USA poszukiwały alternatywy dla Kanału Sueskiego. Ponad 50 lat temu nową drogę morską miały otworzyć bomby jądrowe

3 kwietnia 2021, 11:00 Alert
Dokument dot. planowanego kanału przez pustynie Negew. Źródło Dep. Energii USA, Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Dokument dot. planowanego kanału przez pustynie Negew. Źródło Dep. Energii USA, Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Według odtajnionych dokumentów, USA rozważały możliwość wybudowania w latach 60. alternatywy dla Kanału Sueskiego przez izraelską pustynię Negew. Planowano wykorzystanie 520 bomb jądrowych. Plany te jednak pozostały tylko na papierze. Dokumenty, odtajnione kilka lat temu, rzucają jednak nowe światło na blokadę Kanału Sueskiego, która utrudniała światowy handel przez blisko tydzień.

Kryzys Sueski i jego następstwa

W poniedziałek 29 marca Kanał Sueski po blisko tygodniu został odblokowany, a kontenerowiec Ever Given, który stał się źródłem problemów ruszył w dalszą podróż, a za nim inne statki stojące w gigantycznym morskim korku. Tylko dla Egiptu sześciodniowa dniowa blokada kanału mogła przynieść straty rzędu ponad 1 mld dol. Straty dla całej globalnej gospodarki nie zostały jeszcze oszacowane. Kanał ten wraz z Cieśninami Malakka oraz Ormuz to tzw. „wąskie gardła” dla całej światowej gospodarki, jakiekolwiek incydenty w tych regionach zawsze znajdują odzwierciedlenie w cenach ropy czy innych surowców, których transport jest uzależniony od tych szlaków morskich. Świat jednak w swojej historii szukał już rozwiązań, które miały uniezależnić od dostaw surowców Kanałem Sueskim.

Już w latach Zimniej Wojny poszukiwano rozwiązania dla Kanału Sueskiego. Kanał Sueski stał się areną konfliktu izraelsko-arabskiego. W 1956 roku został on znacjonalizowany przez Egipt. To spotkało się z odpowiedzią części krajów i inwazją brytyjsko-francusko-izraelską. Po interwencji USA i ONZ kraje te wycofały się z inwazji. Ówczesnemu prezydentowi Egiptu Gamal Abdel Naserowi udało się ponownie otworzyć kanał w marcu 1957 roku. Prawdziwym testem dla gospodarki była jednak tzw. wojna sześciodniowa w 1967 roku. Przez kolejne osiem lat Kanał był zamknięty.

Egipt odzyskał pełną kontrolę nad kanałem po wojnie Jom Kipur w 1973 roku. Jednak ówczesny prezydenta Anwar As-Sadat, ponownie otworzył tę drogę morską po rozpoczęciu rozmów pokojowych z Izraelem, w 1975 roku. Przez ten czas statki musiały okrążać całą Afrykę. Wówczas rozpoczęto także budowę wielkich statków kontenerowych, które mogły zabrać na pokład jak najwięcej towarów.

Poszukiwanie alternatywy przy użyciu bomb jądrowych

W ogniu konfliktów arabsko–izraelskich w obliczu napięć zimnowojennych, USA poszukiwały alternatywy dla tego wciąż zagrożonego szlaku morskiego, kluczowego także dla ówczesnej gospodarki światowej. Jak wynika z odtajnionych kilka lat temu dokumentów, w latach sześćdziesiątych USA miały plan wybudowania nowego Kanału w tym regionie. Budowa Kanału Sueskiego w XIX wieku trwała 10 lat, a w prace nad jego budowaną zaangażowano nawet milion Egipcjan. Jak wybudować nową trasę krócej, bez nakładów tak dużej pracy ludzkiej w obliczu tlącego się wciąż konfliktu zbrojnego? USA rozważały wybudowanie nowego Kanału w rejonie pustyni Negew przy użyciu łącznie 520 bomb atomowych, wysadzając tym samym nową przeprawę łączącą Europę z Azją. Bomby atomowe miałyby ‘wykopać” szlak o długości 160 mil łączącego przez pustynie Negew Morze Czerwone z Morzem Śródziemnym. W ramach modelu cenowego w dokumencie przygotowanym przez Lawrence Livermore National Laboratory na zlecenie Komisja Energii Atomowej USA oszacowano, że na każdą milę potrzebne będą cztery 2-megatonowe bomby. Historyk Alex Wellerstein, który w ubiegłym tygodniu przypomniał na Twitterze plany amerykańskiej dyplomacji obliczył, że oznaczałoby to użycie 520 bomb atomowych lub lub 1,04 gigaton materiałów wybuchowych. Tylko koszty samego, pojedynczego „uderzenia” takiego pocisku oszacowano na 250 tys. dolarów. Łączne koszty bardzo wstępnie oszacowano jednak na 57 miliardów dolarów, czyli zawrotną kwotę jak na lata 60.

Jedna z możliwych tras, które zaproponowano w memorandum, przebiegała przez pustynię Negew w Izraelu, łącząc Morze Śródziemne z Zatoką Akaba, otwierając dostęp do Morza Czerwonego i Oceanu Indyjskiego. W odtajnionych dokumentów dostępnych na stronach Departamentu Energii USA czytamy, że istniało 130 mil „praktycznie bezludnych pustynnych terenów, a zatem można je poddać je działaniom z wykorzystaniem bomb jądrowych”. Wstępna analiza sugeruje, że użycie bomb do stworzenia kanału przez Izrael „wydaje się mieścić się w zakresie wykonalności technologicznej”.

Trasa planowanego kanału przez pustynie Negew. Źródło Dep. Energii USA, Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Trasa planowanego kanału przez pustynie Negew. Źródło Dep. Energii USA, Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Jednak w notatce pojawiło się przekonanie, że jednym problemem, którego autorzy nie wzięli pod uwagę, może być „polityczna wykonalność, ponieważ jest prawdopodobne, że kraje arabskie otaczające Izrael będą stanowczo sprzeciwiać się budowie takiego kanału”. Analiza ta pojawiła się, gdy Komisja Energii Atomowej USA prowadziła dochodzenie w sprawie wykorzystania „pokojowych wybuchów jądrowych” do tworzenia użytecznej infrastruktury, Z kolei magazyn Forbes w 2018 roku przypomniał, też plany wykorzystania tej metody do wykopania kanału w Ameryce Środkowej, poinformował Forbes. Projekty te jednak zarzucono po tym jak okazało, że 27 eksperymentów, które miały dowieść skuteczności tej metody, silnie napromieniowało krajobraz. Do takich planów już więcej nie powrócono.

Bartłomiej Sawicki

Kanał Sueski odblokowany, Alleluja i do przodu! Spięcie