Rismani: Czy tylko Iran stara się o bombę jądrową? Konsekwencje rozwoju atomu na Bliskim Wschodzie

13 września 2021, 07:25 Atom
iran flaga
Flaga Iranu. Źródło: Flickr

Czy można z całą pewnością stwierdzić, że tylko Iran jest w trakcie pozyskiwania broni nuklearnej w celu uzyskania supremacji i zakłócenia regionalnej równowagi sił? A jeśli tak się stanie, to czy obecna sytuacja ulegnie załamaniu i stanie się źródłem konfliktu i niestabilności w regionie? A jeśli inni mają takie plany, a Iran nie?  – zastanawia się Sasan Rismani *

Wśród wielu różnych nośników energii szczególne miejsce, z wielu powodów, zajmuje energia jądrowa. Dziś na świecie działa ponad 430 elektrowni jądrowych. Nie trzeba dodawać, że niektóre kraje, takie jak Francja, są zasilane głównie energią jądrową. Jednak większość państw MENA (Bliski Wschód i Afryka Północna), przynajmniej do niedawna, nie mogła liczyć na dywersyfikację z użyciem atomu. Kraje Bliskiego Wschodu coraz częściej sięgają po energię jądrową. Spóźnieni względem większości państw rozwiniętych, powoli dołączają do nuklearnego „klubu” i widzą w nowych elektrowniach nie tylko źródło energii elektrycznej, ale także wody, która mogłaby być wykorzystywana m.in. dla rolnictwa. Jak możemy teraz uświadczyć, Rosja, USA, Korea Południowa, Chiny odgrywają coraz śmielszą rolę w programach jądrowych i projektach elektrowni na Bliskim Wschodzie.

Aby zrozumieć dynamikę tego trendu i sformułować niezbędne strategiczne prognozy, ważne jest, aby spojrzeć na nuklearyzację Bliskiego Wschodu z szerszej perspektywy – unikając dominującej narracji konfliktu wokół JCPoA. Każdy kraj aspirujący do opanowania energetyki jądrowej powinien być analizowany osobno, a następnie umieszczony w szerszym obrazie rzeczywistości. Przyjrzyjmy się zatem, jak rozwijają się te projekty. W przypadku każdego z wymienionych poniżej krajów, w razie potrzeby zostanie również przedstawione zniuansowane uzasadnienie tych dążeń.

Zjednoczone Emiraty Arabskie – nuklearny lider świata arabskiego

Elektrownia jądrowa Barakah (NPP) w Emiracie Abu Zabi, zbudowana przez południowokoreańską firmę, jest pierwszym projektem elektrowni jądrowej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA). Elektrownia została zbudowana nad brzegiem Zatoki Perskiej i jest drugim tego typu obiektem po pierwszym bloku irańskiej elektrowni w Buszehr. 

Barakah składa się z czterech reaktorów jądrowych APR-1400 (jeden czynny, trzy w większości ukończone). Całkowita moc wynosi 5600 MW, co ma zaspokoić do 25% potrzeb energetycznych ZEA. Energia jądrowa silniej zdywersyfikuje krajowe dostawy energii, zapewniając jednocześnie przyszłe bezpieczeństwo energetyczne ZEA.

  • Zjednoczone Emiraty Arabskie mają niewielką populację i są również ósmym co do wielkości producentem ropy naftowej OPEC oraz mają zdywersyfikowane rezerwy paliw kopalnych. ZEA nie mogą jednak konkurować z większymi producentami, więc każda oszczędność liczy się podwójnie. 

Elektrownia jądrowa Akkuyu w Turcji

Turcja jest obecnie w około 70% zależna od importowanych paliw kopalnych i elektrownie jądrowe mogą zmniejszyć turecką zależność od importowanego gazu i ropy. Dlatego Turcja buduje obecnie elektrownię atomową Akkuyu, która ma zostać uruchomiona w 2023 roku. Rosyjska firma Rosatom nadzoruje obecnie ten projekt i jest właścicielem 51% udziałów. Rosja odegrała wiodącą rolę w oferowaniu finansowania i budowie 4800 MW mocy. 

