwój (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/oze-porozumienie-prawo-energetyka-srodowisko/ Fri, 23 Dec 2022 06:25:51 +0000 https://biznesalert.pl/?p=270813

– Państwa zgodziły się na uznanie inwestycji w OZE za inwestycje o statusie nadrzędnego interesu publicznego. Umożliwi to tym projektom na korzystanie ze skutkiem natychmiastowym z odstępstw przewidzianych w odpowiednich unijnych przepisach dotyczących środowiska – mówi analityczka ds. energii i klimatu w Instytucie Reform Joanna Flisowska w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Podczas spotkania Rady Ministrów ds. energii odbyły się rozmowy ws. rozporządzenia dot. OZE. Jakie konkretne rozwiązania sprawią, że inwestycje w źródła odnawialne będą ułatwione?

Joanna Flisowska: W poniedziałek, podczas ostatniej Rady Ministrów ds. energii w końcu doszło do porozumienia ws. maksymalnych cen gazu. Ten kontrowersyjny temat przyćmił inną istotną decyzję, która zapadła podczas szczytu, czyli porozumienie ws. rozporządzenia mającego pomóc w przyspieszeniu inwestycji w OZE. Państwa między innymi zgodziły się na uznanie inwestycji w OZE za inwestycje o statusie nadrzędnego interesu publicznego. Umożliwi to tym projektom na korzystanie ze skutkiem natychmiastowym z odstępstw przewidzianych w odpowiednich unijnych przepisach dotyczących środowiska. Ponadto skróceniu ma mają ulec terminy wydawania zezwoleń na instalowanie urządzeń wykorzystujących energię słoneczną oraz magazynów energii z długich lat do kilku miesięcy. To rozporządzenie jest bardzo ważnym krokiem w rozwoju OZE. Może ułatwić proces wydawania odpowiednich pozwoleń i odzwierciedla, jak ważną rolę energia odnawialna odegra w dekarbonizacji systemu energetycznego.

Rozporządzenie ma być rozwiązaniem tymczasowym (ma obowiązywać przez okres 18 miesięcy) do czasu przyjęcia kompleksowych rozwiązań w ramach negocjowanego pakietu FitFor55. To jest dopiero początek potrzebnych zmian. Pokazuje jednak wyraźnie, jak ważną rolę energia odnawialna może odegrać w dekarbonizacji systemu energetycznego, w zastąpieniu paliw kopalnych oraz w rozwiązywaniu obecnej trudnej sytuacji na rynku.

Rozporządzenie to będzie obowiązywało przez 18 miesięcy. Jakie rozwiązania zastąpią ten akt prawny już w ramach Fit For 55?

Rozporządzenie ma wypełnić lukę do czasu zakończenia negocjacji poszczególnych aktów wchodzących w pakiet Fit For 55 i ujętych w planie REPowerEU, przede wszystkim mowa tu o rewidowanej dyrektywie w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych dyrektywy dotyczącej rozwoju OZE (dyrektywie OZE). Zatem należy się spodziewać, że te rozwiązania zostaną utrzymane, ale oczywiście Fit For 55 to znacznie więcej.

Wśród negocjowanych reform są chociażby kompleksowe działania mające na celu rozwiązanie problemu powolnych i skomplikowanych procedur udzielania zezwoleń dla dużych projektów w zakresie wytwarzania energii z odnawialnych źródeł (z wyłączeniem biomasy). Procesy wydawania pozwoleń mają ulec zdecydowanemu skróceniu. Kolejną kwestią jest utworzenie docelowych obszarów OZE. Wg. propozycji Komisji w rejonach, gdzie występują niższe ryzyka dla środowiska, państwa członkowskie powinny zidentyfikować obszary docelowe OZE (z ang. go-to areas) zarówno na lądzie, jak i morzu, w których będą obowiązywać skrócone i uproszczone procedury wydawania zezwoleń. Planowane jest też wprowadzenie rozwiązań, które pozwolą na pomijanie obowiązku przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko. Ten obowiązek stanowi obecnie jeden z głównych powodów przedłużania procesu wydawania pozwoleń dla inwestycji OZE. Oczywiście w planie jest również utrzymanie statusu inwestycji OZE jako inwestycji o nadrzędnym interesie publicznym.

Jak w kwestii rozwoju OZE prezentuje się Polska na tle Europy? Jak nowe rozporządzenie koresponduje z debatą o liberalizacji ustawy odległościowej?

Niestety, w Polsce rozwój OZE jest hamowany przez niesprzyjające przepisy. Zasada 10H jest najbardziej wyrazistym przykładem jest tzw. zasada 10H. Skutecznie wyeliminowała ona ponad 99 proc. powierzchni kraju spod możliwości budowania lądowych farm wiatrowych. Natomiast 10H to nie jedyny problem OZE w Polsce. Skutki zahamowania rozwoju energetyki słonecznej można przeliczyć na roczne zapotrzebowanie 2 milionów ton węgla. Problemem jest też stan i rozwój sieci elektroenergetycznych. W Polsce, według analizy ClientEarth, w latach 2015– 2021 operatorzy sieci wydali ponad 6 tys. odmów przyłączenia do sieci instalacji (głównie OZE) o łącznej mocy ok. 30 GW, co stanowi ponad połowę aktualnie zainstalowanej mocy wytwórczej wszystkich rodzajów źródeł w Polsce. A kolejne 20 GW mocy fotowoltaicznej czeka na pozwolenia na przyłączenie do sieci.

Wyzwaniem jest też obowiązek uwzględniania inwestycji OZE w Miejscowych Planach Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP). MPZP jest planem fakultatywnym – gminy nie mają obowiązku sporządzenia go, a także nie ma określonego czasu na jego przyjęcie i adaptację. Przygotowanie planu lub jego zmiana jest czasochłonnym i kosztownym procesem, który trwa od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Skomplikowanie procedury administracyjne i wieloetapowość procesu zdobywania pozwoleń skutecznie opóźniają rozwój OZE. Od lat zarówno w kręgu praktyków, jak i teoretyków procedur administracyjnych, a także wśród inwestorów mówi się o potrzebie zmniejszenia liczby oddzielnych pozwoleń lub wręcz wprowadzenia jednej szerokiej procedury, która rozwiązywałaby kwestie środowiskowe, lokalizacyjne, budowlane itp. Finalnie problemem jest też niewystarczająca liczba wykwalifikowanych pracowników w administracji lokalnej i publicznej. Duża liczba wniosków przypadających na jedną osobę wydłuża proces administracyjny a know-how gromadzony jest w większym stopniu na podstawie indywidualnych doświadczeń z projektami niż na bazie specjalistycznych szkoleń i wymiany dobrych praktyk w ramach administracji.

