Derski: Jak wspierać OZE? Diabeł tkwi w szczegółach

31 lipca 2013, 08:36 Energetyka
Bartłomiej Derski

Zdaniem Bartłomieja Derskiego z portalu Wysokienapiecie.pl system aukcji może zastąpić dotychczasowy model wsparcia energetyki odnawialnej. Czy takie rozwiązanie pomoże polskiemu sektorowi Odnawialnych Źródeł Energii? Zdaniem eksperta wszystko zależy od ostatecznych zapisów ustawy.

– Diabeł tkwi w szczegółach. Jeżeli system sprawi, że wytwórca energii ze źródeł odnawialnych otrzyma zagwarantowaną stałą cenę sprzedaży, to będzie w bardziej komfortowej sytuacji. Zwłaszcza jeżeli ta łączna cena byłaby indeksowana inflacją. Wtedy mielibyśmy zdecydowanie bezpieczniejszą sytuację niż w obecnym systemie. Jest on pseudorynkowy, źle zaprojektowany a przez to niepewność jest tutaj dużo większa. Rząd będzie jednak chciał zabezpieczyć dostęp do aukcji, aby nie brały w nich udziału podmioty nieprzygotowane, bez pozwoleń. Takie rozwiązanie może mieć negatywne konsekwencje – twierdzi Derski. – Każde takie zabezpieczenia ograniczą ilość podmiotów do dużych inwestorów. Nie będą na nie mogli sobie pozwolić mniejsi gracze. Rynek OZE, który w założeniu miał być rozproszony zamieni się w oligopol – twierdzi ekspert. Zdradza także tajniki prac rządu.

– Rząd zastanawia się, czy w ogóle wspierać małe instalacje. W ostatnio opublikowanym projekcie ustawy o OZE z zeszłego roku były zapisane dwutorowe działania. Duże instalacje miały mieć dzielone certyfikaty z współczynnikami korekcyjnymi. Małe instalacje miały mieć taryfy stałe (feed-in tariff). Rząd rozważa teraz czy nie zostawić wsparcia dla mikroinstalacji tylko systemom takim jak NFOŚiGW – informuje Derski – Być może nie będzie to system pokrywany przez odbiorców w cenach energii, a wsparcie będzie kierowane z określonych programów.

– Jeżeli to będą dopłaty i preferencyjne kredyty to dla Kowalskiego taki system może być nawet lepszy. On będzie wolał od razu kupić taniej, a na resztę mieć tańszy kredyt, niż wyłożyć olbrzymie pieniądze w zamian za gwarancję wyższych przychodów – ocenia nasz rozmówca – To bezpieczniejsze z punktu widzenia przysłowiowego Kowalskiego, o ile tylko wsparcie będzie realne, a nie pozorowane. Należy dodatkowo zastrzec, że jeśli miałby to wspierać NFOŚiGW, a zmienimy system zielonych certyfikatów i wyeliminujemy opłaty zastępcze, to fundusz straci blisko połowę przychodów. Wtedy powstanie pytanie czy będzie on miał pieniądze na wspieranie sektora.