Turcja dąży do zwiększenia ogólnego wytwarzania energii i zerowej emisji dwutlenku węgla oraz przyjaznej dla środowiska energii jądrowej. Choć zasoby węglowodorów na Morzu Czarnym nie są jeszcze dostępne do wydobycia, przejście na energię jądrową jest pilną potrzebą rządu w Ankarze. 

Megaprojekt w Egipcie: obietnica dostaw mocy

Egipt ma zamiar wydać niezbędne pozwolenia na budowę infrastruktury elektrowni o mocy 4,8 GW dopiero za 18 miesięcy, ze względu na SARS-CoV-2. Cztery duże jednostki będą miały również znaczną zdolność odsalania wodry morskiej. Egipt jest uzależniony przede wszystkim od trzech głównych źródeł energii we wszystkim, czego się podejmuje: ropy naftowej, gazu ziemnego i energii hydroelektrycznej wytwarzanej z zapór na Nilu. 

Egipt planuje wykorzystać energię jądrową, aby zapewnić stabilne dostawy energii elektrycznej obok źródeł odnawialnych i kopalnych. Duże nowe projekty budowlane, w tym wiodące plany dot. długoterminowej strategii rozwoju gospodarczego Egiptu, tylko pogłębią zapotrzebowanie na dodatkowe źródła energii. Geopolityczna pozycja Egiptu oraz trend demograficzny sprawiają, że utrzymanie silnej pozycji w regionie jest możliwe tylko wtedy, gdy Egipt dostarczy odpowiednią ilość mocy dla swego przemysłu i usług. Dlatego dla przyszłego dobrobytu gospodarczego narodu egipskiego ważne jest, aby w komponowaniu bardziej zrównoważonego miksu energetycznego brać przykład z innych, bardziej rozwiniętych krajów. 

Arabia Saudyjska kontraktuje elektrownię atomową

Arabia Saudyjska planuje obecnie budowę dwóch dużych reaktorów jądrowych z pomocą firm amerykańskich. Mimo to władze w Rijadzie mają też luźną współpracę z firmami rosyjskimi i chińskimi. Przepisy krajowe przewidują 17 GWe mocy jądrowej do 2040 r., aby zapewnić 15% mocy. 

  • Arabia Saudyjska, jeden z największych światowych eksporterów ropy, twierdzi, że będzie wykorzystywać energię jądrową wyłącznie do celów cywilnych i dywersyfikacji zasobów energetycznych kraju. Nie wiadomo jeszcze, jaką drogą mogłaby obrać KSA, gdyby rywal w szerszym regionie nagle ogłosił posiadanie broni jądrowej ze sprawnymi systemami przenoszenia. Z założenia wydaje się prawdopodobne, że KSA poważnie rozważyłaby szybkie podążanie lub nawet wyprzedzenie przeciwnika, aby zapobiec nagłemu zachwianiu równowagi sił w regionie. 

Iracka elektrownia jądrowa o wartości 40 mld dolarów 

Rząd Iraku pracuje nad budową ośmiu elektrowni jądrowych zdolnych do produkcji około 11 GW za 40 miliardów dolarów, aby poradzić sobie z przerwami w dostawach prądu w kraju. Chociaż Irak ma 8,4% światowych rezerwy ropy naftowej, piąte co do wielkości na świecie, niestabilna sytuacja w kraju spowodowana trendami demograficznymi i roszczeniami ekonomicznymi dla młodzieży, nie jest jasne, czy władze w Bagdadzie będą w stanie spełnić obietnice. 

  • Energia jądrowa mogłaby pozwolić Irakowi na produkcję i sprzedaż większej ilości ropy, która jest jego głównym źródłem dochodu, ale co ważniejsze, mogłaby również pozytywnie wpłynąć na rozwój gospodarczy Iraku w dłuższej perspektywie. 