Kwestie, które wymieniłam wymagają pilnej uwagi rządzących, niezależnie od tempa procedowania odpowiednich przepisów unijnych w ramach FitFor55 i REPower EU. Krótszy czas uzyskiwania pozwoleń i niezbędne modernizacje sieci pozwoliłyby przyspieszyć i zwiększyć skale inwestycji w OZE, pomagając w zmniejszeniu zużycia rosyjskiego gazu, obniżeniu cen energii elektrycznej i poprawie naszego bezpieczeństwa energetycznego. Odblokowanie pełnego potencjału OZE po prostu leży w naszym interesie.

Instytut Reform pisze w analizie o siedmiu rekomendacjach do wdrożenia w Polsce w celu ułatwienia inwestycji w OZE. O jakich rozwiązaniach mowa?

Po analizie obecnego stanu rozwoju rynku OZE oraz obowiązujących i planowanych regulacji, Instytut Reform sformułował siedem kluczowych rekomendacji, których implementację wskazuje jako najpilniejszą. To oczywiście pilne zakończenie prac nad poluzowaniem zasady 10H i przejście do prac nad kolejnymi reformami znoszącymi bariery administracyjne dla OZE. Należy wdrożyć obszary docelowe dla OZE – np. na obszarach przemysłowych oraz rekultywowanych – na których będą obowiązywać skrócone i uproszczone procedury wydawania zezwoleń czy wypracowanie systemu zachęt dla samorządów oraz społeczności lokalnych w zamian za nadanie danemu terenowi statusu obszaru docelowego.

Kolejne to: uznanie inwestycji w OZE i powiązanych inwestycji sieciowych za inwestycje celu publicznego, uproszczenie i przyspieszenie postępowań związanych wydawaniem pozwoleń dla OZE zgodnie z propozycjami unijnymi, uproszczenie procedury dla repoweringu, czy wreszcie inwestycje w cyfryzację i potencjał kadrowy administracji publicznej odpowiedzialnej za wydawanie pozwoleń.

Rozmawiał Michał Perzyński

Jest układ o REPowerEU. Będą pieniądze na pływający gazoport w Polsce?

]]>
Flisowska: Porozumienie w sprawie OZE przyspieszy ich rozwój (ROZMOWA) Flisowska: Porozumienie w sprawie OZE przyspieszy ich rozwój (ROZMOWA)
Flisowska: Da się chronić bezpieczeństwo dostaw i klimat naraz (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/flisowska-da-sie-chronic-bezpieczenstwo-dostaw-i-klimat-naraz-rozmowa/ Fri, 13 May 2022 05:20:18 +0000 https://biznesalert.pl/?p=252294

– Bez bezpieczeństwa energetycznego trudno sobie wyobrazić skuteczną transformację energetyczną, natomiast te pojęcia mogą iść ramię w ramię. Jednocześnie możemy zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne i chronić klimat. Odpowiedzią na te dwa wyzwania jest rozwój odnawialnych źródeł energii i efektywności energetycznej – mówi Joanna Flisowska z Greenpeace Polska w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Jakie znaczenie ma bezpieczeństwo energetyczne w dobie walki o klimat?

Joanna Flisowska: Bez bezpieczeństwa energetycznego trudno sobie wyobrazić skuteczną transformację energetyczną, natomiast te pojęcia mogą iść ramię w ramię. Jednocześnie możemy zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne i chronić klimat. Odpowiedzią na te dwa wyzwania jest rozwój odnawialnych źródeł energii i efektywności energetycznej. Nie powinniśmy stawiać bezpieczeństwa energetycznego i ochrony klimatu przeciwko sobie, co niestety często zdarza się w dyskusjach, bo są to wartości do pogodzenia.

Największym ciosem dla rosyjskiej gospodarki byłoby odcięcie się przez Europę od importu rosyjskich paliw kopalnych. Jak je zastąpić?

Kluczowe jest to, żebyśmy jak najszybciej podjęli taką decyzję na poziomie Unii Europejskiej. Ta decyzja już miała miejsce jeśli chodzi o import węgla. Pamiętajmy, jednak że import rosyjskiego węgla do UE jest odpowiedzialny za najmniejszy udział pieniędzy, które są wysyłane z UE do Rosji spośród importu paliw kopalnych. Kluczowym jest odcięcie się od rosyjskiej ropy, gazu. Tutaj wciąż decyzja nie została podjęta. Oczywiście w perspektywie krótkotrwałej jakąś role będzie musiała odegrać dywersyfikacja. Natomiast kluczowym jest to, aby skupić na długofalowych rozwiązaniach, które pozwolą nam nie tylko uniezależnić się od importu rosyjskich paliw kopalnych, ale w ogóle zerwać z tym uzależnianiem i importem paliw kopalnych. Droga do prawdziwej niezależności energetycznej to rozwój odnawialnych źródeł energii, rozwój efektywności energetycznej, oszczędności energetycznych. To z jednej strony może zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne, ale z drugiej strony też pozwoli nam skutecznie walczyć z kryzysem klimatycznym.

Czy z perspektywy uzależnienia od rosyjskich surowców, odejście państw europejskich od atomu było dobrym pomysłem?

Trzeba zwrócić uwagę, że jeżeli chodzi o energetykę atomową to tutaj również w wielu krajach następuje import paliwa z Rosji. A więc i tutaj jest problem wysyłania pieniędzy do kieszeni Rosji i Putina. Kluczowe jest to czym my zastępujemy tą energetykę atomową. Jeżeli mowa jest o OZE, czy efektywności energetycznej to niekoniecznie musi to wpłynąć na import paliw kopalnych. Na pewno rozwiązaniem nie może być zwiększanie produkcji energii z gazu i z węgla.

W związku z niepewnością dostaw surowców ze wschodu, w Europie zaczyna się mówić o renesansie węgla. Jak długo może potrwać ten stan rzeczy?

Mówienie o renesansie węgla jest niesłuszne. Renesans to jest rozkwit, rozwój, a tutaj zdecydowanie nie ma miejsca na żadną nową falę inwestycji w węgiel w Europie. Co najwyżej możemy mówić, że w najbliższej perspektywie czasowej może mieć pewne czasowe spowolnienie procesu odchodzenia od węgla.

