Lubelski węgiel dla Europy? Przed projektem jeszcze daleka droga

8 marca 2016, 13:00 Alert
Górnictwo, węgiel

(Polska Agencja Prasowa/BiznesAlert.pl/Bartłomiej Sawicki)

Australijska firma Prairie Mining przedstawiła Wstępne Stadium Wykonalności kopalni Jan Karski w Zagłębiu Lubelskim. W planie australijskiej spółki jest dostarczanie do klientów w całej Europie ponad 6,34 mln ton węgla rocznie. Co ważne, zdaniem Zbigniewa Tarasa, członka rady nadzorczej spółki, kopalnia będzie charakteryzowała się niskimi kosztami operacyjnymi.  

– Złoża węgla kamiennego w Polsce są światowej klasy. Wyniki studium potwierdzają potencjał ekonomiczny jakie drzemię na terenie przyszłej kopalni – uważa prezes firmy, Ben Stoikovich. Kopalnia ma w planach wydobywać 6 mln ton węgla rocznie, który w zmierzeniu ma trafić na rynek europejski. Co istotne, średnie koszty operacyjne mają wynieść 25 dol. za tonę węgla.To taniej niż średni koszt wydobycia w polskich kopalniach. Taniej także niż najlepsza polska kopalnia węgla kamiennego, Bogdanka, która od jesienni zeszłego roku należy do spółki z udziałem Skarbu Państwa – Enei. Spółka przyznaje że nowa kopalnia będzie dla Bogdanki konkurentem. Spółka podkreśla jednak, że ma ważną koncesje na rozpoznanie złóż węgla.

Do powstania nowego zakładu na Lubelszczyźnie jeszcze jednak droga daleka. Spółka ma obecnie jedynie koncesje na rozpoznanie złóż węgla.  W połowie 2017 roku spółka planuje uzyskać koncesje wydobywczą, zaś prace nad  budową zakładu mają ruszyć w 2018 roku. Pierwszy węgiel energetyczny jak i koksujący miałby trafić do klientów na przełomie 2023 i 2024 roku. Pojawia się więc pytanie czy spółka nie będzie chciała sprzedać projektu. Przedstawiciele spółki podkreślają, że nie mają takich planów. Najlepiej świadczy o tym fakt, że spółka zainwestowała już w projekt 25 mln dol. Prairie Mining chce przy lubelskim projekcie zastosować technologię kotwienia. Spółka argumentuje, że oszczędności materiałowe przy użyciu tej technologii są średnio 10-krotne, a zatrudnienia kilkukrotne. – Prace w kopalni zasadniczej ma znaleźć 1500 osób zaś w ramach kontraktów kolejne 200 osób – przekonuje Mirosław Taras, członek rady nadzorczej spółki.

– Oczekujemy, że Lublin Coal Project wygeneruje najniższy koszt dostaw węgla wśród kluczowych europejskich rynków docelowych Prairie – poinformował cytowany w komunikacie Ben Stoikovich, dyrektor generalny Prairie Mining. W najbliższym czasie powinno ruszyć przygotowanie finansowania tego przedsięwzięcia, o wartości 631,7 mln dolarów.

Przedstawiciele spółki nie widzą także zagrożenia jeśli chodzi o finansowanie projektu, czego najlepszym przykładem jest fakt, że projekt  ma obecnie stabilne finansowanie.  Jednak największe  instytucje finansowe oświadczyły, że zamierzają wycofać się z finansowania sektora górniczego. Mówi o tym także Łukasz Dziekoński z Funduszu Marguerite w wywiadzie dla BiznesAlert.pl. Zgodnie z przyjętą przez EBI polityką inwestycyjną, bank nie będzie pożyczał środków na żadne projekty węglowe, w których emisja przekracza poziom 550 gramów CO2 na kilowatogodzinę. W praktyce są to projekty, w których emisja nie jest obniżona, np. za pomocą odpowiednich technologii wychwytywania i składowania CO2. W opinii eksperta nie powinniśmy zatem szukać ratunku dla polskiego górnictwa w EBI.

-Obecna trudna sytuacja na rynku węgla nam absolutnie nie przeszkadza. Nie produkujemy węgla, nie dopłacamy do wydobycia, a projekt wygląda bardzo atrakcyjnie na przyszłość. Parametry ze wstępnego studium wykonalności na pewno będą interesujące dla inwestorów” – powiedział Artur Kluczny, wiceprezes PD CO, polskiej spółki zależnej Prairie.-Studium wykonalności posłuży nam do rozmów z inwestorami, bankami. Zakładamy, że od drugiej połowy tego roku do końca I połowy 2017 roku uzgodnimy finansowanie, bo już teraz spotykamy się z żywym zainteresowaniem” – dodał.

Ben Stoikovich, dyrektor generalny Prairie Mining ocenił, że w Europie Zachodniej nie ma chęci do inwestowania w węgiel, ale na świecie sytuacja jest inna. – Jest ciągle wielu inwestorów, którzy widzą przyszłość w węglu. Wiemy, gdzie znaleźć kapitał – powiedział, wymieniając wśród krajów zainteresowanych tego typu inwestycjami m.in. Japonię, Koreę Południową, Australię, czy RPA.