Spadające od zeszłego roku ceny ropy naftowej zmniejszyły dochody kraju, a obecnie świat coraz bardziej zwraca się ku alternatywnym źródłom energii w celu dywersyfikacji, więc Bagdad nie może liczyć na powrót do „starych dobrych czasów”. 

  • Ważkim pytaniem pozostaje: jak Kurdyjski Region Autonomiczny zareaguje na takie plany i czy zapewni wystarczające alternatywy, które mogą zmniejszyć zależność od Bagdadu, takie jak odnawialne źródła energii? 

Po dziesięcioleciach w Iranie jest tylko jeden reaktor jądrowy

Iran był prawdziwym liderem w dziedzinie energetyki jądrowej wśród wszystkich krajów wymienionych w tym opracowaniu. Pierwszy blok (faza 1) elektrowni Buszehr dostarcza 915 MW. To jedyny funkcjonujący blok. Generuje zarazem mniej niż 2% całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Iranie – nie mówiąc już o realnych potrzebach gospodarki. Rosatom, rosyjska państwowa firma jądrowa, realizuje drugą fazę elektrowni jądrowej w Bushehr (drugi i trzeci blok) o łącznej mocy 2100 megawatów. Oddanie do użytku planowane jest w 2024 i 2026 roku. Głód na energię elektryczną w Iranie jest powszechnie znany, ponieważ rząd dąży do rozwoju wschodnich prowincji zgodnie z planami konwergencji gospodarczej. 

Uniemożliwić Iranowi rozwój broni jądrowej

Mahmoud Dżafari, zastępca dyrektora Organizacji Energii Atomowej Iranu, powiedział trzy miesiące temu, że elektrowni jądrowej Buszehr grozi „zamknięcie” z powodu amerykańskich sankcji oraz problemów z przelewami walutowymi i wymianą bankową. Elektrownia jądrowa w Buszehr od momentu uruchomienia miała trzy problemy techniczne, a jej główny piec przestał działać. Musimy pamiętać, że pierwsza jednostka w Bushehr jest w rzeczywistości wytworem wstecznej inżynierii i przerobioną konstrukcją, która miała zostać dostarczona przez RFN za panowania ostatniego szaha. Dlatego nie powinno być szokujące, aby zrozumieć, dlaczego przejęta przez Rosjan budowa była tak wielokrotnie opóźniona i wciąż boryka się z nowymi problemami. Sankcje tylko pogarszają sytuację. Waszyngton jednostronnie wycofał się z umowy nuklearnej z Iranem w maju zeszłego roku, a następnie przywrócił wcześnie zawieszone sankcje gospodarcze, nakładając najbardziej bezprecedensowe sankcje na Teheran, które według urzędników Białego Domu będą utrzymane. 

Po jednostronnym zdystansowaniu się USA od opinii Rady Bezpieczeństwa ONZ i w wyniku ciągnącego się sporu między Teheranem a Brukselą dot. zobowiązań handlowych Europy, Iran zaczął wycofywać się z własnych, pozostając przy tym w ramach wiedeńskiego traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). Ostatecznie ogłosił, że pomimo kontynuowania współpracy z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej, Teheran nie ograniczy zakresu swojego programu, w tym zdolności i poziomu wzbogacania.

Podkreślając cywilny charakter swojego programu nuklearnego, Islamska Republika odrzuca wszelkie próby zdobycia bomby atomowej, ale zmieniające się sojusze geopolityczne w krajobrazie regionalnym nie dają Iranowi żadnych gwarancji na bezpieczniejsze perspektywy na przyszłość. Przynajmniej program cywilny musi być zdaniem władz śmiało kontynuowany, ponieważ kraj nie może już polegać wyłącznie na własnych paliwach kopalnych.