Natomiast nie ma żadnych wątpliwości, że od węgla będziemy musieli odchodzić. Tutaj wciąż podstawowym celem jest transformacji energetyczna, dążenie do neutralności klimatycznej i oparcie energetyki o odnawialne źródła energii oraz efektywność energetyczną  Europie. Z perspektywy transformacji energetycznej, chwilowa lepsza sytuacja węgla nie odwróci kierunku zmian, które są nieuchronne. Widać to po decyzjach poszczególnych państw, które w odpowiedzi na wojnę na Ukrainie ogłaszały kolejne cele zwiększania produkcji energii z OZE. Tak naprawdę odchodzenie od paliw kopalnych stało się tylko jeszcze pilniejsze.

Jak powinna wyglądać współpraca energetyczna pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą po wojnie?

Unia Europejska powinna wspierać szybką odbudowę i transformację sektora energetycznego na Ukrainie. Bardzo dobrze, że udało się szybko zintegrować system energetyczny Ukrainy z unijnym. Teraz konieczne będą potrzebne dalsze działania, jak chociażby rozbudowa połączeń transgranicznych, z którymi ramię w ramię powinno iść wsparcie na inwestycje w OZE na Ukrainie. Ale także konieczne jest wsparcie Ukrainy w odbudowie gospodarki w taki sposób by budować nową gospodarkę Ukrainy który będzie spójny z dążeniem do neutralności klimatycznej kraju.

Rozmawiała Maria Andrzejewska

Kloc: Nie ma większej zbrodni przeciwko klimatowi, niż wojna na Ukrainie

]]>
Flisowska: Da się chronić bezpieczeństwo dostaw i klimat naraz (ROZMOWA) Flisowska: Da się chronić bezpieczeństwo dostaw i klimat naraz (ROZMOWA)
Flisowska: Pomoc finansowa dla górnictwa to wlewanie wody do dziurawego wiadra (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/flisowska-pomoc-finansowa-dla-gornictwa-to-wlewanie-wody-do-dziurawego-wiadra-rozmowa/ Wed, 02 Feb 2022 06:35:20 +0000 https://biznesalert.pl/?p=244154

Pomoc finansowa dla górnictwa to dolewanie wody do dziurawego wiadra, bez rozwiązania przyczyny problemu. Nie ma żadnego realnego planu odejścia od węgla, nie ma planu sprawiedliwej transformacji dla Śląska, a zamiast tego wypłaca się miliardy złotych bez zastanowienia czemu dalej ma to służyć, tylko po to, by przesunąć w czasie zmierzenie się z tymi wyzwaniami. – mówi kierowniczka działu Energia i Klimat w Greenpeace Polska Joanna Flisowska w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Uchwalona została pomoc dla sektora górnictwa w wysokości 30 mld złotych. Jak ocenia Pani tę decyzję?

Joanna Flisowska: Jest to dolewanie wody do dziurawego wiadra, bez rozwiązania przyczyny problemu. Nie ma żadnego realnego planu odejścia od węgla, nie ma planu sprawiedliwej transformacji dla Śląska, a zamiast tego wypłaca się miliardy złotych bez zastanowienia czemu dalej ma to służyć, tylko po to, by przesunąć w czasie zmierzenie się z tymi wyzwaniami. Mieliśmy do czynienia z projektem poselskim, w związku z czym nie zostały przeprowadzone odpowiednie oceny skutków tej legislacji. My dotarliśmy do informacji na temat tego, z jaką redukcją wydobycia w konkretnych kopalniach to wsparcie ma się łączyć, ale na stronach Sejmu nie było takich danych. Cały ten proces jest prowadzony w sposób nietransparentny, na szybko. Mówimy tu o pomocy publicznej, która została zatwierdzona przez Sejm, ale nie było to notyfikowane przez Komisję Europejską, i pojawiają się poważne znaki zapytania, jak zareaguje na to Bruksela. Subsydiowanie działalności wydobywczej jest niezgodne z prawem unijnym, i ciężko sobie wyobrazić, by Komisja zatwierdziła wsparcie w obecnej formie, co oznacza, że środki te trzeba będzie zwracać, i dokładać odsetki.

Co można powiedzieć o politycznych uwarunkowaniach wsparcia dla górnictwa?

Z jednej strony wsparcie dla górnictwa zostało zatwierdzone, by uspokoić nastroje w związkach zawodowych. Jest to gaszenie pożaru przez dorzucanie do pieniędzy do ognia. To nie jest żadne rozwiązanie. Nie ma tu mowy o bezpieczeństwie energetycznym – przypomnę, że przynajmniej na papierze celem dofinansowania ma być redukcja wydobycia, nie ma analiz, które pokazywałyby w jaki sposób te subsydia miałyby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, na które powoływał się rzecznik MAP. Jest to działanie motywowane polityczne. Chodzi o to, by jak najdłużej nie trzeba było zajmować się problemem. Jesteśmy jedynym państwem w Unii Europejskiej, w którym nie tylko nie ma daty odejścia od węgla ale nawet nie toczy się na ten temat poważna dyskusja. Pokazuje to jak bardzo jesteśmy zapóźnieni i odosobnieni w kontekście transformacji energetycznej. Po odejściu Niemiec od energetyki węglowej to my będziemy odpowiedzialni za większość zużycia węgla w Unii Europejskiej. To, że nie ma poważnej debaty o tym, jak należy przeprowadzić w Polsce transformację energetyczną, to uzależnienie od węgla już zaczyna uderzać w sytuację Polek i Polaków, a im dłużej zwlekamy tym będzie gorzej. Z punktu widzenia ochrony klimatu nie ma wątpliwości, że rok 2030 powinien zostać wskazany jako data odejścia od węgla. Jednak w tej chwili rząd w ogóle się tym nie zajmuje, od 2015 roku nie wykonano żadnej pracy, by rozplanować transformację energetyczną, zaplanować odejście od węgla i wesprzeć rozwój odnawialnych źródeł energii, wręcz zatrzymano jej rozwój. Powodem rosnących cen energii w Polsce jest nasze uzależnienie od węgla i sytuacja na europejskim rynku gazu. OZE jak chociażby zablokowana przez ostatnie lata lądowa energetyka wiatrowa mogłyby się przyczynić do obniżenia naszych rachunków za prąd. Ale poza kwestią OZE również opóźnienia w rozwoju sieci elektroenergetycznej prowadzą do tego, że transformacja energetyczna w Polsce nie dzieje się w tej chwili, podczas gdy warunki zewnętrzne będą wymuszać na nas odejście od węgla znacznie szybciej, niż obecnie przewiduje to rząd. Przez brak przygotowania koszty będą wzrastać.

W jaki sposób rząd powinien kreować debatę na temat odejścia od węgla?

