Gazprom podkopuje dywersyfikację na południu Europy

17 lutego 2017, 07:00 Alert
gazociąg gaz rurociąg infrastruktura gazprom
fot. Gazprom

Propozycja Gazpromu dotycząca udziału w projekcie Gazociągu Transadriatyckiego może zagrozić jednemu z filarów europejskiej polityki energetycznej oraz zmniejszenie szans na  dostawy surowca z  konkurencyjnych złóż we wschodniej części Morza Śródziemnego – pisze Georgi Gotev na łamach EurActiv.com.

Dywersyfikacja

Unia Europejska, która zakłada wyrwanie się z „żelaznego uścisku” rosyjskich rurociągów, chce do 2020 roku dokonać otwarcia Południowego Korytarza Gazowego, który ma dostarczać do Europy początkowo do 10 mld m3 surowca. Końcowym etapem projektu jest Gazociągu Transadriatycki (TAP), który na granicy grecko – tureckiej ma łączyć się z Gazociągiem Transanatolijskim (TANAP). Daje to szanse na zmniejszenie gazowej zależności od Rosji.

Rosjanie nie składają w tej sprawie broni. Aleksander Miedwiediew wiceprezes Gazpromu, powiedział w styczniu, że jego firma rozważa przesył gazu poprzez mające powstać połączenie gazowe dzięki systemowi aukcyjnemu, co umożliwia dostęp dla każdego z dostawców.

Miedwiediew wątpi w możliwości Azerbejdżanu zagospodarowania w pełni rozbudowanego gazociągu TAP, a  Rosja mogłaby by się włączyć w jego wykorzystanie po tym jak Gazociąg Transadriatycki  zostanie rozbudowany inaczej, jak zaznacza Rosjanin będzie on pusty. Takie działanie skrytykował jeden z urzędników UE. – Byłoby to całkowicie sprzeczne z wszystkim, co zostało wcześniej uzgodnione z partnerami projektu – miał on powiedzieć.

UE podejrzewa, że Gazprom nadużył swojej dominującej względem państwa Europy Środkowo – Wschodniej. Część z nich jest  prawie całkowicie uzależniona od dostaw surowca z Rosji.W istocie jest to powrót do projektu South Stream, a więc przesył gazu szlakiem południowym do Europy poprzez Morze Czarne. Projekt ten został zablokowany przez UE, która powołując się na zapisy trzeciego pakietu energetycznego,  podkreślała, że z South Streamu nikt poza Gazpromem nie będzie korzystał.

W przypadku Gazociągu Transadriatyckiego jest inaczej. Gaz, który trafi do Europy  będzie przesyłał BP, natomiast każdy kolejny dostawca może ubiegać się o dostęp do nowo powstałej infrastruktury w ramach procedury Open Season.

Problem z dostępem Rosji

Niektórzy z udziałowców tego projektu z Włoch i Belgii,  SNAM oraz Fluxys z zadowoleniem odnotowali możliwe wejście Gazpromu do projektu, zwłaszcza po 2020 r. kiedy gazociąg może zostać rozbudowany.- Widzimy w Południowym Korytarzu Gazowym przede wszystkim główne narzędzie dywersyfikacji: nowy gaz, nowy szlak, nowy dostawca – powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Marosz Szefecovicz.

Źródła w UE podkreślają, że gaz, który będzie trafiał z Rosji poprzez Gazociąg Transanatolijski może być ograniczony warunkami określonymi poprzez podmioty inwestujące w ten projekt, a więc Europejski Bank Inwestycyjny. Urzędnicy podkreślają, że mogą wydłużyć zwolnienie z przepisów antymonopolowych UE dla korytarza gazowego, ale Bruksela będzie wymagać od firm i rządów zainteresowanych państw, aby zainicjowały taką decyzję.

Istnieje mimo to możliwość  przyłączenia Gazociągu Transadriatyckiego do gazociągu Turkish Stream, który ma słać gazu z Rosji poprzez Morze Czarne do Turcji. Uzyskując dostęp do tej infrastruktury, Gazprom stara się obronić udział w rynku poprzez zalanie Europę tańszym gazem przed potencjalnymi innymi firmami, w tym ze wschodniego basenu Morza Śródziemnego i Afryki Północnej. Poprzez takie działania Rosja może wykorzystać ten gazociąg, blokując możliwość przesyłu ze złóż wokół Cypru Izraela  i Egiptu.

Wszystkie opcje na stole

W ubiegłym roku Gazprom planował wykorzystanie połączenia gazowego między Turcją, Grecją a Włochami – gazociąg Posejdon (ITGI). Pierwotnie miał on służyć dywersyfikacji.

– W grze geopolitycznej wokół Turcji i UE, Rosja stara się utrzymać wrażenie, że wszystkie opcje są możliwe. To sprytne zachowanie bo utrudnia podejmowanie decyzji innym podmiotów w sprawie nowych projektów -powiedział Kirsten Westphal Fundacji SWP w Berlinie.

Kiedy BP sygnalizuje, że dodatkowy wolumen gazu z azerskich złóż Szach Deniz II może być przesyłany przez rozbudowany Korytarz Południowy, analitycy wątpią czy Azerbejdżan będzie w stanie zwiększyć możliwości wydobycia. Obawy te gasi azerski koncern SOCAR. – Gazprom nie jest rywalem SOCAR w tym w projekcie powiedziała spółka Reutersowi.

EurActiv.com

Jakóbik: Dlaczego Rosja chce reanimować Posejdona? Gra o bliską zagranicę na południu (ANALIZA)