Bitner: Premier wybrał zadanie, które może zostać najszybciej rozpoczęte

30 września 2013, 13:38 Drogi
Michał Bitner

KOMENTARZ

Michał Bitner

Radny m.st. Warszawy (PO), Przewodniczący Komisji Infrastruktury i Inwestycji

Czy decyzję premiera Donalda Tuska o dokończeniu południowej odcinka obwodnicy Warszawy można rozpatrywać w politycznym kontekście zbliżającego się referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz? O to należy oczywiście pytać jego samego lub rzecznika rządu. Natomiast, patrząc z punktu widzenia „zbijania kapitału politycznego”, decyzja o budowie kolejnego odcinka obwodnicy Warszawy nie jest wielką sensacją.

Spójrzmy na to w ten sposób – w ciągu ostatnich kilku lat udało się wybudować część obwodnicy i drogę wylotową na zachód (A2). W budowie jest droga na Wrocław, Katowice i Białystok (dwa fragmenty S8). Do zrobienia pozostała reszta obwodnicy i „wylotówki” na Kraków (S7), Lublin (S17), Siedlce (A2) i Gdańsk (S7). Wybudowanie tych dróg zajmie co najmniej kilkanaście lat, o ile zapewnione będzie ich finansowanie. Przy czym budowa wszystkich tych dróg ma bardzo istotne znaczenie dla mieszkańców Warszawy i okolic – korki przecież są właściwie na wszystkich wyjazdach z Warszawy.

Premier nie zwiększył dofinansowania tych inwestycji, nie obiecał „gruszek na wierzbie”, poinformował tylko o zmianie kolejności realizacji inwestycji. Spośród kilku równie ważnych zadań, zostało wybrane to, które może zostać najszybciej rozpoczęte. Dla mieszkańców Ursynowa to dobra wiadomość, ale pewnie jeszcze lepszą byłaby wiadomość o budowie S7, która odciążyłaby zakorkowaną Puławską. A z kolei mieszkańcy Bielan woleliby usłyszeć o budowie autostrady na Gdańsk.

Dlatego każdy wybór kolejnej inwestycji mógłby zostać odebrany jako motywowany politycznie. Warto też zauważyć, że okres rządów premiera Tuska to czas, kiedy Warszawa wreszcie zyskała swoje pierwsze połączenie autostradowe ze światem i pierwsze fragmenty obwodnicy. Kolejne drogi są budowane. W tej sytuacji zapowiedzi kolejnych inwestycji są po prostu kontynuacją dobrej passy dla stolicy. Opozycja oczywiście ma pełne prawo do krytyki, ale wolałbym, żeby zamiast potępiać rozwój inwestycyjny Warszawy, pochwaliła się, ile sama dla naszego miasta zrobiła.