Jeśli chodzi o kwestię sprawiedliwej transformacji, powinny toczyć się rozmowy w szerokim gronie interesariuszy – z jednej strony z przedstawicielami pracowników, a z drugiej strony społeczności lokalne, samorządy i organizacje pozarządowe. Wspólnie powinniśmy zastanowić się jaka powinna być przyszłość regionów, które w tej chwili opierają gospodarkę na sektorze górniczym. Po drugie, potrzebne jest wychodzące w przyszłość wsparcie dla górników – nie tylko odprawy, ale także szkolenia, programy rekwalifikujące. Gdyby odblokować rozwój energetyki wiatrowej na lądzie, branża ta potrzebowałaby wykwalifikowanej kadry, którą mogliby stanowić pracownicy obecnego sektora energetycznego. Tych możliwości się teraz nie wykorzystuje. Można stworzyć wiele więcej programów, w ramach których rząd pomagałby znaleźć zatrudnienie pracownikom tego sektora w innych gałęziach gospodarki. Trzeba mówić szczerze, że ten proces jest nieuchronny, że odejście od węgla nadejdzie i trzeba się do niego przygotować.

W kontekście transformacji energetycznej w Polsce mówi się o zastąpieniu węgla gazem i w dalszej perspektywie atomem. Jak zatem ocenia Pani unijną taksonomię?

To skandal, jeśli energetyka gazowa i atom zostaną uznane za zielone inwestycje, bo po prostu nimi nie są. W szczególności jeśli wziąć pod uwagę wycieki metanu nieodzownie związane z gazem, to ciężko nazwać gaz źródłem zielonym. Widzimy co dzieje się na rynku gazu w Unii Europejskiej, nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się polepszyć, więc uzależnianie Polski od gazu to niewłaściwy kierunek, ponieważ doprowadzi ona do tego, że transformacja energetyczna, która i tak docelowo prowadzi do odnawialnych źródeł energii, będzie droższa. Podobnie z atomem. Nie jest to rozwiązanie dla Polski, chociażby dlatego, że elektrownie węglowe, które będą wyłączane z systemu w kolejnych latach trzeba czymś zastąpić już w tej chwili. Tymczasem mówienie o tym, że będziemy mieli atom na początku lat 30. to mrzonka, szczególnie biorąc pod uwagę to, na jakim teraz jesteśmy etapie.

Rozmawiał Michał Perzyński

Steinhoff: Górnicy byli mamieni populizmem polityków (ROZMOWA)

]]>
Flisowska: Pomoc finansowa dla górnictwa to wlewanie wody do dziurawego wiadra (ROZMOWA) Grafika: Gabriela Cydejko.
Flisowska: Niemcy i Polska mogą odejść od węgla do 2030 roku (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/flisowska-zarowno-niemcy-jak-i-polska-moga-odejsc-od-wegla-do-2030-roku-rozmowa/ Wed, 29 Dec 2021 06:25:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=241602

Kierowniczka działu klimat i energia w Greenpeace Polska Joanna Flisowska mówi w rozmowie z BiznesAlert.pl o polityce klimatycznej i energetycznej nowego rządu Republiki Federalnej Niemiec. Jej zdaniem, możliwe przyspieszenie daty odejścia Niemiec od węgla do 2030 roku to pozytywny sygnał a Polska powinna pójść podobną drogą.

BiznesAlert.pl: Dwoje współprzewodniczących niemieckiej partii Zielonych Annalena Baerbock i Robert Habeck objęli funkcje odpowiednio minister spraw zagranicznych oraz ministra gospodarki i klimatu. Jakie nadzieje wiążą organizacje ekologiczne w związku z tymi nominacjami?

Joanna Flisowska: Mamy nadzieję, że Annalena Baerbock i Robert Habeck, jako politycy wywodzący się z Partii Zielonych, za priorytet postawią sobie kwestie ochrony środowiska i klimatu, zarówno w zakresie wewnętrznej polityki Niemiec, ale również na arenie międzynarodowej, ponieważ Niemcy są w stanie odgrywać bardzo ważną rolę w międzynarodowej polityce klimatycznej.

W poprzedniej kadencji data odejścia Niemiec od węgla została ustalona na 2038 rok, teraz jest mowa o 2030 roku. Jakie wyjście byłoby Pani zdaniem optymalne?

To bardzo ważny zapis umowy koalicyjnej, że kraj będzie dążył do odejścia od węgla do 2030 roku. Jest to data, którą organizacje pozarządowe postulowały w odniesieniu do Niemiec, ale też reszty Unii Europejskiej. To dobry sygnał, szkoda tylko, że nie został ujęty w mocniejszych sformułowaniach. Jest to natomiast jasny sygnał, że czas węgla w Niemczech się skończył, i odbiera to Polsce „wymówkę”, i wskazywanie na sąsiada używając argumentu, że „skoro oni nie mogą, to my też nie możemy”. Zarówno Niemcy jak i Polska mogą odejść od węgla do 2030 roku.

Pomimo ambitnych planów, głównymi źródłami wytwarzania energii elektrycznej w Niemczech pozostają paliwa kopalne – węgiel i gaz. Co powinien zrobić nowy rząd, by osiągnąć ustalone cele dla odnawialnych źródeł energii?

Przede wszystkim trzeba zwiększyć inwestycje w odnawialne źródła energii. W ramach odnawialnych źródeł energii postawiony został całkiem ambitny cel osiągnięcia 80 procent energii elektrycznej z OZE do 2030 roku. Oczywiste jest, że aby to osiągnąć, trzeba inwestować i budować, budować, budować. Ważne jest też to, by rozsądnie planować gdzie najlepiej umieścić te inwestycje, tak, by nie zaburzać ekosystemów. Nie ma natomiast wątpliwości co do kierunku inwestycyjnego w Niemczech, i jest to cała moc naprzód w kierunku odnawialnych źródeł energii, jednocześnie istotne będzie inwestowanie w efektywność energetyczną i oszczędności energii, by nie zwiększać zapotrzebowania, a najlepiej je zmniejszać. Do tego dochodzą kwestie magazynowania i zarządzania popytem – te elementy zdecydują o sukcesie bądź porażce Energiewende.

Kierowane przez Zielonych ministerstwo klimatu i gospodarki planowało poluzować normy środowiskowe, by ułatwić inwestycje w OZE. Jak powinien wyglądać balans pomiędzy samą ochroną środowiska, a budową źródeł odnawialnych?

Ważne jest to, by nie wylać dziecka z kąpielą. Trzeba znaleźć balans między szybką rozbudową mocy w źródłach odnawialnych, ale z drugiej strony zapewnić odpowiedni poziom ochrony środowiska, chronić najcenniejsze obszary pod względem flory i fauny. Budowa odnawialnych źródeł energii nie może zagrażać środowisku naturalnemu.