Iran już poniósł ogromne koszty z powodu sankcji związanych z jego programem nuklearnym. Według szefa Irańskiej Organizacji Energii Atomowej koszt sankcji oszacowano na 7,5 mld USD.

Iran rozpoczął wzbogacanie uranu do 60% w odpowiedzi na eksplozję w ośrodku wzbogacania w Natanz, za co winą władze obarczyły Izrael. Podczas gdy broń nuklearna wymaga 90% wzbogacenia, wzbogacone do 60% zapasy uranu mogą skrócić czas potrzebny na zbudowanie bomby atomowej. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ogłosiła, że Iran zaczął wstrzykiwać sześciofluorek uranu do wirówek nowej generacji. Jednocześnie Iran twierdzi, że potrzebuje tego poziomu wzbogaconego uranu do produkcji radiofarmaceutyków do leczenia pacjentów i „wytwarzania produktów leczniczych”. Niewątpliwie wzbogacenie do 60% jest efektem generowania nacisku ze strony Islamskiej Republiki, aby jak administracja Białego Domu jak najszybciej wróciła do respektowania opinii Rady Bezpieczeństwa ONZ i zniosła sankcje. 

Większość analityków prawdopodobnie zastanawia się, czy niepowodzenie efektu dźwigni swoich nacisków jest opcją, na którą władze irańskie są naprawdę gotowe. Według najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej do 16 lutego Iran zmagazynował 17,6 kg 20% wzbogaconego uranu. Iran może przechowywać tylko 202,8 kg, według zobowiązań. Od wiosny 2018 r., zbiegającej się z pierwszą rocznicą wycofania się USA z umowy nuklearnej zawartej w 2015 r., Teheran stopniowo zmniejszał przestrzeganie postanowień zawartych z Radą MAEA. Przyczyn upatruje się również w problemach związanych z bezpieczeństwem personelu irańskich obiektów jądrowych. Kilku irańskich naukowców zostało już „wyeliminowanych” przez nieznanych sprawców, zwykle identyfikowanych przez Iran jako izraelskich agentów. Iran wielokrotnie podkreślał „pokojowy” charakter swojego programu nuklearnego. Z kolei światowe mocarstwa nalegają, aby Iran zaniechał produkcji broni jądrowej. Pytanie brzmi: czy będą w stanie zapobiec przed tym inne państwo w regionie, niezależnie od tego, czy Iran rozwinie potencjał nuklearny, czy nie? 

Negocjacje toczą się zupełnie odmiennie od początkowego planu

Irański najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei wielokrotnie powtarza swoją nieufność wobec Stanów Zjednoczonych, mówiąc, że w ogóle nigdy nie ufał Stanom Zjednoczonym i że Iran nie wypełni swoich zobowiązań, jeśli sankcje nie zostaną wpierw zniesione.

Trudno sobie wyobrazić, że wszystkie sankcje mogłyby zostać wycofane za jednym pociągnięciem pióra. Teoretycznie nie ma ku temu przeszkód prawnych, ale polityczny wpływ tak śmiałego posunięcia Białego Domu miałby poważne reperkusje zarówno wewnętrzne, jak i międzynarodowe. Nie tylko bowiem prezydent jest głównym decydentem o zniesieniu sankcji. Sprawozdania organów bezpieczeństwa, a także decyzja Kongresu w tej sprawie są bardzo ważne, nie mówiąc już o potężnym Senacie. Prezydent USA Joe Biden stwierdził, że powrót Iranu do zobowiązań nuklearnych jest warunkiem powrotu jego kraju do porozumienia, a zatem poszanowania poglądów innych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Z drugiej strony Iran wezwał Stany Zjednoczone do podjęcia pierwszego kroku w kierunku zniesienia, aby Teheran mógł powrócić do swoich zobowiązań nuklearnych. W takiej sytuacji impasu możemy żyć do 2025 roku lub później. 