Jakich ruchów w zakresie międzynarodowej polityki klimatycznej można się się spodziewać po niemieckiej dyplomacji, na czele której stoi Annalena Baerbock?

Po pierwsze, mam nadzieję, że w kontekście prac nad przepisami pakietu Fit For 55, Niemcy staną na wysokości zadania i będą wspierać jak najbardziej ambitne rozwiązania i cele związane z rozbudową OZE, efektywnością energetyczną, ograniczaniem emisji CO2 i metanu na poziomie unijnym, i również wesprą finansowanie tych rozwiązań. Jednocześnie ważne jest, by zaczęli odgrywać bardziej aktywną rolę na arenie globalnej, gdzie ich rola jako jednej z największych gospodarek świata, jest istotna. Nasuwa się pytanie co dalej z Nord Stream 2 – widać dobry sygnał ze strony minister Baerbock, że na razie nie może być zgody na certyfikację tego projektu. Nasze stanowisko wobec tego jest jasne – domagamy się odejścia od węgla, ale też od pozostałych paliw kopalnych, w tym gazu, do 2035 roku w Europie. W dobie kryzysu klimatycznego nie może być miejsca na nowe inwestycje w paliwa kopalne, dlatego ze strony Niemiec oczekiwalibyśmy, by przygotowali plan odejścia od gazu. W umowie koalicyjnej data odejścia od gazu wyznaczona jest na 2045 rok, ale jest to zbyt słaby zapis i zbyt późna data. Jeśli chodzi o naszą organizację, sprzeciwiamy się Nord Stream 2, uważamy ten projekt za zbędny, i zamiast wydawać pieniądze na gazociąg sprowadzający gaz z Rosji, powinniśmy skierować je na inwestycje w OZE.

Rozmawiał Michał Perzyński

Białas: Moja wygrana ze Szczyrkiem ma dać innym miastom impuls do walki ze smogiem (ROZMOWA)

]]>
Flisowska: Niemcy i Polska mogą odejść od węgla do 2030 roku (ROZMOWA) Polska Niemcy Unia Europejska
Flisowska: Niemcy zabierają Polsce wymówkę do nierobienia transformacji energetycznej https://biznesalert.pl/flisowska-niemcy-zabieraja-polsce-wymowke-do-nierobienia-transformacji-energetycznej/ Tue, 30 Nov 2021 06:25:24 +0000 https://biznesalert.pl/?p=239701

W Niemczech zapadły decyzje dla transformacji energetycznej. W ramach umowy koalicyjnej SPD, Zielonych i FDP został ustalony cel przyspieszenia odejścia Niemiec od węgla do 2030 roku oraz cel 80 procent produkcji energii ze źródeł odnawialnych do 2030 roku. – Decyzja o przyspieszeniu zielonej transformacji to jasny sygnał, że ochrona klimatu będzie priorytetem rządu Niemiec. Polski rząd tym samym traci wymówkę pt. „a co robią Niemcy?” – komentuje Joanna Flisowska, szefowa zespołu klimat i energia w Greenpeace.

Jasny sygnał

– Decyzja o przyspieszeniu zielonej transformacji to jasny sygnał, że ochrona klimatu będzie priorytetem rządu Niemiec. Polski rząd tym samym traci wymówkę pt. „a co robią Niemcy?”. Wszystkie kraje Unii, w tym Polska powinny odejść od węgla do 2030 roku. Czas energetyki węglowej się skończył – im szybciej nasz rząd to przyzna, tym sprawniej będzie można dokonać w Polsce sprawiedliwej transformacji regionów górniczych – powiedziała Joanna Flisowska, szefowa zespołu klimat i energia w Greenpeace.

W tym tygodniu Portugalia stała się czwartym – po Belgii, Austrii i Szwecji – krajem Unii Europejskiej, który odszedł od węgla. W październiku rozmowy o planie odejścia od węgla rozpoczęto w Bułgarii. Tym samym rząd premiera Mateusza Morawieckiego stał się jedynym rządem w UE, który nie tylko nie przygotował jeszcze planu odejścia od węgla, ale nawet nie rozpoczął nad nim prac – twierdzi Greenpeace.

– Im dłużej nasz rząd zwleka z przyjęciem daty odejścia od węgla, tym bardziej drastyczne będzie późniejsze zderzenie się z rzeczywistością. Rząd powinien skupić się na intensywnym rozwoju odnawialnych źródeł energii, które są czyste, wzmacniają naszą niezależność energetyczną i mogą stworzyć nowe miejsca pracy setkom tysięcy Polaków – dodaje Joanna Flisowska z Greenpeace Polska.

Źródło: Greenpeace

Fedorska: Niemcy i ich trudna droga do zielonego wodoru

 

]]>
Flisowska: Niemcy zabierają Polsce wymówkę do nierobienia transformacji energetycznej Niemcy flaga parlament
Flisowska: Wystąpienia premiera Morawieckiego na COP26 równie dobrze mogłoby nie być (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/flisowska-wystapienia-premiera-morawieckiego-na-cop26-rownie-dobrze-mogloby-nie-byc-rozmowa/ Mon, 08 Nov 2021 06:25:41 +0000 https://biznesalert.pl/?p=237685

Wystąpienia premiera Morawieckiego na COP26 równie dobrze mogłoby nie być, ponieważ było ono zupełnie puste. To ironiczne, że na szczycie klimatycznym chwali się on unijnymi celami, odwołuje się do Fit For 55, podczas gdy decyzje te wcześniej próbował torpedować, i ostatnio zdaje się on podważać politykę klimatyczną UE – mówi szefowa działu Klimat i Energia w Greenpeace Polska w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Czy uważa Pani, że pesymistyczne nastroje wokół COP26 są uzasadnione?

Joanna Flisowska: Są uzasadnione, ponieważ wielu przywódców państw nie stanęło na wysokości zadania. Według analiz te zobowiązania redukcji emisji, które zostały przedłożone jeszcze przed szczytem doprowadzą nas do wzrostu globalnej średniej temperatury o 2,7 stopnia Celsjusza do końca tego stulecia, to zdecydowanie zbyt dużo i to powód do alarmu. Ale szczyt dopiero się zaczął, więc jest wciąż za wcześnie, by osądzać, czy okaże się on sukcesem – o tym będziemy mogli mówić dopiero po jego zakończeniu. 

W związku z COP26 dużo krytyki spadło na Rosję i Chiny – jaka będzie ich rola w globalnej polityce klimatycznej?

Chiny są bardzo istotnym graczem w globalnej polityce klimatycznej – jest to największy emitent na świecie, i zmiany również w tym kraju będą absolutnie kluczowe dla przyszłości świata. Jest zobowiązanie do osiągnięcia neutralności klimatycznej, oraz przygotowania konkretnego planu przez ten kraj, by szczyt emisji nastąpił jak szybciej. Trzeba kontynuować dalsze naciski i oczekiwać wywiązania się z obietnic przez Pekin. Polityka klimatyczna i to, co mówią przywódcy państw nie powinny się ograniczać do wielkich deklaracji, a potem do przejścia do „business as usual”. Działania na rzecz klimatu powinny być egzekwowane przez poszczególne państwa. Na Chinach powinna ciążyć międzynarodowa presja, by kraj ten wywiązywał się ze swoich zobowiązań, i podejmowane były kolejne kroki, by szybciej ograniczać emisje.

Jak w tych negocjacjach wypada Unia Europejska jako całość? Czy stanowi dobry wzór dla innych, czy sama powinna robić więcej?

Jeżeli spojrzymy obiektywnie na liczby i odpowiedzialność historyczną Unii Europejskiej, oraz to, z jakiego punktu startuje w porównaniu z innymi państwami świata, szczególnie z rozwijającymi się czy nierozwiniętymi, to Europa zdecydowanie mogłaby i powinna robić więcej, a jej cele powinny być wyższe. Z drugiej strony Unia Europejska przybywa na szczyt klimatyczny w Glasgow z celem osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku i ograniczeniem emisji CO2 o co najmniej  55 procent do 2030 roku. Dzięki temu wciąż jest istotnym aktorem, który na własnym przykładzie może przekonywać innych do zwiększania celów klimatycznych. To, że udało się przyjąć cel redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku w tej chwili ratuje wizerunek Unii Europejskiej. Bez tego przybylibyśmy na ten szczyt z pustymi rękoma.

Jak ocenia Pani wystąpienie premiera Morawieckiego na COP26?

Dla mnie tego wystąpienia równie dobrze mogłoby w ogóle nie być, ponieważ było ono zupełnie puste. Zabrakło jakichkolwiek konkretnych deklaracji ze strony Polski, z drugiej strony to ironiczne, że na COP26 premier Morawiecki chwali się unijnymi celami klimatycznymi, odwołuje się do Fit For 55, podczas gdy decyzje te wcześniej próbował torpedować i ostatnio zdaje się podważać politykę klimatyczną UE. Ponadto mówił on o rozwoju odnawialnych źródeł energii, podczas gdy w Polsce od sześciu lat stoi energetyka wiatrowa na lądzie, a w Sejmie przyjęta została ustawa, która może spowolnić dalszy rozwój energetyki słonecznej. Słowa premiera na szczycie są bez jakiegokolwiek pokrycia, nie wspominając o tym, że nie przedstawił on żadnych konkretnych celów dla Polski związane z ochroną klimatu, poza celami unijnymi, które sam wcześniej próbował torpedować. Premier mówił też w rozmowie z dziennikarzami o „szczególnej pozycji Polski”, która jest w „trudniejszej sytuacji”, porównując ją do Francji czy Szwecji. Powinien on pamiętać, że pojawił się na globalnym szczycie, gdzie Polskę należy porównywać z krajami rozwijającymi się, od których mamy znacznie lepszą pozycję i znacznie więcej możliwości działania. Premier Morawiecki skarżył się na „ciężką” sytuację Polski, a chwilę przed nim przemawiał przywódca Fidżi, kraju, który w ciągu dekady może znaleźć się pod wodą, jeśli nie ograniczymy znacząco naszych emisji i przebijemy granicę 1,5 stopnia Celsjusza. Myślę, że postawa kraju rozwiniętego jak Polska, próbującego robić z siebie ofiarę polityki klimatycznej na światowym szczycie, jest po prostu nie na miejscu.

Jakie porozumienie musiałoby zostać osiągnięte, by udało się ograniczyć wzrost temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza?

Potrzeba dalszych deklaracji ze strony państw, dalszych decyzji o konkretnych mechanizmach, które pozwolą osiągnąć cele redukcji emisji, potrzeba pieniędzy, które pomogą uboższym państwom dokonać transformacji, jednocześnie wspierając te kraje w mierzeniu się z drastycznymi skutkami zmian klimatu już teraz. Ten szczyt to nie może być koniec. Powinien to być początek dekady działania i walki świata z kryzysem klimatycznym.

Rozmawiał Michał Perzyński

Zielińska: Polska mogłaby być liderem polityki klimatycznej w regionie (ROZMOWA)

]]>
Flisowska: Wystąpienia premiera Morawieckiego na COP26 równie dobrze mogłoby nie być (ROZMOWA) Fot. COP26. Grafika: Gabriela Cydejko.
Flisowska: W rozmowach o umowie społecznej zabrakło szerszej reprezentacji społeczeństwa https://biznesalert.pl/joanna-flisowska-greenpeace-polska-umowa-spoleczna-wegiel/ Mon, 07 Jun 2021 05:20:06 +0000 https://biznesalert.pl/?p=226331

Jeśli prześledzimy trend w wydobyciu węgla w Polsce przez ostatnie 30 lat, to był on zniżkowy. Gdyby kontynuować ten trend, wydobycie w Polsce skończyłoby się w latach trzydziestych. Śląski węgiel jest coraz trudniej dostępny, jest kiepskiej jakości, i wydobywanie go już dawno przestało się opłacać – mówi Joanna Flisowska, koordynatorka zespołu klimat i energia w Greenpeace Polska.

Rozmowy rządu ze związkami o odchodzeniu od węgla

– Umowa społeczna, czy raczej, „zmowa węglowa”, to porozumienie, które jest fikcją, ponieważ zakłada ono kompletnie oderwany od rzeczywistości harmonogram zamykania kopalni węgla, co jest podstawą tego układu. Trudno oczekiwać, by umowa społeczna miała zadziałać, skoro od samego początku oparta jest o błędne założenia. 2049 rok jako data odejścia od węgla jest niezrozumiała ze względu na kryzys klimatyczny. Nauka stawia sprawę jasno – żeby zatrzymać najbardziej katastrofalne skutki zmiany klimatu, musimy odejść od węgla do 2030 roku, zresztą jak pozostałe kraje rozwinięte. Z drugiej strony mamy czynniki ekonomiczne. Jeśli prześledzimy trend w wydobyciu węgla w Polsce przez ostatnie 30 lat, to był on zniżkowy. Gdyby kontynuować ten trend, wydobycie w Polsce skończyłoby się w latach trzydziestych. Śląski węgiel jest coraz trudniej dostępny, jest kiepskiej jakości, i wydobywanie go już dawno przestało się opłacać. Trudno sobie wyobrazić jak mogłoby to funkcjonować przez prawie 30 następnych lat. Założeniem umowy społecznej jest też to, że Komisja Europejska zgodzi się na dotowanie górnictwa aż do 2049 roku, co ciężko sobie wyobrazić, ponieważ zasady pomocy publicznej w Unii Europejskiej są bardzo jasne, i według prawa unijnego nie można dotować działalności górniczej. Komisja raczej się na to nie zgodzi, więc można zapytać jaki jest cel zapisów zawartych w tej umowie – czy tylko po to, by zrzucić winę za niepowodzenie na Komisję Europejską? – zastanawia się Flisowska.