Konkluzje

Najważniejszymi wnioskami nie są trzy i hipotezy, a pytania pozostawione bez odpowiedzi. Spójrzmy więc co rysuje się z powyższej analizy.

Uwypuklając dostęp Iranu do energii jądrowej i łącząc go z bombą atomową, Stany Zjednoczone starały się zaszczepić negatywny i pesymistyczny wizerunek tego kraju. W przeciwieństwie do tego, obserwujemy niemal milczenie na temat innych aktorów społeczności regionalnej, chociaż dostęp Iranu do energii jądrowej wydaje się być wystarczająco uzasadniony potrzebami w zakresie energii elektrycznej i wzrostu gospodarczego w regionie. Spójrzmy bowiem na Bliski Wschód i zwróćmy uwagę na resztę programów. Czy można z całą pewnością stwierdzić, że tylko Iran jest w trakcie pozyskiwania broni nuklearnej w celu uzyskania supremacji i zakłócenia regionalnej równowagi sił? A jeśli tak się stanie, to czy obecna sytuacja ulegnie załamaniu i stanie się źródłem konfliktu i niestabilności w regionie? A jeśli inni mają takie plany, a Iran nie? A gdyby tak na wszelki wypadek wszystkie kraje w regionie jednocześnie miały takie plany? Nawet jeśli dojdzie do wzmożonej proliferacji, to czy to nieuchronnie doprowadzi do większego czy mniejszego ryzyka wojny i rozruchów? Czy wielkie mocarstwa szukają równowagi, czy czekają na możliwość jej zmiany na swoją korzyść, ale niekoniecznie na korzyść państw regionu? Co, jeśli tylko na korzyść tylko kilku krajów? Czy to nie zmusi innych, którzy z różnych powodów zostali w tyle, do działania w sposób, w jaki mogą, aby bronić się w obliczu powszechnego braku choćby odrobiny zaufania?

Stany Zjednoczone starają się uniemożliwić Iranowi rozwój energii jądrowej. Czynią to za pomocą nacisków, gróźb i sankcji. Stany Zjednoczone uważajaą, że dostęp Iranu do energii jądrowej jest sprzeczny z ich interesami. Po tych wszystkich latach wojen politycznych, zastępczych i szpiegowskich oraz kilku starciach i incydentach, obie strony są całkowicie nieufne.

Prawda jest jednak taka, że działania i intencje wszystkich krajów w realizacji interesów narodowych są podobne, ale inne są narzędzia, możliwości i źródła siły do osiągnięcia tego celu. Jeśli jednak zagrożenia będą postrzegane w podobny sposób, pojawią się również narzędzia do ich przeciwdziałania. Iran wielokrotnie podkreślał „pokojowy” charakter swojego programu nuklearnego.

Ostatecznie, być może potrzebny jest skoordynowany wysiłek regionalny, aby osiągnąć „pokojowy” rozwój energetyki jądrowej. Jako taki nie musi być zharmonizowany ani aranżowany. Być może strach przed wyścigiem nuklearnym w regionie okaże się wystarczający. Jeśli nie, Europa będzie musiała przemyśleć swoje postrzeganie zagrożeń nie tylko w odległej Zatoce, ale także na Morzu Śródziemnym. Proliferacja może wywołać efekt domina.  Zapytajmy więc: dlaczego wszystkie negocjacje miałyby odbywać się za zamkniętymi drzwiami? Jakie są te niezmiernie tajemnicze kwestie poruszane między negocjatorami, które powinny być utrzymywane w sekrecie przed opinią publiczną w odniesieniu do globalnego bezpieczeństwa?

Toczy się tak wiele dyskusji na temat ram bezpieczeństwa zbiorowego dla regionu, a tak mało robi się w zakresie budowania zaufania.

*Sasan Rismai jest autorem wspierającym Abhaseed Foundation Fund (AFF). Artykuł nie reprezentuje poglądów AFF i jest prywatną opinią autora.