– Ponadto ta umowa społeczna nie ma nic wspólnego z umową społeczną z prawdziwego zdarzenia. Mieliśmy tu do czynienia z rozmowami między rządem a związkami zawodowymi. Zabrakło szerszej reprezentacji społeczeństwa, przedstawicieli samorządów lokalnych. W efekcie porozumienie to składa się z bardzo wąskich elementów, czyli oderwanego od rzeczywistości harmonogramu, założenia, że będą subsydia, które też są wątpliwe, oraz zapisów o przeznaczaniu pieniędzy na tzw. czyste technologie węglowe, które nigdzie na świecie nie funkcjonują. Mamy też odprawy i gwarancje zatrudnienia dla pracowników, ale brakuje przede wszystkim prawdziwego pakietu społecznego, np. programów rekwalifikujących, wsparcia w poszukiwaniu nowej pracy, planu stworzenia nowych miejsc pracy na Śląsku, by wypełnić lukę po węglu – mówi ekspertka.

– Jeśli chodzi o umowę społeczną dla sektora węgla brunatnego, to żeby ona miała sens, musi być opracowana w inny sposób od tej na Górnym Śląsku. Po pierwsze, potrzebna jest partycypacja szerokiej strony społecznej, czyli nie tylko rozmów między związkowcami a rządem. Po drugie, rozmowy te muszą być oparte o sensowne przesłanki. Z jednej strony ich podstawą musiałoby być to, co wiemy o kryzysie klimatycznym i jakie musimy podjąć działania, a z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę realia ekonomiczne i polityki klimatycznej Unii Europejskiej, by rozmowy były dostosowane do rzeczywistości, która nas otacza. Dzięki temu byłaby szansa, by wypracować adekwatne działania związane ze sprawiedliwą transformacją regionów węglowych. Nie ma wątpliwości, że regiony te również powinny odejść od węgla brunatnego do 2030 roku, a ciężko sobie wyobrazić sobie, że zaplanujemy cały proces bez odpowiedniej daty ostatecznego odejścia od węgla. Musimy od niego odejść jak najszybciej i jest to w interesie całego społeczeństwa – podsumowuje rozmówczyni BiznesAlert.pl.

Opracował Michał Perzyński

Flisowska: Wydzielenie aktywów węglowych to kreatywna księgowość

 

]]>
Flisowska: W rozmowach o umowie społecznej zabrakło szerszej reprezentacji społeczeństwa Flisowska: W rozmowach o umowie społecznej zabrakło szerszej reprezentacji społeczeństwa
Flisowska: USA chcą być liderem porozumienia paryskiego (ROZMOWA) https://biznesalert.pl/flisowska-greenpeace-leaders-climate-summit-srodowisko/ Tue, 27 Apr 2021 11:00:11 +0000 https://biznesalert.pl/?p=223193

– Joe Biden poszedł za ciosem. USA nie tylko wróciły do porozumienia paryskiego, ale ewidentnie chcą być liderem tych rozmów i zachęcać innych do tego, by ich zobowiązania były coraz wyższe – mówi Joanna Flisowska, koordynatorka zespołu klimat i energia w Greenpeace Polska.

BiznesAlert.pl: Czy Leaders Climate Summit powinien być uznany za sukces czy porażkę?

Joanna Flisowska: Na pewno był to krok w dobrym kierunku, który nadaje dynamiki i świeżości rozmowom o międzynarodowej polityce klimatycznej. Pojawiło się wiele państw ze znacznie zwiększonymi celami klimatycznymi. Chociaż to dobry sygnał, to cele te wciąż są dalekie od tego, czego potrzebujemy z punktu widzenia kryzysu klimatycznego. Największe gospodarki świata postawiły jednak krok naprzód.

Prezydent Joe Biden postawił ambitny cel redukcji emisji CO2 o co najmniej 50 procent do 2030 roku względem 2005 roku, jednak w kontekście jego poprzednika pojawia się pytanie o wiarygodność Stanów Zjednoczonych w tego typu deklaracjach, ponieważ następne wybory prezydenckie może wygrać republikanin i odwołać te cele.

Warto zwrócić uwagę, że Joe Biden poszedł za ciosem – USA nie tylko wróciły do porozumienia paryskiego, ale ewidentnie chcą być liderem tych rozmów i zachęcać innych do tego, by ich zobowiązania były coraz wyższe. Jest to wsparcie dla słów Bidena jeszcze z czasów kampanii prezydenckiej, kiedy mówił, że klimat będzie jednym z jego priorytetów. Same zobowiązania to nie wszystko – teraz kluczowe będzie to, jak Stany Zjednoczone będą się wywiązywać z tego celu, nie ma na co czekać, Amerykanie muszą zacząć redukować emisje już teraz. Za pierwszej kadencji prezydenta Bidena będziemy mogli ocenić, czy wspiera on swoje zapowiedzi działaniami. W czasie swojej kampanii Biden zapowiadał całkowitą dekarbonizację energetyki do 2035 roku, więc jest cała masa działań, które muszą być podjęte już w najbliższym czasie, i to będzie najważniejszy test dla wiarygodności tych zobowiązań. Warto też zauważyć, że Stany Zjednoczone za swój punkt odniesienia przy redukcji emisji CO2 wzięły rok 2005, podczas gdy Unia Europejska wzięła rok 1990 – cel europejski jest w tym przypadku bardziej ambitny, ponieważ od 1990 roku emisje na naszym kontynencie zaczynały spadać, natomiast w tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych rosły.

Kto z uczestników szczytu zaskoczył pozytywnie, jeśli chodzi o deklaracje, a kto najbardziej zawiódł?

Samo to, że Stany Zjednoczone mówiły o widełkach 50-52 procent redukcji emisji do 2030 roku było pozytywnym zaskoczeniem, oraz Wielka Brytania, która przed szczytem zwiększyła swój cel redukcyjny do 2035 roku, który wyniósł 78 procent. Największym rozczarowaniem z kolei jest Brazylia, która wręcz cofa się w swoich zobowiązaniach. Można było mieć większe nadzieje związane z Chinami, natomiast kraj ten znowu podkreślił, że po 2025 roku zacznie ograniczać emisje CO2 z węgla, to również bardzo dobry sygnał.

Jak z kolei ocenia Pani wystąpienie prezydenta Polski Andrzeja Dudy podczas szczytu?

Jego wystąpienie nie wniosło nic nowego, a nawet uwydatniło to, jak nasz rząd i prezydent nie rozumieją polityki klimatycznej i tego, o co walczymy, jeśli chodzi o walkę z kryzysem klimatycznym. Stwierdzenia, które padły ze strony prezydenta Dudy, którymi próbował się on pochwalić, wypadły wręcz groteskowo. Mówił on o stawianiu na węgiel czy gaz, chwalił się celami unijnymi, które przecież Polska na każdym kroku hamowała i blokowała. Prezydent pojawił się na tym szczycie z pustymi rękoma, i moim zdaniem ktoś mu źle podpowiadał, jeżeli chodzi o te tematy.

Podczas Leaders Climate Summit przedstawione zostały także pomysły na różne sposoby pochłaniania dwutlenku węgla. Czy jest sens inwestowania w tego typu technologie?

Gospodarka leśna w naturalny sposób wspomagać będzie pochłanianie emisji CO2 przez lasy, natomiast to nie jest w stanie zastąpić redukcji emisji CO2. Tak samo jak prezydent Duda wspominał o gospodarstwach leśnych – to po prostu będzie niewystarczające. Gospodarstwa takie są w stanie w ciągu roku pochłonąć tyle emisji CO2, ile wyprodukuje sama Elektrownia Bełchatów w ciągu kilkunastu dni. Jeżeli chodzi o technologie wychwytywania to być może odegrają one jakąś rolę w przyszłości. Jednak w tej chwili one nie działają. Na poziomie energetyki węglowej technologia ta nie funkcjonuje – było tu kilka projektów, ale wszystkie one zakończyły się porażką. I tutaj nie ma wątpliwości, że to nie będzie rozwiązanie dla energetyki. Musimy po prostu przejść na energetykę odnawialną. W obszarach najcięższych do dekarbonizacji technologia ta ma szansę odegrać pewną rolę, więc należy się jej przyglądać. Nie może to nam jednak przysłonić konieczności szybkiej redukcji już teraz, zwłaszcza że w nadchodzącej dekadzie musimy radykalnie zredukować nasze emisje, by mieć jakiekolwiek szanse na to, by powstrzymać katastrofę klimatyczną

Rozmawiał Michał Perzyński

Perzyński: Sukcesy i rozczarowania Leaders Climate Summit

]]>
Flisowska: USA chcą być liderem porozumienia paryskiego (ROZMOWA) Joanna Flisowska. Grafika: Gabriela Cydejko
Flisowska: Wydzielenie aktywów węglowych to kreatywna księgowość https://biznesalert.pl/greenpeace-wegiel-aktywa-rachunkowosc-rzad-restrukturyzacja-energetyka/ Fri, 16 Apr 2021 13:00:07 +0000 https://biznesalert.pl/?p=222495

– Plan wydzielenia aktywów węglowych i umieszczenie ich w Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE) to uprawianie kreatywnej rachunkowości na koszt podatników. Plan restrukturyzacji energetyki to nic innego jak kolejne ogromne subsydia na utrzymywanie energetyki węglowej – pisze Joanna Flisowska z Greenpeace.

NABE, czyli kreatywna rachunkowość

Zdaniem Joanny Flisowskiej, rząd przez ostatnie dwie kadencje nie zrobił nic, aby przygotować polską energetykę do odejścia od węgla. – Zamiast tego miliardy złotych zostały niepotrzebnie przeznaczone na Ostrołękę C a rozwój lądowej energetyki wiatrowej został kompletnie zablokowany. Rząd tłumaczy się tym, że Unia Europejska niespodziewanie realizuje politykę klimatyczną – zaznacza działaczka Greenpeace.

Flisowska uważa, że energetyka węglowa już od dawna przynosi straty i ciągnie w dół spółki energetyczne. – Do 2025 roku elektrownie węglowe mogą jeszcze liczyć na kroplówkę (finansowaną z dodatkowej opłaty na naszych rachunkach) w postaci rynku mocy. Jednak po tym czasie zgodnie z przepisami unijnymi wsparcie z rynku mocy dla elektrowni węglowych będzie wygaszane. PGE GiEK (czyli spółka córka Polskiej Grupy Energetycznej, skupiająca aktywa węglowe grupy) ma zobowiązania o wartości 13 miliardów złotych. Co stanie się z tym długiem, kiedy PGE GiEK trafi do NABE? Tego nie wiadomo, ale można spodziewać się, że spłacą go podatnicy. Spółki energetyczne przez lata zamiast podjąć działania na rzecz stopniowego przejścia na odnawialne źródła energii, wykorzystywały publiczne dotacje na utrzymywanie węglowego status quo i inwestowały dalej w węgiel. Teraz, zamiast wziąć odpowiedzialność za te błędy, szukają ratunku w instytucji państwa – czytamy w komentarzu. 

Autorka podkreśla, że jeżeli NABE powstanie, będzie węglową studnią bez dna. – Analiza kosztów i przychodów każdego bloku węglowego uwzględnionego w planie restrukturyzacji, wykonana przez ośrodek analityczny Instrat wykazała, że nawet przy niezwykle optymistycznych założeniach, NABE wygeneruje 31,1 mld zł strat do 2040 roku. W kuluarach mówi się o wykupieniu przez NABE części kredytów zaciągniętych na budowę nierentownych elektrowni. Żaden rozsądny inwestor a nawet ten, który lubi ryzyko, nie zdecydowałby się na taki krok – pisze Flisowska.

Zdaniem Flisowskiej, zamiast planu głębokiej restrukturyzacji sektora energetyki i planu odejścia od węgla, Polacy obserwują próbę przekazania ogromnych subsydiów na podtrzymywanie węgla przy życiu. – Trudno więc sobie wyobrazić, że Komisja Europejska zgodzi się na taki plan. Zapowiedzi odejścia od węgla do 2049 roku też nie idą w parze z rzeczywistością gospodarczą i unijną polityką klimatyczną. Ten argument nie będzie przekonujący dla Komisji – pisze działaczka Greenpeace.

Opracował Jędrzej Stachura

Greenpeace nawołuje do walki z kryzysem klimatycznym w Turowie

 

 

]]>
Flisowska: Wydzielenie aktywów węglowych to kreatywna księgowość Flisowska: Wydzielenie aktywów węglowych to kreatywna księgowość